pytanie skierowane do Pan

06.10.05, 20:48
Drogie Panie majace juz doktorat badz bedace w trakcie...Czy zgadzacie sie z
moimi obserwacjami, ze kobieta im lepiej wyksztalcona tym skuteczniej
odstrasza potencjalnych kandydatów na partnerow/mezow? Bo pomalu wpadam w
depresje...
    • babazgaga Ciiiiiicho 06.10.05, 20:53
      cicho cicho nie gadać takich rzeczy bo licho usłyszy i na zawsze zostanę stara
      panną;)
      • wienerin Re: Ciiiiiicho 06.10.05, 20:55
        spoko, mnie tez to grozi...i kolezankce (doktorantce) rowniez. Wiec bedzie nas
        juz 3.
      • czestnova Re: Ciiiiiicho 06.10.05, 23:03
        taaaaak, zgadzamy się
        • aga9001 Re: Ciiiiiicho 07.10.05, 07:16
          EEEE tam przesądy. Mam męża , dziecko i mam koleżanki już z doktoratem i te
          robiące doktorat posiadajace ten przybytek (męża - he he). Więc nie ma się co
          załamywać. Pytanie tylko czy osobni płci męskiej jest pomocy na etapie pisania
          pracy....???????
    • marcelina_prust Re: pytanie skierowane do Pan 06.10.05, 22:01
      Ee, no co wy. Ja mam męża i znam kilka doktorantek/doktorek-mężatek. No chyba z
      pięć :)
      • rilian Re: pytanie skierowane do Pan 07.10.05, 07:49
        Tylko czy zostały one mężatkami po, czy też wydały się jeszcze przed obroną?...
        • mama.tadka Re: pytanie skierowane do Pan 07.10.05, 09:53
          He he, ja się wydalam przed, koleżanka też przed. Mój malżonek stresów z powodu
          mojego "doktorstwa" nie przeżywa, ale on zarabia parę razy więcej niż ja, więc
          nic dziwnego :)
        • marcelina_prust Re: pytanie skierowane do Pan 07.10.05, 16:52
          Wydały się przed, ale pytanie dotyczyło również pań "w trakcie", więc się liczy.
    • troijnis Re: pytanie skierowane do Pan 07.10.05, 10:00
      a ja jestem jeszcze panną ale nie "starą' i mało prawsziwą bo mieszkamy razem 3
      rok i żyjemy jak dorośli ludzie. Więc chyba potwierdzam że to tylko takie
      gadanie. Ale mam mnóstwo koleżanek - doktorantek lub doktorek które są same.
      Ale to ich wina bo maja nie wiem jak wielkie wymagania od facetów. I według
      mnie dlatego są same.
    • matya Re: pytanie skierowane do Pan 07.10.05, 10:04
      owszem, odstrasza. Facetow z kompleksami:) tacy, ktorzy nie musza za wszelka
      cene sie puszyc przed kobieta sie nie zrazaja:) swojego obecnego mezczyzne
      poznalam w momencie kiedy konczylam doktorat. nie dosc ze sie nie bal to jeszcze
      sie chwalil przed kolegami ze ma madra kobiete:P o.
      Nie popadaj w depresje, powodzenia w poszukiwaniach zycze:)
    • k.osma Re: pytanie skierowane do Pan 07.10.05, 10:18
      ta...
      ja jeszcze mam, ale jestem na początku doktoratu, a mój(...) już nie trzyma
      ciśnenia...ech... :/
      fest perspektywa...
    • kassia26 Re: pytanie skierowane do Pan 07.10.05, 10:19
      Dlatego ja przestałam mówić czym się zajmuję:) no chyba, że jakiś bardzo
      dociekliwy osobnik... ale jak już się dowiedzą to zaczynają zupełnie inaczej
      się zachowywać co mnie bardzo irytuje. Powoli dochodzę do wniosku, że życie bez
      faceta też może być piękne:)
      • martyna001 Re: pytanie skierowane do Pan 07.10.05, 10:44
        He he, ja na pierwszych randkach wyznaje wszystko: ze jestem jedynaczka,
        Skorpionem, itd. Same najgorsze rzeczy;-))) ale o doktoracie nie mowie, bo sie
        boje!!!;)
        • matya Re: pytanie skierowane do Pan 07.10.05, 11:13
          dziewczyny nie dajcie sie zwariowac!! facet, ktory robi fochy dlatego, ze jestes
          madra nie rokuje dobrze, naprawde. od takiego uciekac. Normalni (i wolni, co
          istotne) nie sa wcale takim rzadkim zjawiskiem:)
      • wienerin Re: pytanie skierowane do Pan 11.10.05, 16:14
        To prawda droga Kolezanko! Zycie bez faceta jest piekne i ciekawe,a przede
        wszystkim wolne od stresu...Tak sobie przynajmniej tłumacze (ha,ha,ha) - w
        panike jeszcze nie wpadam. Pozdrawiam
    • krysiulka BZDURA, ŻE ODSTRASZA! 07.10.05, 11:18
      Nie daj się zbałamucić. A poza tym Matya ma 100% rację!
      Zajrzyj do mojego starego wątku, sprzed prawie roku, rozstałam się z
      chłopakiem - też doktorantem. Płaczu było co nie miara, bo wydawało mi się, ze
      straciłam najcenniejszy skarb. I co? Teraz jestem z kimś, kto był przy mnie
      przez 5 lat, ale tego nie zauważałam. Nawet wyszło na to, że pan doktorant to
      człowiek z wąskim intelektem i horyzontem (hehe, fajnie zabrzmiało), a pan
      biznesmen mój obecny to ciepły, czuły człowiek, który jest przy mnie, kocha,
      rozumie, szanuje itd.
      Na Pana Właściwego czekałam 27 długich lat, w międzyczasie spotykając różnych
      dziwaków i myśląc już, że mężczyźni tacy po prostu są :). Wniosek? Czekaj
      cierpliwie na Pana Właściwego, rozejrzyj się dobrze, może jest już blisko.
      Spotkasz Go i będzie Wam świetnie.
      A tu podsyłam link do mojego starego wątku ;)Rzuć okiem, ludzie wiele ciekawych
      rzeczy wtedy napisali...
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16566&w=17814473&a=17814473
      Krysia
      • wienerin Re: BZDURA, ŻE ODSTRASZA! 11.10.05, 16:16
        Serdecznie dziekuje za solidarnosc i optymistyczne spojrzenie na "problem".
        Pozdrawiam
    • tuptusie Re: pytanie skierowane do Pan 07.10.05, 12:10
      Drogie Doktorantkai!
      sprawa znalezienia fajnego i wartościowego człowieka nie jest problemem tylko
      dla doktorantek ale chyba dla całej rzeszy kobiet.
      Ja akurat spotkałam na swojej drodze wspaniałego człowieka który przez parę lat
      był moim najdroższym przyjacielem, a ja w tym czasie trafiałam na naprawdę
      ciekawe indywidua:)
      później jakoś sie do siebie zbliżyliśmy i jeszcze na moim licencjacie było
      dziecko i ślub. Muszę powiedzieć że jeszcze wtedy nic nie zapowiadało tego że
      będę chciała iść na doktoranckie ale mój mąż dał mi takie wsparcie i tak przy
      nim kwitnę, że mam ochotę robić wszystko - a w dodatku jest ze mnie dumny i
      bardzo mnie popiera w podjętej drodze (nie myślcie, że nie ma wad - aj znalazło
      by cię parę:).
      Ja to tak średnio pasuję do tego wątku ale moge coś powiedzieć z obserwacji
      innych dziewczyn, które ja znam. nie chcę genaralizować ale z tego co widzę
      wynika,że znalezienie odpowiedniego faceta to nie kwestia doktoratu tylko
      nastawienia tych dziewczyn. Jak to moja mama mówi (przepraszam za słowa)"wyżej
      srają niż dupę mają". Jeżeli np. dziewczyna prócz doktoratu nie ma światu nic
      do zaofiarowania z siebie, a uważa, że na samo dr wszyscy faceci powinni jej
      padać do nóg no to to już jest zastanawiające. To nie doktorat odstarasza
      dziewczyny tylko ich podejście do tego doktoratu i perspektywa z jakiej patrzą
      na innych.

      jako przykład przeciwny mogę wam powiedzieć, że mam świetną koleżankę, która
      robi doktorat, jest w miarę ładna (ale bez przesady) ale oprócz tego ma tak
      szerokie zainteresowania i wspaniały chrakter że faceci lecą do niej jak do
      lepa na muchy i wręcz nie może się od nich opędzić.

      na podsumowanie powiem - nie martwcie się, bo każde życie ma swoją drogę. jak
      macie kogoś spotkać fajnego to lepiej mieć oczy i serce otwarte i po prostu
      poczekać trochę. bo znalezienie palanta nie jest trudne, ale jak z takim
      później żyć?
      trzymam kciuki i życzę powodzenia
    • hyris Re: pytanie skierowane do Pan 07.10.05, 17:28
      Ja mam męża doktoranta. Bardziej w pisaniu zaawansowany niż ja. Pozanalismy się
      na gruncie nautralnym (on techniczny, ja wręcz przeciwnie) czyli przez
      internet. Ponieważ ktoś musi rodzinę utrzymać, więc on pracuje też "normalnie"
      i dalszej przyszłości z nauką nie wiąże, mnie natomiat bardzo, ale to bardzo
      mobilizuje do pisania. I twierdzi, że wcale mu to nie będzie przeszkadzać,
      jesli on dr przed nazwiskiem miał nie będzie... A mnie to już pisanie
      habilitacji w grafik wpisuje :) Nie ma facet kompleksów, zna swoją wartość itd.
      Ale też nie ożenił się ze mną dlatego, że próbuję coś tam madrego napisać.
      Głowa do góry, ja też przechodziłam swoje dołki, że nikogo nie znajdę, bo na
      uczelni prawie same kobiety, a męża na dyskotece poznać nie planowałam...a jak
      już pojawił się Ten Właściwy, to wszystko potoczyło się bardzo szybko :)
      Właśnie na moich kolanach śpi dwumiesięczny szkrab.
      • wienerin Re: pytanie skierowane do Pan 11.10.05, 16:19
        Super historia! Gratuluje i zycze szczescia na przyszlosc i usciski dla Szkraba!
    • bromboosia Re: pytanie skierowane do Pan 09.10.05, 14:46
      nie nie nie i jeszcze raz nie!!! nie zgadzam sie! tak nie moze byc!! (prawda?? -
      z nadzieja w glosie ze nie...)
      • rudajula Nie jest tak :):) 14.10.05, 08:00
        ja swojego Mężczyznę Właściwego i Odpowiedniego poznałam w momencie, gdy
        właśnie wydawało mi się, że ten mój piszący się doktorat jest tą przeszkodą,
        która sprawia, że staro-panieństwo zbliża się wielkimi krokami. No i wtedy -
        dzięki zaawansowaniu nowych technologii (czyt. internet) poznałam Jego - Tego,
        któremu nie przeszkadza ani moja dziedzina naukowa ;), ani to, że ja będę mieć
        dwie literki przed nazwiskiem, a On nie. Dla miłości nie jest to takie istotne -
        ważne, żeby mieć ze sobą o czym porozmawiać i dobrze się czuć ze sobą :)

        Trzymam kciuki, a Ty uwierz, że wszystko będzie OK
        • hyris Re: Nie jest tak :):) 14.10.05, 12:17
          No to jestesmy już 2 przynajmniej na tym forum, które Tego Właśnie przez
          internet poznały :)
          • matya Re: Nie jest tak :):) 14.10.05, 12:22
            trzy:)
            • katse Re: Nie jest tak :):) 16.10.05, 19:13
              cztery.
              • rudajula Re: Nie jest tak :):) 17.10.05, 07:25
                hi hi

                jak sie okazuję - całkiem sporo ;)))
    • mirun2 Re: pytanie skierowane do Pan 17.10.05, 12:56
      Oj, zgadzam się... :-((

      Za to na przyjaźń miłych i uczynnych kolegów innej orientacji nie mogę
      narzekać...
      Oraz na zainteresowanie osobników starszych o dwa pokolenia, żonatych,
      dzieciatych i zawnuczonych. Ale od takich trzymam się z daleka.
      • wienerin Re: pytanie skierowane do Pan 17.10.05, 21:27
        No tak, musze sie z kolezanka zgodzic. Uczynnosc i dobre rady kolegów-owszem.
        Rowniez zainteresowanie panów o 25 lat starszych, zonatych itp.-tez sie zgadza.
        W rozpacz nie wpadam,tylko dobija mnie swiadomosc zblizajacego sie Sylwestra i
        brak alternatywy na jego spedzenie. Generalnie daje sobie rade,ale raz do roku
        chcialoby sie z jakims "królewiczem" zaszalec na balu...
        • kassia26 Re: pytanie skierowane do Pan 18.10.05, 13:48
          no tak... panowie w pewnym wieku przechodzą swojego rodzaju kryzys...:) też
          miewam takiego rodzaju propozycje ale jakoś do tej pory udawało mi się to
          obracać w żart:) a tak nawiązując do Sylwestra i późniejszych walentynek to już
          mam zaplanowaną imprezę w gronie znajomych i zapowiada się bardzo uroczo...
          bardzo polecam takie imprezki często dużo lepsze niż bale i romantyczne kolacje
          we dwoje, chociaż może nie powinnam porównywać...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja