Poczucie spelnienia i sukcesu a doktorat

02.02.06, 13:53
Drodzy,

Interesuje mnie czy i jak mocno wiazecie zrobienie doktoratu z poczuciem
osobistego spelnienie i czy w razie jakiegos krachu czy niepowodzenia w tym
wzgledzie ucierpialo by poczucie waszej wartosci osobistej? Mam na mysli
jakies przypadki losowo-organizacyjne ktore by wam nagle uniemozliwily
dokonczenie doktoratu......Zalamalibyscie sie a moze by to splynelo jak po
kaczce.?
I jeszcze jedno: jak wiek zrobienia doktoratu wplywa na poczucie osiagnietego
sukcesu? czy jest dla was wazne jak wczesnie zostaliscie doktorami????
    • irish_girl Re: Poczucie spelnienia i sukcesu a doktorat 02.02.06, 15:37
      Tak. Jest wazne, jak wczesnie (pozno) zostalam doktorantka..... Mysle, ze
      gdybym miala mozliwosc zrobienia doktoratu zaraz po studiach, to bym sie na
      niego zdecydowala i...zalowala, ze nie sprobowalam, jak to jest w 'normalnej'
      pracy. Teraz wiem, czego chce.

      Doktorat wiaze tylko i wylacznie z poczuciem osobistego spelnienia, zdaje sobie
      sprawe, ze ani mojej rodzinie ani znajomym w zadnym stopniu nie jest on do
      szczescia potrzebny.

      Poczucie mojej wartosci osobistej przy rezygnacji ze studiow raczej by nie
      ucierpialo. Podejrzewam, ze wszystko przybraloby charakter rozsadnej decyzji -
      czyli rozwazenia za i przeciw dalszej kontynuacji pracy badawczej. I taka
      decyzja oznaczalaby po prostu dla mnie, ze coz...zaryzykowalam 2 lata mojego
      zycia, ustalilam "deadline", do kiedy wytrzymuje w nielogicznych warunkach
      polskiego systemu edukacji, po uplywie "terminu" okazuje się, ze jednak nadal
      nie ma perspektyw na normalne zycie i realizowanie swojej pasji, ze nie da sie
      osiagnac stanu "stabilnosci" i dlatego marzenia o doktoracie nalezy odlozyc na
      polke...Nie wyszlo....trudno....zyje sie dalej ;-/

      Nic na sile....
    • ewkapalka Re: Poczucie spelnienia i sukcesu a doktorat 02.02.06, 21:59
      Jest bardzo ważny i im więcej stoi przeszkód na drodze do jego napisania i
      skończenia - tym więcej mam energii, żeby walczyć o to co zaplanowałam. Pytanie
      tylko na ile tej siły starczy...
      Myslę, że nie zdecydowałabym się na doktorat po dłuższej przerwie po studiach -
      opóźniłam to o rok i nie żałuję, miałam czas na przemyślenia.
      Być może to chora ambicja, ale jeśli mi się nie uda napisać i obronic
      doktoratu, to powaznie ucierpi moje poczucie wartości.
      Doktorat nie jest moją jedyną ściezką rozwoju, to nie jest tak, że bez niego
      nic w życiu nie będę mogła robić. Ale jednak jest bardzo ważny.
Pełna wersja