Doktorat a dziecko

14.06.05, 20:12
Witam wszystkich obecnych!
Cieszę się, że istnieje takie właśnie forum...mam depresję naukową:-)jestem
po 4 latach studiówdoktoranckich z przerwą na urlop macierzyński, zdane
egzaminy, ale jeśli do roku czasu nie ukończę pracy to nie mam perspektyw na
pracę na uczelni...mam rocznego synka, pracępowiedzmy w połowie i zero
siły...jestem zmęczona psychicznie i fizycznie...praktycznie z dzieckiem
jestem sama, mąż jest w rozjazdach...a wiem, że muszę...
Pozdrawiam
Pocieszcie!!!
    • spring78 Re: Doktorat a dziecko 14.06.05, 21:09
      Jestem w dość podobnej sytuacji jak ty. Jestem na 3 roku, dziecko prawie
      dwuletnie, mąż "w rozjazdach". Pracę muszę skończyć jak najszybciej, żeby
      dostać etat na rok 2006-2007. Ta szansa mnie bardzo motywuje. Siedzę po nocach
      i piszę... na szczęście moja mała długo śpi rano, więc i mnie pozwala się
      wyspać. Poza tym od września poślę ją - mimo, że jest zbyt mała - do
      przedszkola na kilka godzin dziennie.Sama z resztą zaczynam pracę w szkole i na
      uczelni (na razie jeden dzień w tygodniu) Więc będę miała trochę więcej czasu
      dla siebie. Ale powiem Ci, że miałam podobne odczucia do Ciebie, gdy moja Maja
      była taka malutka jak twoje dziecko też miewałam takie chandry, że nie dam
      rady. Macierzyństwo początkowo przytłoczyło mnie całkowicie. Na szczęście jakiś
      czas temu obudziłam się i po tym jak minął tzw. cud narodzin i cała ta otoczka
      doszłam do wniosku, że moje życie nie może sprowadzać się jedynie do spraw
      domowych. Intelektualnie mnie to wyczerpywało. Na pewno dasz radę skoro masz
      już połowę pracy za sobą. To bardzo dużo. Ja mam też nóż na szyi i piszę, piszę
      i piszę... bo taka okazja - jak promesa pracy na mojej wymarzonej uczelni w
      Krakowie - może się więcej nie powtórzyć. Trzymaj się i ciesz się, że już masz
      ten największy skarb... reszta przyjdzie później.

      Ilona, mama (z apiracjami na doktora) 22 miesięcznej Majki
      • katse Re: Doktorat a dziecko 18.06.05, 12:28
        ja zaczęłam pisać jak mała miała 6 miesięcy obroniłam jak mała miała 21
        miesięcy. Na początku pisania miałam wyniki pomiarów z terenu, ale tylko na
        papierze, nie wklepane w kompa, miałam stos literatury, przeglądniętej w
        wierzchu.
        Ciężko było, dom zaniedbany, obiady z doskoku, w zasadzie życie się toczyło
        między komputerem a dzieckiem, ale się udało. A uśmiech mojego dziecka
        wynagradzał te trudy i koił stresy.
        Jednak miałam na pare godzin dziennie nianie.
        W tym czasie robiłam też zlecenia (żeby zarobić na nianie)
    • coalla Re: Doktorat a dziecko 18.06.05, 16:00
      Hej dziewczyny, dzielne mamy!

      wątek był podnoszony wielokrotnie, trudno ująć coś nowego...

      stara prawda: jest ciężko, bywa różnie, dziecko raczej nie poddaje się naszym
      scenariuszom, trzeba być bardzo elastycznym, mieć wiele planów awaryjnych, na
      wszelkie wypadki, no i nie odwlekać na "później" bo lepsze czasy nie są
      gwarantowane
      pomoc rodziców i teściów jest bezcenna, tak jak wyrozumiałość i wsparcie
      zapracowanego męża (żeby na mieście się żywił i świeże mleko dla dziecka
      dowoził, nam - wiadomo - kawa i jogurt wystarczy)

      dla dziecka i tak będziemy najważniejsze i najukochańsze (nawet jeśli zupka
      jest z mrożonki, a nie z mlodej włoszczyzny, kupionej co dzień o 7 rano na
      bazarku), a wiadomo, że dumna z siebie mama, pomyślnie realizująca swoje (nie
      do końca rozumiane przez otoczenie: "nie wystarcza Ci pensja męża i takie
      śliczne/mądre/itd dziecko?!") naukowe ambicje lepiej "dogodzi" dziecku

      na zmęczenie rady nie ma, nie da się wyspać na zapas (ja czasem jak mam coś
      super ważnego do napisania, odworzę dziecko do teściów czy rodziców nawet na 2-
      3 dni (wyrodna ;) i przez pierwszy dzień zaprzęg dwunastokonny nie jest mnie w
      stanie wyciągnąć z łóżka...
      mimo wszystko, łatwiej chyba godzić młode macierzyństwo z doktoratem niż np. z
      regularną pracą zawodową - dzień w dzień, w korkach jechać, wracać, wyrabiać
      normę, podlegać szefowi, a nie daj Boże być szefem, 26 dni urlopu... (moja
      przyjaciółka od 3 lat nie może skończyć magisterki, co z tego że 2 dzieci w
      przedszkolu) - o ile przy dziecku ktoś mam może pomóc czasami, nikt za nas nie
      popracuje...

      zaedukowana - musisz, musisz, musisz!!!!
      mocno trzymam kciuki, żebyś dała sobie radę - przecież koniec już bliski,
      perspektywa pracy realna!!!

      pozdrawiam :)

      • katse Re: Doktorat a dziecko 19.06.05, 12:24
        coalla: pięknie to napisałaś
        moja w momentach gdy miałam najwięcej łapała zapalenie ucha
        gdy planowałam sprężenie mocy - niania odeszła i przez miesiąc przerwa...

        ale da się
        naprawdę
        i tak fajnie się stoi i słucha jak promotor mówi charakterystyke doktoranta,
        mój powiedział na koniec. Pani Katarzyna jest mężatką i ma dwuletnią córke
        Dominike. A po obronie tematem prawie głównym było: to Ty masz dziecko? rany,
        nie widziałam... to Ci dalsi znajomi.

        Dasz rade.

        K
        • amws Re: Doktorat a dziecko 24.06.05, 11:42
          ojjjj,
          jak ja Was rozumiem, moje roczne (już) szczęście śpi...........
          tyle,ze ja jestemz nia sama, rodzice daleko, maz sie zakochał, ale nie w nas,
          niestety :(((((((((((((((((((((((((((((((((((
          i sama nie wiem, jak to bedzie...............
          • coalla Re: Doktorat a dziecko 24.06.05, 13:38
            witaj amws :)

            moze nie jest to duza pociecha, ale zagladaj do nas - tu zawsze mozesz liczyc
            na przyjazne odglosy i wsparcie :)

            a naukowo czym sie zajmujesz? (nie wiem czy slusznie zakladam, ale pewnie
            godzisz macierzynstwo ze studiami, itd)

            usciski
            • joda2 Re: Doktorat a dziecko 28.06.05, 15:56
              cześć dziewczyny
              czytam, czytam i zaczynam się lekko przerażać, ale też podbudowywać, bo dzielne
              jestescie, więc moze ja też dam radę? dziecko jeszcze w brzuchu, ale już
              niedługo. właśnie sobie uświadomiłam, ze mam ostatnie 3 miesiace na podgonienie
              pracy w spokoju i zdanie jeszcze jednego egzaminu. tylko jakoś zebrac sie w
              sobie nie umiem, bo ciągle jestem zmęczona i brak mi pomysłu:(( pozdrawiam was
              serdecznie
          • krysiulka Re: Doktorat a dziecko 29.06.05, 09:01
            > ojjjj,
            > jak ja Was rozumiem, moje roczne (już) szczęście śpi...........
            > tyle,ze ja jestemz nia sama, rodzice daleko, maz sie zakochał, ale nie w nas,
            > niestety :(((((((((((((((((((((((((((((((((((
            > i sama nie wiem, jak to bedzie...............

            Jak to "się zakochał"?
            Ma wrócić i Ci pomóc! Tobie ślubował, z Tobą ma dziecko...
            Trzymam kciuki
            Krysia
    • mama.tadka Re: Doktorat a dziecko 28.06.05, 16:03
      Moim zdaniem podstawą pogodzenia doktoratu z dzieckiem jest potraktowanie pracy
      nad doktoratem jak pracy zawodowej. Wiąże się to z koniecznością zatrudnienia
      opiekunki (bądź babci, jak się ma mozliwość). I z przekonaniem otoczenia, że
      doktorat nie polega na "dwoch, trzech tygodniach klepania w klawisze".
      Szczególnie mam na myśli ostatni etap, czyli pisanie. Tutaj nie ma zmiluj i nie
      sądzę, zeby dalo się to zrobić w miarę szybko (i dobrze!) zarywając noce lub z
      doskoku.
      A z opiekunką dla dziecka wszystko się da, bo zyskujemy cenny czas, pozwalający
      na pracę.
      • megy1 Re: Doktorat a dziecko 01.07.05, 22:08
        Witam
        Widzę, że to wszystko o czym piszecie- przede mna. Ja mam jeszcze taki
        dodatkowy "stres", ze moja macierzysta uczelnia(jestem na etacie) nie ma praw
        nadawania tytulu doktora. Jednak zanim zaczne spedzac wiekszosc mojego czasu
        przed kompem lub nad literatura, to wczesniej musze poswiecic jeszcze wiecej
        czasu na dokonanie badan z biologii ekperymentalnej i to w innym miescie. I co
        na to moja corcia ktora jest jeszcze taka malutka?
        Pozdrawiam
        • coalla Re: Doktorat a dziecko 01.07.05, 23:00
          a jak jest malutka?

          im mniejsza tym więcej skorzysta z zadowolonej, spełnionej mamy, nawet jeśli
          kontakty miałyby być rzadsze...
          nie martw się na zaspas, nikt nie pozwoli, żeby Twojej maleńkiej jakaś
          niewygoda czy krzywda się przydarzyła, a o siebie to raczej musisz zatroszczyć
          się sama ;)
          głowa do góry, dacie radę!
          • zaedukowana Re: Doktorat a dziecko 06.07.05, 09:57
            Dziekuję za słowa wsparcia! najgorsze jest to ,ze chcę być perfekcjonistką,
            muszę mieć czysto w domu bo inaczej nie siądę do kompa a to polega na tym że
            cały czas sprzatam po synku i mężu...jest mi ciężko...cholera...w dodatku nie
            mam dobrego kontaktu ze studentami...powiem szczerze nie jestem typem
            porywającego mówcy...załamka...
            • mama.tadka Re: Doktorat a dziecko 06.07.05, 10:20
              To może prowadź zajęcia w formie dialogu ze studentami? Do tego nie trzeba być
              porywającym mówcą :)
              To mój patent na zajęcia, też nie umiem przemawiać (monolog), ale odkrylam, że
              świetnie się czuję, gdy prowadzę taką dyskusję ze studentami. Kiedy zaczynalam,
              stresowalam się okrutnie. Zaczęlam więc z tymi pytaniami i poooszlo...
    • kliki Re: Doktorat a dziecko 18.07.05, 23:00
      o rany to jakby o mnie.
      Koncze 4 rok studiow dr, praca zaawansowana, synek ma 8 mies. ja siedze po
      nocach, maz w rozjazdach. Czasami miewam doly, czy sobie poradze.
      W perspektywie wyjazd na stypendium 6 mies w trojke, gdzie moj Misio bedzie
      siedzial z dziecieciem, a ja mam zamiar dac ostro czadu, ale czy podolam???
Pełna wersja