O pewnym doktoracie

16.04.05, 23:24
Znalazłem w sieci opis pewnego doktoratu. jak Wam się podoba??

"Głównym celem dysertacji było uchwycenie znakowego charakteru "domu" i
zdekodowanie jego znaczeń zawartych w artefaktach kultury Zachodu. Praca
proponuje zastosowanie teorii znaku w analizie kulturowej, ale nie ogranicza
się wyłącznie do metodologii proponowanej przez semiotykę i ma charakter
interdyscyplinarny. Rozdział pierwszy omawia pojęcie kultury i określa
narzędzia badawcze wykorzystane w pracy. Rozdział drugi omawia domostwo
budynku i siedziby, podkreślając linearność i czasowość jego struktury oraz
społeczno-kulturowy, ekonomiczny i osobisty charakter domostwa. Rozdział
trzeci dekoduje znaczenia drzwi; rozdział czwarty prezentuje kuchnię jako
znak konsumpcji niekończacej się po zaspokojeniu potrzeb fizjologicznych i
jadalnię jako znak 'pluralistycznej kultury wystąpień'. Rozdział piąty
dekoduje znaczenia czasu wolnego w odniesieniu do pokoju dziennego. Rozdział
szósty analizuje łazienkę i różne rozumienia ciała. Rozdział siódmy dekodując
sypialnię wskazuje na seksulaność, naturalność i ucieczkę."

Pozdrawiam.
    • rilian Re: O pewnym doktoracie 17.04.05, 09:02
      no, w dechę!
    • edgar2005 Re: O pewnym doktoracie 17.04.05, 14:50
      Myśle, że znacznie ciekawsze byłoby dekodowanie znakowego charakteru uczelni
      wyzszej z wszelkimi jej artefaktami. Ktoś kiedyś pisał o toaletach dla
      profesury - to mógłby byc oddzielny rozdział. Zastanawiam się jakby to było z
      ta seksualnościa i naturalnością z braku sypialni. Może klub studencki?
    • kbrda Re: O pewnym doktoracie 17.04.05, 17:36
      Praca zawiera wyraźne luki w "materiale źródłowym". Nie analizuje bowiem
      zakodowanych znaczeń przedpokoju i spiżarni :)
      • malwaaa Re: O pewnym doktoracie 17.04.05, 18:13
        Super ;-)
    • r.richelieu Re: O pewnym doktoracie 17.04.05, 21:12
      Są też takie, które chcą uchwycić znakowy charakter "przestrzeni", ulic,
      placów, budynków i ich relacji do struktur społecznych. Na przykład moja. Więc
      powtórzę się, że temat w dechę
      • edgar2005 Re: O pewnym doktoracie 17.04.05, 21:58
        Czy zastanawiałeś się nad funkcją jaką place spełniają w sytuacjach niepokojów
        społecznych? Kiedyś było tych placów więcej, teraz są parkingi lub centra
        handlowe. Zwróciłem uwagę, że Plac Centralny w Nowej Hucie jest zagospodarowany
        trawką i inną roślinnością, co nie skłania do gromadzenia się, a i nie ma
        centralnego obiektu, przed którym możnaby się gromadzić. Widać nie ma powodu,
        ale skoro piszesz o tym prace, to pewnie się nad tym zastanawiałeś. Zanik
        przestrzeni publicznej w miastach i rozpełzanie się miast do suburbiów to chyba
        symbol rozpełzania się struktur społecznych, przy jednoczesnej statyfikacji,
        którą na Zachodzie określonoby jako "klasową".
        • r.richelieu Re: O pewnym doktoracie 19.04.05, 13:59
          Wbrew pozorom ochota na demonstrowanie jest mniejsza niż kilkanaście lat temu.
          Narzekactwo kwitnie, ale żeby ruszyć własnym palcem to jest już za ciężko.
          Potrzeba organizowania się też jest mniejsza. Statystyczny Kowalski jest
          bardziej samowystarczalny w zakresie stosunków społecznych, wielość wrażeń
          jakie zapewnia mu tv, net, malle, spycha tę potrzebę na dalszy plan
          ograniczając ją do kontaktu z bliskimi znajomymi. Bardziej potrzebuje własnego
          miejsca, przytulności, swojskości niż monumentalnej wielkości, która często
          może kojarzyć mu się z władzami państwowymi, a te Statystyczny ma w poważaniu,
          bo sam wie lepiej. Dlatego chociaż gównicy i pielęgniark strajkują, a
          globaliści okupują szczyty G7, to w pierwszym przypadku mamy do czynienia z
          solidnymi związakmi zawodowymi, które troszczą się o organizację i.. zachęcenie
          do strajku, w drugim, globaliści to w znacznej mierze młodzi ludzie, których
          potrzeba kontaktu jeszcze nie zanikła, a młoda gniewność jeszcze szumi w
          głowie, zaś w obu przypadkach występuje zasada, że jeśli raz się udało to drugi
          raz też powinno. Strajktujący z grup, które jeszcze nie strajkowały najpierw
          musieliby udowodnić, że mówią równie poważnie co górnicy i pielęgniarki.

          No i na tym wszystkim plac, który dla współczesneo Statystycznego nie ma być
          miejscem spotkania z władzą czy sacrum, ale z własnym miejscem, wychodowanym
          przez zasiedzenie i wspomnienia dotyczących jego prywatnego życia, a nie
          małego, nic nie znaczącego udziału Statystycznego w wielkich masówkach. Dlatego
          w architekturze krajobrazu idzie się w kierunku uczłowieczania placów,
          stawiania klombów, trawników, ławek, restauracji, kawiarni, pomników postaci
          albo ogólne poważanych (jak JP II) albo wyrażających wartości, które są ogólnie
          szanowane lub.. które wypada szanować (np. pomniki poetów). Z pomnikami
          polityków lub wydarzeń historycznych jest już bardzo różnie. Po drugie w
          urbanistyce jest tendencja do zamykania placów, tak aby stworzyć odpowiednik
          średniowiecznego rynku nawet tam gdzie miasto jest nowe. Rynek nie ma być
          przelotowy. Malle na suburbiach są naturalnie centrami i wyrazicielami
          wartości, zresztą jednych z najpopularniejszych dziś, jednak Statystyczny choć
          uwielbia konsumpcjonizm chciałby mieć także możliwość zaistnienia w "mądrych
          wartościach", choć może nigdy w nich faktycznie nie zaistneije
          • rilian Re: O pewnym doktoracie 19.04.05, 20:19
            mmmmm.... czytam z prawdziwą przyjemnością...
            • r.richelieu Re: O pewnym doktoracie 19.04.05, 22:14
              ja też, zwłaszcza, że z literówek robią się takie piękne orty, aż miło popatrzeć
              ;)

              Wracając do konstrukcji duchowej mieszkania. Ciekawe czy autor zajmuje się feng-
              shui. Pasuje idealnie.. a jakie przyszłościowe
Inne wątki na temat:
Pełna wersja