Obrona - kogo zaprosić

08.02.06, 21:56
Kogo zapraszacie?
    • flamengista promotora, recenzentów. to na pewno. 08.02.06, 22:39
      Pytanie, czy również z współmałżonakmi (moim zdaniem to przesada) i czy
      członków komisji (chyba też przesada).

      No i swojego partnera/małżonka etc.
      • pseudodoktorant Re: promotora, recenzentów. to na pewno. 08.02.06, 23:15
        flamengista napisał:
        > No i swojego partnera/małżonka etc.

        A jak ktoś nie ma nikogo na stałe?
      • marychna31 Re: promotora, recenzentów. to na pewno. 09.02.06, 23:33
        Lidji chyba chodziło o zaproszenie na obronę a nie na obiad po. Bo na obronie
        komisja czy recenzenci to muszą być i zapraszać ich nie trzeba;)

        Na mojej obronie oprócz członków rady wydziału i składu obowiązkowego był tylko
        mój mąż. Moi rodzice bardzo chcieli być i teściowie ale poprosiłam ich o
        wyrozumiałość i obiecałam kasetę video z nagraniem obrony;)Byłam w 6 miesiacu
        ciązy to wszyscy darowali mi moje kapryszenie;))

        Na obiedzie byli recenzenci, przewodniczacy komisji i promotor. Męzowi
        odpuściłam;) Zaproszona była cała komisja ale sie wykręcili, co mówiąc szczerze
        bardzo mnie ucieszyło;))
    • lidja28 Re: promotora, recenzentów. to na pewno. 08.02.06, 23:54
      Chciałabym zaprosić mojego lekarza którego baardzo lubię,tylko to doktorat z
      literatury,nie wiem czy go to zainteresuje a poza tym czy wypada?
    • lidja28 Re: promotora, recenzentów. to na pewno. 08.02.06, 23:55
      oby tylko się zgodził
      • dunia77 Re: promotora, recenzentów. to na pewno. 09.02.06, 09:47
        Jesli obrona jest _publiczna_, to kazdy moze przyjsc, nawet przechodzien z
        ulicy. W zamierzchlych czasach, kiedy doktorat byl luksusem, obrony byly
        oglaszane w gazetach codziennych.
        Ale oczywiscie sa jeszcze niepisane zasady wydzialu, instytutu.
        Bylam na kilku obronach moich znajomych, przyjaciol itp. i zawsze bylo sporo
        gosci z zewnatrz.
        Ja sama nie mialam obrony publicznej, wiec nie mialam problemu :-)
    • autumna Re: Obrona - kogo zaprosić 09.02.06, 10:08
      Widywałam obrony z całymi tłumami różnych pociotków, w tym dzieci w wieku szkolnym. Wynudzili się jak mopsy, słuchając referatu, powiedzmy, o przetwórstwie zywic epoksydowych. Jak dla mnie, spoza branzy zapraszać nalezy najwyżej jakąś podporę psychiczno-techniczną, która pomoże przy sprzęcie, zrobi nam zdjęcia, a na koniec pomoże trafic do domu, bo po obronie człowiek troche skołowany bywa...
      • rilian Re: Obrona - kogo zaprosić 09.02.06, 10:23
        ja mojej rodzinie zawdzięczałem bardzo wiele - w efekcie i na obronie i na
        obiedzie siedziało jej sporo.
        • autumna Re: Obrona - kogo zaprosić 09.02.06, 11:25
          No tak, ale ty miałeś temat "łatwo przyswajalny". Zresztą nie jestem przeciw zapraszaniu rodziny, tyle że ciąganie 7-10-latków na obronę uważam już za grubą przesadę...
          • lidja28 Re: Obrona - kogo zaprosić 09.02.06, 12:59
            Ja się zastanawiam czy mojego lekarza któremu wiele zawdzięczam mogę zaprosić
            tzn czy wypada,to doktorat z literatury więc sama nie wiem czy to na miejscu.
            • autumna Re: Obrona - kogo zaprosić 09.02.06, 13:19
              > tzn czy wypada,to doktorat z literatury więc sama nie wiem czy to na miejscu.

              A czemu by nie? Zaproś na tyle niezobowiązująco, żeby nie czuł przymusu przychodzenia, jesli go to jednak absolutnie nie interesuje. Będzie mu miło, że o nim pamiętasz, podziękuje, i tyle. Przecież zaproszenie nie oznacza, że go tam siłą doprowadzą.
      • aistionnelle Re: Obrona - kogo zaprosić 09.02.06, 20:35
        Zgadzam się w pełni .Absolutnie bez dzieci i rozbudowanej rodziny ,podpora
        psychiczno -techniczna jak najbardziej na miejscu. Wskazani rodzice :są dumni
        i jest im miło .W kwestii lekarza , no cóż można chyba wspomnieć ,podobnie ze
        znajomymi i innymi życzliwymi ci duszami .U mnie było tak : przyszło wąskie
        grono i wzięło udział w części otwartej , szersze przyszło pogratulować po i
        było OK.Odrębną kwestią jest obiad po , o ile takowy następuje, to już jest
        gorsza sprawa ...A
        • klee A gdzieś nie następuje? 09.02.06, 22:30
          Są miejsca, gdzie nie ma takiej tradycji?
          • aistionnelle Re: A gdzieś nie następuje? 10.02.06, 08:59
            Nie , chyba nie ma :)Miałam na myśli sytuację ,w której nie można rozstrzygnąć
            kto ma w tym obiedzie wziąć udział ? To jest dosyć oficjalna szopa , zatem czy
            zrezygnować z rodziny i bliskich , którzy Ci towarzyszyli podczas obrony ?
            Trochę głupio.Posadzić ich razem , normalnych ludzi i to zadęte towarzystwo
            wzajemnej adoracji(promotor , recenzenci , dziekan itp) ?Jeszcze lepiej.Że nie
            wspomnę ,że u mnie niektórzy odmówili zajęcia miejsca przy jednym stole z
            powodów wzajemnej nienawiści i urazy i zostałam postawiona wobec wyboru :
            promotor , albo przyszła szefowa...
          • dunia77 Re: A gdzieś nie następuje? 10.02.06, 09:17
            Sa :-) Sa nawet takie, gdzie nie ma zwyczaju pt "kwiaty dla komisji" ;-)
            • kohomologia Re: A gdzieś nie następuje? 10.02.06, 12:25
              Oczywiscie, ze sa. U nas nie ma zadnych obiadow, kwiatow dla komisji itp.
              szopek Po obronie jest poczestunek (zwykle ciasta, czasem kanapki, kawa,
              herbata, lampka szampana lub wina). Na poczestunek zaproszeni sa wszyscy chetni
              i zwykle pojawia sie caly zaklad, szczegolnie mlodsza czesc, zwykle sa tez
              rodzice i najblizsza rodzina swiezutkiego doktora.
              • klee No i gdzie to jest? 10.02.06, 13:06
                Obiad czy poczęstunek, na jedno wychodzi, chociaż ja wolałbym to drugie pewnie.
                No ale zwyczajów zmieniał nie będę, bo ani się nie godzi, anie sensu nie ma.
                Ale w ogóle to mi wszelkie takie rzeczy średnio leżą, więc wolałbym, aby ich
                nie było. :-]
            • klee A Dunia jak zwykle ogólnikowo ;-] 10.02.06, 13:04
              No i gdzie to konkretnie? Nie muszę - mam nadzieję - dodawać, że chodzi mi o
              Polskę. Bo że na świecie istnieje niezliczona ilość tradycji w tym względzie,
              to się domyślam.

              Kwiatów dla komisji to i u nas nie ma. Są na obronie pracy magisterskiej. A na
              doktoracie to są dla tego, który się broni.
              • dunia77 Re: A Dunia jak zwykle ogólnikowo ;-] 10.02.06, 14:22
                W moim macierzystym instytucie w Polsce - tak jak ktos tu napisal bywal tylko
                poczestunek (ciasto, wino, zadne tam wymysly) dla wszystkich, ktorzy na obrone
                przyszli.
                Instytucji "kwiatow dla komisji" na obronie pracy mgr tez nie bylo.


                • klee Na konkrety już nie liczę :-] 10.02.06, 14:36
                  No ale gdzie to jest, gdzie to jest?

                  A u nas taka instytucja jest, ale ode mnie członkowie komisji kwiatów i tak nie
                  dostali. Za to potem przysłałem Profesorowi łyczek schwarzwaldzkiej
                  wiśniówki. ;-)
                  • dunia77 Re: Na konkrety już nie liczę :-] 10.02.06, 15:59
                    > No ale gdzie to jest, gdzie to jest?

                    Specjalnie nie pisze, bo nie chce, zeby sie instytut potem ze mna kojarzyl :-) Z
                    szacunku dla instytutu, oczywiscie. Mam nadzieje, ze wierzysz mi na slowo.
                    A jak ktos bedzie mial wolne piec minut to sobie wygugla :-)

                    > Za to potem przysłałem Profesorowi łyczek schwarzwaldzkiej
                    > wiśniówki. ;-)

                    Bardzo pochwalam ten pomysl ! Az sie chce byc profesorem :-)
                    • klee Rybka lubi pływać ;-] 10.02.06, 19:10
                      dunia77 napisała:

                      > Specjalnie nie pisze, bo nie chce, zeby sie instytut potem ze mna kojarzyl :-
                      )
                      > Z
                      > szacunku dla instytutu, oczywiscie. Mam nadzieje, ze wierzysz mi na slowo.
                      > A jak ktos bedzie mial wolne piec minut to sobie wygugla :-)

                      No nie, aż tak zdeterminowany nie jestem. :-] Gdybyś chciała napisać, to byś
                      napisała. Ja tu się pojawiam, żeby pogadać bardziej, niż zasięgać informacji.
                      Wierzę oczywiście, ale chciałem o konkretach pogadać, bo - jak już wiesz - za
                      ogólnikowymi rozmowami nie przepadam, no a poza tym zastanawiam się nad
                      wyłamaniem się z ogólnego nurtu i stąd tematmnie interesuje. :-] Jakoś średnio
                      mnie bawi perspektywa zabawiania szacownego grona. Będzie to dla mnie sytuacja
                      sztuczna z wielu powodów, a sztuczności staram się unikać, podobnie jak rzeczy,
                      które mnie męczą. No zobaczymy! :-)

                      > Bardzo pochwalam ten pomysl ! Az sie chce byc profesorem :-)

                      Prawda? ;-) Pomysł szczególnie dobry, kiedy profesor lubi sobie golnąć. :-] No
                      i robi się wiele dla pojednania polsko-niemieckiego, poznawania obcych kultur,
                      smakowania nowych trunków...
          • profes0r Re: A gdzieś nie następuje? 10.02.06, 10:19
            Ehhh, to taka świecka tradycja, do której niektórzy są bardzo przywiązani. Bez
            obiadu też przejdzie, ale co poniektórzy mogą się obrazić...
            • klee Nie pisz mi tak... 10.02.06, 13:07
              (...) bo jeszcze skończy się na tym, że się obrażą... ;-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja