publikacje po angielsku

11.05.06, 10:24
witam wszystkich,
chce opublikowac artykuly po angielsku; wprawdzie umiem jezyk dobrze, jednak
niczego z tego co napisze w mowie dumnych angoli nie jestem pewien na 100%.
fachowe biuro tlumaczen za samo sprawdzenie napisanego po angielsku tekstu
wola polowe tego co za tlumaczenie, w perspektywie kilku artykulow kwoty ida w
tysiace PLN - odpada. stad pytanie:
1. czy ktos byl w podobnej sytuacji i wybrnal obronna reka, tzn. opublikowal w
recenzowanych czasopismach zagranicznych piszac od poczatku do konca bez
pomocy nativow/anglistow?
2. czy moze macie znajomych anglistow, ktorzy chcieliby dorobic sprawdzaniem
tekstow napisanych po angielsku?
3. ewentualnie jakis inne racjonalne pomysly/doswiadczenia?
pzdr i dzieki,

ps. moja dziedzina to zarzadzanie - niestety nie da sie tego obskoczyc paroma
wzorami + lamana angielszczyzna - trzeba wyjasniac dosc abstrakcyjne pomysly
uzywajac przyzwoitej angielszczyzny a nie wzorow/cyfr.
    • flamengista Re: publikacje po angielsku 11.05.06, 11:11
      To nie masz jakiegoś znajomego anglisty, który poprawi ci tekst?
      W ostateczności może być to nawet kolega - student anglistyki.

      To absolutna podstawa, bo nawet będąc niezłym z angielskiego, popełnia sie
      często głupie błędy. Tak jest np. w moim przypadku.
      • dworzec Re: publikacje po angielsku 11.05.06, 11:16
        > To nie masz jakiegoś znajomego anglisty, który poprawi ci tekst?
        > W ostateczności może być to nawet kolega - student anglistyki.

        nie mam - gdybym znal kogos - nie byloby problemu...
        pzdr.
    • node Re: publikacje po angielsku 11.05.06, 11:20
      Skoro umiesz jezyk dobrze to nie widze problemu. Bez przesady, pare brakujacych
      a/the nie bedzie problemem.

      Nie wiem dlaczego twierdzisz ze Anglicy beda czytac twoja publikacje... no
      chyba za wyslesz ja do angielskiego czasopisma, ale i tak jest dobra szansa ze
      wszyscy recenzenci nie beda native'ami. Wszystkie powazne naukowe pisma sa po
      angielsku i chyba nie sadzisz ze publikuja tam tylko ci co znaja perfect
      angielski. Czasami czytajac bardzo wyraznie widac ze autorzy nie najlepiej
      opanowali jezyk, ale przeciez wystarcza znac jezyk na dobrym komunikacyjnym
      poziomie. Z reszta, jak jekies fragmenty beda niejasne, recenzenci to wytkna i
      czasami zaproponuja jak to poprawic.

      I na koniec
      • mikrometr Re: publikacje po angielsku 11.05.06, 11:52
        nic dodać, nic ujać
      • dworzec Re: publikacje po angielsku 11.05.06, 12:02
        > Skoro umiesz jezyk dobrze to nie widze problemu. Bez przesady, pare brakujacych
        > a/the nie bedzie problemem.
        > Nie wiem dlaczego twierdzisz ze Anglicy beda czytac twoja publikacje.

        nie twierdze, ze Anglicy beda czytac, jezykiem nauki jest angielski wiec dlatego pytam o angielski a nie o chinski; pewnie beda czytac osoby roznej narodowosci, ale to, ze angielski jest dla nich drugim jezykiem, nie znaczy ze moge wyslac cos z bledami (nawet tak drobnymi jak a/the)... ale moze sie myle?;

        co do Twojej ostatniej uwagi to proponuje troche luzu i poczucia humoru, ktore pozwola odroznic zabawna i charakteryzujaca sie pozytywnym nastawieniem konstrukcje slowna od przejawow frustracji odnosnie narodowosci (zreszta kto jak kto ale Anglicy umieja sie z siebie samych zartowac); nie chce aby watek zjechal na dyskusje na ten temat (jak to nieraz na forum bywalo) bo w innym celu go rozpoczalem, wiec jak ktos chce to ciagnac to prosze w innym watku
        pzdr.
        • node Re: publikacje po angielsku 11.05.06, 13:48
          Brak paru a/the na pewno nie bedzie problemem. A jak juz tak bardzo ci zalezy
          na prefect angielskim to i tak wstrzymalbym sie z czyszczeniem publikacji do
          momentu kiedy jest zaakceptowana i dopiero czyscil do camera-ready. I do tego
          przydal by sie native, bo anglisci tez niekoniecznie daja gwarancje
          nieskazitelnego angielskiego. Ale ogolnie sadze ze nie ma sensu.

          Jezeli to mial byc zart, to raczej chamski i nie na miejscu (bo jak inaczej
          nazwac obrazanie kogos bez powodu, nawet poza kontekstem pytania?). Jezeli
          chodzi o poczucie humoru wyksztalconych Anglikow to gwarantuje ze jest duzo
          duzo bardziej wyrafinowane, i zdecydowanie ulubionym tematem zartow nie sa oni
          sami.
          • mikrometr wystarczy może? 11.05.06, 13:54
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16566&w=40530991
            • node Nie wystarczy... 11.05.06, 14:11
              noblesse oblige... kiedys po wyksztalconych ludziach oczekiwalo sie czegos
              wiecej niz tylko duzej liczby publikacji. Dlatego twierdze ze dalikatna uwaga
              na temat nieprzemyslanego i obrazliwego stwierdzenia byla jak najbardziej w
              ramach tego forum. Zasugerowalem tylko zebys przemyslal problem...

              Choc, jezeli weikszosc twierdzi ze pewna kultura wypowiedzi jest poza ramami
              tego forum... zrozumiem i przyjme to jako znak czasu.

          • dworzec Re: publikacje po angielsku 11.05.06, 14:11
            odpowiedz na pytanie doceniam
            z pobocznym watkiem gleboko sie nie zgadzam, ale nie polemizuje bo szkoda czasu

            moze ktos ma jakies inne, PRAKTYCZNE wskazowki co do sprawdzenia/tlumaczenia tekstu.
            pzdr.
    • mmaupa Re: publikacje po angielsku 11.05.06, 18:00
      Ja bym sie podjela, ale to nie moja dziedzina...
    • gregor_1976 Re: publikacje po angielsku 11.05.06, 20:24
      dworzec napisał:

      > 1. czy ktos byl w podobnej sytuacji i wybrnal obronna reka, tzn. opublikowal w
      > recenzowanych czasopismach zagranicznych piszac od poczatku do konca bez
      > pomocy nativow/anglistow?

      Tak - ja. Opubllikowalem w recenzowanym, recenzowali chyba Niemcy (ale pewnosci
      nie mam :)), a edytorem byl Wegier... Nikt nie czepnal sie mojej angielszczyzny,
      ktora jak uwazam jest poprawna, ale nie wyszukana. Ale, jak napisal ponizej
      Node, prostota jezykowa to cnota w publikacjach naukowych - niektorzy mawiaja
      "im madrzej tym glupiej" i to jest moim zdaniem swieta prawda. W mojej dzialce
      (nauki przyrodnicze) niemal regula jest, ze najbardziej przejrzyste i zrozumiale
      prace sa z laboratoriow amerykanskich.
      Jesli jednak Twoja praca musi byc troche bardziej jezykowo skomplikowana, to nie
      widze innego sposobu jak wyslac to jakiemus nativowi do sprawdzenia. Zagadaj
      nawet kogos w szkole jezykowej - pierwszej lepszej, albo spytaj znajomego, ktory
      chodzi na kurs, zeby sie wywiedzial u nauczyciela... Sposobow jest wiele :)
      • hatchet01 Re: publikacje po angielsku 11.05.06, 23:24
        Kolego - nie nie załąmuj się. Każde wydawnictwo ma własnych edytorów, którzy
        wprowadzają korekty. Więc drobne potknięcia w języku obcym powinny zostać przez
        nich wyłapane.

    • dunia77 Re: publikacje po angielsku 12.05.06, 09:11
      Node i Gregor oczywiscie maja racje. Ja mieszkam w Niemczech, a publikuje
      miedzynarodowo, po angielsku, nie mam w otoczeniu native'ow i kompleksow tez nie
      mam ;-)
      Moze to jest specyfika dziedziny, ale nie zauwazylam, zeby ktokolwiek w naukach
      przyrodniczych przejmowal sie takimi drobiazgami. Napisz artykul, daj komus do
      przeczytania (niekoniecznie native'owi, ale nieco znajacemu dziedzine) i jesli
      zrozumie, co autor mial na mysli, to juz jest bardzo ok !
      W ogole instytucja "wewnetrznego recenzenta", czyli osoby z tego samego
      instytutu krytycznie czytajacej artykul jest bardzo uzyteczna do wylapywania
      rozmaitych niescislosci jeszcze przed wyslaniem artykulu do edytora !
      • yellow_tiger Re: publikacje po angielsku 12.05.06, 11:46
        Czesc,
        nic dodac nic ujac.
        Tak na marginesie czy zwrociliscie uwage na drobna roznice pomiedzy pracami
        Native speaker'ow a nie? Bo mnie powalilo, ze mniej wiecej w 80% prac pisanych
        nie przez native jako dominujaca uzywana jest strona bierna ("Femtosecond
        transient absorption kinetics have been measured at room temperature
        (..)"e.t.c.) natomiast w 80% prac native'ow dominujaca jest strona czyna ...to
        samo zdanie z innego papieru "Authors have measured blebleble". Nie wiem czy
        tylko tak mi sie wydaje (zly dobior probki) czy tez jest to rzeczywista roznica.
        ciao,
        yellow
        • node Re: publikacje po angielsku 15.05.06, 13:02
          Tak, zgodnie z panujaca norma nie powinno uzywac sie strony biernej, a zwlaszca
          tam gdzie nie jest konieczna. A nie czesto nie jest konieczna. Oficjalny powod:
          zdania bierne sa trudniejsze do zrozumienia... tak wykazaly badania :). Tak
          ucza na amerykanskich uniwersytetach. Ale jak sie zastanowic to przeciez nie ma
          nic zlego w stronie czynnej i np. w podanym przykladzie jest precyzyjniejsza,
          bo wprost mowi kto dokonal pomiarow. I ogolnie jest krotsza... jezeli ktos
          probowal wcisnac swoj tekst w 6 stron to wie jak duze znaczenie ma
          zaoszczedzenie przestrzeni zajmowanej przez jedne been. :)

          Tak samo z I zamiast we jezeli jest sie samodzielnym autorem. Niektorzy
          znajduja to calkiem zabawne jezeli ktos o sobie mowi my... zwlaszcza w
          kontekscie publikacji napisanej prostym jezykiem.
          • yellow_tiger Re: publikacje po angielsku 15.05.06, 14:34
            Czesc,
            nie wiedzialem, ze byly takie badania...ale jak sie przemysli sprawe to ma to
            rece i nogi. Mnie zawsze powalaly na lopatki 6-cio krotnie
            podrzednie/wspolrzednie zdania zlozone w stronie biernej. Juz po pierwszych 12
            wyrazach nie idzie zrozumiec o co biega...i trza ten twor przeczytac cos z 5-6
            razy coby byc pewnym, ze to co sie rozumie to jest to co autorzy chca
            powiedziec. ..a czasami i to nie wystarczy:)
            ciao,
            y
            • node Re: publikacje po angielsku 15.05.06, 15:06
              Z tymi badaniami tez bym nie przesadzal... na pewno maja jakies slabosci.

              Ale fakt jest faktem ze glowna cnota w tym aspekcie jest czytelnosc. Zdania
              proste to podstawa. Ja z kolei odzwyczajalem sie dlugo zastepiania slow
              wyrazami bliskosnacznymi... wbite we mnie skutecznie przez polonistki. Slowo
              measurments pojawiajace sie w 6 zdaniach pod rzad jest jak najberdziej ok.

              Najgorsza pod tym wzgledem publikacja jaka czytalem byla napisana przez pania
              psycholog z Niemiec... zdania po pare linii z niewyobrazalna iloscia
              nawiasow... niektore potrojnie zaglebione!!!
              • yellow_tiger Re: publikacje po angielsku 16.05.06, 13:26
                Czesc,
                ta chec tworzenia b. skomplikowanych zdan to zdaje sie cecha wbudowana naszych
                przyjaciol za Odry...Sam tu pracuje i mam w tym temacie niejakie
                doswiadczenie...Czasami wydaje mi sie, ze ma to zwiazek ze struktura j.
                niemieckiego. Raz sie zdarzylo przy pisaniu jednego papierka z szefem , ze
                musialem sie 4 razy pytac go co chce przez to zdanie powiedziec bo ja za cholere
                nie mogle zrozumiec i sugeruje podzial zdania na 4 zdania proste. Szef na to,
                zebym wrocil do podstawowki i sie nauczyl czytac, ja na to, ze on powinien sie
                doszkolic w sztuce tworzenia zdan o niezerowej wartosci logicznej:) e.t.c
                i.t.d. Wesolo bylo:) W koncu konskim targiem stanelo na podziale owego 4-ro
                krotnie zlozonego wspolrzednie zdania na 2 zdania o nieco prostrzej topologi:)
                Ach mnostwo zabawy:)
                ciao,
                y.
                • gregor_1976 Re: publikacje po angielsku 17.05.06, 21:30
                  Czesc yellow,
                  doswiadczylem tego o czym piszesz na wlasnej skorze :/
          • aiczka Re: publikacje po angielsku 16.05.06, 11:19
            W Polsce niektórzy profesorowie starej daty wciąż jeszcze wymagają używania
            strony biernej i form bezosobowych. Może w englishlandii też tak jest.
            My z kolegami czytamy sobie teksty nawzajem. Zwykle z dobrymi skutkami.
            • dworzec Re: publikacje po angielsku 18.05.06, 10:42
              dzieki za dyskusje. generalnie z rozmow z anglista wynika, ze nalezy zwrocic uwage przede wszystkim na tzw. "register" czyli trzymanie sie jednego stylu, oczywiscie w przypadku czasopism naukowych bardziej formalnego... jako przyklad podal slowa "start", "begin" i "commence", znaczace z grubsza to samo, ale rozniace sie stopniem formalnosci... dla nie-nativa problemem jest zwlaszcza nie mieszanie slow nalezacych do roznych stylow oraz uzycie idiomow

              jako ciekawostke podam przyklad czasopism internetowych, ktore BARDZO nalegaja na uproszczenie jezyka, co sami mozecie ocenic tu: www.firstmonday.org/guidelines.html#tips

              pzdr.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja