doktoraty -- chyba zaczynamy mijac się z celem

13.07.06, 23:07
Mogę się mylic ale czy nie wydaje sie wam ze nasze szkolnictwo wyższe zaczyna
przypominac fabryke. Wlasciwie kazdy kto zdal mature i ma ochote bez
problemowo konczy wyzsza uczelnie i zostaje magistrem. Przerob jest ogromny a
poziom coraz nizszy. A jak jest z doktoratami (bede pisal o technicznych).
Znow glownie checi no i grunt to dobry promotor. Promotor ma pomysl (podstawa
to dobry pomysl + dobre "narzędzia" typu sprzet pomiarowy i oprogramowanie)
na prace doktorska i bierze czlowieka ktory jest obowiazkowy i systematyczny.
I zaczynamy. Dwa lata w laboratorium + matematyka (statystyka i in) i cel
osiagniety . W przelocie jakies egzaminy i wszyscy sie ciesza
    • madaminka Re: doktoraty -- chyba zaczynamy mijac się z cele 14.07.06, 07:38
      Praca dysertacyjana to najczesciej 90 -100 % mysli intelektualnej
      > promotora. Czy nie tak najczesciej to wyglada?


      Nie zawsze. Ja znam niechlubny przypadek profesora (mam pewnien poziom i
      szcegolow podawac nie bede, choc czemu nie??????) , ktory tylko czeka az
      swojego doktoranta podlozy komus innemu w celu zrobienia mu doktoratu, tzn,
      poddania pomyslu, czesto dania tez czesciowo pieniedzy na badania, spracowania
      wynikow ni i moze nawet napisania w pewnej czesci pracy dysertacyjnej.....A
      wszystko niby popd przykrywka kontaktow przyjacielski profesora z osobami
      ktorym do¨ktorant zostal ¨podrzucony....a doktorantowi pan profesor wmawia ze
      ma byc samiodzielny czyli ma calkowicie dac spokoj promotorowi.....tak wiec
      profesor odczepil w brzydki sposob doktoranta, podrzucil go komu innemu, a
      potem laury z aewentualnie wyroznione doktoraty zbiera on sam......ot poziom
      dzieiejszych panow profesorow polskich..........

      serdecznosci
    • goscha Re: doktoraty -- chyba zaczynamy mijac się z cele 14.07.06, 08:18
      Ech, masz rację, co do tej fabryki. Każdy obecnie może zostać magistrem. Na
      uczelniach spada poziom, żeby przepuszczać coraz mniej rozgrarniętych studentów,
      bo od ich liczby zależą dotacje. A poza tym każdy ma przecież prawo do studiów:/
      Nawet jeśli odpadnie taki głupol na uczelni państwowej, to zawsze może zrobić
      magistra na prywatnej. A prywatne już się szykują do wprowadzenia studiów
      doktoranckich... Młynek się nakręca. Dawniej nie trzeba było mieć matury i się
      żyło, a teraz wielkie larum, bo 20% nie zdało. I jakie będzie rozwiązanie? -
      Uproszczą maturę.
      A na doktorat coraz częściej idzie się po prostu dlatego, że to 4 lata bez obawy
      o wyrzucenie z roboty.
    • gosiah.n Re: doktoraty -- chyba zaczynamy mijac się z cele 14.07.06, 08:44
      na kierunkach humanistycznych wygląda to troszkę inaczej - nie ma raczej
      takiej "fabryki" doktorantów, bo bardzo mała ilość osób jest dopuszczona do
      robienia doktoratu. u mnie nie było nawet naboru na studia doktoranckie na
      kierunku, dlatego dokt. robię "z wolnej stopy".. z jednej strony to dobrze, bo
      doktoryzuje się ten, kto naprawdę chce,ale z drugiej to nie o to chodzi, bo to
      już nie jest taki normalny rozwój naukowy - nie mam zajęć ze studentami
      (fajnie, bo więcej czasu, ale brak doświadczenia), nie mogę korzystać z
      grantów, stypendiów itp. i wszystkie badania finansuję sama i to oderwanie od
      środowiska naukowego chyba najbardziej mi doskwiera..
      i przerażające jest to, ze teraz prywatne uczelnie próbują przerzucić się z
      fabryki magistrów na fabryki doktorów..
      • tocqueville Re: doktoraty -- chyba zaczynamy mijac się z cele 14.07.06, 09:31
        gosiah.n napisała:

        > teraz prywatne uczelnie próbują przerzucić się z
        > fabryki magistrów na fabryki doktorów..

        Proszę o dowody.
        • luisapaserinni Re: doktoraty -- chyba zaczynamy mijac się z cele 14.07.06, 09:37
          zadziorny jesteś. ciekawe dlaczego;)
          pozdrawiam z deszczowego wro
          • tocqueville Re: doktoraty -- chyba zaczynamy mijac się z cele 14.07.06, 09:50
            Nie jestem zadziorny. Prośba o uzasadnienie postawionej tezy jest przejawem
            zadziorności? :)

            • goscha Re: doktoraty -- chyba zaczynamy mijac się z cele 14.07.06, 10:57
              Dowodów brak. Są na razie plany. Niestety nie mam wglądu w dokumenty złożone w
              ministerstwie.
              No chyba, że potrzebujesz dowodów na masową produkcję magistrów?
              • tocqueville Re: doktoraty -- chyba zaczynamy mijac się z cele 14.07.06, 11:05
                goscha napisała:

                > Dowodów brak. Są na razie plany. Niestety nie mam wglądu w dokumenty złożone w
                > ministerstwie.

                Nie rozumiem tego wpisu. W Polsce 10 uczelni ma prawa do nadawania stopnia
                doktora. Uprawnienia do prowadzenia studiów doktoranckich ma mniej, może ze 3-4.
                Czy uważasz tylko uczelnie państwowe powinny mieć monopol na kształcenie doktorów?

                > No chyba, że potrzebujesz dowodów na masową produkcję magistrów?

                Produkcja jest, ale co z tego? Nie widzę problemu.
                • tocqueville Re: doktoraty -- chyba zaczynamy mijac się z cele 14.07.06, 11:14
                  Tzn. korekta - PRODUKCJA magistrów jest problemem.
                  Chodziło mi, że sam wzrost liczby magistrów nie jest problemem - jest nim spadek
                  wymagań i obniżenie wartości dymplomu.
            • luisapaserinni Re: doktoraty -- chyba zaczynamy mijac się z cele 14.07.06, 13:26
              Ach ta uwaga stad, ze jako stary czytacz forum, a mlody aktywny uczestnik
              zauwazylam, ze drzewiej bywało, ze zabierałes głos i w innych sprawach niz
              niski poziom prywatnych uczelni, teraz jednak twoich postow pojawia sie mniej,
              a szkoda:). Miło było czytac duskusje twoje i innych starych forumowiczów,
              którzy znikneli na konkurencyjnym zamknietym forum Dr Krysi.
              A juz zupelnie ostatnio mam wrazenie ze tylko zabawiasz sie w przerzucanie
              argumentami, w dyskusji, w której ty bronisz szkół prywatnych, a inni wrecz
              przeciwnie. Nie oznacza to dla odmiany ze nie mozesz ich do tego prowokowac, a
              ale glowne efekty tej prowakcji sa takie, ze coraz cie mniej na forum... a ja
              juz chyba jakas prywate tu odwalam:*... musze sie pilnowac, malo dzis spalam,
              koncze ten watek zatem.
              Ad rem: prywatne szkoły nie mają dobrej opnii w Polsce (moze poza kilkoma
              chlubnymi wyjatkami). I mimo ze tworza nowe wydziały uczace studentow
              marketingu i zarzadzania, komunikacji, public relations i corporate identity,
              wizerunek ich samych (szkół, nie studentow, choc moze tych drugich tez, ale o
              tym innym razem) pozostawia wiele do zyczenia. i sa sobie sami winni.
              No to ide spac.
        • gosiah.n Re: doktoraty -- chyba zaczynamy mijac się z cele 14.07.06, 11:14
          dowody..? już powoli się pojawiają.. np. w pewnej wyzszej uczelni, na której
          pracuję. są studia doktoranckie, ale z niestety bardzo słabym programem na
          bardzi dziwnym, wymyślonym kierunku.. po ich ukończeniu doktorat będzie się
          chyba tylko liczył na tej własnie uczelni... a jesli chodzi o doktoraty z
          innych kierunków, to prowadzone sa seminaria, ale promotorami są profesorowie z
          jakichś innych dziwnych prywatnych uczelni 300 km dalej..tak czy inaczej to
          fikcja.. przykro mi, ale tak to wygląda...a szkoda, bo szkoły prywatne mają
          duży potencjał, tylko nie potrafią go wykorzystać...
          • tocqueville Re: doktoraty -- chyba zaczynamy mijac się z cele 14.07.06, 11:23
            gosiah.n napisała:

            > są studia doktoranckie, ale z niestety bardzo słabym programem
            > na bardzi dziwnym, wymyślonym kierunku..

            Każdy sam decyduje czy chce robić ten doktorat.


            > tak czy inaczej to
            > fikcja.. przykro mi, ale tak to wygląda...

            Ale co w tym przerażajacego? Taki dyplom będzie pewnie mniej wart od dyplomu
            renomowanej uczelni

            > a szkoda, bo szkoły prywatne mają
            > duży potencjał, tylko nie potrafią go wykorzystać...

            Ich punkt startu jest o wiele trudniejszy...
            • gosiah.n Re: doktoraty -- chyba zaczynamy mijac się z cele 14.07.06, 11:52
              tylko tu nie o to chodzi..jasne, ze każdy sam decyduje, ale jak jest potem tego
              wartość? ciągłe obniżanie ogólnego poziomu, spadek znaczenia badań naukowych
              itp. i tylko o to tu chodzi..
      • niewyspany77 Re: doktoraty -- chyba zaczynamy mijac się z cele 14.07.06, 12:00
        Witam, nowy (aczkolwiek jednoczesnie daleko za polmetkiem) ;)

        > kierunku, dlatego dokt. robię "z wolnej stopy".. z jednej strony to dobrze, bo
        > doktoryzuje się ten, kto naprawdę chce

        No wlasnie nie kazdy ma ochote i czas na wydanie dosc duzej kwoty na badania +
        sam przewod ze wszystkimi konsekwencjami.

        Uwazam, ze produkcji doktorow 'na masowke' raczej nie bedzie z jednego ale dosc
        istotnego wzgledu - nawet najlepszy promotor nie napisze za nas pracy. O ile
        bycie magistrem jest na dosc wielu uczelniach typu 'pedagogika z czyms tam'
        uwarunkowane odsiedzeniem ustalonej ilosci godzin na zajeciach i zdaniem ilus
        tam egzaminow o tyle praca magisterska bardziej sprawdza umiejetnosc napisania
        tekstu w rodzaju 'praca magisterska' zas nie sprawdza nic specjalnie wecej. A
        juz na pewno nie jest wyznacznikiem tego czy ktos zasluguje czy nie na te trzy
        literki przed nazwiskiem.

        Co innego z dwoma literkami - juz fakt niemoznosci odbebnienia pracy jakims
        typowym duperelnym tematem stanowi dla wielu bariere ktorej sie nie da
        przeskoczyc. A to przeciez poczatek.

        Ogolnie zagadnienie 'producji' trzeba by wyraznie rozdzielic na 'wolne stopy' i
        'studium' bo to jak by nie bylo dwie osobne bajki.

        Oczywiscie moje 3 grosze to w kwestii pedagogiki bo ja z tej dzialki.
    • krysiulka Jest odwrotnie ;) 14.07.06, 09:06
      Odwrotnie.
      Przychodzisz na studia doktoranckie i musisz wszystko znaleźć sam, zaczynając od promotora, poprzez temat, wykonanie pracy, napisanie, konsultacje z ludźmi z branży (bo promotor Ci nie pomoże).
      Na wczorajszą obronę nawet własnoręcznie napisany życiorys musiałam mieć w zapasie dla mojego promotora, bo sam zapomniał i nie przyniósł, mimo, że mu ją dostarczyłam przedwczoraj.
      Takie życie.
      Krysia
      • amws Re: Jest odwrotnie ;) 14.07.06, 10:24
        Krysiulka-gratulacje!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

        u mnie chyba jeszcze dalekooooooo :(((((((

        pozdr
    • vicky1 Re: doktoraty -- chyba zaczynamy mijac się z cele 14.07.06, 09:26
      W naukach humanistycznych przerób doktoratów jest niesamowity
      na moją uczelnię (państwową) na pierwszy rok studiów doktoranckich przyjmują
      praktycznie wszystckich, którzy się zgłoszą, poziom niektórych jest głęboko
      żenujący
      sam nasz promotor powiedział, że musi zająć się najsłabszymi aby jakoś napisali
      te doktoraty
      wiadomo,że nikt nie wywali bo w końcu płacą
      żenada
    • mikrometr Re: doktoraty -- chyba zaczynamy mijac się z cele 14.07.06, 10:20
      Z czego wynika problem w naukach technicznych? Z kompletnego braku sprzężenia
      tego co się dzieje w nauce, z tym co się dzieje w przemyśle. Gdyby przemysł
      dawał zagadnienia i pieniądze a naukowcy szukali rozwiązań, to młodzi ludzie
      mogliby zdobywać praktyczne doświadczenia i samodzielnie się rozwijać. Promotor
      spełniałby tylko rolę anioła stróża „poprawności” naukowej.

      Obecnie wszystko stoi u nas na głowie. Pieniądze przyznawane są na zasadzie
      oceny projektu pracy, najczęściej teoretycznej albo bez planów wdrożenia.
      Aby stworzyć plan pracy nadającej się do finansowania trzeba mieć pewne
      doświadczenie i znać obowiązujące (nieco sztuczne) kryteria. Świeżo upieczony
      magister zazwyczaj nie jest w stanie tego ocenić i trafić z argumentami do
      recenzentów. Nie da się zatem uciec od udziału promotora, który sam musi być
      bardzo zaangażowany w dziedzinę.
    • makkad Re: doktoraty -- chyba zaczynamy mijac się z cele 14.07.06, 11:02
      Coż, teraz każdy może zostać doktorem, to fakt. Niektórzy jakoś wymękolą o
      własnych siłach, inni przejadą na plecach wpływowego promotora.
      Ale mam wrażenie, że tak wcześniej też bywało, chociaż na mniejszą skalę. Na
      naszym wydziale jest paru takich (już starszych), co zastanawiam się jakim cudem
      oni liceum skończyli, a doktorzy pełną gębą.
Pełna wersja