Projekt przyszłej pracy doktorskiej....

17.07.05, 12:37
Witam
i mam jednocześnie takie dwa pytania:
1) otóż zamierzam składać papiery na studia doktoranckie i chyba jak to na
dużej części kierunków bywa, należy do składanych dokumentów dołączyć wstępny
projekt pracy doktorskiej. I stąd moje pytanie: co w takim projekcie powinno
się znaleźć? Ile stron powinien on mieć mniej więcej? Profesor, który zgodził
się być moim opiekunem, nie był za bardzo zorientowany, zaś w dziekanacie
doktoranckich powiedziano mi jedynie ogólnie, że "powinnam napisać, o czym
miałaby być praca". Dodam, że temat mam sprecyzowany, tematyka jest z
pogranicza historii najnowszej i filologii. To, co na razie udało mi się
stworzyć, to opisanie stanu literatury na dany temat, na jakie pytania
chciałabym dać odpowiedź w pracy i dlaczego, jakieś wstępne tezy... Czy
włąśnie takie rzeczy powinny się znaleźć w takim projekcie? I czy trzeba
zrobić do tematu jakieś wprowadzenie, np. w postaci "referatu", który po
krótce traktowałby o zagadnieniach, o których chcę pisać?
2) I moje drugie pytanie... wymagana jest opinia opiekuna. Opinię już mam, ale
musiałam ją pisać sama (tak mi kazał), opiekun się jedynie pod tym podpisał.
Czy w waszym przypadku było podobnie?
Serdecznie pozdrawiam
    • rilian Re: Projekt przyszłej pracy doktorskiej.... 17.07.05, 18:12
      wszystko tip-top! będzie super!
    • ssawwa Re: Projekt przyszłej pracy doktorskiej.... 18.07.05, 22:19
      Hej
      u mnie na zarządzaniu mówią o 1-5 stron. Zakres: dziedzina naukowa, temat, cel
      problem, teza, proponowane badania, bibliografia. Z tego co zaobserwowałam
      Państwo profesorowie czytają 1-2 strony i ten materiał jest podstawą do rozmowy
      o przyszłości :).
      Powodzenia!
      • eliza.day dzięki ale... wszystko pozamiatane już.... 18.07.05, 23:05
        Piszę tego posta chyba tylko po to, żeby się wyżalić. O studiach doktoranckich
        myślałam nie od dziś, zbierałam inforamcje, materiały etc. I Podczas gdy jeszcze
        wczoraj wszystko wydawał się być ok, to dzisiejszy dzień pokazał, że jest
        inaczej. Myślałam że złożę papiery i jeśli przegram, to będzie to uczciwa walka.
        Nie była.
        Na początek krótkie wprowadzenie do historii: jak już kiedyś pisałam dość dawno
        temu na tym forum, jestem z wydziału, który nie ma uprawnień do nadawania
        stopnia doktora, jednak corocznie są odstępowane 3 miejsca z dwóch innych innych
        wydziałów (z filologii i z wydz. historycznego). Teoretycznie mogłam składać w
        trzy miejsca: do siebie lub bezpośrednio na owe dwa wydziały.Zanlazłam
        promotora. Postanowiłam składać do siebie i na filologię, gdzie podstawą obok
        standardowych papierów, było zapewnienie godzin dydaktycznych. Póki moje zamiary
        były deklarowane opiekunowi jeszcze przed obroną, mówił, że godziny dydaktyczne
        mi zapewni, że potrzebują doktoranta, bo pracownicy pracują powyżej pensum etc.
        Gdy już byłam po obronie, dowiedziłam się, że godzin raczej nie dostanę, bo jest
        dużo pracowników, mało godzin. Ale poparcie ciągle miałam. Próbowałam
        bezskutecznie szukać godzin gdzie indziej. Nie udało się, termin składania
        dokumentów na filologię minął. Próbowałam dalej. Pozostawał wydz. historyczny i
        mój wydział macierzysty, gdzie godziny dydaktyczne nie były wymagane.
        Dziś poszłam do "promotora", by dopełnić ostatnich formalnośći, tzn.
        potrzebowałam jednego podpisu jeszcze. Musiałam dłużej na niego poczekać, gdyż
        się nie zjawiał. W trakcie czekania zagadnęła mnie przypadkiem pracująca na
        wydziale kobieta i spytała, czy jestem nową asystentką. To pytanie było
        zaskoczeniem. Kobieta kontynuowała, że przeciez dwa tygodnie temu został
        zorganizowany konkurs na asystenta, który wygrała tegoroczna absolwentka
        (BTW:koleżanka z roku). Konkurs o którym ten człowiek nic mi nie powiedział,
        dokładnie w czasie, kiedy ja pytałam go o godziny dydaktyczne a on mówił, że
        takowych nie posiada (nadmiar pracowników, a jeszcze musi zatrudnić dwóch
        samodzielnych pracowników naukowych).
        Trudno, myślę sobie, fakt, że ktoś został asystentem, nie stoi na przeszkodzie
        temu, żebym się mogła ubiegać o studia doktoranckie u siebie na wydziale i na
        wydz. historycznym. Myślałam, iż ostatni podpis, po który dziś przyszłam,
        otrzymam i papiery złożę. Podpisu nie otrzymałam, zaś wcześniejsze poparcie
        zostało mi cofnięte. Powód: brak miejsc w katedrze. Nie mogę składać nigdzie, bo
        nie mam już poparcia. Tylko po co profesor deklarował je tyle czasu, żeby w
        ostatniej chwili się wycofać....

        Przepraszam za przydługi i może nieskładny post, ale przybiło mnie to trochę...
        Pozdrawiam
        • goffythedog Re: dzięki ale... wszystko pozamiatane już.... 18.07.05, 23:42
          eh... jak sie przyjrzec uczelni od srodka, to mozna sie zdziwic, co sie zobaczylo...
          jedyne, co mi przychodzi do glowy, to taka sugestia, ze nie tylko na swoim
          wydziale doktorat mozna pisac, jest kilka innych uniwersytetow, jest tez PAN. a
          'promotora' olac, bywa i tak, choc smutne to wszystko. glowa do gory, masz
          swietny projekt, nie musisz go realizowac pod kierunkiem zawodnika, ktory pewnie
          by sie okazal egzemplarzem z rodzaju atrap.
          i przedstawie sie, bo to moj debiut: doktorantka roku trzeciego, wydzialu
          filologicznego, piszaca o filmie /derek jarman/, obecnie odpoczywajaca od
          dydaktyki licealnej.
          serdeczne pozdrowienia dla wszystkich, co ich czytam od dluzszego czasu
          g
        • r.richelieu Re: dzięki ale... wszystko pozamiatane już.... 19.07.05, 01:39
          bo że studia zależą nie tylko od ocen i osiągnięć, ale przede wszystkim od
          niuchania za okazją i uśmiechania się, to nie pierwszyzna. Smutne.
    • margaretka2002 Re: Projekt przyszłej pracy doktorskiej.... 19.07.05, 02:14
      Witam,
      mialam ten sam problem i poratowalo mnie wtedy tutejsze towarzystwo... Ja to
      zrobilam wedlug schematu: geneza / przeslanki podjecia tematu, cel badawczy (tu
      wszelkie zagadnienia, jakie Ci przychodza do glowy), problem na tle literatury
      polskiej i zagranicznej, bibliografia (z naciskiem na zrodla).
      Opinie potencjalny promotor napisal mi sam i nie wiem, co napisal, bo dolaczyl
      ja sam do moich dokumentow.
      Pozdrawiam,
      MK
    • spring78 Re: Projekt przyszłej pracy doktorskiej.... 19.07.05, 20:49
      Elizo głowa do góry. Znajdź jakiegoś sympatycznego promotora na innej uczelni.
      Życie składa się nie tylko z sukcesów, ale i z porażek. Być może przed Tobą
      pojawią się wkrótce inne perspektywy. W moim życiu, ilekroć podwijała mi się
      noga - miałam wrażenie, że jest to z góry zaplanowane - bo zawsze pojawiała się
      inna szansa, często ciekawsza.
      Pozdrawiam
      Będzie dobrze
Pełna wersja