dokonania po pierwszym roku

29.12.05, 01:12
no wlasnie; jak w temacie ==> czego dokonaliscie w trakcie pierwszego roku
studiow dr?

    • klee Pracować jak najwięcej od samego początku 01.01.06, 15:49
      Moim zdaniem wyznaczanie sobie jakichś celów, ustalanie jakiegoś harmonogramu
      nie do końca ma sens. W moim przypadku przynajmniej kończy się często
      fiaskiem. ;-] Najlepiej pracować jak najwięcej od samego początku i tyle.

      Wymyśliłem sobie, że pierwszy rok przeznaczę na zbieranie materiału do badań,
      szukanie literatury przedmiotu i ogólne rozmyślania ;-), przymierzanie się do
      badań. Skończyło się tym, że nie zrozbiłem właściwie nic. :-]
      • autumna Re: Pracować jak najwięcej od samego początku 08.02.06, 11:24
        > szukanie literatury przedmiotu i ogólne rozmyślania ;-), przymierzanie się do
        > badań. Skończyło się tym, że nie zrozbiłem właściwie nic. :-]

        U mnie mniej więcej to samo. Ale podejrzewam, że nawet gdybym miała wtedy superszybkie tempo pracy, którego nabrałam od drugiego roku i trwało do końca, i tak niczego by to nie przyspieszyło: mój promotor po prostu miał wesoły zwyczaj dokładania roboty dopóki się dało i trzymania doktoranta przez maksymalny czas wyznaczony regulaminem - prawie że do granicy wywalenia z doktoranckich, a w przypadku etatowców - z pracy.
    • hyris Re: dokonania po pierwszym roku 03.01.06, 14:22
      Nie liczyłam, że "dokonam" czegoś na pierwszym roku, gdyż miałam masę zajęć
      pozanaukowych. Na początku drugiego miałam doprecyzowany temat, zebraną większą
      część literatury i wstępny plan pracy. Aha, popełniłam jeden artykuł - średnio
      związany z samym dr, ale zawsze coś. Wydaje mi się, że to niewiele, zwłaszcza,
      że chciałabym obronic się przed terminem, a obecnie niańczę dziecko i pracuję
      na uczelni (teoretycznie pół etatu, a praktycznie dorzucili mi zastępstwa, więc
      miewam po 16 godzin w tygodniu dydaktyki).
    • r.richelieu Re: dokonania po pierwszym roku 04.01.06, 00:57
      Nic na co trzeba by było całego roku. Z tą literaturą jest taki kłopot, że
      niewiadomo ile by człowiek przeczytał i tak zawsze wydaje mu się, że 9/10
      jeszcze przed nim. Zrobiłam pilotaż do badań, teraz jestem w połowie mniej
      więcej tych właciwych, a końca nie widać
    • vovel123 Re: dokonania po pierwszym roku 18.01.06, 13:21
      odświeżam, w celach informacyjno-porównawczych... publikacje, konferencje, etap
      pisania....
      • mrjulek Re: dokonania po pierwszym roku 18.01.06, 14:51
        ja tylko 4 (albo 5 juz nie pamietam:/) artykuly oddalem do druku, w ciagu 1
        semestru, zero przeczytane do doktoratu, zero napisane (do doktoratu). I tylko
        dydaktyka:/ (dostalem najwiecej godzin ze wszystkich pierwszorocznych
        doktorantow u nas:().
        • wiola87 Re: dokonania po pierwszym roku 18.01.06, 17:39
          Przez pierwszy rok to tak na prawdę zaczynasz dopiero się orientowac co dalej
          będziesz robił, a czego na pewno nie warto ruszac. Ja obecnie kończę i mogę juz
          spojrzeć z perspektywy. Powiem Ci,że średnio 1 artykuł pisałam na rok (ale z
          pracy doświadczalnej, przeglądówek tu nie licze). Na drugim zebrałam
          literature, na 3 otworzyłam przewód, a teraz chcę się bronić. Mniej więcej
          ludzie odemnie z uczelni (UJ) takim tempem idą, a właściwie nabierają go w 2
          semestrze drugiego roku. Pierwszy rok to dopiero rozbiegówka i jak coś
          niezrealizowałeś to nic głowa do góry. Pozdrawiam
        • vovel123 Re: dokonania po pierwszym roku 18.01.06, 19:05
          mrjulek napisał:

          > ja tylko 4 (albo 5 juz nie pamietam:/) artykuly oddalem do druku, w ciagu 1
          > semestru, zero przeczytane do doktoratu, zero napisane (do doktoratu). I
          tylko dydaktyka:/ (dostalem najwiecej godzin ze wszystkich pierwszorocznych
          > doktorantow u nas:().

          "tylko" 4 artykuły w ciągu pierwszego semestru?? czy dobrze rozumiem??
          • flamengista artykuł artukułowi nierówny 18.01.06, 19:33
            W mojej dyscyplinie, jeśli się tylko chce, można i z 30 artykułów rocznie
            napisać... I z żadnego nic nie będzie wynikać;)

            Ambitny artykuł to przynajmniej krytyczny przegląd istniejących modeli i
            wyjaśnienie mechanizmów ich funkcjonowania. Stopień wyżej - wykorzystanie
            czyjegoś modelu i zrobienie badań. Stopień najwyższy - stworzenie własnego
            modelu i sprawdzenie go. (tak przynajmniej jest w ekonomii)
            • mrjulek Re: artykuł artukułowi nierówny 18.01.06, 20:08
              a to fakt! ale wykorzystuje kazda okazje - jak ktos mi cos proponuje - zeby
              potem moc spokojnie spac przy otwieraniu przewodu dr.

              poza tym lubie pisac o rzeczach z mojej dzialki. Mam kolejne dwa artykuly
              rozbabrane i nie mam czasu ich zlozyc.


              pzdr.
              • flamengista i masz rację - to jest ten moment 18.01.06, 20:15
                Miałem taką "manię pisania" (rozumianą oczywiście w sensie pozytywnym) w zeszłym
                roku. W rezultacie teraz nie muszę martwić się o dorobek przy otwieraniu przewodu.
                Dobrze na początku pepełnić parę dzieł - i tak poczekasz na ich opublikowanie
                (tych z recenzjami).

                Ale ja dochodzę do wniosku, że w tym roku nie mam już na to czasu. Pojadę na
                góra dwie konferencje i napiszę 2-3 artykuły. Nie więcej, bo przez takie
                rozdrabnianie się powolniej idzie praca nad doktoratem. A to obecnie mój priorytet.
          • mrjulek Re: dokonania po pierwszym roku 18.01.06, 20:05
            to "tylko" mialo oznaczac, ze to cala moja praca naukowa w tym semestrze:) -
            reszta to dydaktyka. ale jakos mi dobrze z tym, bo malo kto ma cokolwiek
            konkretnego z doktoratem jeszcze wsrod moich ludzikow z roku. czekam na 3 rok,
            wtedy motorek w d... i do roboty! fiu!
    • suffo Re: dokonania po pierwszym roku 18.01.06, 20:41
      Oj, dawno temu to było ;-)
      Mój bilans, to 2 artykuły, 2 referaty na zaliczenie przedmiotów (jeden z tego
      czego dokonałam w ramach pracy magisterskiej i co miałam kontynuować naukowo,
      więc luzik) + 2 zdane egzaminy na studiach doktoranckich, wyrobione jakieś 250-
      300 godzin dydaktyki. Praca doktorska nie ruszona, a przepraszam przeczytane
      kilka artykułów i odbyte kilka spotkań z niedoszłym promotorem.
      • flamengista na studiach doktoranckich? 18.01.06, 20:47
        250-300 h dydaktyki?

        Gdzie mają tak zajebiste warunki?

        ;)
        • suffo Re: na studiach doktoranckich? 18.01.06, 20:57
          Ja taki pracuś niesamowity ;-) - równolegle studiowałam na dziennych
          doktoranckich i pracowałam na pełnym etacie na innej uczelni ;-)
          Flamengista strzeż się ;-)) - w Krakowie mam rodzinnie obsadzone 3 uczelnie (na
          3 pracował ojciec, obecnie w warunkach zagranicznych obcuje z tymi najlepszymi
          światowymi naukowcami ;-)))) i z racji szwagra miałam obstawiony IFJ (też się
          wyniósł)
          • flamengista a, to wiele tłumaczy 18.01.06, 21:08
            Bo jednak 300 h na doktoranckich to lekka przesada. Ale na etacie to normalka.

            Co do rodziny - mamy podobne doświadczenia, z IFJ włącznie;)
    • dunia77 Re: dokonania po pierwszym roku 18.01.06, 21:04
      Wyszlam za maz :-)
      • flamengista no, to już mnie wyprzedziłaś... 18.01.06, 21:09
        Ja raczej za mąż nigdy nie wyjdę:)
    • lila_m Re: dokonania po pierwszym roku 31.01.06, 11:45
      O rety, ja jestem daleko w polu. Za mną pierwszy semestr, za tydzień pierwszy
      egzamin. W maju zostaną mamą i większość moich myśli skupia się teraz na
      dziecku. Wiem jednak że dam radę i skończę w terminie studia opiekując się
      jednocześnie Pawełkiem.
      Mam mgliste pojęcie na temat tego co chcę pisać, pomysły na artykuły i następny
      egzamin w kwietniu (miesiąc wcześniej, żeby nie przekładać na wrzesień).

      pozdr., Lila
      • rilian Re: dokonania po pierwszym roku 31.01.06, 14:32
        na pierwszym roku nie zrobiłem niczego spektakularnego... pierwsze publiczne
        wystąpienia, publikacje, wystawy, wykłady były dopiero na II... z tego co
        pamiętam, masę czasu spędziłem dobijając się do rozmaitych drzwi, usiłując wbrew
        wszystkim złapać jakieś pieniądze, dostukać się do ośrodka w Rzymie, do
        tamtejszych bufonów... było smutno, miejscami śmiesznie, ale tak naprawdę sporo
        zrobiłem, potem dało to solidne podwaliny do kilku tekstów i pisania - takiego
        na serio.
    • pseudodoktorant Re: dokonania po pierwszym roku 31.01.06, 20:05
      Chyba wiele zależy od tego, czy dostaje się stypendium i w jakiej wysokości. Bo
      jakoś nie chce mi się wierzyć, żeby taki doktorant bez stypendium na krajowej
      uczelni mógł się poszczycić wielkimi "dokonaniami":) po pierwszym roku.
    • mirun2 Re: dokonania po pierwszym roku 08.02.06, 12:01
      Na pierwszym roku studiów nie musiałam przejmować się dydaktyką (czeka mnie to
      dopiero od października, czyli od trzeciego roku), cała para poszła więc w
      publikacje (łącznie z wydaniem książki, z którą teraz zmagają się biedni
      studenci :-)) i konferencje, gromadzenie materiałów do doktoratu (pisać
      zaczynam powoli dopiero teraz), no i w pracę (pozauczelnianą, ale szczęsliwie
      ściśle związaną z tym, czym się zajmuję jako doktorantka)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja