konferencja zagraniczna - warto?

27.05.06, 22:41
witam wszystkich:) oczywiście, ze warto, ale dylemat mam następujący:
organizatorzy przyjęli moją prezentację na konferencję zagraniczną. Problem
polega na tym, iz moja uczelnia nie pokryje kosztów, nie zaplacą nawet za
opłatę konferencyjną:( I teraz pytanie: czy warto zainwestować w siebie i
zaplacić samemu - konferencja jest w Europie, poza tym, tematyka jest scisle
zwiazana z moim doktoratem i to na pewno zadziala korzystnie..no i moze jedyna
moja szansa zdobyć takie doswiadczenie..z drugiej strony, koszt bedzie dwa
razy wyzszy niz moja miesieczna pensja:( i zastanawiam sie czy nie olać sprawy
bo bez takiego punktu w cv tez jakos da sie przeżyć i obronić..eh, i co tu
zrobić?? Niech mi ktoś coś poradzi:))))
    • rilian Re: konferencja zagraniczna - warto? 27.05.06, 23:12
      olej. i tak potem okaże się, że uczelnia ma to daleko.
    • carnivore69 Re: konferencja zagraniczna - warto? 27.05.06, 23:50
      Za czasow studenckich podobna sytuacje udalo sie rozwiazac za pomoca 'fee waiver
      request', dojazdu czesciowo autostopem i noclegu w schronisku. (Jedna trzecia
      tego co pozostalo pokryl promotor z wlasniej kieszeni.)

      Pzdr.
      • pjubella Re: konferencja zagraniczna - warto? 28.05.06, 00:03
        a na czym dokladnie polega 'fee waiver request'??
    • mikrometr Re: konferencja zagraniczna - warto? 27.05.06, 23:51
      Zajrzyj na strony FNP (Fundacja nauki Polskiej) kiedyś można było zdobyć
      stamtąd środki.
      • pjubella Re: konferencja zagraniczna - warto? 28.05.06, 00:06
        ..taaa..pewnie ze sie tam staralam, po konkursie nawet mi nie odpisali, ze nici
        z tego:(
        • mimoooza Re: konferencja zagraniczna - warto? 28.05.06, 00:17
          Myślę, że odp. na pytanie czy warto, zależy od dwóch czynników:

          1) w b. dużym stopniu od tego, co chcesz robić potem. Bo z tego co wiem udział
          w konferencji zagranicznej, zwłaszcza jeśli wiąże się z obcojęzyczną publikacją
          (a na ogół tak jest), ładnie wygląda w CV i moze trochę pomóc przy staraniu
          się pracę na uczelni. Poza tym można jeśli konferencja jest prestiżowa, można
          się dużo nauczyć, spotkać sławy z danej dziedziny nauki, podyskutować, nawiązać
          kontakty nauk.

          2) czy nie udałoby się wyjazdu naukowego połączyć z wypoczynkiem, zwiedzaniem
          jakichś ciekawych miejsc? Skoro uczelnia Ci nic nie daje, możesz pojechać na
          dłużej (podróż się bardziej opłaca), nie sama, ale z kimś.

          Ja byłam na konf. międzynarod. w ubegłym roku, dość daleko z Polski. Co prawda
          dużą część kosztów pokryła mi uczelnia, więc nie miałam takiego problemu jak Ty
          (w FNP też niestety nie dostałam styp. konferencyjnego). Byłam b. zadowolona,
          poznałam wiele osób z mojej dziedziny, a do tego mógł ze mną pojechać mąż
          (oczywiście za wlasne pieniądze) i trochę razem pozwiedzaliśmy.

          Pozdrawiam
          • sekulla Re: konferencja zagraniczna - warto? 28.05.06, 10:53
            Jedź - warto. Może nawiążesz jakieś dobre kontakty naukowe które pomogą ci
            wypłynąć jeżeli twoja Alma Mater zostawi cie na lodzie.

            Co do wymienionych czynników to myślę, że należy uwzglednić również promotora i
            jego powierzchowność. Są tacy którzy mierzą wartość naukowca jego dokonaniami -
            konferencjami, publikacjami, umiejętnościami organizacyjnymi, zdolnościami do
            wystąpień publicznych, zdolnością do nawiązywania kontaktów itp. Gdy tacy
            szukają pracownika to kierują się tego typu kryteriami - toteż jeżeli twój
            promotor należy do takiego gatunku, to jedź, bo może ci to zaprocentować na
            wiele sposobów. Są też inni "tutorzy" - tacy co nie przyznają się wprost, że
            nie znoszą ambitnych i ostro się wywrywających na konferencje młodych ludzi,
            ale jak takich przyuważą to równają ich w dół z mocą walca. Przyklejają im np.
            etykietki pyszałków i na wiele innych sposobów kreują im wizerunek. Jeżeli
            pisze się u kogoś takiego to można sobie tylko narobić smrodu jadąc na taką
            konferencję. U takich karierę akademicką robi się inaczej - trzeba im pokazywać
            że się nie rozumie, że się samemu nie potrafi, że autor jest za trudny, być
            prochem marnym u stóp promtorskich, powtarzać za każdym razem że się jest za
            małym na takie wysokie naukowe progi - słowem ćwiczyć się w cnocie "pokory".
            Rezultaty są doskonałe - Szef sypie obficie ze swoich rogów obfitości
            godzinami, brakującymi ułamkami etatu, umowami o pracę itp.

            Podział ten pewnie nie jest rozłączny i adekwatny i można oczywiście wyróżnić
            jeszcze inne gatunki i rodzaje tutorów, a co za tym idzie także inne strategie
            karier akademickich - ale te dwa są są najbardziej klarowne: tutor idealny i
            tutor realny.
    • vovel123 Re: konferencja zagraniczna - warto? 28.05.06, 11:01
      A próbowałaś prosić organizatorów o zwolnienie z części kosztów? Z tego co
      wiem, jest to całkiem realne, ostatnio znajomy uzyskał odpowiedźć pozytywną,
      płaci "jedynie" 50 %, właśnie z powodu braku dofinansowania z uczelni.

      pzdr.
      • pjubella Re: konferencja zagraniczna - warto? 29.05.06, 09:53
        Serdecznie dziękuję za wszystkie odpowiedzi:) Postanowiłam napisać prośbę o
        zmniejszenie opłaty. Dam znać czy mi się udalo coś zdziałać;)

        pozdrawiam:)
        • carnivore69 Re: konferencja zagraniczna - warto? 29.05.06, 11:39
          Nie wiem co to za konferencja, niemniej moze warto zaczac od prosby o
          dofinansowanie przez organizatorow, albo przynajmniej o zwolnienie z wszelkich
          oplat. A skonczy sie pewnie na zmniejszeniu tych ostatnich.

          Pzdr.
    • sioux.doux Re: konferencja zagraniczna - warto? 30.05.06, 21:27
      Mi tam by się nie chciało dokładać do interesu. Piszesz coś o dwukrotności
      Twoich poborów (czyli zapewne ładnych parę tysięcy) - to nie lepiej tę kasę
      przeznaczyć na wypasione wakacje?
Pełna wersja