wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma?

22.07.06, 08:49
W związku z tym, że kolejny wątek z cyklu "doktoranckie a pieniądze":
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16566&w=45315174
rozwija się dość kłótliwie, zacznynam się zastanawiać - jak jest z tymi doktoratami poza Polską. Sądząc po linkach z gatunku humorystycznych, ale z pewnością wiele mówiących o klimacie bycia doktorantem, nigdzie nie ma lekko:

www.airynothing.com/humor/PhD.txt
graphite.st-edmunds.cam.ac.uk/~kw10004/phdgam/
www.phdcomics.com/comics.php
Finanse na badania i wyposażenie są na pewno lepsze. Ale może jest na tym forum ktoś zorientowany, jak wyglądają stypendia doktoranckie za granicą? I czy dużo się ich przydziela, czy może odwrotnie, są głównie płatne i stanowią rozrywkę dla zamożnych?
    • vanshar Re: wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma? 22.07.06, 10:39
      Wielka Brytania - dostajesz od Research Council pieniadze na czesne (tuition
      fees) plus 12500 funtow na zakwaterowanie, jedzenie, czyli living expences (to w
      zupelnosci wystarcza i jeszcze dobry kawalek zostaje). Ale niestety dotyczy to
      tylko Anglikow, albo doktorantow z Unii ktorzy spedzili 3 wczesniejsze lata w
      Anglii (np na studiach). Jednak oprocz tego sa jeszcze inne zrodla finansowania
      - prywatne (np Gates Foundation na Cambridge Uni) albo uczelniane (to juz
      indywidualnie na uniwerkach). Slowem - finansowanie wyglada raczej bardziej
      rozowo niz w ojczyznie.
      • hrabina_trulla Re: wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma? 22.07.06, 16:39
        ja jestem doktorantka w Birmingham, wydzial socjologii. Szkola pokrywa tuition
        fee, departamental scholarship wynosi 12,000 funtow rocznie plus wydzial
        pokrywa wydatki na konferencje etc. Jesli chodzi o dostep do bazdanych,
        ksiazek, profesorow wreszcie, to wszystko jest nieporownywalne z Polska. A
        pieniadze na stypendia dla doktorantow sa, tylko trzeba sie starac - ja w sumie
        zlozylam papiery na 10 uczelni i na dwoch dostalam stypendium.
        • magdula_b Re: wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma? 23.07.06, 23:09
          ja robie doktorat w niemczesch i tu przynajmnie w naukach biologiczynch jest
          dosc latwo o stypendium badz pozycje doktoranta, choc zalezy troche oczywiscie
          od tematyki. Pensja badz stypendium sa zwykle w wysokosci ok. 1000 euro, z
          czego da sie zyc - moze nie rozrzutnie, ale calkiem przyzowicie. Choc jak na
          niemieckie warunki to malo - no i choc w kontrakcie oficjalnie napisane jest ze
          to pol etatu - czyli 20,5 h tygodniowo, to oczywisice w praktyce pracuje sie
          znacznie wiecej:) Tak wiec chyba wszedzie doktorant traktowany jest jako tania
          sila robocza:) Choc tu przynajmniej dydaktaka nie zabiera tyle czasu -
          przynajmniej u mnie:) No i oczywiscie zwykle nie ma proablemu z wyjazdami na
          konferencje czy warsztaty (ale to zalezy od kondycji finansowej lab)
Pełna wersja