babazgaga
07.06.06, 12:11
Tak na rozluźnienie atmosfery, i jako odskocznia dla tych co się szykują.
Jakie głupie rzeczy zrobiliście, zdarzyły się, wam czy waszym znajomym podczas
obron - wtedy na miarę tragedii, dziś nie sposób sie nie zaśmiać.
Ja przed samą obroną, z rana, poszłam do fryzjera. Nie dość, że kolor był jak
dla mnie za spokojny, to jeszcze babiszon tak mi wytrzebił grzywkę
degażówkami, że całą obronę myślałam tylko o tym, że moja starannie zwykle
przyklepywana no czoła grzywa puszy mi sie jak u lwa. I jak sobie szeptali, to
sie zastanawiałam, czy gadam glupoty, czy wyglądam jak niewiadomoco.
Dodatkowo, okazało się że rzutnik i laptok który miałam mieć na obronie nie
działa, znaczy jakieś śniegi mu latają, a pan inżynier od aparatury ma takie
tempo działania, że zanim on wypiął myszke z kompa, to ja bym już cały komplet
na nowy przełaczyła (malluch mi świadkiem). To z całym szczęsciem na niego
sobie pokrzyczałam - ochote miałam już dawno, ale jakoś tak nie wypada, a
przed obroną - no co, nerwy mnie poniosły;)
Kuleżanka moja za to przed samą obroną przysiadła na ławeczce przed budynkie,
nie zauważając że ławeczka świeża i cała obsmarowana żywicą. Odcisnęło się jej
pięknie na tylnej częsci ciała. Dodam, że obrona była w Opolu, jechaliśmy z
Wrocławia , a kolezanka rzeczona z Jeleniej Góry, więc ni huhu nie dało się
niczego nowego wykombinować. Skończyło się oczywiście na tym, ze koleżanka
bardzo pilnowała się, żeby przzypadkiem nie stanąć tyłem do publiczności;)
Inna kolezanka - już nie na obronie, tylko ogólnoinstytutowym seminarium
zamykającym przewód doktorski tak sobie przysiadła na krancu krzesła, że
krzesło jej odjechało, a ta fajtneła nogami do góry jak lalka szmaciana. Dodam
że kolezanka ma 182cm wzrostu, więc nogi dlugie, i fajt był efektowny.
Koleżanka zaczęła się smiać nerwowo, wręcz zanisić, i tyle by było już całej
powagi.....