Cytowanie z internetu...

15.05.06, 18:00
Czy dużo osób powoływało się w swoich pracach na strony www i in. żródła
informacji w internecie? A jeśli tak, to czy nie mieliście wrażenia,że to mało
wiarygodne żródło informacji (dziś ta strona jest tu, jutro tam, a pojutrze w
ogóle jej nie ma, itp.)? A jeśli ne ma wyjścia, bo ktoś -jak widziałam w
statystyce- pisze pracę np. o netliteraturze, to prosiłaby o (p)odpowiedź, w
jaki sposób (i czy w ogóle) stara sie uwiarygadniac swoje informacje (np.czy
wykazuje,że strona istnieje nieprzerwanie od trzech lat,powołuje się na ilość
odwiedzin na stronie,inne propozycje -jakie?)???JA mam taki problem - dużo
danych statystycznych, dotyczących czytelnictwa znajduję w int. (a nie ma ich
gdzie indziej), jednakże mam dużo oporow przed powoływaniem się na nie.
CHciałabym się uwiarygodnić z tymi informacjami, a nie wiem jak...BArdzo
proszę o jakąś rade, moze ktoś już rozwiązał ten problem we własnym zakresie i
ma twórcze przemyślenia na ww temat? PS:MAm jeszcze opory natury, hmmm,
etyczno-moralnej (?: część szanownego grona profesorskiego, mimo rozległej
wiedzy, licznych publikacji, otwartości, itp. po prostu nieufnie traktuje
komputery, a co dopiero mówić o internecie - znam naprawdę mądrych ludzi, dla
któych jakieś napisy typu http, to tylko zbiór przypadkowych znaków...NIe
korzystają z internetu i jak IM te dane wiarygodnie przedstawiać, jeśli to
właśnie ktoś taki zasiądzie w komisji??? Uff...
    • mikrometr Re: Cytowanie z internetu... 15.05.06, 18:47
      Cytowałam ale tylko strony organizacji, uczelni i urzędów, gdzie zawsze
      informacja była sygnowana przez autora wydawcę czy ustawodawcę.
    • rootka Re: Cytowanie z internetu... 17.05.06, 08:29
      mysle ze powinnas szukac kogos na kogo mozesz sie powolac. jakis instytut ktory
      zbiera te statystyki i wstepnie opracowuje, jakas baze danych, itp. widzialam
      artykuly np o aukcjach eBay i tam powolywano sie na firme, ktora udostepnila
      dane. moze poszukal na przyklad firma ktory udostepnia usluge liczenia stron.
      powolywac sie w kazdym razie powinno na KOGOS a nie na COS.
      • rilian Re: Cytowanie z internetu... 17.05.06, 08:40
        bardzo słusznie!
    • tupelo Re: Cytowanie z internetu... 17.05.06, 12:15
      Ja w magisterskiej cytowałam źródła z internetu. Nasza promotorka życzyła sobie
      wydruk tych stron, z których pochodzi cytat. Można też je dodac do aneksu...
      • dorwoj1 Re: Cytowanie z internetu... 17.05.06, 19:17
        Dziękuję za podpowiedź, bo to bardzo dobry pomysł.Internet ma swój specyficzny
        charakter, jako źródło informacji - jedną z nich ,jak sądzę jest ulotność
        tychże informacji, a zarazem ich niepowtarzalność. Dlatego pomysł z dodaniem
        wydruku stron w aneksie wydaje mi się świetny. W ten sposób uniknie się posądzeń
        o nadużycia (np. zmyślanie nieistniejących adresów, itp). Oczywiście, może ktoś
        mi jeszcze zarzucić, że np. sama na potrzeby własnej pracy sfabrykowałam jakąś
        stronę, ale myślę, że nikt chyba tak głęboko nie będzie wnikał i dociekał...no,
        taką przynajmniej mam nadzieję. A czy( na wszelki wypadek pytam) istnieje ew.
        możliwość 100% potwierdzenia wiarygodności istnienia jakiejś nieoficjalnej
        strony www, i in. tego typu materiałów? Liczniki odwiedzin i datowniki są malo
        wiwarygodne w oczach co bystrzejszego czlowieka, który wie, iż można je sobie
        dowolnie ustawiać...Powiem szczerze, o sposobach istnienia informacji w sieci
        mam niewielkie pojęcie, ale wiedza, którą posiadam na ten temat i tak nasuwa mi
        wiele problemów jak ten właśnie. MOże ktoś czytał jakąś stosownę lekturę, w
        której podano dokładnie, jakie dane trzeba podać, zeby bez problemu, w sposób
        wiarygodny, cytować informacje znalezione w internecie.Wiem,ze była jakaś
        książka niedawno wydana na ten temat, ale nie pamiętam, niestety, tytułu, ni
        autora (nie sądziłam że będzi emi kiedyś potrzebna)...
        • rootka Re: Cytowanie z internetu... 17.05.06, 22:50
          jesli dobrze rozumiem, chcesz uwiarygodnic dane statystyczne, ktore znalazlas w
          internecie i nigdzie indziej. tez bym miala opory. znalazlabym autora tych badan
          statystycznych i jego publikacje i to na nie sie powolala. autorem danych nie
          moze byc anonimowa osoba, przeciez ja tez moge sobie za piec minut otworzyc
          strone z danymi, ktore sobie wymysle :)
          • rootka Re: Cytowanie z internetu... 17.05.06, 22:56
            a jesli chodzi o liczbe odwiedzin na stronie w roli wyznacznika wiarygodnosci,
            to wystarczy spojrzec na tematyke najpopularniejszych blogow gazety, zeby miec
            na to sceptyczny poglad ;)
    • dworzec Re: Cytowanie z internetu... 18.05.06, 10:53
      moze tak szerzej o problemie. widze tu kilka kwestii:
      1.. jesli chodzi o cytowanie recenzowanych akademickich czasopism internetowych ukazujacych sie wylacznie w internecie (np. www.swiatmarketingu.pl) to nie powinno byc problemu, jako ze stoi za nimi wiarygodna instytucja - podajesz autora, tytul, link, date wejscia, etc.;
      2. jesli chodzi o strony internetowe oficjalnych organizacji, np. gus, to tez nie powinno byc problemu, pod warunkiem podania daty wejscia na strone, pamietaj ze zawsze mozesz sobie zgrac strone na dysk, zrobic skrina lub skopiowac zawartosc strony do pdf i trzymac to jako jakis tam dowod w razie gdyby ktos sie dopytywal;
      3. jesli chodzi o strony tworzone przez uzytkownikow netu, np. blogi lub wiki, to jest to kwestia najbardziej problematyczna, jako ze taka strona moze byc w kazdej chwili zmieniona... czesto widuje sie jednak w artykulach zagranicznych, szczegolnie poswieconych internetowi, takie odniesienia i - o ile jest to uzasadnione tematem - nie powinno byc problemu. w razie czego zachowuj jakis dowod;
      czasopisma radza sobie z tym nastepujaco: www.firstmonday.org/guidelines.html#ref
      • dorwoj1 Pięknie dziękuję... 18.05.06, 10:58
        ...podziwiam wiedzę i znajomość tematu i do nóżek padam:))
    • anaat Re: Cytowanie z internetu... 21.05.06, 11:10
      Ja cytuje bardzo dość stron, jednakże są to zazwyczaj czasopisma naukowe w
      wersji on-line lub strony organizacji międzynarodowych. Zawsze podaje link,
      datę wejścia na stronę (a przy czasopiśmie także 'normalne dane
      bibliograficzne'). Nie ma z ty\m wiekszego problemu. Niektóre dane (np. z
      Interpolu, podlegajace częstym zmianom zapisałam sobie dla pewności na dysku).
      Dodatkowo Wikipedia podpowiada, jak cytować strony internetowe.

      Pozdr.
      archeoblog.blox.pl/html
    • brutus36 Re: Cytowanie z internetu... 30.06.06, 20:50
      Nie wiem jak dla was, ale dla mnie opieranie się na takim źródle jak strony WWW
      jest niepoważne. Chyba, że jest to oficjalna strona czegoś powiedzmy na kształt
      GUS.
      • anaat Re: Cytowanie z internetu... 02.07.06, 02:27
        brutus36 napisał:

        > Nie wiem jak dla was, ale dla mnie opieranie się na takim źródle jak strony
        WWW
        >
        > jest niepoważne. Chyba, że jest to oficjalna strona czegoś powiedzmy na
        kształt
        >
        > GUS.

        Tpo zależy, ja mam bardzo dużo cytowań 'internetowych' - wydania gazet i nagrań
        radiowych on-line, internetowe wydania czasopism naukowych oraz strony
        organizacji międzynarodowych. Tematyka i zakres pracy wymagają od mnie sięgania
        po różne źródła, w tym strony www. Nie uważam, żeby ich cytowanie
        było 'niepoważne'.
      • oskar146 Re: Cytowanie z internetu... 29.10.06, 23:22
        brutus36 napisał:

        > Nie wiem jak dla was, ale dla mnie opieranie się na takim źródle jak strony
        WWW
        >
        > jest niepoważne. Chyba, że jest to oficjalna strona czegoś powiedzmy na
        kształt
        >
        > GUS.
        witam wszystkich co do internetu i jego wykorzystania to najlepiej kiedy na
        stronie przy cytacie podana jest książka autor i tytuł. wtedy najlepiej napisać
        źródłó: tytuł autor itd za: www.... ja tak podałem kilka żródeł z internetu w
        mojej pracy mgr. ale zawsze najlepiej zapytać promotora . ważne żódło
        książkowe jest ważniejsze od www. pozdrawiam
    • pandunia Re: Cytowanie z internetu... 30.10.06, 09:01
      Hej
      1. Mój promotor stałna stanowski, że dla profesorów obeznanych z Internetem
      cytowanie za www jest czymś normalnym i zrozumiałym, a ci, którzy obeznani nie
      są - podchodzą do tego z pewną nabożnością. Moje doświadczenie to potwierdza.
      2. Nie sądzę, by można było waloryzować "ważność" źródeł w zależności od tego,
      czy mają formę elektroniczną, czy tradycyjną. W socjologii funkcjonuje wiele
      poważnych projektów, działających głównie online (jak np. działalność tzw.
      grupy Wallersteina przy Fernand Braudel Center) albo wyłącznie online (jak
      World Values Survey, European Values Survey czy np. opracowania Freedom House).
      Przykłady można mnożyć. Istota - moim zdaniem - tkwi w odpowiednim doborze
      źródeł w oparciu o ich zawartość, a nie miejsce, gdzie są publikowane.
      3. W przypadkach wątpliwych zaleca się na ogół podanie - poza dokładnym adresem
      strony - także daty wykorzystania.
      Pozdrawiam,
      dr Pandunia
      • krzyspp1 Re: Cytowanie z internetu... 03.11.06, 13:44
        u mnie bylo tak, ze promotorka chciala, zebym docieral do zrodla ksiazkowego
        lub innej publikacji w wersji papierowej. zgodzila sie w ostatecznosci, gdy
        przekonalem ja, ze www to jedyne zrodlo skad moge wziac wiarygodne dane. ale i
        tak nie byla do konca przekonana.
        zwykle jak powolywalem sie na zrodlo www to pisalem: witryna internetowa
        www.gazeta.pl
      • niewyspany77 Re: Cytowanie z internetu... 03.11.06, 23:43
        pandunia napisał:


        > Przykłady można mnożyć. Istota - moim zdaniem - tkwi w odpowiednim doborze
        > źródeł w oparciu o ich zawartość, a nie miejsce, gdzie są publikowane.

        Istota tkwi w tym, czy potencjalny czytelnik Twojego opracowania bedzie w stanie
        dotrzec do zrodel, na przyklad za 20 lat. W przypadku tekstow drukowanych
        przynajmniej masz pewnosc ze wydrukowany zostal w tym a tym numerze i tego masz
        szukac. Potencjalnemu czytelnikowu latwiej zaakceptowac fakt ze pisemko poszlo
        przez przpadek do kosza niz ze ktos mogl po porstu zrobic delete.
Pełna wersja