Dodaj do ulubionych

word vs latex - dla tych co mnie nie rozumieja

19.10.06, 12:05
Zainspirowany wzmianka rootki (pozdro) stwierdzilem ze nalezy zebrac do kupy
to co mysle o wordzie. PRzynejmniej na przyszlosc bedzie w kupie i bedzie co
potomnym cytowac. A zatem:

Argument 1.
Do jedynego journala zagranicznego z listy ministerialnej ktory publikuje
teksty lezace w moim kregu zainteresowan oddaje sie tekst w formacie "word97".

Argument 2.
Polskie pisma - patrz argument 1.

Argument 3.
Typowy konferencyjny artykul z pedagogiki to ok 10 stron, czcionka 14, odstep
1,5 lewy margines 3,5. Czy w wordzie czy w latex wyglada to kijowo. Dzielenie
wyrazow word ma i to zupelnie znosne.

Argument 4.
Word jest edytorem (procesorem) tekstu. Latex jest systemem skladu tekstu.
Nierozroznianie terminu jest zwykla kompromitacja. Tu mozna porownywac co
najwyzej worda z notatnikiem czy konkurencja (openoffice, wordperfect). Jesli
juz porownojemy Latex z czyms "windowsiano-klikalnym" to porownac nalezy z MS
Publisher, Adobe Indesign czy Quark Xpress.

Argument 5.
Jakosc skladania (w latex) lub formatowania (word) zalezy nie od programu
tylko od wiedzy i umiejetnosci piszacego/skladajacego.

Argument 6.
Typowy humanistyczny lity tekst z kilkoma/kilkunastoma tabelami (lp, lista
zmiennych, N, %, suma) robi sie w wordzie od kopa, tymczasem w latex typowy
humanista by sie zachlastal na dzien dobry.

Argument 7 ekonomiczny.
Po co mi plik z tekstem, ktorego nigdzie nie przyjma, ktorego zrobienie zajmie
mi wiecej czasu niz to samo w wordzie.

Argument 8 ekonomiczny.
Po co mi plik do ktorego kompilacji musze instalowac nowy soft. Zalozmy ze w
tytule tekstu popelnilem byka. Widzac PC-eta czy Maca wiem, ze na 99% bedie na
nim ms office, open office lub cos w ten desen (edytor plikow *.doc. Wsadzam
pena w gniazdo, otwieram plik, poprawiam literki, zapisuje i to wszystko.

Argument 9 ekonomiczny.
To prawda ze przy wiekszej ilosci tekstu, tabel i obiektow osadzonych word
glupieje. Niemniej ja te "wieksze ilosci" plodze po raz drugi w zyciu
(pierwszym byla magisterka). Moze jeszcze kilka razy bedzie okazja, ale tu
szybciej przygotuje te 5 rozdzialow na krzyz w *edytorze* i oddam w rece
zawodowego *skladacza* dtp. Czysta ekonomia - po co tracic czas na nauke
czegos co jest w moim przypadku - wlasnie dublowaniem worda. Kazdy kto
kiedykolwiek mial wspolnego z drukiem to wie, ze ciezko z procesu wydawiczego
usunac wlasnie "skladacza".

Argument 10.
Biarac pod uwage to co pisalem w pkt 5 oraz to, ze jest co najmniej kilka
wynalazkow typu pdf995 (instaluje sie toto gladko jako pdf-drukarka, czyli w
wordzie plik-drukuj-pfd printer) lub open office (drukuje bezposrednio do pdf)
tekst o "pieknych pdf-ach" do mnie nie trafia.

To by bylo na tyle. Prosze uprzejmie wszystkich o komentarze, szczegolnie
licze na teksty *z argumentami*. Argumenty klasy "latex jest lepszy" prosze
sobie darowac. Prosze tez uwzglednic ze poddaje pod krytyke *siebie* wiec
prosze tez nie wyjezdzac z argumentem "lepiej sie wzory klepie" bo pedagog nie
klepie wzorow.


Obserwuj wątek
    • yellow_tiger Re: word vs latex - dla tych co mnie nie rozumiej 19.10.06, 15:11
      Czesc,
      oto odpowiedzi na twoje argumenty:
      Ad.1 jest to li tylko i wylacznie kwestja dziedziny. W
      fizyce/matematyce/chemi/bio.... nie ma ani jednego journal'a ktory nie akceptuje
      Latex'a.

      Ad.2 Bez komentarza.

      Ad.3 Jak sie chcesz bawic w redefinowianie stylow Latech'a to droga wolna,
      niemniej cala potega tedo narzedzia polega na tym, ze ty sie nie zajmujesz tym
      jak twoj artykul ma wygladac, to robi za ciebie Latex. I nie powiesz mi, ze
      zrobisz lepszy ulkad strony niz profesjonalisci.

      Ad.4 Tiam...co mozna powiedziec tylko tyle, ze Latex'a masz za darmo, a za
      takiego Xpress to zaplacisz cos z 10 tys.$. I nie, Latex'a mozna porownywac z
      Word'em bo nie znam nikogo (i trudno mi to sobie wyobrazic) kto by uzywal
      Xpress'a do pisania artykulow/magisterki/doktoratu (no chyba ze jest to doktorat
      o rozwoju say.. Xpress'a). A mnostwo ludzi uzywa do tego celu Latex'a jak i Word'a.

      Ad.5 Jakosc skladania/formatowania zalezy od programu. Gdyby tak nie bylo to po
      dzis dzien uzywalibysmy Chiwriter'a:). I widzisz, w Latex'u (w 99.9% przypadkow)
      nie musisz posiadac wiedzy jak sie sklada/formatuje tekst, to robi Latex (takie
      drobiazgi jak na ktorej stronie po odniesieniu sie do obrazku/tabeli powinien
      sie on/ona znajdowac w tekscie).

      Ad.6 No coz, jesli dla kogos jest problemem opanowac 10-20 komand ktorych sie na
      codzien uzywa to coz ja moge na to poradzic. Dodam tylko tyle, ze istnieja
      swietne nakladki na Latex'a, ktore uwalniaja do "mozonego" wklepania
      \begin{tabular}....\end{tabular}. Dla win jest to doskonaly WinEdt a dla linux'a
      np. kile.

      Ad.7 Patrz Ad.1. I nie zrobienie tego samego artykulu w Wordzie (jesli jest on
      bardziej skomplikowany niz bajka o czerwonym kapturku (bez obrazkow)) zajmuje
      zdecydowanie wiecej czasu (formatowanie tabel, wklejanie obrazkow,
      zastaniawianie sie czy za chwile nie znajda sie tam gdzie ich nie chce, bo
      wlasnie dodalem jedno zdanie, czy tabeli nie potnie w polowie przy przejsciu na
      nastepna strone e.t.c zajmuje 75% czasu w wordzie i moze z 5% w Latex'u)

      Ad.8 Zakaldajac, ze w 99% labow na swiecie jest linux mam 100% gwarancji, ze
      jest tam Latex, wsadzam pena w gniazdo, pisze latex mytekst.tex i juz. Nie
      poprawiam literek, nie zastanawiam sie gdzie mi wcielo tabele z wold'a 2000 w
      OO2.0 (albo na odwrot), czy tez gdzie do jasnej cholery jest obrazek ze strony
      12. A jak linuxa nie ma, to sciagam Latex'a i tyle, cala operacja z instalacja
      zajmuje z 15 min. co jest czasem znacznie krotszym niz poprawianie 10
      stronnicowego artyklu.

      Ad.9 No jak piszesz tylko teksty o poziomie komplikacji bajki o sierotce Marysii
      (bez tabel ilustujacych stosunek Marysii to krasnoludkow) to ok. Tylko zadaj
      sobie pytanie ile Cie kosztuje (w PLN) oddanie tego do zawodowego "skladacza".
      Co do rzekomej trudnosci w opanowaniu Latex'u patrz Ad.6

      Ad.10 Nie chodzi o to, ze Latex wywala output w pdf, tylko o to jak ten Twoj
      artykol/tekst wyglada. A wyglada on naprawde profesjonalnie. Naprawde nigdy w
      zyciu nie widzialem tekstu napisanego w Wordzie ktory by chociaz troche zblizyl
      sie do estetyki Latex'a.

      Pomijac wszystko co napisalem powiedz mi ile czasu zajmuje Ci w Wordzie
      przenumerowywanie referencjii/rodzialow/tabel/ jesli tak sie zdarzy, ze nagle
      musisz dodac cos nowego? Nie wspominajac o przenumerowywaniu wszystkich cytowac.
      Bo w Latex'u zajuje to 0s.
      Jeszcze troche o cytowaniach, jak zapewne wiesz kazdy journal ma inna
      specyfikacje bibliografii i cytowan, i wez sobie teraz wyobraz, ze musisz
      przepisywac 2-3 strony teksu (to bibliografia) zmienajac kolejnosc tytul/autor
      albo pomijajac/dodajac autorow, zmieniac bold na kursywe e.t.c., zmienac
      cytowania z say... (Einstain et.al 1905) na say.. [Feb. 1905 Einstein et.al.]
      albo poprostu na [7]. W wordzie mazna sie przy tej robocie pociac, a w Latex'u
      zajuje to cale 10s dodajesz odpowiedni styl bibliografii i tyle. Tak wiem
      istnieje EndNote...tyle, ze trzeba na niego nieco $ wydac...a po co jak moze byc
      za darmo i lepiej?
      Powiedz mi ile czasu zajmie Ci zrobienie zywych pagin w Wordzie i nie daj Boze
      pozniejsza ich korekta, bo sie dodalo rozdzial i trza wsio pozmieniac?
      I tak dalej, itp, e.t.c.
      Co do klepania wzorow...tiam a pedagog nigdy nie musial napisac, jak oszacowal
      liczbe dzieci w zerowce w woj. malopolskim ktore znaja bajke o dziewczynce z
      zapalkami i jak to sie ma do liczby dzieci znajacych bajke o kocie w butach w
      woj. wielkopolskim? I czy pedagog jest swiecie przekonany, ze nigdy tego nie
      bedzie musial zrobic:)
      ciao,
      yellow
      p.s. sorry za wszystkie bledy ortograficzne/stylistyczne/gramatyczne e.t.c.

      • niewyspany77 Re: word vs latex - dla tych co mnie nie rozumiej 19.10.06, 16:20
        yellow_tiger napisał:


        > Ad.3 Jak sie chcesz bawic w redefinowianie stylow Latech'a to droga wolna,
        > niemniej cala potega tedo narzedzia polega na tym, ze ty sie nie zajmujesz tym
        > jak twoj artykul ma wygladac, to robi za ciebie Latex. I nie powiesz mi, ze
        > zrobisz lepszy ulkad strony niz profesjonalisci.

        Nie zrobiem to jasne. Niemniej 10 stron litego tekstu, 2 tabele na krzyz, pare
        cytowan i troszke formatowania oribe calkiem sprawnie i bez latexa. Jesli
        natomiat masz na mysli cos a'la "szablon" to tym baridzej,

        > Ad.4 Tiam...co mozna powiedziec tylko tyle, ze Latex'a masz za darmo, a za
        > takiego Xpress to zaplacisz cos z 10 tys.$. I nie, Latex'a mozna porownywac z
        > Word'em bo nie znam nikogo (i trudno mi to sobie wyobrazic) kto by uzywal
        > Xpress'a do pisania artykulow/magisterki/doktoratu (no chyba ze jest to doktora
        > t
        > o rozwoju say.. Xpress'a). A mnostwo ludzi uzywa do tego celu Latex'a jak i Wor
        > d'a.

        PRzeczytaj, prosze Cie jeszcze raz ten punkt. Ale ciesze sie mmimo wszystko ze
        podkreslasz, ze wordem tez sie da :)

        >
        > Ad.5 Jakosc skladania/formatowania zalezy od programu. Gdyby tak nie bylo to po
        > dzis dzien uzywalibysmy Chiwriter'a:). I widzisz, w Latex'u (w 99.9% przypadkow
        > )
        > nie musisz posiadac wiedzy jak sie sklada/formatuje tekst, to robi Latex (takie
        > drobiazgi jak na ktorej stronie po odniesieniu sie do obrazku/tabeli powinien
        > sie on/ona znajdowac w tekscie).

        Uwierz mi, w pracach typu lity tekst do 10 stron nie bardzo trzeba miec wiedze
        jak sie sklada i formatuje tekst.


        >
        > Ad.7 Patrz Ad.1. I nie zrobienie tego samego artykulu w Wordzie (jesli jest on
        > bardziej skomplikowany niz bajka o czerwonym kapturku (bez obrazkow)) zajmuje
        > zdecydowanie wiecej czasu (formatowanie tabel, wklejanie obrazkow,
        > zastaniawianie sie czy za chwile nie znajda sie tam gdzie ich nie chce, bo
        > wlasnie dodalem jedno zdanie, czy tabeli nie potnie w polowie przy przejsciu na
        > nastepna strone e.t.c zajmuje 75% czasu w wordzie i moze z 5% w Latex'u)

        No oki doki. Masz 1000000% racji tylko ze mowisz teraz o *skladzie* nie o
        *edycji* :-)

        > Ad.8 Zakaldajac, ze w 99% labow na swiecie jest linux mam 100% gwarancji, ze
        > jest tam Latex, wsadzam pena w gniazdo, pisze latex mytekst.tex i juz. Nie
        > poprawiam literek, nie zastanawiam sie gdzie mi wcielo tabele z wold'a 2000 w
        > OO2.0 (albo na odwrot), czy tez gdzie do jasnej cholery jest obrazek ze strony
        > 12. A jak linuxa nie ma, to sciagam Latex'a i tyle, cala operacja z instalacja
        > zajmuje z 15 min. co jest czasem znacznie krotszym niz poprawianie 10
        > stronnicowego artyklu.

        Humanisci nie maja labow. Wyraznie napislaem ze dyskutujemy *o mnie*. Linux to
        calkiem inna bajka i to normalne ze worda tam nie ma.

        >
        > Ad.9 No jak piszesz tylko teksty o poziomie komplikacji bajki o sierotce Marysi
        > i
        > (bez tabel ilustujacych stosunek Marysii to krasnoludkow) to ok. Tylko zadaj
        > sobie pytanie ile Cie kosztuje (w PLN) oddanie tego do zawodowego "skladacza".
        > Co do rzekomej trudnosci w opanowaniu Latex'u patrz Ad.6

        Wchodzi w tzw "koszt przygotowania do druku". Skldacza ciezko ominac z tego
        wzgledu ze co wydawnictwo to inne zasady. Ale zareczam Ci, "zawodowy skladacz"
        nie wezmie za to olbrzymiej kasy. Czy np. uwazasz ze Twoja praca w ktora
        wolzyles iles tam tygodni-miesiscy pracy, jest warta tego by ja oddac w rece
        "zawodowego skladacza" ktory posklada wszystko tak jak trzeba za Twoje 2-3 dniowki?


        > Ad.10 Nie chodzi o to, ze Latex wywala output w pdf, tylko o to jak ten Twoj
        > artykol/tekst wyglada. A wyglada on naprawde profesjonalnie. Naprawde nigdy w
        > zyciu nie widzialem tekstu napisanego w Wordzie ktory by chociaz troche zblizyl
        > sie do estetyki Latex'a.

        Bo widzisz, ja widzialem. Punkt 5 sie klania. Oczywiscie nie byly to 500
        stronicowe ksiazki ktore mialy tysiace tabelek i rysunkow, ale widzialem
        kilkunastostronicowe wydruki o jakosci miodnej.

        > Pomijac wszystko co napisalem powiedz mi ile czasu zajmuje Ci w Wordzie
        > przenumerowywanie referencjii/rodzialow/tabel/ jesli tak sie zdarzy, ze nagle
        > musisz dodac cos nowego? Nie wspominajac o przenumerowywaniu wszystkich cytowac
        > .
        > Bo w Latex'u zajuje to 0s.
        > Jeszcze troche o cytowaniach, jak zapewne wiesz kazdy journal ma inna
        > specyfikacje bibliografii i cytowan, i wez sobie teraz wyobraz, ze musisz
        > przepisywac 2-3 strony teksu (to bibliografia) zmienajac kolejnosc tytul/autor
        > albo pomijajac/dodajac autorow, zmieniac bold na kursywe e.t.c., zmienac
        > cytowania z say... (Einstain et.al 1905) na say.. [Feb. 1905 Einstein et.al.]
        > albo poprostu na [7]. W wordzie mazna sie przy tej robocie pociac, a w Latex'u
        > zajuje to cale 10s dodajesz odpowiedni styl bibliografii i tyle. Tak wiem
        > istnieje EndNote...tyle, ze trzeba na niego nieco $ wydac...a po co jak moze by
        > c
        > za darmo i lepiej?
        > Powiedz mi ile czasu zajmie Ci zrobienie zywych pagin w Wordzie i nie daj Boze
        > pozniejsza ich korekta, bo sie dodalo rozdzial i trza wsio pozmieniac?

        W koncu zes dal konkret. Z jednym zastrzezeniem - po cholere w *edytorze* zywe
        paginy?? Oczywiscie na sile sie da, i slusznie zauwazac ze tu sie mozna
        pochlastac, wez sobie jakies prace sprzed 30-40 lat, mysle ze znajdziesz tabele
        robione na maszynie do pisania - da sie, tylko nie chce dyskutowac na temat
        *ficzerow* lecz praktycznej przydatnosci. A zywa pagina jest w sumie milym
        dodatkiem, ktory word owszem, ma sp*, ale tez nikt nie mowi ze zywa pagina
        nalezy do standardu i niezbednych elementow *programu do edycji*.


        > I tak dalej, itp, e.t.c.
        > Co do klepania wzorow...tiam a pedagog nigdy nie musial napisac, jak oszacowal
        > liczbe dzieci w zerowce w woj. malopolskim ktore znaja bajke o dziewczynce z
        > zapalkami i jak to sie ma do liczby dzieci znajacych bajke o kocie w butach w
        > woj. wielkopolskim? I czy pedagog jest swiecie przekonany, ze nigdy tego nie
        > bedzie musial zrobic:)

        Hehe, przyklad dobry ale zle powiedziany - jak

        > ciao,
        > yellow
        > p.s. sorry za wszystkie bledy ortograficzne/stylistyczne/gramatyczne e.t.c.

        Ej no kurde, znowu i Ty mnie nie rozumiesz. Ile razy mam tlumaczyc ze pisze o
        wordzie jako *edytorze*?? Wez daj mi konkretny cytat gdzie napisalem ze chce
        wordem skladac ksiazki.
        • yellow_tiger Re: word vs latex - dla tych co mnie nie rozumiej 19.10.06, 17:39
          Czesc,
          piszesz:
          > Nie zrobiem to jasne. Niemniej 10 stron litego tekstu, 2 tabele na krzyz, pare
          > cytowan i troszke formatowania oribe calkiem sprawnie i bez latexa. Jesli
          > natomiat masz na mysli cos a'la "szablon" to tym baridzej,
          Niezmiernie mnie to cieszy:) Ale powtorze jeszcze raz: w Latex'u nie musisz NIC
          formatowac! On formatuje za Ciebie na tym polega (miedzy innymi) jego przewaga
          na Word'em.

          > PRzeczytaj, prosze Cie jeszcze raz ten punkt. Ale ciesze sie mmimo wszystko ze
          > podkreslasz, ze wordem tez sie da :)
          Przeczytalem i co? Pewnie, ze sie da i Word'em. Tyle tylko ze jest to tak samo
          jak z pytaniem czy mozna sie swietnie bawic bez alkoholu...no mozna tylko po co
          sie meczyc:)

          > Uwierz mi, w pracach typu lity tekst do 10 stron nie bardzo trzeba miec wiedze
          > jak sie sklada i formatuje tekst.
          A kto mowi, ze trzeba, ja tylko delikatnie sugeruje, ze jak uzywasz Word'a to
          wlasnie musisz od czasu do czasu wiedziec takie rzeczy jak, gdzie wstawic
          tabele, czy tez ile znakow powinno byc w linii, co by ten tekst sie dobrze
          czytalo. Natomiast jak uzywasz Latex'a tego wiedziec nie musisz. To wie Latex.

          >No oki doki. Masz 1000000% racji tylko ze mowisz teraz o *skladzie* nie o
          > *edycji* :-)
          Do jasnej anielki jak piszesz doktorat to w koncu musisz ten tekst jakos
          wydrukowac coby to mialo rece i nogi. Wiec de facto, w pewnym momencie czy
          chcesz czy jesli uzywasz Word'a bedziesz sie bawil w skladanie. I po raz n-ty w
          Latex'u tego nie robisz!

          > Humanisci nie maja labow. Wyraznie napislaem ze dyskutujemy *o mnie*. Linux to
          > calkiem inna bajka i to normalne ze worda tam nie ma.
          Ale zakaldam, ze skoro maja Word'a to tez maja komputery...a jak powiedzialem
          sciagniecie i instalacja Latex'a zajmuje (przy najmniej dla mnie) mniej czasu i
          nerwow niz poprawianie calego tekstu bo cokolwiek sie spie...., a z mojego
          doswiadczenia wynika, ze w 70% cos sie spie... Latex opcji spie... nie ma.

          > Wchodzi w tzw "koszt przygotowania do druku". Skldacza ciezko ominac z tego
          > wzgledu ze co wydawnictwo to inne zasady. Ale zareczam Ci, "zawodowy skladacz"
          > nie wezmie za to olbrzymiej kasy. Czy np. uwazasz ze Twoja praca w ktora
          > wolzyles iles tam tygodni-miesiscy pracy, jest warta tego by ja oddac w rece
          > "zawodowego skladacza" ktory posklada wszystko tak jak trzeba za Twoje 2-3
          >dniowki?
          No widzisz ja nie oddaje do "zawodowego skladacza" bo nie mam takiej potrzeby.
          Ot ten skladacz nazywa sie Latex i robi to za free.

          > Bo widzisz, ja widzialem. Punkt 5 sie klania. Oczywiscie nie byly to 500
          > stronicowe ksiazki ktore mialy tysiace tabelek i rysunkow, ale widzialem
          > kilkunastostronicowe wydruki o jakosci miodnej.
          No to najwyrazniej mamy inne wyobrazenia o tym co jest jakoscia miodna. Tak sie
          zastanawiam czy Ty kiedykolwiek wydziales output Latex'a? Bo naprawde
          porownywanie tego, do output'u ktory generuje Word jest najdelikatniej mowiac
          troche jak porownywanie syrenki do bmki.

          > W koncu zes dal konkret. Z jednym zastrzezeniem - po cholere w *edytorze* zywe
          > paginy??
          No powidzmy po to co by Twoj doktorat wygladal ladnie i co by ten kto go czyta
          wiedzial gdzie obecnie jest (zakladajac ze przecietny doktorat ma cos. ok 50-100
          stron calkiem latwo sie pogubic), a nie jak referat Kazia Kowalskiego z IIa na
          temat dlaczego sie nie pluje na ulicy:)

          > Ej no kurde, znowu i Ty mnie nie rozumiesz. Ile razy mam tlumaczyc ze pisze o
          > wordzie jako *edytorze*?? Wez daj mi konkretny cytat gdzie napisalem ze chce
          > wordem skladac ksiazki.
          Sorry nie wiem do czego to sie odnosi. Ja nigdzie nie sugeruje, ze masz pisac
          ksiazki. Jesli natomiast chodzi o referencje to sorry ale w moim swiecie tak
          wlasnie wygladaja cytowania w artykulach (10-15 ston) ktore pisze.
          Wiesz co mam taka mala rade, wez raz wklep swoj tekst (1 strona wystarczy) w
          Latex'u (to naprawde nie jest trudne) i wez go wydrukuj, i zobacz jak on
          wyglada, a potem porownaj go z tym co dostaniesz z Word'a. Gwarantuje, ze wiecej
          nie bedziesz chcial sie bawic Word'em.
          ciao,
          yellow

          --
          Tylko Nauka
          • niewyspany77 Re: word vs latex - dla tych co mnie nie rozumiej 20.10.06, 01:14
            yellow_tiger napisał:

            > Czesc,
            > piszesz:
            > > Nie zrobiem to jasne. Niemniej 10 stron litego tekstu, 2 tabele na krzyz,
            > pare
            > > cytowan i troszke formatowania oribe calkiem sprawnie i bez latexa. Jesli
            > > natomiat masz na mysli cos a'la "szablon" to tym baridzej,
            > Niezmiernie mnie to cieszy:) Ale powtorze jeszcze raz: w Latex'u nie musisz NIC
            > formatowac! On formatuje za Ciebie na tym polega (miedzy innymi) jego przewaga
            > na Word'em.

            Hmm. Zanim zaczniemy wlazic glebiej moze ustalmy co to zanczy formatowac. W
            sensie ustawic dla calego dokumentu akapit, swiatlo miedzywierszowe, czcionke to
            spoko. To word umie. Ustawic natomiast pogrubienie pochylenie czy zmine koloru
            literki to chyba zaden nie potrafi (bo nie czarodziej). Ale dzizas, jesli
            ustalimy ze formatowanie jest porcesem koncowego nadawania styli dla akapitow to
            w sensie "tekstu litego" ja nie bardzo widze roznice.


            > Do jasnej anielki jak piszesz doktorat to w koncu musisz ten tekst jakos
            > wydrukowac coby to mialo rece i nogi. Wiec de facto, w pewnym momencie czy
            > chcesz czy jesli uzywasz Word'a bedziesz sie bawil w skladanie. I po raz n-ty w
            > Latex'u tego nie robisz!

            No tak tyle ze to jest praca "do szafki" i do tego w 4 egzemplarzach, a nie dla
            mas (w dodatku ja szczerze watpie czy ktokolwiek do tego po obronie zajrzy :)).
            To dylemat czysto ekonomiczny i jak dla mnie niestety nie warto.

            > > Humanisci nie maja labow. Wyraznie napislaem ze dyskutujemy *o mnie*. Lin
            > ux to
            > > calkiem inna bajka i to normalne ze worda tam nie ma.
            > Ale zakaldam, ze skoro maja Word'a to tez maja komputery...a jak powiedzialem
            > sciagniecie i instalacja Latex'a zajmuje (przy najmniej dla mnie) mniej czasu i
            > nerwow niz poprawianie calego tekstu bo cokolwiek sie spie...., a z mojego
            > doswiadczenia wynika, ze w 70% cos sie spie... Latex opcji spie... nie ma.

            Spie... mozna i tu i tu, moze to kwestia znajomosci tego w co sie czlowiek
            pakuje - na takiej zasadzie ze skoro wiem ze word robi kuku przy x stron z y
            tabel a po wstawieniu z obrazkow robi jaja z ich odswiezaniem to oki. Tyle ze ja
            jestem swiadom ograniczen worda. Znam program=znam mozliwosci=znam pulapki.


            > No widzisz ja nie oddaje do "zawodowego skladacza" bo nie mam takiej potrzeby.
            > Ot ten skladacz nazywa sie Latex i robi to za free.

            Uwaga celna ale tez spytaj sie *sam siebie* czy oddalbys tekst do druku na
            nieznanej maszynie, z pominieciem operatora dtp (czyli skladacza), ryzykujac np.
            5000 egzemplarzy zle wydrukowanej pracy. Zakladajac oczywiscie ze umiesz zrobic
            impozycje, separacje oraz takie duperele jak ustawienie spadow czy tolerancji
            ciecia maszyny dla arkusza drukarskiego. Uprzedzam - word tez tego nie zrobi ;P

            > > Bo widzisz, ja widzialem. Punkt 5 sie klania. Oczywiscie nie byly to 500
            > > stronicowe ksiazki ktore mialy tysiace tabelek i rysunkow, ale widzialem
            > > kilkunastostronicowe wydruki o jakosci miodnej.
            > No to najwyrazniej mamy inne wyobrazenia o tym co jest jakoscia miodna. Tak sie
            > zastanawiam czy Ty kiedykolwiek wydziales output Latex'a? Bo naprawde
            > porownywanie tego, do output'u ktory generuje Word jest najdelikatniej mowiac
            > troche jak porownywanie syrenki do bmki.

            W sensie nie ma tak superanckiego wypustu pod katem ligatur czy kerningu ale nie
            znaczy to ze word nie umie. Znajomosc typografii plus sensowna czcionka da
            miodne wydruki. MIodne, oczywiscie w sensie porownujac je do tekstow Krzysia z
            gimnazjum. Oczywiscie, Twoje porownanie jest sluszne, moze przesadne, ale tez
            znowu musimy zastanwiac sie czy porownojemy edycje (syrenka) czy sklad (bmw).

            > > W koncu zes dal konkret. Z jednym zastrzezeniem - po cholere w *edytorze*
            > zywe
            > > paginy??
            > No powidzmy po to co by Twoj doktorat wygladal ladnie i co by ten kto go czyta
            > wiedzial gdzie obecnie jest (zakladajac ze przecietny doktorat ma cos. ok 50-10
            > 0
            > stron calkiem latwo sie pogubic), a nie jak referat Kazia Kowalskiego z IIa na
            > temat dlaczego sie nie pluje na ulicy:)

            Hehe, moj ma juz 200 docelowo ok 300. Tak sie pisze :) Niemniej dalej
            podkreslam, ze mowimy o pracy czcionka 14 pkt, odstep 1,5 lewy margines 3,5 i
            wyjustowanej. Cudow tu nie zrobisz ani w wordzie ani w latexie - po porstu
            czcionka 14 na tak waskim wierszu bedzie pasowala jak zielony na czerwonym ;)

            > > Ej no kurde, znowu i Ty mnie nie rozumiesz. Ile razy mam tlumaczyc ze pis
            > ze o
            > > wordzie jako *edytorze*?? Wez daj mi konkretny cytat gdzie napisalem ze c
            > hce
            > > wordem skladac ksiazki.
            > Sorry nie wiem do czego to sie odnosi. Ja nigdzie nie sugeruje, ze masz pisac
            > ksiazki. Jesli natomiast chodzi o referencje to sorry ale w moim swiecie tak
            > wlasnie wygladaja cytowania w artykulach (10-15 ston) ktore pisze.
            > Wiesz co mam taka mala rade, wez raz wklep swoj tekst (1 strona wystarczy) w
            > Latex'u (to naprawde nie jest trudne) i wez go wydrukuj, i zobacz jak on
            > wyglada, a potem porownaj go z tym co dostaniesz z Word'a. Gwarantuje, ze wiece
            > j
            > nie bedziesz chcial sie bawic Word'em.

            Ech, widzialem kilkadziesiat. ja Cie doskonale rozumiem, tylko Ty mnie nie
            bardzo :) Zrozum - nie dyskutujmy tu o jakosci pdf-ow bo nie do tego to sie
            sprowadza. Caly czas trzymajmy sie tego, ze dyskutujemy *o mnie*, w sensie ja
            szukam argumentu ZA, ktory jednoznacznie mnie do tego latexa przekona. Kerning i
            ligatury to sa mile dla oka rzeczy, ale to tez sa sprawy dotyczace swiadomych
            userow, tzn takich ktorzy zwracjaa na to uwage i wiedza na czym "detal" polega.
            Czytelnicy mojego doktoratu tego widziec nie beda :) a jak juz bedzie wydany, to
            jednak - mimo ponad polrocznej praktyki w skladzie - wole by to zrobil gosc
            ktory wezmie za to odpowiedzialnosc. Oczywisce jak to ma byc referat do rozdawki
            dla profesury na konferencji to juz masz racje - latex tu oczywiscie jest
            bardizej wskazany, z tym ze akurat w moim srodowisku sie na to leje. A ubieranie
            "wody lanej" w piekny wydruk to tez nie to :)

            > ciao,
            > yellow

            c'ya ;)
            • yellow_tiger Re: word vs latex - dla tych co mnie nie rozumiej 23.10.06, 18:42
              Czesc,
              Ok szukasz powodow dla ktorych mialbys sie przesiasc z Word'a na Latex'a, ja
              moge podac kilka (zupelnie nie zwiazanych z "formatowaniem"), oto one (dla mnie
              najwazniejsze):
              1) Automatyczne przenumerowywanie rozdzialow/sekcji/rownan/obrazkow/tabel e.t.c.
              Innymi slowy dodajesz cos przed albo po i sie nie martwisz, ze powidzmy rozdzial
              3 zrobil sie 4.
              2) Mozliwosc nadania etykiet rozdzialom/obrazkom/tabelom/e.t.c. Chodzi o to, ze
              potem mozesz sie do nich odnosic. Czyli np masz tabele o ilscii marchewki w Pl i
              jest to obecnie druga tabela w tekscie, piszesz np: "jak widac w tabeli
              \ref{marchewka} ..." i Latex Ci wyprodukuje w outpucie "jak widac w tabeli 2
              ..", cala potega polega na tym, ze jak wsadzisz jakas tabele przed marchewke,
              powidzmy tulipany, to bo kompilacji dostaniesz "jak widac w tabeli 3 ...". To
              samo odnosi sie do rozdzialow/obrazkow e.t.c. Koniec z recznym numerowaniem!
              Wiecej mozesz zmienic rodzaj odniesienia tak ze powiedzmy rozdzial ktory sie
              nazywa "Nudy i bzdury" nazywasz logicznie "Nudy...", w Twojm tekscie pojawi sie
              jako powidzmy "jak bylo udowodnione poprzednio (patrz roz: Nudy...)".
              3) Trywialna zmiana formatu bibliografii i rodzajow cytowan (o tym juz pisalem)
              4) Rownania.
              5) Automatyczny spis tresci (niby nic duzego ale mile).
              zadnej z tych rzeczy Word nie posiada, a oszczedzaja one mnostwo czasu.
              ciao,
              yellow
              • niewyspany77 Re: word vs latex - dla tych co mnie nie rozumiej 23.10.06, 19:24
                yellow_tiger napisał:


                > 3) Trywialna zmiana formatu bibliografii i rodzajow cytowan (o tym juz pisalem)

                No wlasnie. Powiedz mi zatem (pytam niezlisliwie i zupelnie serio) jak zrobic w
                klasie article indeks dolny niezaleznie od spisu literatury (references).
                Pierwsze pieknie zalatwia mi paczka jurabib, tylko ze ja chce miec references po
                swojemu, ot np taka duperelka jak ustawic:

                Nazwisko I. (2005), "Lore ipsum dolor", Wyd. Sit Amet.

                gdy z uporem maniaka jura stawia mi przecinek miedzy nazwiskiem a inicjalem
                imienia oraz zamiast "" daje ''.

                PS. Bardzo bym chcial trywialnie modyfikowac style harvarda, a jakos tak
                nietrywialnie mi idzie. Przyklad - paczka harvard, styl plain, chce miec tytul w
                udzyslowiu i kursywa. Guglam i jakos nie boge sie doguglac.
                • yellow_tiger Re: word vs latex - dla tych co mnie nie rozumiej 24.10.06, 15:44
                  Czesc,
                  to o czym ja pisalem odnosilo sie do sytuacji w ktorej isnieje styl .bst
                  (wszystkie journale jakie znam udostepniaja swoj styl.bst wiec ja nie mam
                  problemu) i ty go ot tak uzywasz. Natomiast problem ktory opisales jest nieco
                  inny, gdyz Ty chcesz stworzyc swoj wlasny styl .bst No pierwszy rzut oka masz
                  trzy opcje:

                  1) Poniuchac w sieci moze ktos juz cos takiego potrzebowal i juz jest to gotowe.

                  2) Na chama i bez sensu czyli edycja pliku .bib i zmiana tego co chcesz zmienic,
                  ale to jest bez sensu bo w nastepenj pracy musial bys robic to na nowo
                  (zakladajac, ze chcesz trzymac ten styl bibliografii).

                  3) Najlepsze rozwiazanie: stworzyc swoj wlasny styl .bst Jest to nie w kij
                  dmuchal zadanie:) ale dla chcacego nic trudnego. Wszystko co musisz zrobic to
                  uruchomic:
                  latex makebst
                  i odpowiedziec na kilkanascie pytan dodtyczacych tego jak ten styl ma wygladac
                  (np: czy autor ma byc bold/italic, czy data ma miec rok/rok,miesiac e.t.c). Na
                  98% za pierwszym razem nie wyjdzie, ale za drugim/trzecim juz tak.
                  I tyle.
                  Od tego momentu bedziesz dumnym posiadaczem Swojego_Wlasnego_Stylu.bst

                  Istnieje rowniez mozliwosc 4) edycja i zmiana stylu harvard...ale tego nie
                  polecam, bo:
                  a) mozna sie pociac probujac wykombinowac co jest co:(
                  b) prawdopodobienstwo popelnienia bledu jest BARDZO duze:
                  Niestety jezyk ktorym operuje .bst jest...hmmm...jakby to rzec...moze lepiej nic
                  nie mowic...:)
                  Na moj rozum rozwiazanie 3) wydaje sie najlepsze.
                  Powodzenia,
                  yellow
                  • niewyspany77 Re: word vs latex - dla tych co mnie nie rozumiej 24.10.06, 20:01
                    yellow_tiger napisał:

                    > Czesc,
                    > to o czym ja pisalem odnosilo sie do sytuacji w ktorej isnieje styl .bst
                    > (wszystkie journale jakie znam udostepniaja swoj styl.bst wiec ja nie mam
                    > problemu) i ty go ot tak uzywasz. Natomiast problem ktory opisales jest nieco
                    > inny, gdyz Ty chcesz stworzyc swoj wlasny styl .bst No pierwszy rzut oka masz
                    > trzy opcje:
                    >
                    > 1) Poniuchac w sieci moze ktos juz cos takiego potrzebowal i juz jest to gotowe
                    > .
                    >
                    > 2) Na chama i bez sensu czyli edycja pliku .bib i zmiana tego co chcesz zmienic
                    > ,
                    > ale to jest bez sensu bo w nastepenj pracy musial bys robic to na nowo
                    > (zakladajac, ze chcesz trzymac ten styl bibliografii).
                    >
                    > 3) Najlepsze rozwiazanie: stworzyc swoj wlasny styl .bst [...] Od tego momentu
                    bedziesz dumnym posiadaczem Swojego_Wlasnego_Stylu.bst

                    Dobrze rozumujesz. Jesli wszystkie, ale to doslownie wszystkie polskie journale
                    do ktorych mialem okazjie pisac chca *.doc, i to wg przypisow na zasadzie "kazda
                    kura na swojej grzedzie" (dlatego niuchanie nic nie daje) to zatem jedynym
                    logicznym wyjsciem jest zrobienie wlasnych bst. Tylko jak widac wcale to nie
                    jest takie trywialne (przyklad konkretny: wpisz w gogle tworzenie wlasnego stylu
                    bst, czy modyfikacja, czy cos w ten desen - zero senswnych wynikow, przynajmniej
                    po polsku. Oczywiscie przerabianie biba jest idiotyzmem.

                    >
                    > Istnieje rowniez mozliwosc 4) edycja i zmiana stylu harvard...ale tego nie
                    > polecam, bo:
                    > a) mozna sie pociac probujac wykombinowac co jest co:(
                    > b) prawdopodobienstwo popelnienia bledu jest BARDZO duze:
                    > Niestety jezyk ktorym operuje .bst jest...hmmm...jakby to rzec...moze lepiej ni
                    > c
                    > nie mowic...:)

                    Powiedz, ze to nietrywialne ;P

                    > Na moj rozum rozwiazanie 3) wydaje sie najlepsze.
                    > Powodzenia,

                    Ej, no, mialo byc trywialnie, i dla humanisty, no mysle, ze cos w desen "kliknij
                    tu i tam i bedzie ok" ;P

                    > yellow
                    >
                    >
                    • yellow_tiger Re: word vs latex - dla tych co mnie nie rozumiej 24.10.06, 23:04
                      Czesc,
                      napisalem Ci jak to zrobic, ale moze bylo niejasno napisane, tak wiec:
                      Jak zrobic swoj_wlasny_styl.bst czesc 2:
                      Jesli uzywasz WinEDT to wchodzisz w Akcesoria (Accessories) i klikasz na Run
                      (ostatnie pozycja na liscie), wpisujesz w lini polecen (Command line):
                      latex makebst i wciskasz klawisz enter -> odpowiadasz na pytania wyswietlone na
                      ekranie wciskajac potrzebne klawisze i po ok 5 min. jestes dumnym posiadaczem
                      swojego_wlasnego_stylu.bst:)
                      Jesli masz inna nakladke na Latex'a to jestem pewny, ze tam gdzies jest Command
                      line. Jesli nie masz zadnej nakladki i "walisz z buta" to uruchom linie polecen
                      dos'a wejdz do katalogu ..\texmf\miktex\bin i wpisz latex makebst (zakladam, ze
                      masz MiKTeX'a). To tyle. Mam nadzieje, ze teraz bylo jasno:)
                      ciao,
                      yellow
                      • niewyspany77 Re: word vs latex - dla tych co mnie nie rozumiej 24.10.06, 23:25
                        yellow_tiger napisał:

                        > Mam nadzieje, ze teraz bylo jasno:)

                        Ej no, ja poza pedagogika mam informatyke, choc informatykiem nie jestem ]:->
                        Miktex dodaje sie do %patch% wiec idzie w xp z palca (tzn z cmd) od kopa.
                        > ciao,

                        Wlasnie walcze. Pierwszy bst cos nie wyszedl, tzn rezultat byl taki ze .bst ni
                        ma :D Wiec dziergam drugiego ;)

                        > yellow
                        >
                  • niewyspany77 Re: word vs latex - dla tych co mnie nie rozumiej 25.10.06, 03:55
                    yellow_tiger napisał:


                    > Od tego momentu bedziesz dumnym posiadaczem Swojego_Wlasnego_Stylu.bst

                    Dobra. Styl mam i jest wszystko co chce. Ale - jest jedno ale. Pisze teksty
                    ktore maja wygladac tak:

                    Lorem ipsum [Kolwalski 1999] dolor sit amet.
                    Literatura:
                    Kowalski J. (1999), Lorem ipsum, PWN.

                    Moj styl jest juz znosny, z tym ze z uporem maniaka wstawane jest przed pozycje
                    w literaturze to co jest w \cite czyli wyglada to tak:

                    [Kowalski 1999] Kowalski J. (1999), Lorem ipsum, PWN.
                    ^^^^^^^^^^^^^^^
                    tego sie musze bezwzglednie pozbyc. I za chiny ludowe.... :[
                    • yellow_tiger Re: word vs latex - dla tych co mnie nie rozumiej 25.10.06, 14:25
                      Tiam,
                      jedyne co mi przeychodzi do glowy to zapytac sie, czy uzywasz bibliografii w
                      postaci:
                      \begin{thebibliography}
                      \bibitem{cokolwiek}
                      Ktos, Jakis tytul, Jakis journal, ktorys rok, strony
                      \bibitem{cokolwiek2}
                      ....
                      \end{thebibliography}

                      czy tez masz odrebny plik .bib? W pierwszym wypadku cos takiego jak opisujesz
                      widzialem i szczerze mowiac jedyna metoda pozbycia sie tego ustrojstwa jaka znam
                      jest stworzenie oddzielnego pliku .bib (ktory nota bene i tak powinienes miec,
                      bo wlasnie jak chcesz zmieniac styl.sty to bez .bib idzie to marnie...niestety).
                      Natomiast jesli masz .bib i ciagle cos takiego wylazi to zabiles mi cwieka,
                      nigdy nic takiego nie widzialem. Jedyne co mi przychodzi do glowy to, to ze cos
                      jest zrabane w .sty, ale obstawiam 4:1 ze uzywasz \begin{thebibliography}.

                      ciao,
                      y
                      • niewyspany77 Re: word vs latex - dla tych co mnie nie rozumiej 25.10.06, 14:36
                        yellow_tiger napisał:

                        > Tiam,
                        > jedyne co mi przeychodzi do glowy to zapytac sie, czy uzywasz bibliografii w
                        > postaci:
                        > \begin{thebibliography}
                        > \bibitem{cokolwiek}
                        > Ktos, Jakis tytul, Jakis journal, ktorys rok, strony
                        > \bibitem{cokolwiek2}
                        > ....
                        > \end{thebibliography}

                        \bibliograpgystyle{mojstyl}
                        \bibliography{moj_plik_bib}

                        > czy tez masz odrebny plik .bib? W pierwszym wypadku cos takiego jak opisujesz
                        > widzialem i szczerze mowiac jedyna metoda pozbycia sie tego ustrojstwa jaka zna
                        > m
                        > jest stworzenie oddzielnego pliku .bib (ktory nota bene i tak powinienes miec,
                        > bo wlasnie jak chcesz zmieniac styl.sty to bez .bib idzie to marnie...niestety)
                        > .
                        > Natomiast jesli masz .bib i ciagle cos takiego wylazi to zabiles mi cwieka,
                        > nigdy nic takiego nie widzialem. Jedyne co mi przychodzi do glowy to, to ze cos
                        > jest zrabane w .sty, ale obstawiam 4:1 ze uzywasz \begin{thebibliography}.

                        Jak chcesz biba i .dbj+.bst to ok.

                        Na razie prowizorycznie rozwaizalem problem przez \usepackage {natbib} oraz tuz
                        przed \pagestyle{plain} przed \bibliographystyle (bez tego plain nie idzie, nie
                        pamietam bladu ale cos z 5000 w nazwie :D). Taka kombinacja daje mi cytowanie w
                        tekscie jak chce przez \citep z natbibia natomiast na koncu korzysta juz z
                        mojego. Tyle ze to jest juz kombinowanie.

                        Inna historia:
                        1. Zmienic "In" dla np @incollection w bibie tak, by w stylu pisalo [w:]
                        2. Moze jednak dlam Ci tego bst bo jak ustawie title oraz booktitle dla
                        @incollection i do tego zazycze sobie wyswietlanie ich obu to latex mowi spadowa.


                        • yellow_tiger Re: word vs latex - dla tych co mnie nie rozumiej 25.10.06, 17:29
                          Co do tego problemu z [jas kowalski] jas kowalski .... to wystarczy abys zmienil
                          styl.bst z numerycznego na alfabetyczny. Co do reszty to wymaga to przerobienia
                          styl.bst, a jak to zrobic to polecam manuale dostepne z edycja MiKTeX'a, te
                          ktore Ciebie najprawdopodobniej interesuja sa w: ..\texmf\doc\bibtex\.
                          ciao,
                          y
                          • niewyspany77 Re: word vs latex - dla tych co mnie nie rozumiej 25.10.06, 17:40
                            yellow_tiger napisał:

                            > Co do tego problemu z [jas kowalski] jas kowalski .... to wystarczy abys zmieni
                            > l
                            > styl.bst z numerycznego na alfabetyczny. Co do reszty to wymaga to przerobienia
                            > styl.bst, a jak to zrobic to polecam manuale dostepne z edycja MiKTeX'a, te
                            > ktore Ciebie najprawdopodobniej interesuja sa w: ..\texmf\doc\bibtex\.

                            jezeli sugerujesz latex makebst i puszczenie przez niego styl.dbj to robilem to
                            w te i wewte - niestety nie pomaga. Oczywiscie, przed chwila zrobilem, by sie
                            upewnic.
    • brtlmj Re: word vs latex - dla tych co mnie nie rozumiej 19.10.06, 17:10
      Jestem wspolautorem pewnego "papierka". Kilkanascie stron, format IEEE, pieciu
      czy szesciu autorow. Pisany w Wordzie, bo tak sobie ktos "z gory" zazyczyl. Meka
      straszliwa - co ktos zmieni w swojej sekcji, to sie wszystkim innym rozjezdza
      grafika, uklad strony, ze o referencjach nie wspomne.

      Ale jak Ci latwiej - to baw sie w Wordzie. Tyle ze zastanow sie trzy razy zanim
      zaczniesz w tym pisac sam doktorat.

      Bartek
        • dr_lolo Re: word vs latex - dla tych co mnie nie rozumiej 19.10.06, 21:03
          napisalem doktorat w wordzie. nie zaluje. ale jedne kwestia doprowadzila mnie do
          furii: duzo wlozylem pracy w to aby wzory (zrobione w MS Equation) i zmienne w
          tekscie byly podobne, a takze zeby nie nachodzily na siebie np. "(" z "f" w
          italiku... ale to pewnie jest zboczenie edycyjne.
          • natalicja Re: word vs latex - dla tych co mnie nie rozumiej 19.10.06, 22:27
            To nie jest zboczenie edycyjne, to poczucie estetyki:)
            Ja lubie latexa za to, ze mam pelna kontrole nad i wiem, ze jak tam cos nie gra, to to jest mój błąd, a nie gorszy dzień mojego komputera czy widzimisię niechlujnego producenta, w związku z czym jestem w stanie go poprawić "lokalnie", zamiast mozolnie przerabiać całość.
            I slajdy mi ładniej wychodzą niż w powerpoincie!
            Nie mówiąc już o przypisach i odniesieniach, bo to sama przyjemnosc.
            • niewyspany77 Re: word vs latex - dla tych co mnie nie rozumiej 20.10.06, 01:17
              natalicja napisała:

              > To nie jest zboczenie edycyjne, to poczucie estetyki:)
              > Ja lubie latexa za to, ze mam pelna kontrole nad i wiem, ze jak tam cos nie gra
              > , to to jest mój błąd, a nie gorszy dzień mojego komputera czy widzimisię niech
              > lujnego producenta, w związku z czym jestem w stanie go poprawić "lokalnie", za
              > miast mozolnie przerabiać całość.

              Pytanie jest takie czy znasz tego latexa lepiej niz worda, jak przypuszczam
              odpowiesz TAK. I o to chodzi - skoro nie znasz aplikacji to nie ma co sie dziwic :)

              > I slajdy mi ładniej wychodzą niż w powerpoincie!

              Powerpoint to faktycznie porazka. ALe o tym nie dyskutujemy teraz.

              > Nie mówiąc już o przypisach i odniesieniach, bo to sama przyjemnosc.

              Tak, to jest jedyny jak na razie argument in plus.
              • natalicja Re: word vs latex - dla tych co mnie nie rozumiej 20.10.06, 15:17
                Pudło - znam worda, powiedziałabym nawet, że nieźle, bo w wordzie wykonuję sporą część chałtur, właśnie ze względu na to, ze różne firmy i wydawnictwa własnie w wordzie sobie życzą tekstów. Zwykły tekst - bez wzorów a np. z fragmentami kodów programów czy tabelami - jestem w stanie spisać i w jednym, i w drugim. I zdecydownie przyjemniej i sprawniej pracuje mi się z texem - właśnie dlatego, że latex nie uważa, e leppei ode mnie wie jakiego wcięcia i jakiej czciomki w danej chwili potrzebuję. A word często.
    • rootka Re: word vs latex - dla tych co mnie nie rozumiej 19.10.06, 22:22
      o porownaniach latexa i worda tyle juz napisano, ze naprawde nie widze potrzeby
      powtarzania sie :)
      zajrzyj tu www.andy-roberts.net/misc/latex/latexvsword.html
      i tu user.uni-frankfurt.de/~muehlich/tex/wordvslatex.html
      i tu www.andy-roberts.net/misc/latex/latexvsword.html
      i linki na dole tej strony. Zadna z nich nie porusza tematu rownan
      matematycznych bo akurat w tej sprawie wszyscy sie zgadzaja, tylko mowi o tym
      jak powinien wygladac profesjonalny tekst i ze Latex potrafi go stworzyc a word nie.

      Twoja sytuacje rozumiem tak: w Twojej dzialce nikt sobie nie zawraca glowy
      Latexem, wiec i Ty nie widzisz powodu, bo nawet jesli bys to zrobil, nikt tego
      nie doceni. jesli na doktoracie masz zamiar zakonczyc pisanie, to pewnie masz
      racje. Ale jesli chesz pisac zawodowo do konca zycia, to na pewno nie pozalujesz
      inwestycji odrobiny czasu w nauke Latexa.

      zycze wlasciwych wyborow i powodzenia.
      • niewyspany77 Re: word vs latex - dla tych co mnie nie rozumiej 20.10.06, 01:32
        rootka napisała:

        > o porownaniach latexa i worda tyle juz napisano, ze naprawde nie widze potrzeby
        > powtarzania sie :)
        > zajrzyj tu www.andy-roberts.net/misc/latex/latexvsword.html
        > i tu user.uni-frankfurt.de/~muehlich/tex/wordvslatex.html
        > i tu www.andy-roberts.net/misc/latex/latexvsword.html
        > i linki na dole tej strony.

        Advocacy latexiarzy ;P (2x link powtorzony a niemieckiego ni kumam ;P)

        > mowi o tym
        > jak powinien wygladac profesjonalny tekst i ze Latex potrafi go stworzyc a word
        > nie.

        Ej, ja nie mowie ze ma byc profesjonalny. Ma byc ekonomiczny czyli duzy zysk
        malym kosztem. POki co word starcza ;P

        > Twoja sytuacje rozumiem tak: w Twojej dzialce nikt sobie nie zawraca glowy
        > Latexem,

        TAK

        > wiec i Ty nie widzisz powodu,

        TAK

        > bo nawet jesli bys to zrobil,

        ZROBILEM

        > nikt tego
        > nie doceni.

        BINGO :-)

        > jesli na doktoracie masz zamiar zakonczyc pisanie, to pewnie masz
        > racje. Ale jesli chesz pisac zawodowo do konca zycia, to na pewno nie pozalujes
        > z inwestycji odrobiny czasu w nauke Latexa.

        Ech, Pisac to ja dalej bede w wordzie. P-i-s-a-c :-)

        Poza tym - jak stwierdzilas - skoro tego nikt nie docenia to po co? Dla
        satysfakcji? Jedyny sensowny *dla mnie i w mjej sytuacji* argument zapodal
        yellow i z tym nie dyskutuje.

        > zycze wlasciwych wyborow i powodzenia.

        Czasem mam wrazenie ze chodzi tu o to ze latex jest profesjonalny a word juz
        nie, bo na wordzie kazdy pisze i to takie nienaukowe. No ale czyms sie trzeba
        dowartosciowac ;P
          • niewyspany77 Re: word vs latex - dla tych co mnie nie rozumiej 21.10.06, 00:53
            rootka napisała:

            > > Czasem mam wrazenie ze chodzi tu o to ze latex jest profesjonalny a word
            > juz
            > > nie, bo na wordzie kazdy pisze i to takie nienaukowe. No ale czyms sie tr
            > zeba
            > > dowartosciowac
            >
            > gratuluje, nareszcie odkryles tajemnice sukcesu Latexa! powodzenia w pisaniu.

            Dzieki :) Poki co pisze w wordzie, a do czego jest Latex to masz na
            pl.wikipedia.org/wiki/Latex
    • mimoooza Re: word vs latex - dla tych co mnie nie rozumiej 20.10.06, 08:43
      Ja mam jeden zasadniczy argument - jeśli już się pozna LaTeXa, pisanie
      wszelkich dłuższych tekstów jest prostsze i o wiele wygodniejsze niż w Wordzie,
      nie boję się, że program "inteligentnie" pozmienia nry przypisów, źle ułozy
      podziały stron, pozmienia rozmiar czcionki itp. itd.
      Sama postanowiłam zacząć pisać w LaTeXu po obronie magisterki, którą tworzyłam
      w Wordzie. Po prostu szlag mnie trafiał, jak przez kilka dni "walczyłam" z tym,
      żeby cały tekst wyglądał jak trzeba (magisterka miała 150 stron) i
      stwierdziłam, że nigdy więcej nie będę dłuższych tekstów tworzyć za pomocą
      Worda.
      Artykuły piszę, ale tylko dlatego, że polskie wydawnictwa z mojej dziedziny
      (językoznawstwo) preferują właśnie pliki w Wordzie. Za granicą niektóre też,
      choć spotkałam się z taką sytuacją, że teksty na międzynarodową konferencję (we
      Francji) były przyjnowane tylko w wersji TeXowej!
      Oprocz tego, że plik docelowy wygląda dokładnie tak jak ja tego chcę,
      zasadniczym plusem jest dla mnie to, że w LaTeXu można w tekście źródłowym
      robić mnóstwo notatek, komentarzy, których nie widać w pliku docelowym.
      Sprawdziło się to świetnie, gdy pisałam tekst we współautorstwie z kimś (i
      kontaktowaliśmy się w czasie współpracy gł. przez e-mail).

      Wygląda mi na to, że z jakichś przyczyn bardzo nie lubisz LaTeXa. Masz prawo.
      Tylko merytorycznych argumentów, że Word jest od LaTeXa lepszy, nie
      przytoczyłeś żadnych.
      • niewyspany77 Re: word vs latex - dla tych co mnie nie rozumiej 20.10.06, 10:24
        mimoooza napisała:

        > Ja mam jeden zasadniczy argument - jeśli już się pozna LaTeXa, pisanie
        > wszelkich dłuższych tekstów jest prostsze i o wiele wygodniejsze niż w Wordzie,
        >
        > nie boję się, że program "inteligentnie" pozmienia nry przypisów, źle ułozy
        > podziały stron, pozmienia rozmiar czcionki itp. itd.

        Sorry wybacz ale nie wiem o czym mowisz - u mnie to sie nigdy nie zdarzylo.

        > Sama postanowiłam zacząć pisać w LaTeXu po obronie magisterki, którą tworzyłam
        > w Wordzie. Po prostu szlag mnie trafiał, jak przez kilka dni "walczyłam" z tym,
        >
        > żeby cały tekst wyglądał jak trzeba (magisterka miała 150 stron) i
        > stwierdziłam, że nigdy więcej nie będę dłuższych tekstów tworzyć za pomocą
        > Worda.

        Czyli rozumiem ze 5 dni *skladalas* prace w wordzie.

        > Artykuły piszę, ale tylko dlatego, że polskie wydawnictwa z mojej dziedziny
        > (językoznawstwo) preferują właśnie pliki w Wordzie. Za granicą niektóre też,
        > choć spotkałam się z taką sytuacją, że teksty na międzynarodową konferencję (we
        >
        > Francji) były przyjnowane tylko w wersji TeXowej!
        > Oprocz tego, że plik docelowy wygląda dokładnie tak jak ja tego chcę,

        No, ja tez zakladam ze chce miec wg mojego widzimisie, i poki co to jeszcze nie
        bylo sytuacji zeby to word robil mi jakies jaja.

        > zasadniczym plusem jest dla mnie to, że w LaTeXu można w tekście źródłowym
        > robić mnóstwo notatek, komentarzy, których nie widać w pliku docelowym.

        Ot argument - zainteresuj sie paskiem narzedzi 'recenzja' i co word oferuje - a
        tego sie uzywa wlasnie do nanoszenia uwag w magisterkach.

        > Sprawdziło się to świetnie, gdy pisałam tekst we współautorstwie z kimś (i
        > kontaktowaliśmy się w czasie współpracy gł. przez e-mail).

        Nie moja wina ze nie wiesz co umie word ;P

        > Wygląda mi na to, że z jakichś przyczyn bardzo nie lubisz LaTeXa. Masz prawo.
        > Tylko merytorycznych argumentów, że Word jest od LaTeXa lepszy, nie
        > przytoczyłeś żadnych.

        Bo widzisz, ja nie bede sie wyglupial z porownywaniem *edytora* do *systemu
        skladu*. Po raz kolejny powtarzam - szukam konkretnego argumentu ZA i ktory
        jednoznacznie mnie przekona ze worda mam wyrzucic. Niestety, nie podalas zadnego :(
        • mimoooza Re: word vs latex - dla tych co mnie nie rozumiej 20.10.06, 10:46
          niewyspany77 napisał:

          > mimoooza napisała:
          >
          > > Ja mam jeden zasadniczy argument - jeśli już się pozna LaTeXa, pisanie
          > > wszelkich dłuższych tekstów jest prostsze i o wiele wygodniejsze niż w Wo
          > rdzie,
          > >
          > > nie boję się, że program "inteligentnie" pozmienia nry przypisów, źle uło
          > zy
          > > podziały stron, pozmienia rozmiar czcionki itp. itd.
          >
          > Sorry wybacz ale nie wiem o czym mowisz - u mnie to sie nigdy nie zdarzylo.

          Widocznie masz jakąś cudowną wersję Worda albo ja byłam takim nieudolnym jego
          użytkownikiem że miałam problemy :-))

          > No, ja tez zakladam ze chce miec wg mojego widzimisie, i poki co to jeszcze
          nie
          > bylo sytuacji zeby to word robil mi jakies jaja.

          Gratuluję.

          > Ot argument - zainteresuj sie paskiem narzedzi 'recenzja' i co word oferuje -
          a
          > tego sie uzywa wlasnie do nanoszenia uwag w magisterkach.
          >
          > > Sprawdziło się to świetnie, gdy pisałam tekst we współautorstwie z kimś (
          > i
          > > kontaktowaliśmy się w czasie współpracy gł. przez e-mail).
          >
          > Nie moja wina ze nie wiesz co umie word ;P

          Doskonale wiem. Korzystam z opcji recenzji gdy pracuję w Wordzie. Nie przeczę,
          jest to świetne przy "nanoszeniu uwag" w magisterkach i wszelkich innych
          pracach. Korzystam z tej opcji przy korektach tekstów (zajmuję się zawodowo
          m.in. adiustacją językowo-stylistyczną). Przy tworzeniu własnych tekstów (bądź
          współtworzeniu) nieporównanie bardziej pasuje mi możliwość dopisywania własnych
          komentarzy w źródle.

          > > Wygląda mi na to, że z jakichś przyczyn bardzo nie lubisz LaTeXa. Masz pr
          > awo.
          > > Tylko merytorycznych argumentów, że Word jest od LaTeXa lepszy, nie
          > > przytoczyłeś żadnych.
          >
          > Bo widzisz, ja nie bede sie wyglupial z porownywaniem *edytora* do *systemu
          > skladu*. Po raz kolejny powtarzam - szukam konkretnego argumentu ZA i ktory
          > jednoznacznie mnie przekona ze worda mam wyrzucic. Niestety, nie podalas
          zadneg
          > o :(

          Ale po co Ci argumenty? Jesteś zadowolony z Worda no i dobrze. Niech każdy
          używa tego co lubi i nie uszczęśliwia innych na siłę. Pozdrawiam
          • niewyspany77 Re: word vs latex - dla tych co mnie nie rozumiej 20.10.06, 11:09
            mimoooza napisała:


            > Widocznie masz jakąś cudowną wersję Worda albo ja byłam takim nieudolnym jego
            > użytkownikiem że miałam problemy :-))

            Niee, mam taka zwykla.



            > Doskonale wiem. Korzystam z opcji recenzji gdy pracuję w Wordzie. Nie przeczę,
            > jest to świetne przy "nanoszeniu uwag" w magisterkach i wszelkich innych
            > pracach. Korzystam z tej opcji przy korektach tekstów (zajmuję się zawodowo
            > m.in. adiustacją językowo-stylistyczną). Przy tworzeniu własnych tekstów (bądź
            > współtworzeniu) nieporównanie bardziej pasuje mi możliwość dopisywania własnych
            > komentarzy w źródle.

            Ok. Przyznam sie szczerze, nie wiem czym sie rozni "nanoszenie uwag" od
            "dopisywnaie wlasnych komentarzy w zrode". Rozwin - byc moze bedziemy mieli
            argument nr dwa.

            > Ale po co Ci argumenty? Jesteś zadowolony z Worda no i dobrze. Niech każdy
            > używa tego co lubi i nie uszczęśliwia innych na siłę. Pozdrawiam

            Bardzo mi sie to podejscie podoba - mi wystarcza word i nie rozumiem tych,
            ktorzy - w moim odczuciu - kpiaco-ironizujacym tonem fukaja pod nosem "word? bez
            komentarza"...
            • mimoooza Re: word vs latex - dla tych co mnie nie rozumiej 20.10.06, 14:24
              niewyspany77 napisał:


              > Ok. Przyznam sie szczerze, nie wiem czym sie rozni "nanoszenie uwag" od
              > "dopisywnaie wlasnych komentarzy w zrode". Rozwin - byc moze bedziemy mieli
              > argument nr dwa.

              Uwagi zwykle są krótkie, do kilku zdań. Komentarze, które piszę, tworząc swoje
              teksty, to bardzo często dłuższe notatki, przemyślenia, pomysły, fragmenty o
              objęości kilkudziesięciu wierszy. Tworzenie takich komentarzy w Wordzie i
              korzystanie z nich do przyjemności niewątpliwie nie należy.
              Posługując się
              edytorem LaTeXowym (ja korzystam np. z LeTeX Editora), można w ciągu 2-3
              sekund "ukryć" dany wiersz (wstawienie 1 komendy składającej się z 2 znaków)
              i tak samo szybko "ujawnić" (przez skasowanie komendy - 1 s). Ponadto często
              jest tak (przynajmniej mi się to zdarza), że nie jest się pewnym, czy dany
              fragment tekstu zostawić czy go usunąć. Możliwość "nieujawniania" fragmentów w
              pliku docelowym (nawet bardzo obszernych), a posiadania ich w źródle jest dla
              mnie b. cenna.


              > Bardzo mi sie to podejscie podoba - mi wystarcza word i nie rozumiem tych,
              > ktorzy - w moim odczuciu - kpiaco-ironizujacym tonem fukaja pod nosem "word?
              >bez komentarza"...

              Przegięcia w żadną stronę nigdy nie są dobre. To, co komu pasuje, zależy od
              różnych czynników, a przede wszystkim od potrzeb danej osoby.
              Ja też mam za sobą taki etap, gdy byłam zachwycona LaTeXem i myślałam, że nigdy
              do Worda nie wrócę. Bardzo szybko okazało się, że muszę, z przyczyn, o których
              pisałam (oddawanie tekstów do druku) i obecnie używam jednego i drugiego. Word
              niewątpliwie ma swoje dobre strony, ale naprawdę nie znam nikogo (poza Tobą),
              kto nie miałby za sobą przykrych doświadczeń z nim.
              Może stąd Twoja afirmacja Worda i negatywne nastawienie do LaTeXa i LaTeXowców.

              A jeśli naprawdę chcesz poszukać jakichś argumentów, dlaczego warto posługiwać
              się LaTeXem, przeczytaj jakąś dobrą książkę albo przynajmniej w miarę dokładny
              poradnik LaTeXa w wersji elektronicznej.
              • niewyspany77 Re: word vs latex - dla tych co mnie nie rozumiej 21.10.06, 02:37
                mimoooza napisała:

                > niewyspany77 napisał:
                >
                >
                > > Ok. Przyznam sie szczerze, nie wiem czym sie rozni "nanoszenie uwag" od
                > > "dopisywnaie wlasnych komentarzy w zrode". Rozwin - byc moze bedziemy mie
                > li
                > > argument nr dwa.
                >
                > Uwagi zwykle są krótkie, do kilku zdań. Komentarze, które piszę, tworząc swoje
                > teksty, to bardzo często dłuższe notatki, przemyślenia, pomysły, fragmenty o
                > objęości kilkudziesięciu wierszy. Tworzenie takich komentarzy w Wordzie i
                > korzystanie z nich do przyjemności niewątpliwie nie należy.

                Dzieki! To ma rece i nogi.

                > Posługując się
                > edytorem LaTeXowym (ja korzystam np. z LeTeX Editora), można w ciągu 2-3
                > sekund "ukryć" dany wiersz (wstawienie 1 komendy składającej się z 2 znaków)
                > i tak samo szybko "ujawnić" (przez skasowanie komendy - 1 s). Ponadto często
                > jest tak (przynajmniej mi się to zdarza), że nie jest się pewnym, czy dany
                > fragment tekstu zostawić czy go usunąć. Możliwość "nieujawniania" fragmentów w
                > pliku docelowym (nawet bardzo obszernych), a posiadania ich w źródle jest dla
                > mnie b. cenna.

                Oki. 2 pytanika: a) czy da sie w odwrotna strone - ukryc wszystko i ujawnic
                fragment :) Czyli szybko i latwo druknac tyle ile chce. b) czy Ci dziala dvi
                preview w latexedit, bo u mnie niestety, a walczylem dlugo :( Tez ciekaw jestem
                czy to jest preview 'real-time' czy jak?



                > Przegięcia w żadną stronę nigdy nie są dobre. To, co komu pasuje, zależy od
                > różnych czynników, a przede wszystkim od potrzeb danej osoby.
                > Ja też mam za sobą taki etap, gdy byłam zachwycona LaTeXem i myślałam, że nigdy
                > do Worda nie wrócę. Bardzo szybko okazało się, że muszę, z przyczyn, o których
                > pisałam (oddawanie tekstów do druku) i obecnie używam jednego i drugiego. Word
                > niewątpliwie ma swoje dobre strony, ale naprawdę nie znam nikogo (poza Tobą),
                > kto nie miałby za sobą przykrych doświadczeń z nim.

                No nie mam :) Wlasnie - rozumiem ze latexa uzywasz dla siebie, czyli ze robisz
                na nim to o czym wiesz ze nie bedzie sytuacji typu "prosze mi dac plik worda bo
                chce to przeczytac" czy cos w ten desen.

                > Może stąd Twoja afirmacja Worda i negatywne nastawienie do LaTeXa i LaTeXowców.

                Yyy? Moje negatywne nastawienie bierze sie wylacznie z podejscia coniektorych
                'latex-evangelistow' ktorych advocacy sprowadza sie do argumentow niz z gruszki
                ni z pietruszki w dotatku czesto nie znajacych mozliwosci tego glupiego worda.
                Zauwaz ze watek byl o mnie, jasn napisalem o co w nim chodzi i co? 24 posty a
                argumenty sensowne DWA :)

                > A jeśli naprawdę chcesz poszukać jakichś argumentów, dlaczego warto posługiwać
                > się LaTeXem, przeczytaj jakąś dobrą książkę albo przynajmniej w miarę dokładny
                > poradnik LaTeXa w wersji elektronicznej.

                O widzisz. Ja wiem co on moze. I to nawet calkiem calkiem. Ja po porstu chce
                wiedziec co jest takiego fe w wordzie i co ma w sobie ten latex ze powienienem w
                nim pisac. Znowu te nieszczesne pisanie. Ja caly czas mowi o pisaniu. skla dto
                inna sprawa. No ale moze ja jestem jakis ufoludek ze smiem odrozniac edycje od
                skladu...
              • niewyspany77 Re: word vs latex - dla tych co mnie nie rozumiej 22.10.06, 17:33
                mimoooza napisała:


                > Posługując się
                > edytorem LaTeXowym (ja korzystam np. z LeTeX Editora), można w ciągu 2-3
                > sekund "ukryć" dany wiersz (wstawienie 1 komendy składającej się z 2 znaków)
                > i tak samo szybko "ujawnić" (przez skasowanie komendy - 1 s). Ponadto często
                > jest tak (przynajmniej mi się to zdarza), że nie jest się pewnym, czy dany
                > fragment tekstu zostawić czy go usunąć. Możliwość "nieujawniania" fragmentów w
                > pliku docelowym (nawet bardzo obszernych), a posiadania ich w źródle jest dla
                > mnie b. cenna.

                A jednak - zaznaczam dowolny tekst -> format -> czcionka -> ukryj. Mozna tez o
                wiele lepiej to zrobic stylem, wtedy nie trzeba zgadywac gdzie jest tekst ukryty
                :) Niemniej sie nie upieram, ze w latex wg Twojej metody byloby to (tnz proces
                ukrywnaia) o wiele czytelniejsze i co wazniejsze nadal widoczne na ekranie.
                • mimoooza Re: word vs latex - dla tych co mnie nie rozumiej 22.10.06, 22:08
                  niewyspany77 napisał:

                  > A jednak - zaznaczam dowolny tekst -> format -> czcionka -> ukryj.
                  > Mozna tez o
                  > wiele lepiej to zrobic stylem, wtedy nie trzeba zgadywac gdzie jest tekst
                  ukryt
                  > y
                  > :) Niemniej sie nie upieram, ze w latex wg Twojej metody byloby to (tnz proces
                  > ukrywnaia) o wiele czytelniejsze i co wazniejsze nadal widoczne na ekranie.

                  Ja wolę tekst widzieć na ekranie wszystko, także to co ukryte w pliku
                  docelowym. Korzystając z LaTeX-a w pliku docelowym możesz ukryć tak dużo z
                  pliku źródłowego ile Ci się podoba.
                  Z tworzeniem plików .dvi i .pdf z wyjściowego .tex nigdy nie miałam problemów,
                  działa w LaTeX Ed. świetnie.

                  I jeszcze jedna uwaga natury ogólnej. Z uporem maniaka w tym wątku rozróżniasz
                  edycję i skład. Zapewniam Cię, że większość osób wypowiadających się tutaj ma
                  świadomość tej różnicy, która nie pozwala na na bezpośrednie "porównywanie"
                  Worda i LaTeXa. Jest jednak coś, co stanowi wspólną płaszczyznę porównania.
                  Każdy naukowiec potrzebuje jakiegoś software'u, który mu pozwoli na
                  ZAPISYWANIE, czyli UTRWALANIE W FORMIE ELEKTRONICZNEJ wyników swoich badań. I
                  taką funkcję spełnia zarówno Word, jak i "notatniki" LaTeX-owe, np. LaTeX
                  Editor. To, czego używamy, może być uzależnione od tego, jaki produkt końcowy
                  chcemy uzyskać, czy wolimy edytory typu WYSIWYG (jak Word) czy coś innego, co
                  daje nam też inne możliwości.
                  Naprawdę zachęcam do poczytania o LaTeX-u, nawet jeśli nie masz zamiaru go
                  używać. Sensowną lekturą jest np. "LATEX System opracowywania dokumentów.
                  Podręcznik i przewodnik użytkownika", L. Lamport, M. Wolińska, M. Woliński.
                  • niewyspany77 Re: word vs latex - dla tych co mnie nie rozumiej 22.10.06, 22:35
                    mimoooza napisała:


                    > Ja wolę tekst widzieć na ekranie wszystko, także to co ukryte w pliku
                    > docelowym. Korzystając z LaTeX-a w pliku docelowym możesz ukryć tak dużo z
                    > pliku źródłowego ile Ci się podoba.

                    Otoz to. Zreszta juz to podkrelsilem w poprzednikm poscie, tez lubie miec
                    wszystko na wierzchu tylko monitor mam za maly :D

                    > Z tworzeniem plików .dvi i .pdf z wyjściowego .tex nigdy nie miałam problemów,
                    > działa w LaTeX Ed. świetnie.

                    Rozwiazane, latexeditor robi kuku z podgladem przy miktex-u 2.5. Instalacja 2.4
                    rozwiazala problem.

                    > I jeszcze jedna uwaga natury ogólnej. Z uporem maniaka w tym wątku rozróżniasz
                    > edycję i skład. Zapewniam Cię, że większość osób wypowiadających się tutaj ma
                    > świadomość tej różnicy, która nie pozwala na na bezpośrednie "porównywanie"
                    > Worda i LaTeXa. Jest jednak coś, co stanowi wspólną płaszczyznę porównania.
                    > Każdy naukowiec potrzebuje jakiegoś software'u, który mu pozwoli na
                    > ZAPISYWANIE, czyli UTRWALANIE W FORMIE ELEKTRONICZNEJ wyników swoich badań. I
                    > taką funkcję spełnia zarówno Word, jak i "notatniki" LaTeX-owe, np. LaTeX
                    > Editor. To, czego używamy, może być uzależnione od tego, jaki produkt końcowy
                    > chcemy uzyskać, czy wolimy edytory typu WYSIWYG (jak Word) czy coś innego, co
                    > daje nam też inne możliwości.

                    Oczywiscie. Sama tez podkreslasz ze brylujesz miedzy wordem a latexem, a watek
                    byl wlasnie o tym, jakie korzysci daje on mi, czyli humaniscie. Swoje wypociny
                    zapisuje w *.doc i pdf. I naprawde nie zdarzylo mi sie ze dokument sie rozjechal
                    przy otwarciu albo bylo wielkie bum i sie zrobila sieczka w docu.

                    > Naprawdę zachęcam do poczytania o LaTeX-u, nawet jeśli nie masz zamiaru go
                    > używać. Sensowną lekturą jest np. "LATEX System opracowywania dokumentów.
                    > Podręcznik i przewodnik użytkownika", L. Lamport, M. Wolińska, M. Woliński.

                    No i? Mam latexa. Umiem w nim zlozyc prosty tekst i mala tabelke. Jesem swiadom
                    ze to promil jego mozliwosci. Tylko ze typowy tekst na konferencje zuzywa
                    wlasnie ten promil mozliwosci latexa, a w wordzie dokladnie to samo tez sie robi
                    "z palca". Sama podkreslasz ze bez worda nie idzie, podajesz konkretne powody.
                    Do mnie bardzo silnie przemawia ta zabawa cytatami, przypisami i bibliografia.
                    Tylko ze bedac outsiderem mam z latexa same problemy - nikt tego nie uzywa, co
                    dostane to w doc, co dam to tez musi byc w doc.
        • redfroog Re: word vs latex - dla tych co mnie nie rozumiej 20.10.06, 21:54
          niewyspany77 napisał:
          > szukam konkretnego argumentu ZA i ktory
          > jednoznacznie mnie przekona ze worda mam wyrzucic.

          1) Nie wyobrażam sobie składnie wzorów matematycznych w Wordzie. Gdybym musiał,
          to mógłbym porównać tą męczarnię, kiedy w ramach tortur ktoś przywiązałby mnie
          do krzesła i puscił przemówienia braci K.

          2) LaTeX jest za darmo! Przy okazji, masz licencje do Twojego ukochanego Worda?

          3) Mówisz, że wszędzie gdzie włożysz Pen-drive-a, to z łatwością odnajdziesz
          Worda i zrobisz poprawki. Wierzę Ci, ale za to ja wszędzie (tzn. w środowisku, w
          którym ja się poruszam) odnajdę Vi/Vim-a i zrobię te same poprawki. I znowu za
          darmo.

          4) W przeciwieństwie do Word-a, do LaTeX-a można znaleźć pliki *.bib + można
          zrobić też swojebo bib-a!!

          5) W LaTeX-ie w łatwy sposób można zrobić index (skorowidz).

          + wiele, wiele innych. A tak w ogólności, my nie krytykujemy korzystania przez
          Ciebie z Word-a, to i Ty pozwól nam korzystać z LaTeX-a.

          Pozdrawiam,
          Żaba

          <a
          href="http://zabypidzamy.blogspot.com/2006/10/magisterka-w-latex-u.html">Magisterka
          w LaTeX-u</a>
          • niewyspany77 Re: word vs latex - dla tych co mnie nie rozumiej 20.10.06, 22:21
            redfroog napisał:

            > 2) LaTeX jest za darmo! Przy okazji, masz licencje do Twojego ukochanego Worda?

            Tak. Word wordem. Doce moge otiwerac openofficem, a w porywach i abiwordem.

            > 3) Mówisz, że wszędzie gdzie włożysz Pen-drive-a, to z łatwością odnajdziesz
            > Worda i zrobisz poprawki. Wierzę Ci, ale za to ja wszędzie (tzn. w środowisku,
            > w
            > którym ja się poruszam) odnajdę Vi/Vim-a i zrobię te same poprawki. I znowu za
            > darmo.

            Tam gdzie wsadzem tego pena jest legalny system z legalnymi programami.
            Prynajmniej jest legalny win+word (academic license) a jak nie to OO. Plus
            niemal kazde biuro/urzad/biblioteka.

            > 4) W przeciwieństwie do Word-a, do LaTeX-a można znaleźć pliki *.bib + można
            > zrobić też swojebo bib-a!!

            Nie wiem co to jest. Rozwin.

            > 5) W LaTeX-ie w łatwy sposób można zrobić index (skorowidz).
            >
            > + wiele, wiele innych. A tak w ogólności, my nie krytykujemy korzystania przez
            > Ciebie z Word-a, to i Ty pozwól nam korzystać z LaTeX-a.

            Srututututututu. Nie krytykuje tylko szukam argumentu za przejsciem na latexa. I
            jeszcze drobna uwaga odnosnie slow: "my nie krytykujemy korzystania przez Ciebie
            z Word-a". Przeczytaj panie/pani czepialski jeszcze raz ten watek. Ze
            szczegolnym akcentem na *nie moje* posty. Wtedy sie wypowiadaj o tym kto co
            krytykuje.

            • turzyca dlaczego przymierzam sie do LaTeXa? 20.10.06, 23:21
              Mimo ze bede musiala wczesniej napisac pisemko do centrum informatycznego, zeby
              wyrazili oficjalna zgode, ze moge (bo ze im to pasuje to wiem, ale wydzial nie
              jest pewny.)

              1. Ostatnim razem musialam przepisac WSZYSTKIE przypisy, bo sie wordowi
              numeracja odsylaczy i przypisow rozjechala. I nie bylo mozliwosci
              przetlumaczenia, ze przypis 11 juz nie istniej i nalezy dalej sobie
              przenumerowac. Zdarzylo mi sie to po raz kolejny.

              2. Bo word z uporem maniaka poprawia mi zawartosc tabelek. Przy czym robi to
              niekonsekwentnie. W efekcie iles wojewodztw ma nazwy z wielkiej litery (bo word
              je poprawil), a iles z malej.

              3. Same tabelki tez poprawia i nie jestem w stanie mu przetlumaczyc, ze ja
              potrzebuje innej tabelki niz standardowa.

              4. Bo dzielenie tabelek to standard.

              5. Bo moje nieliczne wzorki (jestem humanistka :) wygladaja makabrycznie.

              6. Bo jak zmienie zdanie i uznam, ze cos powinno wygladac inaczej to calej
              reszty nie moge zrobic automatycznie tylko musze recznie przerabiac.

              7. Bo nigdy nie wiem, dlaczego ta sama operacja daje odmienne wyniki.

              8. Bo zbyt duzo stresu przezywam, gdy okazuje sie, ze ktos ma inna wersje worda
              (coraz rzadziej sie to zdarza, ale jednak wciaz).

              Zeby bylo zabawniej zaliczenie z worda (wiem, to niewiarygodne, ale mialam
              takie) napisalam w czasie, w ktorym wiekszosc osob ode mnie z roku rozwiazywala
              pierwsze zadanie. A do tego lubie dlubac po programach i sprawdzac do czego
              sluza rozne opcje, wiec bardzo zielona nie jestem.


              Dlaczego bede uzywac worda?

              1. Bo wiele wydawnictw go oczekuje (zreszta wlasnie uslyszalam, ze plik
              graficzny do druku mam oddac w jpg...)

              2. Bo mam go legalnie.



              • niewyspany77 Re: dlaczego przymierzam sie do LaTeXa? 21.10.06, 02:23
                Dlaczego bede uzywac worda:
                1. mam go na - ostroznie szacujac - 90% kompow w
                biurach/urzedach/bibliotekach/pracowniach komputerowych oraz na wlasnym kompie -
                legalnego. Open office za free.

                2. Word jest edytorem wiec bede w nim tekst pisal. Jakie to banalne ale trudne
                do zrozumienia - pisac. No racja, szaleje, moge pisac w notatniku :)

                3. Rozwalone i niechlujne tabelki na etapie pisania mnie nie przzeszkadzaja.
                Poprawianie zawartosci tekstowej w tabelach jest znanym felerem worda, ale idzie
                z tym zyc. Tudziez z przypisami - jaja z "nieskasowanym" przypisem - nie
                widzialem, nie wypowadam sie...

                4. Uzywajac latexa w mojej sytuacji jestem zmuszony targac wszedzie swoj laptop,
                bo na cudzych kompach tego nie ma. W dodatku tam gdzie sie obracam nikt tego ani
                nie kuma ani nie chce kumac. Czyli dublowanie wszystkiego na linii latex-word
                jest bez sensu, bo jak mam pisac tekst z kumplem, gdzie ja w swoim on w swoim -
                kazda jego poprawke musze wrzucac do latexa, a moja - jemu do worda.

                5. Szybka edycja na dowolnym kompie i rownie szybki wydruk. Na jakosc kerningu i
                ligatur u mnie sie leje cieplym.

                6. Przyzwoite i sprawdzajace sie w praktyce narzedzie do wstawiania "komentarzy".

                Dlaczego przymierzam sie do latexa (scisle: come back po 4 latach):

                1. Indeksowanie, z tym zastrzezeniem ze tu mnie ciagnie wylacznie konwersja
                ktora opisywal bodajze yellow. W skrocie - jako materialy "pokonferencyjne" daje
                sie u mnie pliki *.doc ale czy przypisy maja byc dolne, czy koncowe, czy ma ich
                nie byc - to loteria, i czesto okazuje sie ze to nie tak jak byc powinno ;].
                Szybka konwersja to jest cos.

                2. Ukrywanie tekstu o ktorem wspominala mimoooza. Dobra rzecz.

                3. Dlatego ze mam zmiar poplodzic troche tekstow klasy "free pdf" dla studentow
                pisanych sensowna czcionka, z sensonym skladem. Jesli mam wlasnym nazwiskiem
                fimowac tekst ktory idzie w swiat to zrozumiale ze chce by sie prezentowal na
                poziomie. Doktorat nie idzie w swiat tylko na polke/archiwum.

                4. Tu dochodzimy do sedna. Pisac bede w wordzie bo on spelnia moje oczekiwania
                jako glupi program w ktorym sie klepie. Skladac - gdy zajdzie taka potrzeba -
                oczywiscie moge na przyklad w latex.

                5. Jak kto narzeka ze Indesign czy Quark za drogi to Publisher jest spotykany w
                Officach, a jak nie to mamy Scribusa za freeeeeeeeee.

    • katriel Re: word vs latex - dla tych co mnie nie rozumiej 21.10.06, 13:51
      niewyspany77 napisał:
      > Argument 1.
      > Do jedynego journala zagranicznego z listy ministerialnej ktory publikuje
      > teksty lezace w moim kregu zainteresowan oddaje sie tekst w formacie "word97".
      > Argument 2.
      > Polskie pisma - patrz argument 1.
      Przy takim wymogu jest niewątpliwie rozsądne z Twojej strony, aby artykuły
      przeznaczone do publikacji pisać w Wordzie.
      Muszę jednak dodać, że nie podoba mi się taka polityka journali, ponieważ
      niepotrzebnie popiera monopol Billa. To już nawet nie chodzi o TeXa, ale powinna
      być jakaś open-source'owa opcja wysyłania prac. Gdybym to ja miała do czynienia
      z takim pismem, to bym się o taką opcję uprzejmie upomniała. Gutta cavat lapidem
      non vi, sed saepe cadendo.

      niewyspany77 napisał:
      > Argument 3.
      > Typowy konferencyjny artykul z pedagogiki to ok 10 stron, czcionka 14, odstep
      > 1,5 lewy margines 3,5. Czy w wordzie czy w latex wyglada to kijowo. Dzielenie
      > wyrazow word ma i to zupelnie znosne.
      To 14 mnie zadziwiło - myślałam, że nic się nie pisze czcionką większą niż 12
      pt. Ale tak czy owak, jeśli Word i LaTeX wyglądają równie źle, to nie jest to
      argument ani za Wordem ani za LaTeXem.

      niewyspany77 napisał:
      > Argument 4.
      > Word jest edytorem (procesorem) tekstu. Latex jest systemem skladu tekstu.
      Word (podobnie jak np. OO, a chyba inaczej niż Notatnik) jest edytorem z
      elementami funkcji składu tekstu (zmiana rozmiaru i kroju pisma, wcięcia
      akapitowe, przypisy itp), niezbędnymi dla zapewnienia rozsądnej czytelności wydruku.
      > Nierozroznianie terminu jest zwykla kompromitacja. Tu mozna porownywac co
      > najwyzej worda z notatnikiem czy konkurencja (openoffice, wordperfect). Jesli
      > juz porownojemy Latex z czyms "windowsiano-klikalnym" to porownac nalezy z MS
      > Publisher, Adobe Indesign czy Quark Xpress.
      Możliwe. Nie znam żadnego z tych programów i nie mam pojęcia, co one potrafią.

      niewyspany77 napisał:
      > Argument 5.
      > Jakosc skladania (w latex) lub formatowania (word) zalezy nie od programu
      > tylko od wiedzy i umiejetnosci piszacego/skladajacego.
      Przypuszczam, że zależy od jednego i drugiego. Deklarujesz po prostu, że Twoja
      wiedza i umiejętności są na tyle niewielkie, że ani Word, ani TeX Cię nie
      ograniczają. OK, ale Twoja wiedza i umiejętności mogą z czasem wzrosnąć - i
      wtedy co?
      Przy okazji, mam pytanie (nie retoryczne, naprawdę nie znam odpowiedzi): jaka
      jest możliwa do osiągnięcia dokładność pozycjonowania poszczególnych znaków w
      Wordzie i jak łatwo jest ją osiągnąć? (Głupi przykład: jak złożyć w Wordzie logo
      TeXa?)

      niewyspany77 napisał:
      > Argument 6.
      > Typowy humanistyczny lity tekst z kilkoma/kilkunastoma tabelami (lp, lista
      > zmiennych, N, %, suma) robi sie w wordzie od kopa, tymczasem w latex typowy
      > humanista by sie zachlastal na dzien dobry.
      Rozumiem, że chodzi o te tabelki (samo pisanie tekstu niczym się w zasadzie nie
      różni). Faktycznie, składanie tabelek w TeXu może nastręczać pewne trudności.
      Składanie tabelek w Wordzie też moze nastręczać trudności (mnie nastręcza).

      niewyspany77 napisał:
      > Argument 7 ekonomiczny.
      > Po co mi plik z tekstem, ktorego nigdzie nie przyjma, ktorego zrobienie zajmie
      > mi wiecej czasu niz to samo w wordzie.
      Ilość czasu to kwestia wprawy. W skrajnym przypadku (czysty tekst, bez wzorów i
      tabel, Word vs. plain TeX) różnica polega na napisaniu \bye na końcu. To chyba
      nie tak wiele?

      niewyspany77 napisał:
      > Argument 8 ekonomiczny.
      > Po co mi plik do ktorego kompilacji musze instalowac nowy soft. Zalozmy ze w
      > tytule tekstu popelnilem byka. Widzac PC-eta czy Maca wiem, ze na 99% bedie na
      > nim ms office, open office lub cos w ten desen (edytor plikow *.doc. Wsadzam
      > pena w gniazdo, otwieram plik, poprawiam literki, zapisuje i to wszystko.
      Kontrargument ekonomiczny:
      po co mi plik do którego *edycji* muszę instalować nowy soft? Widząc PC-ta wiem,
      że na 75% będzie na nim MSWord, Open Office lub coś w ten deseń. Ale na 100%
      będzie na nim jakiś edytor tekstu (przeważnie emacs albo vi). Wsadzam pena w
      gniazdo, otwieram plik, poprawiam literki, zapisuję i to wszystko.

      niewyspany77 napisał:
      > Argument 9 ekonomiczny.
      > szybciej przygotuje te 5 rozdzialow na krzyz w *edytorze* i oddam w rece
      > zawodowego *skladacza* dtp. Czysta ekonomia - po co tracic czas na nauke
      > czegos co jest w moim przypadku - wlasnie dublowaniem worda. Kazdy kto
      > kiedykolwiek mial wspolnego z drukiem to wie, ze ciezko z procesu wydawiczego
      > usunac wlasnie "skladacza".
      yellow_tiger napisał:
      > zadaj sobie pytanie ile Cie kosztuje (w PLN) oddanie tego do zawodowego
      > "skladacza".
      niewyspany77 napisał:
      > Wchodzi w tzw "koszt przygotowania do druku".
      Co to jest "koszt przygotowania do druku"?

      niewyspany77 napisał:
      > Skldacza ciezko ominac z tego wzgledu ze co wydawnictwo to inne zasady.
      Nie widzę związku przyczynowo-skutkowego. Dla mnie "co wydawnictwo to inne
      zasady" oznacza z grubsza "każde wydawnictwo ma swój własny pakiet stylu". Można
      go sobie ściągnąć i użyć, albo zaufać wydawnictwu, że samo dobrze pozmienia.

      niewyspany77 napisał:
      > Czy np. uwazasz ze Twoja praca w ktora
      > wolzyles iles tam tygodni-miesiscy pracy, jest warta tego by ja oddac w rece
      > "zawodowego skladacza" ktory posklada wszystko tak jak trzeba za Twoje 2-3
      > dniowki?
      Nie :).

      A w ogóle to proponuję, żeby popatrzeć na to od drugiego końca. Od ostatecznego
      produktu. Czy tekst będzie:
      1) wysyłany do wydawnictwa, czy
      2) składany we własnym zakresie?
      Jeśli 1), to sprawdzamy wymogi wydawnictwa. W przypadku niewyspanego oznacza to
      Worda (przy czym zupełnie serio doradzam trzymanie jednej kopii zapasowej w
      postaci zwykłego tekstu). W przypadku większości oponentów oznacza to TeXa bądź
      LaTeXa. Równie dobrze może to też oznaczać maszynopis z naniesionymi znaczkami
      formatowania. Tak czy owak, autor musi się dostosować i kropka.
      Jeśli 2), to czy chcemy osiągnąć jakość produktu finalnego zapewnianą przez:
      2a) profesjonalnego składacza,
      2b) TeXa, czy
      2c) funkcje składu Worda?
      (Zakładam, że nie ma wątpliwości, że powyższy ciąg jest monotoniczny.)
      Jeśli potrzebujemy 2a), to wynajdujemy składacza, podstawiamy go w miejsce
      wydawnictwa z punktu 1) (tzn. umawiamy się z nim na formę dostarczenia tekstu
      tekst) i jazda.
      Jeśli 2b) jest konieczne i wystarczające do naszych potrzeb, to nie ma sensu
      wydawać kasy na składacza. Składamy sami w TeXu, *piszemy* w dowolnym edytorze
      tekstu, najlepiej takim, który ma różne funkcje ułatwiające tworzenie plików
      TeXowskich (np. w WinEdt albo w Kile), ale można też w Wordzie, w Notatniku, w
      emacsie, w vi albo w czym tam się komu zamarzy.
      Jeśli wystarczy nam 2c), to możemy pisać i składać w Wordzie, ale oczywiście
      możemy też skorzystać z opcji takich jak w 2b) (przecież nic się nie stanie,
      jeśli tekst wyjdzie ładniejszy niż musi być). Kwestia osobistych preferencji.
      • niewyspany77 Re: word vs latex - dla tych co mnie nie rozumiej 21.10.06, 14:48
        katriel napisała:

        > niewyspany77 napisał:
        > > Argument 1.
        > > Do jedynego journala zagranicznego z listy ministerialnej ktory publikuje
        > > teksty lezace w moim kregu zainteresowan oddaje sie tekst w formacie "wor
        > d97".
        > > Argument 2.
        > > Polskie pisma - patrz argument 1.
        > Przy takim wymogu jest niewątpliwie rozsądne z Twojej strony, aby artykuły
        > przeznaczone do publikacji pisać w Wordzie.
        > Muszę jednak dodać, że nie podoba mi się taka polityka journali, ponieważ
        > niepotrzebnie popiera monopol Billa. To już nawet nie chodzi o TeXa, ale powinn
        > a
        > być jakaś open-source'owa opcja wysyłania prac. Gdybym to ja miała do czynienia
        > z takim pismem, to bym się o taką opcję uprzejmie upomniała. Gutta cavat lapide
        > m
        > non vi, sed saepe cadendo.

        *.doc puszczony z open offica jest akceptowany.


        > niewyspany77 napisał:
        > > Argument 5.
        > > Jakosc skladania (w latex) lub formatowania (word) zalezy nie od programu
        > > tylko od wiedzy i umiejetnosci piszacego/skladajacego.
        > Przypuszczam, że zależy od jednego i drugiego. Deklarujesz po prostu, że Twoja
        > wiedza i umiejętności są na tyle niewielkie, że ani Word, ani TeX Cię nie
        > ograniczają. OK, ale Twoja wiedza i umiejętności mogą z czasem wzrosnąć - i
        > wtedy co?

        Rozumiem ze to jest argument ad personam. Oki, niech bedzie, ja sie nie znam.

        > Przy okazji, mam pytanie (nie retoryczne, naprawdę nie znam odpowiedzi): jaka
        > jest możliwa do osiągnięcia dokładność pozycjonowania poszczególnych znaków w
        > Wordzie i jak łatwo jest ją osiągnąć? (Głupi przykład: jak złożyć w Wordzie log
        > o
        > TeXa?)

        Jest niewielka. Swiadomosc tego ograniczenia daje ten luksus ze wiem od razu
        czego w wordzie nie zrobie.

        > niewyspany77 napisał:
        > > Argument 7 ekonomiczny.
        > > Po co mi plik z tekstem, ktorego nigdzie nie przyjma, ktorego zrobienie z
        > ajmie
        > > mi wiecej czasu niz to samo w wordzie.
        > Ilość czasu to kwestia wprawy. W skrajnym przypadku (czysty tekst, bez wzorów i
        > tabel, Word vs. plain TeX) różnica polega na napisaniu \bye na końcu. To chyba
        > nie tak wiele?

        W takim przypadku rozicy nie ma. Ale tak samo moge otworzyc notatnik lub jeden z
        setek free programow typu notepad. I da sie to czytac bez \bye

        > niewyspany77 napisał:
        > > Wchodzi w tzw "koszt przygotowania do druku".
        > Co to jest "koszt przygotowania do druku"?

        A chocby i te glupie sprawdzenie przygotowany tekst wg specyfikacji wydawnictwa
        jest zgodny w 100% z wplasnymi wypocinami.

        > niewyspany77 napisał:
        > > Skldacza ciezko ominac z tego wzgledu ze co wydawnictwo to inne zasady.
        > Nie widzę związku przyczynowo-skutkowego. Dla mnie "co wydawnictwo to inne
        > zasady" oznacza z grubsza "każde wydawnictwo ma swój własny pakiet stylu". Możn
        > a
        > go sobie ściągnąć i użyć, albo zaufać wydawnictwu, że samo dobrze pozmienia.

        Czyli przyczynowo-skutkowa jest taka ze: "my mozemy puscic na maszyny dowolny
        plik, z tym ze w przypadku gdy cos sie sypnie to umywamy rece i mamy to gdzies".


        > Jeśli 2), to czy chcemy osiągnąć jakość produktu finalnego zapewnianą przez:
        > 2a) profesjonalnego składacza,
        > 2b) TeXa, czy
        > 2c) funkcje składu Worda?
        > (Zakładam, że nie ma wątpliwości, że powyższy ciąg jest monotoniczny.)
        > Jeśli potrzebujemy 2a), to wynajdujemy składacza, podstawiamy go w miejsce
        > wydawnictwa z punktu 1) (tzn. umawiamy się z nim na formę dostarczenia tekstu
        > tekst) i jazda.
        > Jeśli 2b) jest konieczne i wystarczające do naszych potrzeb, to nie ma sensu
        > wydawać kasy na składacza. Składamy sami w TeXu, *piszemy* w dowolnym edytorze
        > tekstu, najlepiej takim, który ma różne funkcje ułatwiające tworzenie plików
        > TeXowskich (np. w WinEdt albo w Kile), ale można też w Wordzie, w Notatniku, w
        > emacsie, w vi albo w czym tam się komu zamarzy.

        No w koncu, naprawde sie ciesze ze ktos juz zakumal wreszcie ze pisanie jedno
        sklad drugie. Ale tez zrozum - nie jestem takim glupkiem by sie upierac ze word
        jest do skladu - dla mnie to zwykly edytor. Jak kto chce sobie skladac w wordzie
        to jego sprawa, ale napisanie papierka dla pani zosi z dziekanatu to tez mam
        latexem skladac?

        Natomiast jesli naprawde chcesz pominac skladacza - oczywiscie mozesz. Z tym ze
        nie warto, wlasnie glownie ze wzgledu na ryzyko ze cos pojdzie nie tak. Nie dziw
        sie ze chca worda i jpg, bo jesli mam dostac surowiec i z niego zrobic dzielo a
        dostac dzielo zle przygotowane i do tego nie miec surowca zeby zepsute naprawic
        (to dotyczy elementow graficznych) - to naprawde wybiore pierwsza opcje. Jesli
        serio twierdzisz ze jestes w stanie wypiac sie na "zawodowego skladacza" to
        czapka z glow i poklon przed Twoja wiedza na temat skladu, typografii, prepressu
        oraz zarzadzania kolorem, nie mowiac o znajomosci softu, bo z Twojego wywodu
        wnioskuje ze *.tex wezma wszyscy i wszedzie i w dodatku "od kopa" puszcza na
        druk. A to juz ewidentne przegiecie.


        > Jeśli wystarczy nam 2c), to możemy pisać i składać w Wordzie, ale oczywiście
        > możemy też skorzystać z opcji takich jak w 2b) (przecież nic się nie stanie,
        > jeśli tekst wyjdzie ładniejszy niż musi być). Kwestia osobistych preferencji.

        Wlasnie. Tylko ze ja watek ciagne w kategoriach *pisania*.
        • turzyca Re: word vs latex - dla tych co mnie nie rozumiej 22.10.06, 01:42
          A ja mam zastrzeżenia do worda jako do edytora właśnie.
          Mnie załatwiaja juz same przypisy. Tym bardziej, że zdarza mi się, że w tym co
          piszę muszą być dwa typy przypisów dolnych, niezależnych od siebie, oznaczanych
          literami i cyframi. Możliwości worda to przekracza. Czyli należy jedne przypisy
          numerować indeksami górnymi. Świetna zabawa. A rozjeżdżanie się numeracji
          przypisów zdarza mi się w co drugim tekście, więc szczerze zazdroszczę, że Tobie
          się to nigdy nie zdarzyło.
          Tabelki to jest temat na oddzielną pieśn żałobną. Wiem, że mam nietypowe
          potrzeby, ale to że komputer nie jest w stanie zapamiętać narzucanych zmian i
          następujące co jakiś czas odkrycie, że znowu jest jak w ustawieniach
          początkowych, doprowadza mnie do szewskiej pasji.
          Poprawianie tesktów w tabelkach jest skandaliczne. Najgorsze, że nawet jak ja
          sobie poprzestawiam ustawienia i wywalczę w końcu, żeby jakieś zmiany nie były
          wprowadzane, to poprawki nanosi word odbiorcy. A kto zbiera po uszach, że nie
          trzyma się zasad?
          To że używane są różne wersje worda załatwia równiez komentarze. Czasem mam
          wrażenie, że szybciej by było gdybym wsadziła tekst z uwagami w kopertę i
          wysłała pocztą (choć faktycznie, może nie przy polskiej poczcie) niż próbowała
          komuś wysłać tekst z komentarzami i po krótkiej korespondencji przepisywać uwagi
          z informacjami typu strona, akapit.


          Nie twierdzę i nigdy nie twierdziłam, że umiem zastąpić profesjonalnego
          skladacza, ale że to ja pisałam o jpg, to poczuwam się do odpowiedzi. Prawie
          sobie zabiłam najlepszego przyjaciela, mówiąc mu o tym. Powinnam człowieka
          zajmującego się składem półzawodowo, a do tego zupełnego maniaka sprawy,
          ostrzec, żeby niczego podczas mojej wypowiedzi nie pił. Jpg jest algorytmem
          stratnym i nie powinno się go używać do druku, dużo lepszy jest chociażby tiff,
          który umożliwia kompresję bezstratną.
          • niewyspany77 Re: word vs latex - dla tych co mnie nie rozumiej 22.10.06, 14:48
            turzyca napisała:

            [...]

            Ciesze sie ze znasz problemy jakie word Tobie stwarza.

            > Nie twierdzę i nigdy nie twierdziłam, że umiem zastąpić profesjonalnego
            > skladacza, ale że to ja pisałam o jpg, to poczuwam się do odpowiedzi. Prawie
            > sobie zabiłam najlepszego przyjaciela, mówiąc mu o tym. Powinnam człowieka
            > zajmującego się składem półzawodowo, a do tego zupełnego maniaka sprawy,
            > ostrzec, żeby niczego podczas mojej wypowiedzi nie pił. Jpg jest algorytmem
            > stratnym i nie powinno się go używać do druku, dużo lepszy jest chociażby tiff,
            > który umożliwia kompresję bezstratną.

            Nie kompromituj sie. Dobrze przygotowany jpg idzie do druku bez zadnych ale***.
            Podobnie zly tiff bedize odrzucony. Jesli odrozniasz "do druku" i "nie do druku"
            po rozszerzeniu to sie nie dziwie ze kolega sie niemal udlawil :)

            *** wystarczy przy nim nie majstrowac, w sensie, nie robic kompresji oooo!!

            Nie kompromituj sie. Google plus wariacje na temat "wydawnictwo, drukarnia,
            przygotowanie do druku, akdeptowane formaty plikow".
              • niewyspany77 Re: word vs latex - dla tych co mnie nie rozumiej 22.10.06, 15:16
                rootka napisała:

                > jpg to zawsze format skompresowany, w przeciwienstwie do tiff'a, sam sobie
                > pogugluj i uzupelnij wyrazne dziury w Twojej softwarowej wiedzy.
                > i zauwaz wreszcie, ze w tym watku kompromitujesz sam siebie oraz pokazujesz
                > kompletny brak kultury dyskusji.

                1. Wskaz gdzie sie kompromituje. Ale oki, word jest do skladu a latex do edycji :)
                2. Telefon do dowolnej drukarni i rozmowa jpg vs tiff - wszystko robi sie jasne.
                3. Racja, czas zakonczyc dyskusje, dzieki za przypomnienie :)
                    • rootka Re: na deser 22.10.06, 16:39
                      slyszales kiedys o kompresji lossy vs lossless? wiesz czym sie rozni tiff albo
                      bitmapa od jpg'a? obrabiales kiedys plik raw i porownywales go z jpg'iem? wiesz
                      dlaczego najlepsze aparaty cyfrowe zapisuja zdjecia w formacie raw albo tiff?
                      doucz sie kolego, a dopiero potem mow blizniemu ze sie kompromituje.
              • brtlmj Re: word vs latex - dla tych co mnie nie rozumiej 24.10.06, 19:37
                > jpg to zawsze format skompresowany, w przeciwienstwie do tiff'a,

                Nie ma znaczenia czy format pliku graficznego stosuje kompresje czy nie.
                Znaczenie ma czy jest to kompresja stratna czy nie. TIFF dopuszcza mozliwosc
                kompresji, ale jest to kompresja bezstratna (LZW chyba). JPEG ma tryb stratny
                (najczesciej stosowany) i bezstratny.

                Bartek
                  • rootka Re: word vs latex - dla tych co mnie nie rozumiej 24.10.06, 20:35
                    na tej stronie wikipedii bardzo ladnie widac skutki stosowania roznych kompresji
                    na przykladzie zdjec z miseczka truskawek. jpg (lossy) w powiekszeniu niestety
                    wysiada przy tiff z kompresja niestratna. miedzy innymi dlatego wlasnie pozbywam
                    sie mojego starego aparatu cyfrowego, ktory zapisuje fotki tylko w jpg :)
                  • brtlmj Re: word vs latex - dla tych co mnie nie rozumiej 24.10.06, 22:20
                    > wybacz skrot myslowy, piszac skompresowany chodzilo mi wlasnie o stratnosc. jpg
                    > jest zawsze stratny, chociaz poziom stratnosci mozna sobie ustawic. tiff
                    > natomiast moze byc stratny albo nie, wedle wyboru.
                    > en.wikipedia.org/wiki/Image_file_formats#JPEG

                    Nie bede sie upieral co do TIFF-a, moze i ma tryb stratny. JPEG za to na pewno
                    ma - oprocz stratnego - tryb bezstratny. Jezeli Wikipedia podaje inne informacje
                    to jest w bledzie. Opis standardu JPEG znajdziesz w dokumencie o nazwie "ITU-T
                    Recommendation T.81".

                    Bartek
    • zefir99 Re: word vs latex - APEL 25.10.06, 14:44
      Konczmy ta dyskusje i zostawmy autora w przekonaniu, ze jedynym slusznym
      edytorem jest Word. Widac, ze nie przekonaja go zadne argumenty, co do
      stosowania i poswiecenia troche czasu na nauke (La)TeX-a.

      A Pan, Panie Szanowny autorze, zanim jak sie spodziewam dokona Pan krytyki tego
      posta, proponuje zapoznac sie jeszcze z takimi edytorami jak 'TAG',
      czy 'ChiWriter'. Ja z nich korzystalem, wiec wiem, co mowilem i mowie - w
      ogolnosci LaTeX jest lepszy niz Word.

      Pozdrawiam,
      Zef
    • mimoooza Re: word vs latex - dla tych co mnie nie rozumiej 26.10.06, 17:54
      Dyskusja na pewno była ostra i ze strony autora wątku, i Jego adwersarzy.
      Ale chciałabym na zakończenie powiedzieć - jako wierna użytkowniczka LaTeX-a,
      że w niektórych sytuacjach, w niektórych środowiskach nie ma możliwości
      całkowitego zarzucenia Worda (czy innego edytora tworzącego pliki .doc).
      Zdarzyło mi się, że redaktorzy tomu wręcz błagali mnie, żebym przyniosła tekst
      w pliku .doc, bo z żadnym inny formatem nie mogli sobie poradzić(!!!). Tak samo
      zdarzyło mi się, gdy wysyłałam tekst do proceedingsów na międzynarodową
      konferencję za granicę - wydawca zażyczył sobie tylko plików dypu .doc Nie
      akceptowali .pdf (mimo że abstakty mogły być w .pdf)
      Zazdroszczę wszystkim, którzy mają ten komfort, że w ich środowisku przyjętym
      powszechnie standardem jest oddawanie plików .pdf, a więc możliwe posługiwanie
      się tylko LaTeX-em. W moim środowisku tak nie jest, dlatego rozumiem po części
      Niewyspanego.
      Dużo zależy też od potrzeb danego użytkownika. Ja swoją pracę doktorską piszę w
      LaTeX-u (jest lepszy dla moich potrzeb i wg mnie bardziej funkcjonalny), ale
      artykuły piszę raczej w Wordzie.
      • brtlmj Re: word vs latex - dla tych co mnie nie rozumiej 26.10.06, 18:45
        > Zdarzyło mi się, że redaktorzy tomu wręcz błagali mnie, żebym przyniosła tekst
        > w pliku .doc, bo z żadnym inny formatem nie mogli sobie poradzić(!!!). Tak samo
        >
        > zdarzyło mi się, gdy wysyłałam tekst do proceedingsów na międzynarodową
        > konferencję za granicę - wydawca zażyczył sobie tylko plików dypu .doc Nie
        > akceptowali .pdf (mimo że abstakty mogły być w .pdf)

        W mojej branzy standardem jest pdf. Zdarza sie tez ze prosza o plik *.tex i sami
        sie zajmuja dalsza obrobka. No i oczywiscie raz na jakis czas (na szczescie
        niezbyt czesto) chca plik *.doc. Wtedy i tak zwykle pisze artykul w latexie a
        pozniej po kawalku "przeklejam" do Worda.

        Bartek
        • mimoooza Re: word vs latex - dla tych co mnie nie rozumiej 26.10.06, 19:18
          brtlmj napisał:

          > No i oczywiscie raz na jakis czas (na szczescie
          > niezbyt czesto) chca plik *.doc. Wtedy i tak zwykle pisze artykul w latexie a
          > pozniej po kawalku "przeklejam" do Worda.

          Też tak robiłam. Ale zwykle zwykle w artykułach mam b. dużo przykładów (moja
          działka to językoznawstwo) i wprowadzanie numeracji w Wordzie jest strasznie
          czasochłonne, nie mówiąc już o tekstach, w których są jakieś wykresy, tabelki
          itp. Żeby wyglądało dobrze, trzeba w zasadzie robić od nowa (można je wstawiać
          jako rysunki, ale wtedy nie wygląda zbyt dobrze).

          Jeśli ktoś ma inne pomysły, jak w prosty sposób tabelki, wykresy itp. przenieść
          z LaTeXa albo z pdf do doc będę bardzo wdzięczna.

          Pozdrawiam
          • yellow_tiger Re: word vs latex - dla tych co mnie nie rozumiej 27.10.06, 13:13
            Czesc,
            jakis czas temu mialem taki problem i wydaje sie, ze istnieja trzy rozwiazania:
            1) W standartowej edycji Latex'a jest program ktory sie zowie Latex2rtf. Wiec
            najpierw konwersja z latex'a na rtf a potem word'em z rtf na doc'a. W moim
            wypadku nawet wyszlo calkiem znosnie...t.z. trzeba bylo mnostwo poprawiac ale
            wyszlo lepiej niz sie spodziewalem.
            2) W sieci znalezlem taki programik pdf2doc. Kosztuje to cudo ~30$ ale przez
            pierwsze 100 razy mozna go uzywac za free. Z grobsza koles robi co powiniem,
            zadna rewelacja (duzo poprawiania) ale idzie zyc.
            3) Adobe Acrobat 7 i nastepne potrafi przerobic pdf na doc. Tyle ze koszkuje
            ~2500 PLN. Ale jak ktos ma w robocie to sprawa rozwiazana.
            to tyle.
            ciao,
            yellow
            • mimoooza Re: word vs latex - dla tych co mnie nie rozumiej 27.10.06, 18:12
              Dzięki. Opcji 1. i 2. też używałam, ale tyle musiałam poprawiać (m. in. polskie
              znaki itp.), że stwierdziłam, że w wypadku moich tekstów mniej czasu zajmuje
              zwykłe "przeklejenie" tekstu z LaTeX Ed. do Worda + edycja.
              Najbardziej mi się podoba 3. możliwość, szkoda tylko że tyle kosztuje.

              Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka