dwója z ćwiczeń i co dalej?

07.01.06, 23:56
witam, pisałam już wcześniej, może niektórzy z Was pamiętają, o studentce,
która oddała mi splagiatowaną pracę. dałam jej jeszcze jedną szansę, oddała mi
kolejną pracę, której po prostu nie mogła napisać samodzielnie. planuję ją z
niej przepytać, zobaczymy, jak pójdzie. co jednak jest najgorsze, na ponad 40
osób na roku, prace oddało mi mniej niż 30 (a zapowiadałam, że jest to
podstawą zaliczenia semstru), zaś spośród tych, którzy oddali, na moje oko
około połowa nie napisała ich samodzielnie.

co byście zrobili? wystawić - zgodnie z umową - 10 osobom dwóje? i co z
pozostałymi? czuję się bezradna i zwyczajnie zła. to pierwsze zajęcia, które
prowadzę, miałam z nimi zaledwie 5 spotkań w ciągu semestru (3 - odliczając
organizacyjne i te z wpisywaniem ocen...) i postanowiłam, że będę oceniała ich
bardzo liberalnie. i po niektórych pracach widzę, że można było napisać coś
ciekawego, bazując na niewielkich podstawach. ale większość poszła na łatwiznę.

i teraz się głowię - jako wyznawczyni zasady, że nie każdy musi mieć
wykształcenie wyższe, uważam, że powinnam ich oblać. z drugiej jednak strony -
studiuję, piszę doktorat, pracuję i gdy pomyślę, że miałabym jeszcze czas
marnować na użeranie się z tymi, którzy dostali dwóje (jakieś zaliczenia
dodatkowe przecież w grę wchodzą, prawda?), to mi się odechciewa.

czekam na wsparcie, najlepiej poparte doświadczeniem własnym. i pozdrawiam:)
    • tocqueville Re: dwója z ćwiczeń i co dalej? 08.01.06, 00:14
      Sorki, ale jak masz pięć spotkań w ciągu semestru i 2/3 marnujesz na sprawy
      organizacyjne (pierwsze i ostatnie) to jak Ci się udaje zrealizowac materiał?

      a co do meriutum - wstawić dwóje, nie każdy musi skończyć studia
      • emclee Re: dwója z ćwiczeń i co dalej? 08.01.06, 00:22
        tocqueville napisał:

        > Sorki, ale jak masz pięć spotkań w ciągu semestru i 2/3 marnujesz na sprawy
        > organizacyjne (pierwsze i ostatnie) to jak Ci się udaje zrealizowac materiał?

        sorki, dostałam takie polecenie odgórne, że pierwsze zajęcia mają być łączone
        (cały dzień wcześniej się przygotowywałam, żeby coś z nimi zrobić, a rano przed
        zajęciami dostałam telefon z takim poleceniem, sama się zirytowałam). to są
        studia humanistyczne i przedmiot, który tam mam też jest humanistyczny,
        traktowany bardzo po macoszemu, wykładów też mają mało. a potem egzamin - sama
        się zastanawiam, z czego, jeśli w ciągu roku mieli chyba 6 godzin wykładów. ale
        to nie ja układam program, nie ode mnie to zależy, ja staram się tak prowadzić
        zajęcia, żeby były ciekawe i choć trochę ich wprowadzić w problematykę. więc
        proszę sobie darować takie zarzuty, obraźliwe jakby nie patrzeć. aha, a co do
        ostatnich zajęć - muszę wtedy oddać protokół, więc nie mam wyjścia również.
        >
        > a co do meriutum - wstawić dwóje, nie każdy musi skończyć studia

        ok, dzięki za opinię, czekam na następne.
        • tocqueville a jaka uczelnia? 08.01.06, 00:28
          można wiedziec jaka uczelnia i jaki kierunek?
          • emclee Re: a jaka uczelnia? 08.01.06, 13:44
            wiesz, chyba jednak wolałabym zachować anonimowość :)
    • marceli.szpak.07 Re: dwója z ćwiczeń i co dalej? 08.01.06, 00:17
      Może zadajesz za trudne prace do napisania i dlatego studenci, których to
      przerasta, zlecają napisanie ich komu innemu. Tak się zastanawiam, czy powoli
      nie należałoby zacząć odstępować od zadawania prac pisemnych, a w zamian
      częściej egzekwować wiedzę chociażby w formie sprawdzianu ustnego, zwłaszcza w
      obliczu coraz częściej pojawiających się w sieci i nie tylko ogłoszeń
      typu "Zapłacę za projekt/napisanie pracy na dany temat" - z tego typu usług
      korzystają nawet uczniowie szkół średnich.
      • emclee Re: dwója z ćwiczeń i co dalej? 08.01.06, 00:29
        > Może zadajesz za trudne prace do napisania i dlatego studenci, których to
        > przerasta, zlecają napisanie ich komu innemu.

        właśnie, że nie. w skrócie - mieli sobie wybrać dowolny temat związany z
        przedmiotem, który ze mną mają. mogli przecież pójść na łatwiznę innego rodzaju
        - napisać pracę podobną do tematyki którychś z zajęć, które ze mną mieli, kilka
        osób tak zrobiło i w porządku, widać, że pojęli, co się na tych zajęciach działo
        przynajmniej. więc nie, ten argument zupełnie odpada.

        a ja teraz w ogóle bardzo zdegustowana jestem, bo przed chwilą dowiedziałam się,
        że na tych samych studiach, tylko, że na dziennych, ponad połowa studentów na
        jedne ćwiczenia (trudne, fakt, ale - nie każdy musi być mgr) oddała plagiaty. i
        pan doktor zaliczył wszystkim, stwierdzając, że "co go to obchodzi". mnie jednak
        obchodzi.
      • tocqueville trudne tematy? 08.01.06, 00:29
        ja zadaje łatwe tematy a i tak plagiatują...
        jak komuś sie nie chce pisać to i tak nie napisze
        nawet jak mu dac teamt "opisz sówj pokój" :)
        • emclee Re: trudne tematy? 08.01.06, 00:31
          otóż to.
    • niebo.nad.berlinem Re: dwója z ćwiczeń i co dalej? 08.01.06, 00:21
      Bądź konsekwentna i postępuj zgodnie z zasadami, które przedstawiłaś im na
      początku semestru. Po pierwsze dlatego, że studenci to są dorośli ludzie i
      powinni ponosić konsekwencje swoich decyzji. Znali reguły gry, nie powinni być
      zdziwieni. Po drugie, jeżeli się złamiesz i dasz zaliczenia, mimo że wcześniej
      zapowiadałaś, że w takich przypadkach tego nie zrobisz, następne roczniki wejdą
      Ci na głowę, studenci będą wiedzieli, że można Cię, brzydko mówiąc, olewać.
      Nie daj się i zrób to, co zapowiedziałaś (tylko wyjaśnij dlaczego - w przypadku
      prac splagiatowanych może byc imienne wskazanie przy całej grupie).
      pozdrawiam
      • flamengista imienne wskazanie przy całej grupie to zły pomysł 08.01.06, 00:49
        Bezczelny student (a na ogół niestety taki właśnie popełnia plagiat) pójdzie ze
        skargą, że poniża się go publicznie na zajęciach.

        Nie, można jedynie wstawić dwóję i złożyć wniosek o rozpoczęcie postępowania
        dyscyplinarnego. Trzeba jednak wcześniej przedstawić dowody, co też zabiera
        wiele czasu. W tekście oryginalnym znaleźć przepisane fragmenty, podkreślić je,
        napisać pismo do komisji etc. Sporo zachodu.

        Dlatego, jak napisałem poniżej mi szkoda trochę na to czasu. Gdy są to
        sporadyczne przypadki, mam pewną niezłą metodę (opisaną w poście plagiat i co
        dalej). Ale gdy jest to 25% studentów - to bym odpuścił.
        • tocqueville Re: imienne wskazanie przy całej grupie to zły po 08.01.06, 00:54
          "poniżanie"?
          stwierdzenie faktu, że student całą pracę przepisał ze strony sciąga.pl = poniżanie?
          nie rozumiem twojej niefrasobliwości...
          jesli były jasno ustalone reguły i studenci je złamali powinni dostac ndst
          • flamengista nie chodzi o to co ja sądze. 08.01.06, 00:56
            A o to, co ubzdura sobie student. Skoro nie widzi problemu w splagiatowaniu
            pracy, to wywleczenie tego na forum całej grupy może uznać za złośliwość
            prowadzącego.

            Ja bym w każdym razie tak nie postąpił.
            • niebo.nad.berlinem Re: nie chodzi o to co ja sądze. 08.01.06, 01:06

              kiedy byłam studentką, na pewnych zajęciach tak się zdarzyło. pisanie prac było
              nieobowiązkowe, wymagane jedynie, kiedy ktoś chciał dosteć ocenę wyższą niż
              dostateczna. prace przyniosła znakomita większość studentów przychodzących na
              zajęcia. Z tego większość była splagiatowana. Prowadzący imiennie wskazał czyja
              praca jest plagiatem. Oczywiście na tym się nie skończyło. Plagiatorzy zostali
              postraszeni komisją etyki, wyrzuceniem ze studiów etc. A ostatecznie musieli
              napisać kolejną pracę, na narzucony temat, z uzgodnioną bibliografią i "obronić
              ją", to wszystko, żeby dostać dostateczny, oczywiście. Uważam, że cała ta
              sytuacja została wtedy bardzo dobrze rozwiązana, świetnie, że wszyscy się
              dowiedzieli, którzy studenci ma takie pomysły. Jeszcze lepiej, że się
              dowiedzieli, że w instytucie są osoby, które bez wahania piętnują taie
              zachowania.
              • flamengista ta metoda zakłada jedno: 08.01.06, 01:09
                że student(ka), który splagiatuje pracę i publicznie zwróci się mu na to uwagę,
                spłonie przysłowiowym rumieńcem, przeprosi i obieca poprawę. Tak, wtedy to ma sens.

                Niestety, obecnie studenci potrafią być naprawdę bezczelni... Oczywiście mówię o
                wyjątkach, bo gdyby to była większość - strach pomyśleć.
                • niebo.nad.berlinem Re: ta metoda zakłada jedno: 08.01.06, 01:26
                  flamengista napisał:

                  > że student(ka), który splagiatuje pracę i publicznie zwróci się mu na to
                  uwagę,
                  > spłonie przysłowiowym rumieńcem, przeprosi i obieca poprawę. Tak, wtedy to ma
                  s
                  > ens.
                  >
                  > Niestety, obecnie studenci potrafią być naprawdę bezczelni... Oczywiście
                  mówię
                  > o
                  > wyjątkach, bo gdyby to była większość - strach pomyśleć.


                  nooo, tamci byli zawstydzeni, serio! mam nadzieję, że nie trafię na takich
                  studentów, na których coś takiego nie wywrze żadnego wrażenia...
    • tocqueville plagi(aty) 08.01.06, 00:33
      U mnie najsmieszniejsze (a może najbardziej załamujące) jest to, że niektórzy
      przynoszą plagiaty sami o tym nie wiedząc :(
      po prostu daja komuś do napisania, a ten ktoś przepisuje z książek zywcem
      i sprzedaje (?) jako własne
    • flamengista naprawdę szkoda Twojego czasu 08.01.06, 00:45
      Moralności tych ludzi nie naprawisz - oni już są na tyle zdeprawowani, że nie
      widzą nic złego w podpisaniu się pod pracą będącą nie ich dziełem (w sumie nic
      dziwnego, skoro w polskiej nauce takie postępowanie jest bardzo częste).

      25% dwój? To oznacza tylko jedno - kłopoty. W najgorszym razie pójdą do
      dziekana, a ten w przypływie głupoty (zwanej także współczuciem) przyzna im
      racje. To ostatnio częste zjawisko - dziekan zamiast bronić pracownika, staje po
      stronie klienta-studenta. I będą Ci robić wyrzuty, że za dużo wymagasz, albo
      będą naciskać, żebyś obniżyłą poprzeczkę. W najlepszym - po prostu ta 10-tka
      zwali Ci sie na głowę, będziesz ich musiała dopytywać na konsultacjach
      (zapewniam, na jednym razie sie nie skończą, bo to z pewnością tzw. "lesserzy").

      Owszem, można paru postawić dwóje. Nawet trzeba, żeby sie z Tobą liczyli. Ale co
      za dużo, to nie zdrowo. Po prostu - choć brzydko to zabrzmi - to Ci sie wogóle
      nie kalkuluje.
    • vadere Re: dwója z ćwiczeń i co dalej? 08.01.06, 15:24
      Witam,
      tak sobie mysle, ze to tez jest kwestia naszej (doktoranckiej)
      odpowiedzialnosci. To prowadzacy zajecia ustala forme zaliczenia. Zadajac prace
      pisemna musisz zakladac, ze taka prace trzeba sprawdzic, co wiecej - trzeba
      poswiecic jej wiecej czasu niz tylko "przeczytane - ocenione". Trzeba tez nad
      nia pomyslec (czasami cos doczytac), zeby moc ja madrze skomentowac, dac
      delikwentowi jakies wskazowki na dalsza droge naukowego zycia itd.itp. Wtedy
      prace piesemne maja sens, moim zdaniem. Druga sprawa jest taka, ze ponioslas
      wlasnie konsekwencje tego, ze nie sprecyzowalas tematow. Skoro mozna napisac
      cokolwiek, to znaczy ze mozna napisac tez jakkolwiek - przynajmniej ja taki typ
      wnioskowania czesto obserwuje. Najlepiej zadawac konkretne tematy i
      ewentualnie robic od nich wyjatki, kiedy ktos o to poprosi.

      Tak szczerze, mysle ze wiesz, co powinnas teraz zrobic. 1) Plagiat jest
      plagiat, 2) Ty to widzisz, wiec nie wyciagniecie konsekwencji z tego staje sie
      automatycznie tez Twoja nieuczciwoscia, 3) rozumiem, ze nie masz czasu
      na "udowadnie" tych plagiatow itd, ani checi na uzeranie sie z ludzmi - ale to
      Twoj obowiazek, skoro sama ustalilas taka forme zaliczenia... Mozes kazac im
      pisac prace jeszcze raz i jeszcze raz, dopoki nie osiagna one zadowalajacego
      Cie poziomu (moja metoda). Mozesz tez wejsc na droge oficjalna. Twoj wybor.

      Piszesz, ze masz zasady i piszesz jakie. Gdzie wiec problem? Jesli postawisz
      troje i uznasz sprawe za "niebyla" okaze sie, ze nie zyjesz w zgodzie z
      zasadami, ktore wyznajesz. Czasami, zeby byc w zgodzie z samym soba, trzeba sie
      troche poswiecic. Jakos tak ja to widze :)

      Jedynym wyjatkiem od tego, co napisalam powyzej jest sytuacja, ze zajecia byly
      beznadziejne, nie przychodzilas na nie albo bylas notorycznie nieprzygotowana,
      albo nie wiem co jeszcze (o co Cie oczywiscie nie posadzam :)). Chcialam tylko
      powiedziec, ze jesli nie wymaga sie od samego siebie i zajecia wygladaja
      tragicznie z winy prowadzacego, to wtedy tez trudno wymagac czegos od studentow.

      Na a tak juz calkiem na koniec - skoro teraz nie chcesz wymagac od siebie
      pozadnego ustosunkowania sie do studenckich prac, to jak mozesz od nich wymagac
      pracy i przylozenia sie do przedmiotu?

      Ciezki orzech do zgryzienia.

      Serdecznosci :-)

      • klee Rzecz jest właśnie taka prosta 11.01.06, 01:02
        Również dla mnie.

        Wprowadziłaś zasady, wywiązywałaś się należycie ze swoichch obowiązków,
        wszystko odbywało się serio? Jeśli tak, nie powinnaś mieć żadnego dylematu. Nie
        rozumiem, w czym problem.

        Jeśli przymkniesz oko na to, co się stało, zachowasz się nie lepiej od Twoich
        studentów. Oni złamali reguły i Ty złamiesz reguły. A może nawet Twoje
        postępowanie będzie można oceniać surowiej, bo nie dość nie tylko odstąpisz od
        przestrzegania reguł, ale odstępując właśnie od tych konkretnych, zaaprobujesz
        olewanie zasad przez nich.

        Obawiasz się, że będzie Cię gryzło, że kogoś uwaliłaś, jak mnie tutaj:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16566&w=31962379&a=31962379 ? To
        znaczy, że albo musisz nad sobą popracować, albo nie nadajesz się do tej
        roboty, po prostu. Ale to w żadnym wypadku nie oznacza, że masz zaliczyć.
        Ewentualne wyrzuty sumienia, to już Twój problem, oddzielny problem.

        Obawiasz się przełożonych? Zrób, jak podpowiada Jańcio.Wodnik:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16566&w=34315807&a=34371827 Idź za
        jego radą i rób, co Ci karzą, czy też, czego od Ciebie oczekują. Aprobata z
        góry nie zmieni jednak faktu, że zachowasz się (ewentualnie) nieuczciwie. A jak
        przyjrzysz się poczynaniom tego Jańcia na forum, to zobaczysz, że stale
        wyładowuje tu swoje frustracje, co oznacza, że nie jest szczęśliwy, co z kolei
        oznacza, że nie dokonuje właściwych wyborów w swoim życiu. Nie warto więc chyba
        iść w jego ślady.

        To nie jest program TV "Decyzja należy do Ciebie". To jest zbyt istotna sprawa,
        by urządzać głosowanie, przeprowadzać ankietę i zdawać się na wolę/opinię
        większości.
        • emclee Re: Rzecz jest właśnie taka prosta 11.01.06, 12:59
          wiesz, nie szukam tutaj jakiejś ostatecznej odpowiedzi, wiem, że sama powinnam
          sobie z tym poradzić,podjąć decyzję itd. i tak też zrobię. co jednak nie zmienia
          faktu, że czasem przydaje się zwykłe "wygadanie", dowiedzenie się, że inni też
          są/byli w podobnych sytuacjach. tyle.

          a jeśli chodzi o tych studentów, to gdybym tylko miała taką władzę, wywaliłabym
          ich ze studiów. uważam, że po takim numerze, nie powinno dawać się im kolejnej
          szansy. jeżeli ktoś zaczyna od samego początku w ten sposób kombinować, to nie
          trzeba chyba być prorokiem, żeby przewidzieć, jak będą wyglądały ich studia dalej.
          • klee "przyjemności" władzy 11.01.06, 13:53
            emclee napisała:

            > gdybym tylko miała taką władzę, wywaliłabym
            > ich ze studiów. uważam, że po takim numerze, nie powinno dawać się im kolejnej
            > szansy.

            Ponoć każdy zasługuje na drugą szansę. Ale może i nie, ja tam nie wiem. A
            władzę przecież taką masz. Jeśli to studenci pierwsego roku, a Ty nie zaliczysz
            im zajęć, to wylatują.
    • ferrr Re: dwója z ćwiczeń i co dalej? 08.01.06, 16:58
      Idzie sesja, spływają prace i po kilku miesiącach zgodnej współpracy zaczynają
      się kłopoty. Ja mam podobny problem: dostałam prace baaaardzo słabe, pewnie
      częśc to plagiaty, kolejna częśc - pisana na inne zajęcia (tak, w mojej
      dziedzinie to możliwe - podpiąć tą samą pracę pod rózne przedmioty), reszta tak
      beznadziejna, że trudno na ich podstawie wnioskować o czymkolwiek. W przyszłym
      roku wycofuję się więc z prac i robię kolokwium albo test jakiś :( A miało być
      tak, że możliwość wyboru tematu pozwoli im rozwinąć indywidualne zainteresowania...
      Tymczasem chyba zarządzę 'bronienie' tych prac...
      • emclee Re: dwója z ćwiczeń i co dalej? 08.01.06, 17:53
        wiesz, ja zadając temat "dowolny", myślałam, że to najłatwiejsze, co studentowi
        nauk humanistycznych może się trafić - siada i pisze o swoich zainteresowaniach,
        myśląc, że co za głupia baba mu takie banalne zadanie dała. sęk w tym, że
        zapomniałam, że chyba coraz mniej studentów ma jakiekolwiek zainteresowania. mi
        się trafiło kilka ciekawych prac - właśnie związanych z tym, co tych studentów
        interesuje. i pomimo tego, że jedna z nich jest ewidentnie pisana "na kolanie",
        jets chaotyczna i z masą literówek, to i tak jest ileś tam razy lepsza od prac
        pozostałych. a liczyłam na to, że wszystkie będą na tym mniej więcej poziomie.
        nie do końca naukowe, jeszcze bardziej licealne (to pierwszy rok studiów), ale z
        pasją. pasją?!

        właśnie spędziłam dwie godziny w roli psa gończego - wpisywanie w wyszukiwarkę
        niektórych fragmentów prac, zaowocowało chyba pięcioma dwójkami. zgroza.

        i przyłączam się do twojej opinii - "obrona" pracy może być wiarygodnym
        potwierdzeniem samodzielnego autorstwa. i ja również planuję kolokwium -
        najlepiej test, wtedy nie ma wątpliwości (albo jedna, albo druga odpowiedź) i
        dyskusji. tyle, że będzie trzeba pilnować, żeby nie ściągali, bo uderzanie do
        ich moralności jest zupełnie bez sensu.

        dla mnie najgorsze jest to, że ja byłam różną studentką - czasem świetną, czasem
        beznadziejną, bo mi się nie chciało, bo coś tam. (zresztą, nadal studiuję, więc
        dalej tak jest) ale nigdy w życiu by mi nie przyszło do głowy, żeby oddać komuś
        pracę niesamodzielną. nie wyobrażam sobie, jak bym mogła się z tym czuć.
        wolałabym pracy nie oddać, przełożyć termin oddania, w jakiś sposób negocjować,
        ale plagiat?!
        • dunia77 Re: dwója z ćwiczeń i co dalej? 08.01.06, 22:58
          Wspolczuje Ci :-(

          Nie wiem, co bym zrobila w takiej sytuacji, bo specyfika inna (nauki scisle) i
          podobnych problemow nie mialam. Ja pozwalam na rozwiazywanie zadan domowych w
          grupach dwuosobowych i to ograniczylo nieco tzw. zzynanie...

          Tak naprawde przykre jest to, ze przepisujac prace z internetu oni w ogole nie
          pomysleli, ze mozesz to sprawdzic... widocznie w szkole sredniej tak robili, a
          nauczyciele nie reagowali. A czym skorupka za mlodu...
          • emclee Re: dwója z ćwiczeń i co dalej? 09.01.06, 14:02
            dunia77 napisała:

            > Tak naprawde przykre jest to, ze przepisujac prace z internetu oni w ogole nie
            > pomysleli, ze mozesz to sprawdzic... widocznie w szkole sredniej tak robili, a
            > nauczyciele nie reagowali. A czym skorupka za mlodu...

            wiesz, to nie jest przykre - to jest głupie. opisywałam wcześniej sytuację, gdy
            dziewczyna właśnie z tego roku oddała mi w ramach pracy jakiś raport, który
            znalazła w sieci. palnęłam więc 15minutowe kazanie na temat nieplagiatowania, z
            podkreśleniem, że skoro oni potrafią znaleźć coś w necie, to czy naprawdę
            uważają, że ja tego nie znajdę?! zwłaszcza, że piszę doktorat o internecie, więc
            przy kopmuterze siedzę długo, czasem w ramach "rozrywki" oglądam sobie te
            strony typu praca.sciaga.pl czy inne i mniej więcej się orientuję, jakiego typu
            rzeczy można tam znaleźć. o wszystkim tym dobrze wiedzieli. więc albo są tak
            głupi, że postanowili to zignorować, albo sądzili, że nie zauważę (stawiali więc
            na moją głupotę, zapracowanie, nie wiem, co jeszcze).

            dla mnie prawdziwie przykre jest to, że studia, na których prowadzę zajęcia są
            po części moją pasją, bardzo się ucieszyłam, gdy dowiedziałam się, że własnie
            tam będę miała ćwiczenia. liczyłam na jakiś ferment intelektualny, dyskusje,
            sama nie wiem, na spotkanie ludzi z pasją i zainteresowaniami. tymczasem,
            okazało się, że na studiach humanistycznych większość ludzi nic nie czyta (nie
            chodzi mi o teksty, które zadaję, ale o lektury, które wykształcony człowiek
            powinien przynajmniej kojarzyć), nie chodzi do kina, nie słucha muzyki, nie
            interesują się sztuką czy kulturą w żadnym stopniu - a to jest właśnie zakres
            ich studiów. idąc na pierwsze zajęcia, zakładałam, że część osób może być tam
            przypadkowo, bo wojsko, bo nie udało się gdzieś indziej dostać, bo coś tam.
            okazuje się jednak, że może 2-3 osoby z 40 są tam z wyboru, reszta zaś chce po
            prostu odbębnić i mieć mgr z różnych powodów (rodzice, pracodawca). i dla mnie
            to jest najgorsze.

            uff, rozpisałam się, ale bardzo mi to na wątrobie leży. zresztą, ja wciąż
            studiuję, bronię w tym roku licencjat i widzę, że tego typu tendencje (plagiaty
            i brak pasji) to nie tylko domena studentów zaocznych. widzę głęboki błąd
            systemu edukacji, gdy maturę zdają ludzie, którzy nie potrafią samodzielnie
            wyrazić swoich myśli, tudzież przeczytać ze zrozumieniem bardziej wymagający tekst.

            ale to, zdaje się, temat na inną już dyskusję. pozdrawiam!
Pełna wersja