co myslicie?

06.06.06, 11:48
Jestem obecnie na drugim roku studiów doktoranckich z dziedziny fizyki.
Jednak badania wogóle nie idą. Nie mam nic zrobionego do pracy doktorskiej.
Przyczyna- kiepskie urządznie. Przez ten czas bardzo zniechęcilam sie do
pracy doktorskiej i doszłam do wniosków ze mnie ta dziedzina nauki wogóle nie
interesuje. Chyba zrezygnuję... Jak myślicie jeżeli nie czuję chęci do nauki
fizyki to chyba lepiej będzie jak z tym skończe niż będę w to tylko brnęła
żeby mieć dr przed nazwiskiem. Sądze ze mnie to wykończy... Co o tym
wszystkim myslicie..
    • biomona Re: co myslicie? 06.06.06, 12:21
      Czesc. Znam ten problem - jestem na 2 roku doktoratu na fizyce :-) Przez ostatni
      miesiąc bardzo poważnie zastanawiałam się, nad problemem rzucenia wszystkiego.
      Doszłam jednak do wniosku, że nie jest aż tak źle - nieporozumienia z promotorem
      wyjaśniłam, plan dalszej pracy gotowy - nawet całkiem zachęcająco wygląda. Praca
      nad plakatem na konferencję pokazała, że trochę wyników jednak jest. Zastanów
      się na spokojnie jak wygląda Twoja sytuacja. Rzucić wszystko jest łatwo, tylko
      co potem? Do szkoły uczyć dzieci? Czy to będzie to, co chcesz robić do końca
      życia? Ja po rozważeniu wszystkich za i przeciw postanowiłam zostać - dam rade,
      a dwóch dotychczasowych lat mi trochę szkoda. A jeśli to kwestia sprzętu, to
      może pomyśl o zmianie tematu lub promotora albo może da się to zmierzyć inaczej
      (nie wiem jaka specjalizacja, więc mogę się mylić, ale u mnie wszystko da się
      zmierzyć kilkoma technikami). Pozdrawiam
      • madzia.7 Re: co myslicie? 06.06.06, 12:47
        Wiem jedno- nigdy nie będę naukowcem. Jeśli nawet bym została i udałoby mi się
        zrobic ten doktorat- to i tak koniec mojej kariery naukowej... Nie jestem
        fizykiem a muszę się nim stac przez ten doktorat... Co zrobie potem z tym
        tytułem- doniczego nie będzie mi potrzebny, a tak mi to zobojętniało ze nie
        wiem czy mnei to nawet usatysfakcjonuje...
    • autumna Re: co myslicie? 06.06.06, 13:06
      Rezygnacja z doktoratu to żaden wstyd ani porażka. Z mojego roku na 20 osób do tytułu dr dobrnęła połowa. Reszta podłapała jakąś pracę, ktośtam założył własną firmę. Jeżeli to nie tylko jest chwilowa załamka, która zdarza się praktycznie każdemu, odpuść sobie i przekwalifikuj się biegiem na coś w miarę pożądanego na rynku pracy - o ile wiem, projektantom stron www, grafikom komputerowym, tłumaczom źle się nie dzieje. Im wcześniej to zrobisz, tym lepiej; w dodatku jeżeli sprzęt kiepski i w dodatku brak chęci do pracy - doktorat będzie Ci się ciągnął nie wiadomo ile, a w efekcie do niczego się nie przyda.
    • patefon Re: co myslicie? 06.06.06, 14:52
      taaa
      ja koncze 3 rok - tez z tej cholernej fizyki
      mam takie dylematy co roku przez wakacje az do wrzesnia
      daje glowe ze promotor ma radar i wykrywa moje nastroje
      jak juz mam na tyle determinacji zeby rzucic to w cholere
      to nagle robi sie przemiły i okazuje sie ze nie jest tak zle ze sa jakies
      perspektywy i wogole
      czlowiek naiwny jest jednak - potem sytuacja wraca do normy
      najgorzej jest tak ugrzeznąc
      co do wykanczania to jesli moge Ci cos doradzic to staraj sie zeby robienie
      doktoratu jednak nie był twoim glównym i priorytetowym zajęciem
      nie chodzi mi tutaj o opieprzanie sie tylko o to zeby postępy w robieniu lub
      ich brak nie paraliżowały twojej psyhe;)
      to pozwoli nabrac dystansu - wiem bo tak zrobiłem i podziałało
      wiadomo nie wszystko od Ciebie zalezy zwłąszcza w eksperymencie i czesto sie
      czeka na innych albo na pieniadze na aparature - wczesniej caly wolny czas
      poswiecalem na robienie kupy rzeczy na uczelni - i niestety to był zły wybór
      nikt tego nie docenił a ja tylko sie uzalezniłem psychicznie bo wiadomo ze
      stajesz sie niewolnikiem tego w co inwestujesz
      teraz troche sie udzielam ale staram sie robic tylko rzeczy zwiazane z
      doktoratem - ewentualnie czasem z uprzejmosci cos pomoge innym
      i od razu sie poprawiło - zwolniła sie kupa czasu i część móżgu - moge sobie
      dorobic tu i tam, zabrac sie za inwestowanie w swoją wiedzę niekoniecznie z
      fizyki - a doktorat idzie dokladnie tak samo jak szedł wczesniej
      tzn wolno i nie wiem czy skoncze ale przynajmniej nie mam poczucia ze marnuje
      czas
      pozdrowionka
      i mysle ze powyzsze rady pozwolą Ci odstawic psychotropy;)
      • biomona Re: co myslicie? 06.06.06, 15:31
        Patefon, masz rację. Grunt to mieć coś poza pracą naukową - odskocznię, która
        przypomina o co w tym wszystkim chodzi. A chodzi chyba o to, żeby doktorat był
        dla Ciebie, a nie Ty dla doktoratu. czasem trzeba po prostu olać wszystko i
        robić swoje - inne niż nauka. Bo w pracy doświadczalnej bez chęci do pomiarów
        niewiele da się zdziałać.
      • madzia.7 Re: co myslicie? 06.06.06, 15:42
        No i co wychodzi na to ze nie masz siły aby skończyc z czymś co Ci nie
        odpowiada.... Tez tak robiłam nastawiałam swoją psychę tak że doktorat nie był
        moją sprawą pierwszorządna . Robiłam różne inne rzeczy... Po jakimś czasie
        budziłam się - patrzyłam w stronę doktoratu- a tu nic sytuacja się nie zmieniła-
        nadal klapa i nadal sobie powtarzam co ja tu ku..na robie! Teraz znowu mam się
        zając czymś innym a za jakiś czas znowu poczuję to samo i tak przsiedzę nie
        wiadomo ile na tym samym miejscu....
        • aistionnelle Re: co myslicie? 06.06.06, 16:26
          Madzia jeżeli czujesz ,że nie bedziesz się dalej zajmować tą dziedziną , albo
          zmień temat , albo promotora , nie siedź , nie czekaj nie wiedzieć na co , bo
          primo: stres i upływający daremnie czas ,
          secundo : jak nie napiszesz na czas to co ze stypendium ?U nas obowiązywał
          zwrot i trzeba było nadludzkich starań by go uniknąć.Pozdrawiam A
        • biomona to nie tak 06.06.06, 20:49
          Chyba sie nie zrozumiałyśmy do końca - mi odpowiada moja praca doświadczalna -
          załamanie sprzed miesiąca przeszło, mam też inne rzeczy do roboty. Ustawiłam
          priorytety i jest ok. I mam nadzieję, że tak zostanie. Decyzja o pozostaniu na
          doktoracie tu gdzie jestem, była dobrze i dokładnie przemyślana. A doktorat
          idzie swoim torem. I nawet zwykle rano jak pomyślę, ze mam iść do labu na 8 -10
          godzin to mi się chce. Więc jest ok. Ale to moja decyzja. Ty mysisz zdecydować,
          co będzie lepsze dla Ciebie. Pozdrawiam
    • md0512 Re: co myslicie? 07.06.06, 01:10
      madzia.7 napisała:

      > Jestem obecnie na drugim roku studiów doktoranckich z dziedziny fizyki.
      > Jednak badania wogóle nie idą. Nie mam nic zrobionego do pracy doktorskiej.
      (...)

      iiiiiiiii tam, jakiś moment zwątpienia na Ciebie przyszedł. Zawsze znajdzie się rada - może czas nieco zmodyfikować tematykę, albo poszukać możliwości zmiany wyposażenia laboratoryjnego. Grunt to się nie łamać i wytrwać. Takie długotrwałe działania jak uzyskanie stopnia doktora wymagają wytrwałości i odporności psychicznej... Powodzenia :-) .
      • madzia.7 Re: co myslicie? 07.06.06, 12:25
        U mnie to nie jest raczej chwilowe zwątpienie. od poczatku nie byłam pewna czy
        chce robic ten doktorat. Żałuję na dzień dzisiejszy ze się na to
        zdecydowałam.. przesiedziałam blisko 2 lata i nic nie zrobiłam... Jestem dziś
        załamana, bo nie widzę perspektyw dla siebie. Mam wrażenie ze przez ten
        doktorat będzie mi ciężej znaleźć jakąś prace... Mam już takie wrażenie jakbym
        już wypadła z obiegu na rynku pracy...
        • md0512 Re: co myslicie? 07.06.06, 13:02
          Moja sytuacja wygląda w zasadzie podobnie. Pracuję zawodowo i to w zawodzie nieco innym niż tematyka moich badań, doktorat nie jest mi w pracy potrzebny. Dalece wątpliwe jest to czy kiedykolwiek podejmę pracę naukową na uczelni, bo wiązało by się to ze spadkiem dochodów. No ale, jak to ktoś mi kiedyś powiedział, te badania to moja pasja, a zmiana fafrocli przed nazwiskiem to pewien prestiż... Także ciągnę to sam dla siebie, dla własnej satysfakcji :-) .
Pełna wersja