pseudodoktorant
19.01.06, 19:11
Wszystkim (nawet takim krysiulkom) życzę, aby im się powiodło i zrealizowali
swoje marzenia, ale, jak wiadomo, w życiu różnie bywa...
Nie chcę w tym wątku poruszać problemu ewentualnego zwrotu stypendium - ten
temat już przerabialiśmy i ustaliliśmy, że nikt nie może od nikogo żądać
zwrotu pieniędzy za wykonywaną wcześniej pracę.
Wiadomo, że każdemu mogą nagle zmienić się plany życiowe, priorytety - np.
ktoś może w pewnym momencie zechcieć założyć rodzinę i nie mieć już czasu i
siły na pracę "naukową" za (pół)darmo. Was to jeszcze może nie dotyczy, ale
ciekawi mnie, jakie scenariusze z życia znajomych, którzy nie ukończyli
doktoratu, są wam znane. Zostali na uczelni jako pracownicy dydaktyczni?
Poszli w biznes? Wyjechali zagranicę (bynajmniej nie zmywać gary)? Załamali
się psychicznie i siedzą w domu?
Tak sobie myślę, że chyba nie zaryzykowałbym postawić wszystkiego na jedną
kartę, poświęcić najpiękniejszych lat życia dla pracy o chlebie i wodzie, nie
mając pewności, czy w którymś momencie i tak nie będzie jakiejś obsuwy i ktoś
mi z dnia na dzień nie podziękuje - a takiej pewności nie może mieć chyba
nikt. Dlatego uważam, że warto mieć jakieś zabezpieczenie (praca zarobkowa
nieuzależniona od zrobienia doktoratu), żeby nagle nie obudzić się z ręką w
nocniku. A przede wszystkim, żeby móc spokojnie spać.