zwyczaj nieodpowiadania na maile

19.02.06, 16:54
Ja już na studiach doktoranckich działam od 2,5 roku. Przez ten czas
próbowałem wielokrotnie kontaktować się z różnymi osobami z mojej dziedziny w
całym kraju. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu najwyraźniej istnieje obyczaj nie
odpowiadania na maile. Dotyczy to zarówno profesorów jak i doktorantów. I to
nawet, gdy mail dotyczył potencjalnie korzystnej, a w każdym razie
interesującej dla obydwu stron współpracy.

Czy wy też spotkaliście się z taką niechęcią do nawiązywania kontaktów? Ja
zajmuję się ekonomią.
    • madaminka Re: zwyczaj nieodpowiadania na maile 19.02.06, 18:01
      Czy wy też spotkaliście się z taką niechęcią do nawiązywania kontaktów? Ja
      > zajmuję się ekonomią.


      Nie jest to grzeczny zwycza. Wytlumacz sobie to tak ze moze po prostu nie
      wiedza co napisac aby wyszlo wystarczajaco kompetentnie. Wiesz ze nauka w
      Polsce nie narzeka na nadmiar mozliwosci co czesto bywa przykrywane tym ze sie
      nie odpisze na maila....
    • suffo Re: zwyczaj nieodpowiadania na maile 19.02.06, 18:56
      Ja się nie spotkałam ze zjawiskiem nie dpowiadania na maile, ale nie zajmuję się
      ekonomią. Może ekonomicznie jest nie wysyłać maili ;-)?

      Mam jedno wytłumaczenie na opisywane zjawisko (poza olewaniem):
      Twój adres, nazwa, temat wiadomości nie zachęca do otwierania poczty. Ja
      wszystkie wiadomości niejasnego pochodzenia kasuję Shift-Delem i nie wnikam, czy
      proponowana współpraca, tudzież cokolwiek innego jest dla mnie korzystne.
      Na maile, które coś mi mówią nagłówkiem, ale nie są reklamą, bo te również
      kasuję choć nie tak radykalnie, zawsze staram się odpowiedzieć.
      • profes0r Re: zwyczaj nieodpowiadania na maile 19.02.06, 21:54
        Hmmm... wszystko zależy od formy i treści maila. Poza tym należy pamiętać, że
        starsze pokolenie profesorskie może i ma maila, ale się go boi... :>
    • flamengista nie ma tu żadnego przypadku 19.02.06, 22:03
      Niestety, nasza ekonomia leży. Ciągle wspomina sie Adamieckiego, Kaleckiego i
      Balcerowicza - ale co to za osiągnięcia?

      Ekonomiści w naszym kraju zamiast brać się za naukę robią kasę, nauczając we
      wszystkich szkółkach niedzielnych. Przez to rozwój naukowy w 90% przypadków jest
      zerowy. Równocześnie sodówa uderza do głowy, bo prof. X wreszcie ma kasę - więc
      po co ma się zniżać do odpisywania jakiejść doktorantce? Przecież on jest
      strasznie ważny.

      A w dodaktu mogło by się okazać - przy merytorycznej dyskusji - że sam ma wiedzę
      niewiele większą, lub w sytuacjach ekstremalnych - nie ma żadnej, a dorobek jest
      pisany z zagranicznych journali.

      Symptomatyczna jest za to reakcja naukowców zachodnich. Od nich maile dostaje
      się szybko, nawet jeśli są to najwybitniejsi ludzie w swojej dziedzinie...

      Jako ekonomiści powinniśmy jednak coś z tym zrobić. Proponuję więc przede
      wszystkim zawsze odpowiadać na maile, szczególnie swoich studentów;)
      • profes0r Re: nie ma tu żadnego przypadku 20.02.06, 01:12
        hmmm, nie przesadzajmy. Z doświadczenia widzę, że % maili bez odpowiedzi w kraju
        i za granicą jest podobny.
        • rilian Re: nie ma tu żadnego przypadku 20.02.06, 07:42
          hmmm.... prowadziłem swoje badania również metodą wywiadu za pomocą e-maila.
          zwrotność e-maili zza granicy była kilkukrotnie większa, niż z Polski.
      • kmklim odpisujmy na maile studentów 22.02.06, 15:38
        Tak, tu się mogę podisać ręcami i nogami - odpisujmy! Przynajmniej w ten sposób
        z czasem sytuacja na pewno się zmieni.
    • autumna technicznie 20.02.06, 09:21
      Ja mogę co nieco opowiedzieć od strony technicznej, bo zadaję się z administratorem sieci uczelnianej ;-)

      Na e-maile podawane na oficjalnych stronach uczelni (i to wcale nie dotyczy wyłącznie zgrzybiałych profesorów, młodych pracowników często też!) często nie ma po co pisać bo:

      - adresat zapomniał hasła, więc przestał używać adresu uczelnianego i założył sobie konto na onecie
      - zapchała się skrzynka, bo stare wiadomości nigdy nie były kasowane z serwera i teraz jest ich tam 50 tysięcy
      - e-mail nie jest odbierany, bo "a, coś tam mi nie działa" (celują w tym sekretariaty)
      - w przypadku adresów nie imiennych, a ogólnoinstytutowych trwa kłótnia "kto powinien obsługiwać ten adres" i w efekcie nie odbiera nikt.

      Wszystko autentyki! Z ważnymi sprawami niestety wciąż lepiej dzwonić.
      • rilian Re: technicznie 20.02.06, 09:54
        w mordę. nieźle. w sumie może się to pokrywać z moją sytuacją - adresami
        zakładanymi na serwerach zakonnych czy kurialnych...
    • mistrz_ip Re: zwyczaj nieodpowiadania na maile 24.02.06, 09:39
      ja tez moge dorzucic do dyskusji jeden kwiatek(hurra;-)) bywają przypadki,że
      mail sie w sieci zagubi.moj wykladowca,ktory ma skrzynke na yahoo jedna prace
      dostal po dwoch dniach i stwierdzil,ze to i tak nie jest zle bo jeden e-mail
      szedl do niego rok(ale doszedl;-))
    • vegf Re: zwyczaj nieodpowiadania na maile 04.09.06, 17:13
      Czesc,

      Nie mialem jak narazie mozliwosci napisania maila do nikogo w Polsce (studiuje zagranica). Jednak
      kontaktuje sie z roznymi ludzmi z "calego swiata" z mojej dziedziny (biologia molekularna) i zawsze
      otrzymuje odpowiedz a nawet odczynniki (kazdy wie jak wazne sa darmowe przeciwciala ;-).

      Pozdrawiam!
      • muszalik20051973 Re: zwyczaj nieodpowiadania na maile 06.09.06, 23:42
        Drodzy.
        Na e-maile nie odpowiadają nie tylko pracownicy naukowi a;e także urzędy.
        Dziwna to praktyka ale niestety bardzo częsta.
        • rilian Re: zwyczaj nieodpowiadania na maile 09.09.06, 20:59
          bardzo. niestety.

          a wracając do mejli nieaktywnych - ostatnio wysyłałem mejle do sześciesięciu
          kilku rektoratów, pobierając adresy z aktualnych stron www szkół i uczelni.
          chyba 6 czy 7 wróciło z adnotacją, że skrzynka nie jest aktywna, bądź że nie
          istnieje.
          • matmis Re: zwyczaj nieodpowiadania na maile 10.09.06, 00:14
            A ja ostatnio wysłałem coś na konto seminarium zakładowego, które służyło kiedyś
            jako lista dyskusyjna, ale było zrobione jako prywatny alias rozsyłający mail do
            zapisanej gdzieś tam listy osób, i też poprzychodziły zwroty, a do kogo nie
            dotarło, nigdy się nie dowiem.

            Sporo mi zabrało wytłumaczenie oczywistego faktu dlaczego to rozwiązanie jest
            bez sensu, i pokazanie jak to należy zrobić (na szczęście udało się znaleźć
            osobę która poczuła się ochotniczo odpowiedzialna za funkcjonowanie listy). A
            sprawa jest bardzo prosta, zwłaszcza że funkcjonuje u nas serwer z MailMan-em do
            list dyskusyjnych.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja