dorwoj1
15.05.06, 18:00
Czy dużo osób powoływało się w swoich pracach na strony www i in. żródła
informacji w internecie? A jeśli tak, to czy nie mieliście wrażenia,że to mało
wiarygodne żródło informacji (dziś ta strona jest tu, jutro tam, a pojutrze w
ogóle jej nie ma, itp.)? A jeśli ne ma wyjścia, bo ktoś -jak widziałam w
statystyce- pisze pracę np. o netliteraturze, to prosiłaby o (p)odpowiedź, w
jaki sposób (i czy w ogóle) stara sie uwiarygadniac swoje informacje (np.czy
wykazuje,że strona istnieje nieprzerwanie od trzech lat,powołuje się na ilość
odwiedzin na stronie,inne propozycje -jakie?)???JA mam taki problem - dużo
danych statystycznych, dotyczących czytelnictwa znajduję w int. (a nie ma ich
gdzie indziej), jednakże mam dużo oporow przed powoływaniem się na nie.
CHciałabym się uwiarygodnić z tymi informacjami, a nie wiem jak...BArdzo
proszę o jakąś rade, moze ktoś już rozwiązał ten problem we własnym zakresie i
ma twórcze przemyślenia na ww temat? PS:MAm jeszcze opory natury, hmmm,
etyczno-moralnej (?: część szanownego grona profesorskiego, mimo rozległej
wiedzy, licznych publikacji, otwartości, itp. po prostu nieufnie traktuje
komputery, a co dopiero mówić o internecie - znam naprawdę mądrych ludzi, dla
któych jakieś napisy typu http, to tylko zbiór przypadkowych znaków...NIe
korzystają z internetu i jak IM te dane wiarygodnie przedstawiać, jeśli to
właśnie ktoś taki zasiądzie w komisji??? Uff...