flamengista
09.12.05, 23:51
miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255,3056197.html
"Profesor Politechniki Świętokrzyskiej, który w środę prowadził zajęcia, mając
we krwi ponad 3 promile alkoholu, najprawdopodobniej sam poprosi o zwolnienie
z pracy.
Do zdarzenia doszło w środę na Wydziale Elektrotechniki, Automatyki i
Informatyki PŚk. Jeden z profesorów dziwnie się zachowywał. Zaniepokojony
dziekan wydziału wezwał policję - ta stwierdziła u niego 3,18 promila w
wydychanym powietrzu. Rektor PŚk Wiesław Trąmpczyński natychmiast zawiesił
wykładowcę w obowiązkach.
(...)Nie chcemy sięgać po zbyt drastyczne metody postępowania wobec profesora.
Ma 66 lat, jest emerytowanym pracownikiem Uniwersytetu Jagiellońskiego i
uznanym specjalistą z zakresu optoelektroniki. Poza tym ma kłopoty z sercem.
Najwyraźniej przydarzyła mu się chwila słabości - mówi dziekan Tadeusz Stefański".
Sprawa w sumie humorystyczna, ale problem poważny. No więc: czy zdarzyło wam
się prowadzić zajęcia po wypiciu alkoholu (oczywiście zakładam kulturalne
picie - podany przykład to ekstremum). Albo: czy zdarzyło się wam mieć
pijanych studentów na zajęciach? Jak zareagowaliście?