oplata konferencyjna a materialy pokonferencyjne

21.01.07, 15:02
Hej. Jak to jest. Koszt oplaty konferencyjnej zawiera w sobie egzemplarz
"materialow pokonferencyjnych"?

Przegladam sobie www dzis i widze ze wydano (kilka miesiecy temu) ksiazke w
ktorej jest moj artykul. Kurde, pare stowek oplaty konferencyjnej bylo mimo
wszystko, szkoda mi bulic dodatkowo 50 zeta na ksiazke z wlasnym tekstem ;/

    • babazgaga Re: oplata konferencyjna a materialy pokonferency 21.01.07, 19:26
      Z reguły zawiera, ale nie zawsze, czasem jeśli książka drukowana jest grubo po
      konferencji, może się zdarzyć że nie wysyłają egzemplarzy autorskich. Ja na
      Twoim miejscu napisałabym/zadzwoniła do organizatorów konferencji i bym się
      upomniała o przysłanie.
    • flamengista ? 25.01.07, 13:39
      Szanujący się organizator porządnej konferencji w opłacie zawiera również
      egzemplarz drukowanych materiałów.

      Przecież druk i recenzje kosztują, a opłata konferencyjna pozwala to sfinansować.

      Są oczywiście wyjątki. Ale moim zdaniem zwyczajie o tobie zapomnieli - lub,
      jeśli to konferencja cykliczna liczą na to że przyjedziesz za rok i wręczą ci
      osobiście. Takie zwyczaje też są.

      babazaga ma rację, koniecznie upomnij się o swoje;)
      • profes0r Re: ? 25.01.07, 15:16
        Zależy od konferencji. Jeśli publikuje się wszystko jak leci, to powinni
        przysłać egzemplarz. Jeśli publikuje się tylko wybór, raczej nie. Do tego
        zależy, czy wydaje uczelnia organizująca, czy też zewnętrzny wydawca, który może
        mieć własną politykę. Ostatnio plagą stają się nadbitki w PDFach :|.
        • niewyspany77 Re: ? 25.01.07, 15:37
          profes0r napisał:

          > Ostatnio plagą stają się nadbitki w PDFach :|.

          Moglbym rpsic o rozwiniecie tematu? Serio-nie wiem o co biega (i w domysle:
          dlaczgo to zle ;-))
          • flamengista Re: ? 25.01.07, 23:19
            chyba wiem o co chodzi. I plagą bym tego nie nazwał.

            Zamiast wydawnictwa drukowanego - wersja elektroniczna umieszczana w internecie
            (bądź druk jest, ale w symbolicznej ilości).

            Zamiast nadbitki dostajesz wersję elektroniczną w pdfie (format pdf, acrobat
            reader;)

            Dla mnie bomba. Ja np. po publikacji w czasopiśmie panowskim (dawna lista A)
            dostałem... 20 nadbitek. Za to ani jednego egzemplarza całego numeru. Nadbitki i
            tak mi się już skończyły. Gdybym miał pdf-y, trafiły by do wielu odbiorców. A w
            dodatku łatwo je przechowywać na dysku komputera, nei zajmują tyle miejsca co
            książka.

            Same korzyści.

            Acha, jeśli wydawnistwo jest w sieci to i zasięg jego niepomiernie wzrasta. I
            jest szansa, że naprawdę ktoś to przeczyta;)
            • niewyspany77 Re: ? 25.01.07, 23:26
              flamengista napisał:

              > chyba wiem o co chodzi. I plagą bym tego nie nazwał.
              >
              > Zamiast wydawnictwa drukowanego - wersja elektroniczna umieszczana w internecie
              > (bądź druk jest, ale w symbolicznej ilości).
              >
              > Zamiast nadbitki dostajesz wersję elektroniczną w pdfie (format pdf, acrobat
              > reader;)

              Aaa, mowisz o kopii a'la ksero? "nadbitki" (serio nie wiem o co biega :)

              >
              > Dla mnie bomba. Ja np. po publikacji w czasopiśmie panowskim (dawna lista A)
              > dostałem... 20 nadbitek. Za to ani jednego egzemplarza całego numeru. Nadbitki
              > i
              > tak mi się już skończyły. Gdybym miał pdf-y, trafiły by do wielu odbiorców. A w
              > dodatku łatwo je przechowywać na dysku komputera, nei zajmują tyle miejsca co
              > książka.
              >
              > Same korzyści.
              >
              > Acha, jeśli wydawnistwo jest w sieci to i zasięg jego niepomiernie wzrasta. I
              > jest szansa, że naprawdę ktoś to przeczyta;)

              True true, problem tylko w tym, ze jesli to mialby byc platne pdfy (znaczy sie,
              kolekcja pdfow pokonferencyjnych platna) to raczej wolalbym ksiazke.

              PS. Czy ja sie Ciebie nie pytalem juz czym przeszukujesz te swoje miliony
              pdf-ow? ;) Bo nie mow ze kazdego otwierasz ;)
              • flamengista Re: ? 25.01.07, 23:47
                Nadbitka - to drukowana wersja tylko twojego artykułu, wraz z podanym numerem
                czasopisma (książki). Czyli tak jabyś wyrwał z czasopisma sam swój artykuł -
                masz tam numery stron, grafikę etc dokładnie jak w czasopiśmie. Nie masz po
                prostu książeczki, jest to luzem, jedynie spięte (ew. sklejone).

                W sumie dość poręczne - możesz zainteresowanemu wręczyć coś takiego, zawsze to
                coś bardziej eleganckiego niż zwykłe ksero.

                > True true, problem tylko w tym, ze jesli to mialby byc platne pdfy (znaczy sie,
                > kolekcja pdfow pokonferencyjnych platna) to raczej wolalbym ksiazke.
                Każdy by chyba wolał;) Ale na ogół takie publikacje są darmowe i dostępne w
                sieci (przy czym w Polsce widziałem tylko jeden taki przypadek, nie wiem na ile
                reprezentatywny).

                > PS. Czy ja sie Ciebie nie pytalem juz czym przeszukujesz te swoje miliony
                > pdf-ow? ;) Bo nie mow ze kazdego otwierasz ;)
                Każdy otwieram. A uprzejmi autorzy na początku załączają abstrakt. Na ogół na
                nim kończę lekturę;)
    • brtlmj Re: oplata konferencyjna a materialy pokonferency 25.01.07, 18:44
      Rozmaicie z tym bywa. Zazwyczaj w cenniku jest ladnie opisane co jest wliczone w
      cene a co nie.
      Ostatnio na przyklad nie dostalem calego "zestawu konferencyjnego", bo
      rejestrowalem sie tylko na jeden dzien (z pieciu).

      Bartek
      • niewyspany77 Re: oplata konferencyjna a materialy pokonferency 25.01.07, 18:52
        brtlmj napisał:

        > Rozmaicie z tym bywa. Zazwyczaj w cenniku jest ladnie opisane co jest wliczone
        > w
        > cene a co nie.

        Nie wiem, moze masz racje, ja widzialem tylko takie gdzie pisze ze w koszta
        wliczone jest papu i lulu (z reguly tez i "materialy pokonferencyjne").


        > Ostatnio na przyklad nie dostalem calego "zestawu konferencyjnego", bo
        > rejestrowalem sie tylko na jeden dzien (z pieciu).

        Szczesciarz. Tez bym chcial przyjechac na fragment imprezy ;(

        • brtlmj Re: oplata konferencyjna a materialy pokonferency 25.01.07, 20:21
          > Nie wiem, moze masz racje, ja widzialem tylko takie gdzie pisze ze w koszta
          > wliczone jest papu i lulu (z reguly tez i "materialy pokonferencyjne").

          Zauwazylem ze im bardziej "turystyczna" konferencja, tym wiecej jest wliczone w
          cene :-) Wycieczki, uroczyste obiadki i inne takie.

          > > Ostatnio na przyklad nie dostalem calego "zestawu konferencyjnego", bo
          > > rejestrowalem sie tylko na jeden dzien (z pieciu).
          > Szczesciarz. Tez bym chcial przyjechac na fragment imprezy ;(

          Ooooo :-O A dlaczego tak? Ja nie zostalem dluzej glownie dlatego ze juz dobrze
          znalem okolice. Normalnie zostaje tak dlugo jak sie da, jak mnie nie interesuje
          dany dzien konferencji to zwiedzam...

          Bartek
          • niewyspany77 Re: oplata konferencyjna a materialy pokonferency 25.01.07, 22:57
            brtlmj napisał:

            > > > Ostatnio na przyklad nie dostalem calego "zestawu konferencyjnego",
            > bo
            > > > rejestrowalem sie tylko na jeden dzien (z pieciu).
            > > Szczesciarz. Tez bym chcial przyjechac na fragment imprezy ;(
            >
            > Ooooo :-O A dlaczego tak? Ja nie zostalem dluzej glownie dlatego ze juz dobrze
            > znalem okolice. Normalnie zostaje tak dlugo jak sie da, jak mnie nie interesuje
            > dany dzien konferencji to zwiedzam...


            Prosta sprawa. Raz ze jak mamy podzial na "dni tematyczne" to akurat mnie nie
            interesowalo to, dwa - bylo tak ze moglem dojechac na miejsce konferencji za
            1/10 kosztu noclegu, trzy ze nie bardzo mam ochote na uroczyste obiadki tudziez
            ploteczki o dupie maryny etc. Moze to i dziwne ale jesli mialbym wybor miedzy
            "isc do domu" a "udawac ze jest kul i jestem hepi" to wole opcje 1.
            • flamengista żaden problem 25.01.07, 23:21
              z większością organizatorów można sie dogadać i zapłacić tylko część właściwej
              sumy za np. uczestnictwo w jednym dniu.

              Pytanie tylko po co. Na konferencje w Polsce już rzadko się jeździ dla rozwoju
              naukowego;) Jedyna korzyść to kontakty, a te nawiązuje się przy wódce wieczorem.
              • niewyspany77 Re: żaden problem 25.01.07, 23:27
                flamengista napisał:

                > Pytanie tylko po co. Na konferencje w Polsce już rzadko się jeździ dla rozwoju
                > naukowego;) Jedyna korzyść to kontakty, a te nawiązuje się przy wódce wieczorem
                > .

                No to sobie teraz wyobraz ze ja nie pije. I nawiazuj tu kontakty :D
                • flamengista Jezus Maria 25.01.07, 23:36
                  Powiem bez ogródek. Szanse na zrobienie kariery w polskim środowisku naukowym
                  masz naprawdę niewielkie.

                  Nie załamuj się jednak. Jest niewielka grupa niepijacych. Nieliczna, ale - jak
                  to mawia Woody Allen - ma silne lobby;)
                  • niewyspany77 Nie jest az tak zle 25.01.07, 23:39
                    flamengista napisał:

                    > Powiem bez ogródek. Szanse na zrobienie kariery w polskim środowisku naukowym
                    > masz naprawdę niewielkie.

                    Spoko stary, to tylko przyklad ;)

                    > Nie załamuj się jednak. Jest niewielka grupa niepijacych. Nieliczna, ale - jak
                    > to mawia Woody Allen - ma silne lobby;)

                    Tudziez takich co maja po prostu konferencje "turystyczno-rozrywkowe" w powazaniu.
                    • flamengista Re: Nie jest az tak zle 25.01.07, 23:41
                      > Tudziez takich co maja po prostu konferencje "turystyczno-rozrywkowe" w powazan
                      > iu.

                      A są w tym kraju jakieś inne?

                      Żartuję, oczywiście jestem w stanie wymienić kilka. Obawiam się, że tylko na
                      palcach jednej ręki.
              • joanna13975 konfy i alkohol 26.01.07, 12:30
                Pozbylam sie zludzen, gdy pojechalam po raz pierwszy na etapie wczesnego
                doktorantowania. Za dnia zalosne referaty, a wieczorem chlanie. Duzo pan i
                panow, ktorzy korzystaja z tego, ze wyjazd odrywa ich od wspolmalzonka. Byloby
                jak u Woody Allena, gdyby nie polsko-wschodnia obyczajowosc. Zeby nie miec kaca,
                moim zdaniem nalezy jechac z dobrym kolega lub kolezanka po fachu, a najlepiej z
                cala ekipa, byc tylko na swoich referatach, na bankiecie rozejrzec sie, czy jest
                z kim pogadac, a potem zrobic przeglad miejscowych knajp.
                Nie mam doświadczeń, żeby wspólne popijanie winka przelozylo sie na 'kontakty'
                (naukowe). Bankiety przypominaja inprezy integracyjne w firmach, gdzie ludziom
                puszczaja hamulce. Niestety okazuje sie przy tym, co kto ma w glowie. Naprawde
                nauka nie jest dziedzina, w ktorej przetrwaniu sprzyja wysoka inteligencja :)
                Co do oplat, chyba jest coraz wiecej konferencji, na ktorych oplata to tylko
                wpisowe, nie obejmuje noclegu i jedzenia - trudno wyliczyć wtedy 1/4 czy 1/3 i
                trzeba bulic calosc.
                • niewyspany77 Re: konfy i alkohol 26.01.07, 12:47
                  joanna13975 napisała:

                  > Pozbylam sie zludzen, gdy pojechalam po raz pierwszy na etapie wczesnego
                  > doktorantowania. Za dnia zalosne referaty, a wieczorem chlanie. Duzo pan i
                  > panow, ktorzy korzystaja z tego, ze wyjazd odrywa ich od wspolmalzonka. Byloby
                  > jak u Woody Allena, gdyby nie polsko-wschodnia obyczajowosc. Zeby nie miec kaca
                  > ,
                  > moim zdaniem nalezy jechac z dobrym kolega lub kolezanka po fachu, a najlepiej
                  > z
                  > cala ekipa, byc tylko na swoich referatach, na bankiecie rozejrzec sie, czy jes
                  > t
                  > z kim pogadac, a potem zrobic przeglad miejscowych knajp.
                  > Nie mam doświadczeń, żeby wspólne popijanie winka przelozylo sie na 'kontakty'
                  > (naukowe). Bankiety przypominaja inprezy integracyjne w firmach, gdzie ludziom
                  > puszczaja hamulce. Niestety okazuje sie przy tym, co kto ma w glowie. Naprawde
                  > nauka nie jest dziedzina, w ktorej przetrwaniu sprzyja wysoka inteligencja :)
                  > Co do oplat, chyba jest coraz wiecej konferencji, na ktorych oplata to tylko
                  > wpisowe, nie obejmuje noclegu i jedzenia - trudno wyliczyć wtedy 1/4 czy 1/3 i
                  > trzeba bulic calosc.

                  Sobie wyobraz mlodego faceta na konferencji pedagogicznej (sila rzeczy
                  zdominowana przez kobiety) na ktorej nie wiadomo co z soba zrobic: wpierw
                  slyszysz jakies "wystapienia" ktorych z reguly albo nie rozumiesz albo czytalas
                  to juz w ksiazce. Pozniej towarzystwo ma obiadki, wieczorki dyskusyjne, siakies
                  wypady do knajpy albo picie z dyskoteczka. Po paru kolejkach mozna duzo rzeczy
                  uslyszec hehehe :D Potem trzeba obtancowac panie dr i dr hab (w koncu ktoras z
                  nich bedize recenzowac moja prace) i uwazac zeby nie przegiac przed panami prof
                  (kilku jest, oni musza miec wieksze "branie" niz doktorant, wiadomo). Nastepnego
                  dnia ma sie kaca, z reguly morlanego, bo sie nie wie jak sie do czlowieka
                  zwracac: "rysiek ty mordo moja" czy per "panie ryszardzie" :D:D

                  PS. To nie sa moje doswiadczenia tylko kumpel zdal mi relacje po takim jednym
                  pobicie. Oczywiscie zdarzaja sie dobre konferencje, bez zbednych elementow
                  turystyczno-towarzyskich.
            • brtlmj Re: oplata konferencyjna a materialy pokonferency 26.01.07, 07:33
              > > znalem okolice. Normalnie zostaje tak dlugo jak sie da, jak mnie nie inte
              > resuje
              > > dany dzien konferencji to zwiedzam...
              > Prosta sprawa. Raz ze jak mamy podzial na "dni tematyczne" to akurat mnie nie
              > interesowalo to, dwa - bylo tak ze moglem dojechac na miejsce konferencji za
              > 1/10 kosztu noclegu, trzy ze nie bardzo mam ochote na uroczyste obiadki tudziez
              > ploteczki o dupie maryny etc. Moze to i dziwne ale jesli mialbym wybor miedzy
              > "isc do domu" a "udawac ze jest kul i jestem hepi" to wole opcje 1.

              To chyba podpada pod "znam okolice/okolica mnie nie interesuje". Ale widze
              motywacje finansowa, wiec zapytam: czy jadac na konferencje placisz za siebie?

              Bartek
              • niewyspany77 Re: oplata konferencyjna a materialy pokonferency 26.01.07, 12:35
                brtlmj napisał:

                > To chyba podpada pod "znam okolice/okolica mnie nie interesuje". Ale widze
                > motywacje finansowa, wiec zapytam: czy jadac na konferencje placisz za siebie?

                Jak pracujesz w szkole (zwyklej, np gimnazjum) to zeby szef zaplacil to bylby
                cud. Poki co nie pracuje na uczelni. Fakt, finanse wazna rzecz (typowa
                konferencja to ok 1/3 pensji mlodego blefra). Ale wazniejsze jest to zeby nie
                udawac ze jest cacy jak nie jest. Poza tym bywa tak ze masz 1 dzien konferencji
                - wystapienia teoretykow, 2-praktykow to wiadomo co mozna odpuscic, tym bardziej
                ze zawsze z wyprzedzeniem daja plan i tematy referatow etc.

                > Bartek
                • brtlmj Re: oplata konferencyjna a materialy pokonferency 26.01.07, 17:36
                  > > To chyba podpada pod "znam okolice/okolica mnie nie interesuje". Ale widz
                  > e
                  > > motywacje finansowa, wiec zapytam: czy jadac na konferencje placisz za si
                  > ebie?
                  > Jak pracujesz w szkole (zwyklej, np gimnazjum) to zeby szef zaplacil to bylby
                  > cud.

                  To wyjasnia Twoj punkt widzenia. Za mnie placa, wiec nigdy sie szczegolnie nie
                  emocjonowalem dlugimi konferencjami, z ktorych interesuje mnie dzien albo dwa.

                  Bartek
Inne wątki na temat:
Pełna wersja