wciaz_idealista
31.08.06, 19:03
Kto z was majac etat adiunkta zdecydowal sie odejsc z uczelni ? Ciekawia mnie
wasze doswiadczenia. Jak sobie radzicie w "realu"? Na zachete napisze o sobie:
studia doktoranckie (nauki techniczne) skoczylem w niecale 3 lata. Zaraz po
zlozeniu pracy dostalem etat asystenta, pol roku pozniej adiunkta (mialem
farta z terminem przyjmowania publikacji do druku). Moje "portfolio" jest malo
imponujace, ale wstydzic sie nie mam czego (2xLF współautorskie + troche innej
makulatury). Jako adiunkt przepracowalem 1 rok i zdecydowalem sie odejsc
Wlasnie dostalem robote w dziale rozwoju w polskim oddziale niezlej firmy z
mojej brazy (chociaz nie zwiazana w zaden sposob z doktoratem). Szczegoly
podam jak podpisze umowe - bo na razie mam porozumienie ustne. Dlaczego ? To
dosyc proste: ubzduralo mi sie zostanie prawdziwym
inzynierem-konstruktorem-wynalazca-itd., a praca na uczelni technicznej ma w
Polsce malo wspolengo z zaawansowana technika. Moj szef, bardzo zyczliwy i
ogolnie w porzadku - ale realista i cynik, mawia ze "jestesmy tylko
nauczycielami, a nie zadnymi tam inzynierami".
W ostatecznym rachunku sumienia przygodę z tzw. "nauką" oceniam dość
pozytywnie- ale nie żałuję że to koniec. Co zyskalem: pewna wiedze
teoretyczna,"wyrobienie" matematyczne i tzw. zyciowe doswiadczenie. Co
stracilem: 4 lata opoznienia w wejsciu na normalny rynek pracy.
Pozdrowienia