emclee
07.01.06, 23:56
witam, pisałam już wcześniej, może niektórzy z Was pamiętają, o studentce,
która oddała mi splagiatowaną pracę. dałam jej jeszcze jedną szansę, oddała mi
kolejną pracę, której po prostu nie mogła napisać samodzielnie. planuję ją z
niej przepytać, zobaczymy, jak pójdzie. co jednak jest najgorsze, na ponad 40
osób na roku, prace oddało mi mniej niż 30 (a zapowiadałam, że jest to
podstawą zaliczenia semstru), zaś spośród tych, którzy oddali, na moje oko
około połowa nie napisała ich samodzielnie.
co byście zrobili? wystawić - zgodnie z umową - 10 osobom dwóje? i co z
pozostałymi? czuję się bezradna i zwyczajnie zła. to pierwsze zajęcia, które
prowadzę, miałam z nimi zaledwie 5 spotkań w ciągu semestru (3 - odliczając
organizacyjne i te z wpisywaniem ocen...) i postanowiłam, że będę oceniała ich
bardzo liberalnie. i po niektórych pracach widzę, że można było napisać coś
ciekawego, bazując na niewielkich podstawach. ale większość poszła na łatwiznę.
i teraz się głowię - jako wyznawczyni zasady, że nie każdy musi mieć
wykształcenie wyższe, uważam, że powinnam ich oblać. z drugiej jednak strony -
studiuję, piszę doktorat, pracuję i gdy pomyślę, że miałabym jeszcze czas
marnować na użeranie się z tymi, którzy dostali dwóje (jakieś zaliczenia
dodatkowe przecież w grę wchodzą, prawda?), to mi się odechciewa.
czekam na wsparcie, najlepiej poparte doświadczeniem własnym. i pozdrawiam:)