Gdzie warto sie bronic?

16.01.06, 18:51
No wlasnie......jest osobnik ktory chce sie bronic z wolnej stopy i w
zasadzie jest mu wszystko jedno do jakiej jednostki sie uda po promotora i
otwierac przewod. Gdzie wdlug was warto sie udac? Czy do PANu? a moze na
uniwersytet jakis? I czy wedlug was doktorat w PANie przedstawia wiekszy
prestiz niz ten np na uczelni zwyklej?
    • klee Klucz osobowy 16.01.06, 19:12
      Ja bym się kierował kluczem osobowym, tj. postarałbym się o możliwość pisania
      pod kierunkiem naukowca, który jest największym specjalistą w dziedzinie z
      jakiej przygotowywałbym doktorat.
      • harry1973 Re: Klucz osobowy 16.01.06, 22:42
        Specjalnie bym tego nie wartościował - oczywiście PAN również organizuje studia
        doktoranckie, mnie osobiście kojarzy się z dawnymi czasami. Bo akurat w mojej
        dziedzinie większe oddźwięki słychać z uczelni i tamże zatrudnionych naukowców,
        niż z PANowskich gabinetów. A co do wolnej stopy - wystarczy znaleźć promotora,
        który na to się zgodzi, a opłaty wszędzie ponoć są zbliżone.

        klee napisał:

        > Ja bym się kierował kluczem osobowym, tj. postarałbym się o możliwość pisania
        > pod kierunkiem naukowca, który jest największym specjalistą w dziedzinie z
        > jakiej przygotowywałbym doktorat.
        >
    • madaminek Re: Gdzie warto sie bronic? 16.01.06, 20:23
      Puknęli(by)ście własną studentkę? Tak z ręką na sercu.

      Wiem, że część forumowiczów, w przeciwieństwie do mnie, prowadzi
      zajęcia ze student(k)ami, a wielu robi to za darmo, i tak sobie
      myślę, że w takim razie nie powinniście mieć najmniejszych oporów,
      żeby używać sobie z waszymi studentkami - przynajmniej mielibyście
      coś za to, że się dla nich poświęcacie.
      Macie nad nimi tę przewagę, że one MUSZĄ dostać od was zaliczenie,
      co z góry stawia je na przegranej pozycji, zresztą czasem wystarczy
      zwykła bajera (możecie je brać na wasz "autorytet") i żaden
      delikatny szantaż nie jest wtedy potrzebny. Taki układ z czasem może
      przerodzić się w romans i może być naprawdę miło i przyjemnie dla
      obu stron (to im będzie bardziej niż wam zależało na tym, żeby się
      nie wydało, więc nie bójcie żaby).
      Jak się tak przechadzam uczelnianymi korytarzami, to chwilami
      żałuję, że nie prowadzę zajęć...:) Wygrzmociłbym z chęcią taką
      dziewiętnasto- czy dwudziestolatkę i schlapał się jej w usta i na
      twarz, a potem kazał połknąć.
Pełna wersja