A co, jeżeli nie wyjdzie?

19.01.06, 19:11
Wszystkim (nawet takim krysiulkom) życzę, aby im się powiodło i zrealizowali
swoje marzenia, ale, jak wiadomo, w życiu różnie bywa...
Nie chcę w tym wątku poruszać problemu ewentualnego zwrotu stypendium - ten
temat już przerabialiśmy i ustaliliśmy, że nikt nie może od nikogo żądać
zwrotu pieniędzy za wykonywaną wcześniej pracę.
Wiadomo, że każdemu mogą nagle zmienić się plany życiowe, priorytety - np.
ktoś może w pewnym momencie zechcieć założyć rodzinę i nie mieć już czasu i
siły na pracę "naukową" za (pół)darmo. Was to jeszcze może nie dotyczy, ale
ciekawi mnie, jakie scenariusze z życia znajomych, którzy nie ukończyli
doktoratu, są wam znane. Zostali na uczelni jako pracownicy dydaktyczni?
Poszli w biznes? Wyjechali zagranicę (bynajmniej nie zmywać gary)? Załamali
się psychicznie i siedzą w domu?
Tak sobie myślę, że chyba nie zaryzykowałbym postawić wszystkiego na jedną
kartę, poświęcić najpiękniejszych lat życia dla pracy o chlebie i wodzie, nie
mając pewności, czy w którymś momencie i tak nie będzie jakiejś obsuwy i ktoś
mi z dnia na dzień nie podziękuje - a takiej pewności nie może mieć chyba
nikt. Dlatego uważam, że warto mieć jakieś zabezpieczenie (praca zarobkowa
nieuzależniona od zrobienia doktoratu), żeby nagle nie obudzić się z ręką w
nocniku. A przede wszystkim, żeby móc spokojnie spać.
    • jancio.wodnik Re: A co, jeżeli nie wyjdzie? 19.01.06, 19:49
      niejaki Kazimierz M. zostal premierem
    • flamengista niczego nie można być pewnym... 19.01.06, 20:04
      Więc jeśli się chcesz ciągle zabezpieczać i zamartwiać - i tak jakieś
      nieszczęście sie trafi. Na przykład pęknie prezerwatywa.

      Rozumiem Cię trochę, ale z drugiej strony - jak w coś się angażujesz, to na
      całego. A nie robisz pięć innych rzeczy na boku. Trzeba podejmować ryzyko - jak
      Dunia która wyjechała z kraju, bo w Polsce nie miała szans na kontynuowanie
      kariery naukowej (przynajmniej ona tak sądzi).

      Każdy na tym forum podjął jakąś decyzję - ale nie sposób teraz rozstrzygnąć, czy
      dobrą. Po co się tym teraz zamartwiać?
      • harry1973 Re: niczego nie można być pewnym... 19.01.06, 20:13
        Poza tym, jeśli naprawdę ktoś chce - to osiągnie to, co zamierzył. Znam kilka
        osób, które wydały na studia doktoranckie (zaoczne), książki, wyjazdy duże
        pieniądze, nie licząc kosztu w postaci utraconego czasu i co? I nic. Nigdy
        doktoratu nie zrobią. Widocznie nie mieli do tego serca i wystarczającego
        zapału. Kto ma ów zapał - ten, uwierz mi - obroni doktorat.
        • jancio.wodnik Re: niczego nie można być pewnym... 19.01.06, 20:15
          harry1973 napisał:

          > Kto ma ów zapał - ten, uwierz mi - obroni doktorat.

          tylko po co?
          • harry1973 Re: niczego nie można być pewnym... 19.01.06, 20:18
            > tylko po co?

            Wiesz, kilka razy też się zastanawiałem. Ale nawet jeśli bilans zysków i strat
            będzie na niekorzyść zysków, to zawsze pozostanie mi satysfakcja.
          • dunia77 Re: niczego nie można być pewnym... 19.01.06, 20:36
            Czytalam jakis amerykanski raport o edukacji ostatnio i wniosek autorow byl
            taki, ze produkacja ludzi z wyksztalceniem wyzszym jest teraz tak duza (ogolnie,
            na swiecie), ze za "pare" lat trzeba bedzie miec doktorat, zeby miec z czym isc
            do ludzi. Moze to troche ekstremalne, ale cos w tym jest, skoro juz teraz ludzie
            z doktoratem w USA zarabiaja srednio wiecej niz ludzie "tylko" z wyzszym
            wyksztaleceniem.
            Oczywiscie do PL ma sie to chyba nijak, bo ponoc przy przejsciu do sektora
            prywatnego lepiej doktorat ukrywac (prawda to ?)
            • harry1973 Re: niczego nie można być pewnym... 19.01.06, 20:42
              > Oczywiscie do PL ma sie to chyba nijak, bo ponoc przy przejsciu do sektora
              > prywatnego lepiej doktorat ukrywac (prawda to ?)

              Niestety prawda. Większość polskich menadżerów to ludzie: z układów, słabo
              wykształceni - lecz wspinający się w górę "po trupach", niepewni stołka na
              którym siedzą. Dlatego ktoś, kto robi doktorat - staje się potencjalnie groźnym
              konkurentem. Piszę to na podstawie własnych doświadczeń wyniesionych z bardzo
              dużych i powszechnie szanowanych przedsiębiorstw. Podobno najgorzej jest w
              sektorze bankowym - to wiem jednak ze słyszenia.
              • jancio.wodnik Re: niczego nie można być pewnym... 19.01.06, 20:50
                harry1973 napisał:

                > > Oczywiscie do PL ma sie to chyba nijak, bo ponoc przy przejsciu do sekto
                > ra
                > > prywatnego lepiej doktorat ukrywac (prawda to ?)
                >
                > Niestety prawda. Większość polskich menadżerów to ludzie: z układów, słabo
                > wykształceni - lecz wspinający się w górę "po trupach", niepewni stołka na
                > którym siedzą.

                ciekawe jakie ci menedżerowie mają zdanie o doktorach i doktorantach :)))))))

                Dlatego ktoś, kto robi doktorat - staje się potencjalnie groźnym
                >
                > konkurentem. Piszę to na podstawie własnych doświadczeń wyniesionych z bardzo
                > dużych i powszechnie szanowanych przedsiębiorstw. Podobno najgorzej jest w
                > sektorze bankowym - to wiem jednak ze słyszenia.
            • jancio.wodnik Re: niczego nie można być pewnym... 19.01.06, 20:49
              dunia77 napisała:

              > Czytalam jakis amerykanski raport o edukacji ostatnio i wniosek autorow byl
              > taki, ze produkacja ludzi z wyksztalceniem wyzszym jest teraz tak duza

              nad tym nalezy tylko ubolewać

              (ogolnie
              > ,
              > na swiecie), ze za "pare" lat trzeba bedzie miec doktorat, zeby miec z czym
              isc
              > do ludzi.

              niekoniecznie, może po prostu dyplomy przestaną mieć znaczenie, tak jak ma to
              miejsce w PL

              Moze to troche ekstremalne, ale cos w tym jest, skoro juz teraz ludzi
              > e
              > z doktoratem w USA zarabiaja srednio wiecej niz ludzie "tylko" z wyzszym
              > wyksztaleceniem.

              naukowecem jesteś, nie muszę Ci tlumaczyć co to jest średnia arytmetyczna i jak
              ją interpretować

              > Oczywiscie do PL ma sie to chyba nijak, bo ponoc przy przejsciu do sektora
              > prywatnego lepiej doktorat ukrywac (prawda to ?)

              Jeśli nie masz zadnego doswiadczenia zawodwego i szukasz jakiejkolwiek pracy
              biurowej to ukrywaj. Jeśli jesteś już specjalista z pewną pozycją na rynku to
              dr z tej samej dziedziny moze przyczynić się do podniesienia tejże pozycji,
              podobnie jak MBA.
              • dunia77 Re: niczego nie można być pewnym... 19.01.06, 20:52
                > naukowecem jesteś, nie muszę Ci tlumaczyć co to jest średnia arytmetyczna

                To byla akurat mediana ;-)
                • jancio.wodnik Re: niczego nie można być pewnym... 19.01.06, 21:03
                  dunia77 napisała:

                  > > naukowecem jesteś, nie muszę Ci tlumaczyć co to jest średnia arytmetyczna
                  >
                  >
                  > To byla akurat mediana ;-)

                  co mediana?
                  piszesz "średnio"
                  jakie bylo odchylenie standardowe?
              • pseudodoktorant Re: niczego nie można być pewnym... 19.01.06, 20:56
                jancio.wodnik napisał:
                > > Oczywiscie do PL ma sie to chyba nijak, bo ponoc przy przejsciu do sektora
                > > prywatnego lepiej doktorat ukrywac (prawda to ?)
                >
                > Jeśli nie masz zadnego doswiadczenia zawodwego i szukasz jakiejkolwiek pracy
                > biurowej to ukrywaj.

                Zastanawia mnie, jaki jest sens męczyć się nad doktoratem, a potem "aspirować"
                do jakiejś pracy biurowej, którą z powodzeniem może wykonywać pierwsza lepsza
                idiotka.
                • jancio.wodnik Re: niczego nie można być pewnym... 19.01.06, 21:02
                  pseudodoktorant napisał:

                  > jancio.wodnik napisał:
                  > > > Oczywiscie do PL ma sie to chyba nijak, bo ponoc przy przejsciu do
                  > sektora
                  > > > prywatnego lepiej doktorat ukrywac (prawda to ?)
                  > >
                  > > Jeśli nie masz zadnego doswiadczenia zawodwego i szukasz jakiejkolwiek pr
                  > acy
                  > > biurowej to ukrywaj.
                  >
                  > Zastanawia mnie, jaki jest sens męczyć się nad doktoratem, a
                  potem "aspirować"
                  > do jakiejś pracy biurowej, którą z powodzeniem może wykonywać pierwsza lepsza
                  > idiotka.

                  też się zastanawiam
            • pseudodoktorant Re: niczego nie można być pewnym... 19.01.06, 20:50
              dunia77 napisała:
              > Czytalam jakis amerykanski raport o edukacji ostatnio i wniosek autorow byl
              > taki, ze produkacja ludzi z wyksztalceniem wyzszym jest teraz tak duza
              (ogolnie na swiecie), ze za "pare" lat trzeba bedzie miec doktorat, zeby miec
              z czym iscdo ludzi.

              Grubo przesadzasz. Gdzie jak gdzie, ale akurat w USA to ludzie żyją całkiem
              dostatnio nawet nie mając ukończonych studiów pierwszego stopnia. Śmieszy mnie
              ta cała pogoń za papierkami i tytułami i to wzajemne nakręcanie się.
      • pseudodoktorant Re: niczego nie można być pewnym... 19.01.06, 20:45
        flamengista napisał:
        > Rozumiem Cię trochę, ale z drugiej strony - jak w coś się angażujesz, to na
        > całego. A nie robisz pięć innych rzeczy na boku.

        Zaangażować się na całego (w jakąkolwiek pracę, nie tylko naukową
        czy "naukową") mógłbym tylko, jeśliby mi za to płacono krocie; poza tym nie
        każdy lubi się ograniczać - niektórzy wolą być rozproszeni:)
        Nie chodziło mi o zamartwianie się, tylko o myślenie o przyszłości i
        pozostawienie sobie jakiejś furtki tak na wszelki wypadek.
    • bumcykcyk2 Re: A co, jeżeli nie wyjdzie? 19.01.06, 23:14
      Ci, których znam, a co nie ukończyli doktoratu, skończyli marnie. Jeden jest
      strukturalnym bezrobotnym bez prawa do zasiłku z odchyłami psychicznymi.
      Utrzymuje go rodzina, a wiele prac, które załatwiali mu znajomi (niektóre super
      płatne) po prostu olał.
Pełna wersja