marybg
05.07.06, 13:55
Drodzy doktoranci proszę o poradę w następującej sprawie.Ustaliłam z
promotorem(kilka miesięcy temu),że po urlopie macierzyńskim nie wrócę
jeszcze do pracy,tylko zacznę od nowego roku akademickiego.(Mam prawie 100
dni urlopu z tego i poprzedniego roku).Nie mam na to żadnego papierku,bo
wiem,że "wszystko zależy od promotora"i liczyłam,ze umowa ustna wystarczy (o
ja głupia i naiwna doktorantka).Nagle otrzymałam telefon,że od kilku tygodni
nie zjawiam się w pracy i co to ma znaczyc.Promotor chyba zmienil zdanie!
Wyszlo na to,że on zaprzecza naszej wczesniejszej rozmowie i ustaleniom!!!Co
mam robic?Oficjalnie promotor nie przyjmuje wstecznego wniosku o urlop (choc
moglby)za czas mojej nieobecnosci.A ja od kilku tygodni "porzucilam prace"!!!
Może ktoś był w podobnej sytuacji?Co mam robic?Mysle,ze promotor chce sie
mnie pozbyc.Przed urodzeniem dziecka bylam na 100%dyspozycyjna pracowalam
nawet w soboty,mialam full zajec,teraz juz nie mam zamiaru pracowac za kilka
osob.Dzieki za wszystkie zyczliwe porady.Pozdrawiam.