Praca dydaktyczna - naukowa za granicą....

31.03.07, 04:57
Szanowne Koleżanki i Koledzy,
Tak sobie czytam niektóre posty, i zastanawiam sie czy doktoranci i doktorzy
muszą faktycznie pracować np. w UK na tzw. zmywaku. Czy nie można pracować za
granicą w zawodzie? A może właśnie tego trzeba naszej Polsce? Może jak wiecej
ludzi wyjedzie to rząd sie zastanowi głębiej nad naszym systemem edukacji?
Ja do tej pory to sie głównie z nas śmieją. Na innym forum czytałem taki
dowcip:
Przychodzi facet do hotelu w UK i pyta:
-Przepraszam nie macie moze jakiejs pracy dla sprzątacza?
Na to Manager:
-A pan z Polski?
-YES
- Aaaa ... To z czego pan pisał doktorat?

Daje do myślenia ... ale nie naszemu rządowi.

Może jednak dało by radę pracować za granicą w zawodzie Wykładowcy?
Co sądzicie na ten temat? Czy polski doktor/doktorant ma szanse na
zatrudnienie w zagranicznej uczelni?

Pozdrawiam serdecznie.
    • niewyspany77 Re: Praca dydaktyczna - naukowa za granicą.... 31.03.07, 06:05
      Pewnie ze mozliwe ale:
      Po pierwsze, drugie i trzecie jezyk. Fce (albo matura z angielskiego 10 lat
      temu) nie wystarczy.
      Po 4 publikacje - bez tekstow znanych (czytaj: publikowanych w journalach
      subskrybowanych przez pracodawce, szczegolnie te z LF) rownie dobrze mozesz byc
      z Bangladeszu czy innej Armenii.
      Po 5. Doktor wyksztalcony na naszym krajowym super hiper uniwerku niekoniecznie
      =/= doktor z przecietnej szkolki angielskiej.

      Znam goscia, dr historii. Uczy w czyms a'la gimnazjum w Irlandii i sie cieszy ze
      ma te robote.
    • madaminka Re: Praca dydaktyczna - naukowa za granicą.... 31.03.07, 10:26
      Zawsze mozesz aplikowac na postdoka w Anglii, a potem probowac sie zaczepic na
      pelen etat i stala prace. Osobiscie nie slyszalam o doktorze ktory by w UK
      pracowal na zmywaku,ale moze jestem nie na czasie...

      Skad az taki pesymizm co do mozliwosci polskich doktorow na rynku UK? poczytaj
      ile ejst ogloszen na postdoki....to sa potencjalne miejsc apracy dla polskich
      doktorow. No chyba ze ktos nie chce pracowac naukowo w UK (bo i wymogi wieksze,
      i z abyle co nie placa), to wtedy sprawa jest zrozumiala.

      • niewyspany77 Re: Praca dydaktyczna - naukowa za granicą.... 31.03.07, 11:59
        > Skad az taki pesymizm co do mozliwosci polskich doktorow na rynku UK?

        Pomijajac juz znana doskonale superfantastczna pozycje doktoranta na polskiej
        uczelni dzieki ktorym prowadzi badania na poziomie najwyzszym, co chwila
        atakujac najlepsze journale z lf zaskakujacymi odkryciami, polski doktor nie ma
        ochoty nigdzie wyjezdzac, bo za granica nie ma szans na rozwoj, znakomita
        aparature i swietnie zaopatrzone biblioteki, no i ta pensja 5 srednich
        europejskich...

        ... z cyklu: dziennik prapraprapraprapra (i tak jeszcze 'pra' ze 100x) wnuka
        niewyspanego77 ;P
        • madaminka Re: Praca dydaktyczna - naukowa za granicą.... 31.03.07, 15:37
          :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))00
    • brtlmj Re: Praca dydaktyczna - naukowa za granicą.... 31.03.07, 18:35
      > Co sądzicie na ten temat? Czy polski doktor/doktorant ma szanse na
      > zatrudnienie w zagranicznej uczelni?

      Znam kilku doktorow - rodakow w Irlandii. Wszyscy pracuja w zawodzie.

      Bartek
      • profes0r Re: Praca dydaktyczna - naukowa za granicą.... 01.04.07, 21:31
        Mogę mówić o znanych mi doktorach z mojej, w sumie dosyć wąskiej działki. Z
        ogólnej liczby sześciorga, za granicę aplikowała czwórka w wieku około 30 lat.
        Dwoje najnowszych czeka na odpowiedzi, dwoje pracowało przez kilka lat na
        dobrych uczelniach brytyjskich, po czym wróciło do Polski.
    • hans55 Re: Praca dydaktyczna - naukowa za granicą.... 02.04.07, 19:22
      Znam wielu magistrów, którzy mając propozycje studiów doktoranckich, wybrali
      zmywak w UK. Zmywak w UK nie jest zły , jezeli robi sie to w jakimś celu, np.
      kupno mieszkania. Jednak ci ludzie zachłystują się tym, że ze swej jednej pracy
      mogą się utrzymać. Jednak na warunki brytyjskie zarabiają najniższą pensję. Żyją
      więc pracą i imprezowaniem w weekend.
      Co do pracy wykładowcy za granicą, to znam sytuację w ośrodkach niemieckich.
      Najczęściej obcokrajowcy pracują tam na stypendiach(w wysokości najnizszych
      pensji w gospodarce) lub na połowie etatu przez całe lata. Nie pozwala się im na
      tworzenie własnych AG (grup badawczych) i kierowanie projektami. Przedstawiony
      obraz jest niepełny. Oczywiście znam też obcokrajowców w Niemczech, którzy są
      szefami ośrodków. Stanowią oni jednak, według moich spostrzeżeń, około 10
      procent obcokrajowców. Bariera ta nie wynika bynajmniej ze złego nastawienia
      ludzi. Jest ono przyjazne. Wynika to z różnic w mentalności, etyce pracy.
Pełna wersja