depresyjka4 14.05.06, 19:27 witam! mam takie pytanie: czy wszyscy doktoranci musza prowadzic zajęcia na uczelni? a co jak ktos jest niesmiały albo choruje na fobię społeczną, czy ktos taki tez musi to robić? z góry dziekuję za odpowiedź Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
flamengista nieśmiałość się leczy ;-) 14.05.06, 20:16 Po prostu jak każą ci prowadzic zajęcia - to będziesz się stresowała do pierwszych, które odbębnisz. Potem jest już z górki! Odpowiedz Link
depresyjka4 Re: nieśmiałość się leczy ;-) 14.05.06, 20:30 wcale nie jest tak jak piszesz, jak ktoś ma fobię społeczną to wówczas wcale nie jest tak łatwo jak ci sie wydaje. sam nie masz fobii i nie wiesz co czuje taka osoba. Odpowiedz Link
rilian Re: nieśmiałość się leczy ;-) 14.05.06, 20:49 ja chętnie poprowadzę. nawet za darmo. Odpowiedz Link
depresyjka4 Re: nieśmiałość się leczy ;-) 14.05.06, 20:51 a myślicie że zwolnienie lekarskie zwolniłoby od tego obowiązku? Odpowiedz Link
aiczka Re: nieśmiałość się leczy ;-) 15.05.06, 10:06 Myślę, że przy okazji badań medycyny pracy lekarz powinien był Ci dać skierowanie do psychologa medycyny pracy, jesli jest taki, i wydać zaświadczenie, że nie możesz tego czy tamtego. Tylko że nie wiem, czy by Cię wtedy na studia przyjęli. Ale zajęcia też mogą mieć różny charakter. Nie wiem, w jakiej dziedzinie "siedzisz". U nas prowadzić można ćwiczenia rachunkowe - to raczej w stosunkowo dużych grupach, ale także - pracownie (najwyżej osiem osób w grupie, ale mogą też być cztery, albo w przypadku pracowni specjalizacyjnych - tylko jedna) - pokazy do wykładu (wtedy się jest "technicznym", który ustawia i uruchamia rekwizyty), Można też "ustawiać" doświadczenie na pracowni, do czego nie potrzeba już kontaktów ze studentami, kompletuje się aparaturę, ustawia, piszę instrukcję do ćwiczenia. Odpowiedz Link
dunia77 Re: nieśmiałość się leczy ;-) 15.05.06, 09:35 Nie przejmuj sie tymi odpowiedziami, dla wiekszosci osob, jesli chodzi o fobie, depresje czy nerwice, jedyna "madra" rada, jaka potrafia udzielic jest "wez sie w garsc" :-/ Smutne tylko, gdy takie brednie wypisuje rzekoma elita intelektualna... Mysle, ze jedyne, co moze pomoc, to szczera rozmowa z promotorem. Niestety, musisz sie liczyc z tym, ze dostaniesz taka sama odpowiedz jak tutaj... zalezy, jaki to czlowiek. Moze pozwoli Ci wymienic ten obowiazek na inny ? (np. sprawdzanie prac egzaminacyjnych, administrowanie instytutowym www itp) Chodzisz na terapie ? Rozmawialas o tym problemie ze swoim terapeuta ? Odpowiedz Link
flamengista ??? 15.05.06, 16:54 Tytuł wątku brzmiał "nieśmiałość a prowadzenie zajęć". Tak więc napisałem, że nieśmniałość można przemóc. Ja też jestem z natury nieśmiały, ale trudno - jakoś sobie musiałem poradzić. Rozumiem również, że dla niektórych jest to bardzo ciężka sprawa, może być to syndrom chorobowy (wspomniana fobia społeczna). Ale: primo - koleżanka nie napisała, że na fobię społeczną choruje - więc nie miej pretensji, że dałem taka właśnie (życzliwą z resztą) radę. secundo - nie oskarżaj kogoś, kto nie jest znawcą chorób psychicznych o ignorancję. Nie każdy z wykształceniem wyższym ma obowiązek wiedzieć, co to fobia społeczna czy ADHD. tertio - jednak jeśli ta choroba wydatnie przeszkadza w realizacji obowiązków wynikajacych z regulaminu studiów doktoranckich - to może wypadało się do owej przypadłość przyznać przy rekrutacji? Odpowiedz Link
flamengista nieśmiałość a fobia to jednak różne rzeczy 15.05.06, 17:01 Więc najpierw zadawaj konkretne pytania, a dopiero potem możesz mieć ew. pretensje o nierzetelne odopwiedzi:) Ja jestem nieśmiały i pracuję dydaktycznie od kilku lat. I jakoś żyję. Co do fobii się nie wypowiadam, bo jak słusznie zauważyłać - nie wiem co czujesz. Jednak pragne jeszcze zauważyć, że nie do końca uczciwe postąpiłaś przy rekrutacji na studia doktoranckie. Na ogół prowadzenie zajęć jest jednym z wymogów formalnych tych studiów - więc twoja przypadłość stanowi dość poważny problem. Chyba, że to są studia na PAN-ie, gdzie nie trzeba właściwie prowadzic żadnych zajęć. To jakby potencjalny grotołaz ubiegając się o pracę ukrywał swoją klaustrofobię, a przyszły alpinista nie informował o swojej akrofobii... Odpowiedz Link
ewa_z_drzewa Re: niesmiałość a prowadzenie zajęć 14.05.06, 21:52 Dla mnie to sama przyjmność, ale rozumiem że możesz mieć opory. Wydaje mi się że możesz poprosić o inny tryb odrobienia "pańszczyzny" na swoim macierzystym wydziale - np. pomoc podczas wstępnych, dokumentacja, itp. Ale upewnij się czy to (tzn. prowadzenie zajęć)nie jest wymóg konieczny. Myślę, że szczera rozmowa z promotorem pomoże. Pozdrawiam - Ewa Odpowiedz Link
zwyklylogin Re: niesmiałość a prowadzenie zajęć 14.05.06, 22:24 doskonale cie rozumiem, wprawdzie pierwszy raz slysze termin fobia spoleczna ale wiem co to niesmialosc, studiuje filologie prowadzenie zajec dopiero przede mna i nie wiem jak sobie z tym poradze, moja niesmialosc to tragedia, normalnie nie wstydze sie ludzi ale jesli musze cos powiedziec do grupy po prostu umieram i czuje sie jak jakis warzyw Odpowiedz Link
aiczka Re: niesmiałość a prowadzenie zajęć 15.05.06, 10:10 Moim zdaniem nieśmiałość i trema są wręcz bardzo pomocne w dobrym prowadzeniu zajęć. Mam tu na myśli zjawiska pozostające w normalnym zakresie a nie - paraliżujące. Ja zawsze się stersowałam wystąpieniami publicznymi i perspektywą prowadzenia zajęć. Ale dzięki temu zawsze dokładnie i starannie się do tego przygotowuję, tak że nie ma zbyt wiele miejsca na potknięcia. A jeśli już się zdarzą, to przyznaję się i przepraszam, bo nie ma sensu kręcić. I wszyscy mi potem mówią, że ja sie chyba wcale nie denerwuję ^_^. Odpowiedz Link
dorwoj1 Re: niesmiałość a prowadzenie zajęć 15.05.06, 10:14 Jeśli bierzesz stypendium, no to niestety masz obowiązek prowadzenia takich zajęć...Wyjściem byłoby zrzeczenie się kasy, ale 1)z czegoś trzeba żyć 2) na niektórych uczelniach, jak słyszałam, wszyscy doktoranci, nawet bez stypendium muszą to robić...Jeśli promotor jest sensowny (i jeśli odpowiednio naświetlisz problem, tzn. powiesz, ze naprawdę chodzi o fobię, a nie, ze jesteś nieśmiałą osobą i masz opory przed prowadzeniem zajęć) - powinien CI pomóc. NAjlepiej przygotuj się do tej rozmowy: zbierz dokumentacje z leczenia (jesli taką masz), jakąs opinię od psychologa, albo z PZP (jeśli nie masz, to idź, momo oporów - musisz na tym etapie to dla siebie zrobić), no i opowiedz szczerze promotorowi, że to nie jest nieśmiałośc, ale że się wykończysz, jak Ci zrobią taki numer i po prostu każą prowadzić te zajęcia...A jak nie pomoże - zmień promotora na kogoś ludzkiego - wiem, ze to trudne, ale nie ma sensu marnować swój cenny naukowy potencjał, na walkę z czymś, co nie da sie załatwić metodą radykalnego cięcia (tzn. zmusić Cię do prowadzenia tych zajęć i liczyć, że samo Ci przejdzie). Nie martw się, obecnie jest coraz więcej "światłych" ludzi i nie wszyscy pomyślą, ze to jakiś wymysł...Ale musisz chodzić na terapię, bo nie pomożesz sobie izolacją problemu, ktoś musi Ci podpowiedziec, jak wyrobić sobie te mechanizmy obronne, których nie masz...Łatwiej będzie żyć Ci po takiej terapii. PO prostu. JEśli nie masz nikogo zaufanego (terapeuty) - szukaj po znajomych i ich znajomych, bo lepiej trafić na kogoś sprawdzonego, niż byle kogo, albo kogoś, z kim źle się czujesz i nie łapiesz kontaktu. Jeśli chcesz, możesz napisać na mój adres gazetowy (login ten sam) i podać z jakiego miasta jesteś (lub z jakich okolic) - tak się składa, ze robię specjalizację psychologiczną - może uda mi sie kogoś zaufanego Ci polećić, kto mieszka blisko i będzie potrafił odpowiednio "miękko" CIę "przetransformować"... (znam dobrych, naprawdę wysokokwalifikowanych i godnych zaufania specjaistów głównie z okolic Łodzi, Gdańska i Wrocławia, ale oni na pewno pomogą znaleźć kogoś dalej).POzdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link
verra Re: niesmiałość a prowadzenie zajęć 15.05.06, 19:45 Chciałabym tylko zauważyć, ze prowadzenie zajeć prowadzeniem zajeć i pewnie można to jakoś obejść, ALE CO Z PUBLICZNĄ OBRONĄ? Bo jakoś nie wydaje mi się żeby to było możliwe do ominięcia. Mnie osobiście to wlaśnie obrona jawi się jako coś zupełnie nie do przejścia i kompletnie sobie tego nie wyobrażam. Odpowiedz Link
dunia77 Re: niesmiałość a prowadzenie zajęć 16.05.06, 09:13 Obron sie za granica ;-) W wielu instytutach na swiecie nie ma publicznej obrony, ja bylam sam na sam z egzaminatorami :-)) Odpowiedz Link
verra Re: niesmiałość a prowadzenie zajęć 16.05.06, 17:52 A gdzie nie ma publicznej obrony? Czy może w jakims konkretnym kraju, czy to zalezy od konkretnego osrodka, a nie od kraju? Odpowiedz Link
zohra Re: niesmiałość a prowadzenie zajęć 16.05.06, 21:32 Jestem młodą studentka Uniwersytetu Wrocławskiego na Wydziale Nauk Historycznych - Pedagogicznych na kierunku Pedagogika. Moim marzeniem jest dostac sie na studia doktoranckie, dlatego też wiele starań i wysiłku wkładam w swoją pracę. Zauważyłam, że wieksze grono formuowiczów to doktorzy lub osoby w drodze do doktoratu. Chciałabym sie zapytać jakie wymagania trzeba spełnic by móc sie dostać na owe studia, co jest najważnieszje, na co musze zwrócić szczegolną uwagę? Jak wyglądają egzaminy i czy naprawde są do przejścia? Może sa tu osoby , które własnie ukończyły doktorat, bądz sa w trakcie jesgo robiena , na moim wydziale i kierunku. Bardzo dziekuje za wszelkie informacje, jest to dla mnie bardzo wazne.pozdrawiam Ania :) Odpowiedz Link
rilian Re: niesmiałość a prowadzenie zajęć 17.05.06, 08:36 najważniejsze to zaskarbić sobie sympatię profesora/profesorów. wtedy nawet fobie społeczne i niemożność prowadzenia zajęć tudzież inne dysfunkcje i ograniczenia nie będą przeszkodą i wygrasz bez trudu z osobami, które marzą by uczyć innych i siebie, pracować ze studentami, być aktywnymi. Odpowiedz Link
dunia77 Re: niesmiałość a prowadzenie zajęć 17.05.06, 09:03 W Niemczech zalezy od konkretnego wydzialu. U mnie publicznej obrony nie bylo. Moj maz bedzie sie niedlugo bronil na tym samym uniwersytecie, ale na innym wydziale i u niego jest publiczna obrona. Odpowiedz Link
tupelo Re: niesmiałość a prowadzenie zajęć 17.05.06, 12:05 :-)))) Nieśmiałość nie zwalnia z prowadzenia zajęć i jeśli tylko doktorant pobiera stypendium, to zajęcia prędzej czy później prowadzić będzie. Jeśli się boisz dydaktyki, trzeba się było na PAN wybrać. Ja tam jestem nieśmiała i prowadzenie zajęć to było dla mnie duże wyzwanie, ale poradziłam sobie jakoś i powiedzmy, że jestem z siebie zadowolona. Poza tym to doskonałe ćwiczenie na pozbywanie się tej nieśmiałości. Pozdrawiam! Odpowiedz Link
depresyjka4 Re: niesmiałość a prowadzenie zajęć 17.05.06, 15:13 dobra to może napisze cos więcej. Dopiero jestem na trzecim roku fizyki na uniwerku, ale nie chciałabym poprzestac tylko na mgr, ale zrobic sobie tez dr. No ale od dzieciństwa cierpię na ogromna niesmiałośc i zawsze wystąpienia publiczne w szkole były dla mnie koszmarem. Niestety to nie jest zwykła niesmiałość, ale fobia społeczna która bardzo mi utrudnia zycie. Do psychologa nie chodze bo nie chcę. Biore tylko seroxat, który jest podobno najlepszym lekiem na ta przypadłość. Jest co prawda duzo lepiej, ale czy bedę w stanie prowadzic jakies zajęcia to nie wiem. Wybieram się na specjalizacje doswiadczalną 'ciało stałe'. Z tej mojej fobii to juz chyba nigdy się nie wyleczę, bo wiele razy próbowałam i tak nic z tego nie wyszło. A nie chciałabym przez to zmarnować sobie życia. Ale może nie bedzie tak źle. Dziekuje Wam wszystkim za słowa pocieszenia, bardzo mi pomogły, pozdrawiam gorąco!!! Odpowiedz Link
kohomologia do depresyjki4 17.05.06, 18:07 Hej, napislam do Ciebie na adres gazetowy. Odezwij sie! Pozdrawiam cieplo. Odpowiedz Link
autumna Re: niesmiałość a prowadzenie zajęć 23.05.06, 09:27 > dobra to może napisze cos więcej. Dopiero jestem na trzecim roku fizyki na > uniwerku, ale nie chciałabym poprzestac tylko na mgr, ale zrobic sobie tez dr. A do czego ma Ci posłużyć doktorat? Gdzie chcesz potem pracować? Bo jeśli na uczelni, to problem się powtarza: nie ma czegoś takiego jak etat czysto naukowy, zawsze dostaniesz dydaktykę (chyba że we wspomnianym PAN-ie). I o ile to zwolnienie z prowadzenia zajęć na studiach doktoranckich może udać się uzyskać, to w ramach etatu już ten numer nie przejdzie, a godzin w dodatku jeszcze więcej. Odpowiedz Link