Czas pracy nauczyciela akademickiego...

13.09.07, 13:09
Witam,
Chcialabym uzyskac odpowiedz na pytanie czy nauczycielowi
akademickiemu, mimo nienormowanego czasu pracy, kierownik zakladu
moze narzucic 8h pracy dziennie.
    • flamengista chyba tak 13.09.07, 13:43
      Jak np. w zakładzie jest laboratorium i do prawidłowego robienia badań potrzebny
      jest 8-h pobyt.

      Wiem na pewno, że u nas są takie zakłady w których taki obowiązek występuje.
      • niewyspany77 Re: chyba tak 13.09.07, 15:42
        To chyba jest tak, ze wlasnie moze. Nienormowany czas pracy nie jest "realnym"
        czasem pracy, jedynie czasem pracy dydaktycznej. Tzn, wg przepisow jest to 40h,
        w tym n godzin pracy dydaktycznej.

        Tak bylo przynajmniej w moim przypadku, tylko ze ja pracowalem w placowce gdzie
        obowiazaywala Karta Nauczyciela. Tam to nawet pisze wprost.
        • steppenwolff1 Re: chyba tak 13.09.07, 15:46
          Pracownicz nauk.-dyd. nie są zatrudniani na podstawie KN.

          Pozdrawiam
          Anka
          • niewyspany77 Re: chyba tak 13.09.07, 15:53
            steppenwolff1 napisała:

            > Pracownicz nauk.-dyd. nie są zatrudniani na podstawie KN.

            Tyle ze akurat przedpisca pisal o "nauczycielu akademickiem". Niektorzy sa.
            Zreszta nie o to tu chodzi.
            • steppenwolff1 Re: chyba tak 13.09.07, 16:05
              Masz w pewnym sensie rację. Ale prawda jest taka, że na
              uniwersytetach poza lektorami to chyba rzadko kto ma angaż czysto
              dydaktyczny. To zatrudnienie na podstawie KN z awansem zawodowym,
              15h tygodniowym pensum godzin dydaktycznych i 40-godzinnym tygodniem
              pracy mają pracownicy państwowych wyższych szkół zawodowych.
              I jednak ma to znaczenie. Bo zatrudnienie na podstawie KN na pewno
              ustala 40-godzinny tydzień pracy, to wiem na 100%. Oczywiście do 40
              h wliczane jest mało wymierne przygotowanie się do zajęć, na które
              zawsze można się powoływać ;-) Pracownicy nauk.-dydakt. zatrudniani
              są raczje na podstawie Ustawy o szkolnictwie wyższym i rozporządzeń
              wykonawczych - tam trzeba szukać wymiaru tygodniowego. A jak nie ma,
              to w KP. Zresztą, w umowie o prace powinny być wpisane i wymiar
              tygodniowego czasu pracy i podstawa prawna tego wymiaru - wystarczy
              więc zajrzeć do swojej umowy.

              Pozdrawiam
              Anka
              • niewyspany77 Re: chyba tak 13.09.07, 16:13
                Tak tak jest dokladnie tak jak piszesz, z jednym zastzezeniam. Taki "wykaz
                obowiazkow" ktory kazdy zatrudniony na podstawie KN dostaje, zawiera tylko i
                wylacznie obowiazki dydaktyczne. Dlatego wpisuje sie tam takie pierdoly jak
                (oprocz przedmiotow) kolko jakies czy wychowawstwo, a nie wpisuje obowiazku
                uczestniczenia w radach, dyzurow, koniecznosci bycia na zebraniach rodzicow etc
                bo to sa wlasnie takie obowiazki ktore dyrektor ustala wg wlasnego widzimisie
                jak mu sie chce, i moze powiedziec o tym pracownikowi na 5 minut przed. Czyli na
                upartego mogby wymusic siedzenie od 8 do 15 w szkole, mimo ze na umowie o prace
                jest 18 czy te 15h.
                • steppenwolff1 Re: chyba tak 13.09.07, 18:01
                  Niewyspany, pracowałeś w szkole? Bo mam wrażenie, że nie bardzo ;-)
                  Ja pracowałam w 3 placówkach i nie dostawałam żadnej "listy" tylko
                  odesłanie do konkretnego przepisu KN, ewent. z zacytowaniem go. I
                  Twój etat to nie 18 czy 15 godzin (dydaktycznych) - tylko 40
                  zegarowych, w tym prowadzenie 18/15 godzin dydaktycznych (bądź inny
                  wymiar, zależy co to i gdzie; nie wspominając takoż o uśrednieniach)
                  przy pełnym etacie. Jak masz za "ambitnego dyrektora", to siedzisz w
                  szkole tyle godzin, ile mu się z tych 40 (minus godziny dydaktyczne)
                  podoba. A obecność na wywiadówkach czy radach to Twój OBOWIĄZEK,
                  nikt Cię do tego nie musi wzywać - bo masz obowiązek uczestniczyć w
                  tym i szlus ("inne czynności i zajęcia wynikające z zadań
                  statutowych szkoły"). Odsyłam do Art. 42 KN (cytuję w większej
                  części poniżej). W związku z tym prowadzisz też np. za darmo zjęcia
                  wyrównawcze itp. Ja m.in. dlatego zrezygnowałam ostatecznie ze
                  szkoły: g.. płacą, wymagają bardzo dużo.

                  Na podst. tych samych przepisów zatrudniani są pracownicy
                  dydaktyczni szkół wyższych. Ale dydaktyczno-naukowi już nie.

                  Pozdrawiam
                  Anka

                  Art. 42. 1. Czas pracy nauczyciela zatrudnionego w pełnym wymiarze
                  zajęć nie może przekraczać 40 godzin na tydzień.

                  2. W ramach czasu pracy, o którym mowa w ust. 1, oraz ustalonego
                  wynagrodzenia nauczyciel obowiązany jest realizować:

                  1) zajęcia dydaktyczne, wychowawcze i opiekuńcze, prowadzone
                  bezpośrednio z uczniami lub wychowankami albo na ich rzecz, w
                  wymiarze określonym w ust. 3 lub ustalonym na podstawie ust. 4a albo
                  ust. 7;
                  2) inne czynności i zajęcia wynikające z zadań statutowych szkoły,
                  ze szczególnym uwzględnieniem zajęć opiekuńczych i wychowawczych
                  wynikających z potrzeb i zainteresowań uczniów;
                  3) zajęcia i czynności związane z przygotowaniem się do zajęć,
                  samokształceniem i doskonaleniem zawodowym.

                  2a. Nauczyciel, na swój wniosek złożony na piśmie do dyrektora
                  szkoły przed rozpoczęciem zajęć w danym roku szkolnym, może
                  realizować zajęcia dydaktyczne, wychowawcze i opiekuńcze w wymiarze
                  określonym w ust. 4a. Dyrektor szkoły może wyrazić zgodę na
                  realizację zajęć w danym roku szkolnym w ustalonym z nauczycielem
                  wymiarze określonym w ust. 4a, jeżeli taka możliwość wynika z
                  zatwierdzonego przez organ prowadzący szkołę arkusza organizacyjnego
                  szkoły.

                  3. Tygodniowy obowiązkowy wymiar godzin zajęć dydaktycznych,
                  wychowawczych i opiekuńczych, prowadzonych bezpośrednio z uczniami
                  lub wychowankami albo na ich rzecz, nauczycieli zatrudnionych w
                  pełnym wymiarze zajęć ustala się, z zastrzeżeniem ust. 2a i 4a,
                  według następujących norm:
                  (...)
                  • niewyspany77 Re: chyba tak 13.09.07, 20:31
                    No wlasnie nie tylko pracowalem, ale i pracuje obecnie w szkole (nienawidze
                    szkoly ale gdy mi sie proponuje uczenie takiego jednego przedmiotu to nigdy nie
                    odmawiam :D).

                    Nie rozumiem, co tak naprawde mi zarzucasz. Pracuje w czwartej placowce z kolei,
                    ktora zatrudnia mnie na podstawie KN. W trzech zawsze na samym poczatku pracy
                    badz z kilkudniowym podpisem dostawalem pisemny wykaz obowiazkow. Zawsze bylo
                    to: godziny dyd, kolko wychowawstwo ( o ile bylo). W obecnej pracy, dla odmiany,
                    dostalem tylko kawalek wydruku z excela z planem godzin i tyle. Czyli ze widac
                    mozna i tak.

                    Nie bardzo rozumiem o co chodzi, moze nie do konca dobre przyklady, ale ergo
                    raczej w miare dobrze oddajace istote tej pracy 40h.

                    PS, ja swietnie wiem ze jestes nauczycielka, obecnie bylo, podkreslasz to w
                    masie postow, i tu, i nanauczycielach, ktore zdarza mi sie czytywac.
                    • steppenwolff1 Re: chyba tak 13.09.07, 23:35
                      > PS, ja swietnie wiem ze jestes nauczycielka, obecnie bylo,
                      podkreslasz to w
                      > masie postow, i tu, i nanauczycielach, ktore zdarza mi sie
                      czytywac.
                      Słabo śledzisz nauczycieli ;-) Bo już nie jestem nauczycielką i
                      szczerze ten zawód większości odradzam. Zaznaczając przy tym
                      zawsze...no, może zazwyczaj, że jest dobry dla ludzi z dużym
                      powołaniem i dodatkowym wydajnym źródłem dochodu w rodzinie ;-)
                      Pracowałam w 3 tak różnych placówkach (od najgorszej do najlepszej)
                      i stwierdzam, że najprzyjemniejsi z tego wszystkiego są uczniowie. :-
                      )

                      A co do wymiaru czasu pracy, godzin dydakt. etc. to miałam tylko
                      wrażenie, że dziwi Cię jednak sytuacja, że nauczyciele mają w angażu
                      40-godzinny tydzień pracy, tzn. są do dyspozycji dyrekcji poza
                      godzinami dydaktycznymi i że ci ostatni korzystają z tego
                      przywileju. W małych szkołąch nawet wykorzystują.
                      ...podobnie dziwił mnie fakt informowania 5 minut przed (na)radą, że
                      takowa jest - z mojego doświadczenia raczej wynika, że informacje
                      takie znane są w większości na początku roku szkolnego z
                      harmonogramu pracy szkoły, albo co najmniej tydzień-dwa tyg.
                      wcześniej. To, co dostajesz na jakimś pasku wydrukowane w
                      sekretariacie nie oznacza przecież, że nie masz innych obowiązków
                      pracowniczych wynikających z przepisów prawa :-)

                      Pozdrawiam
                      Anka

                      PS czego uczysz? wątpię, żeby mnie cokolwiek mogło jeszcze zachęcić
                      do powrotu do szkoły, ale spróbować mogę ;-)
                      • niewyspany77 Re: chyba tak 13.09.07, 23:51
                        steppenwolff1 napisała:


                        > Słabo śledzisz nauczycieli ;-) Bo już nie jestem nauczycielką i

                        tam w "ps" zamiast "jestes bylo" mialo byc "jestes byla". Naprawde ciazko nie
                        zauwazyc. Fakt, nie sledze, bo tam nic sienie dzieje.



                        > ...podobnie dziwił mnie fakt informowania 5 minut przed (na)radą, że
                        > takowa jest - z mojego doświadczenia raczej wynika, że informacje
                        > takie znane są w większości na początku roku szkolnego z
                        > harmonogramu pracy szkoły, albo co najmniej tydzień-dwa tyg.
                        > wcześniej.

                        Aha, to idz do szkoly gdzie dyrem jest ambitna czterdziestka w okresie
                        przekwitania. "Suka" to komplement w sumie. Mialem (nie) przyjemnosc chwilke
                        pracowac w takiej, uchowaj boziu! W innych wcale lepiej nie bywa, choc to zalezy
                        glownie od szefa.
                        • steppenwolff1 Re: chyba tak 14.09.07, 09:49
                          > tam w "ps" zamiast "jestes bylo" mialo byc "jestes byla". Naprawde
                          ciazko nie
                          > zauwazyc.
                          Dość głośno się z tego cieszę :-) A połowa moich znajomych
                          pracujących w szkole bardzo krzywo na mnie patrzy ;-) Mam tak, bo
                          ponad 2 lata pracowałam na dwa fronty, czasem nawet trzy (szkoła,
                          tłumaczenia, szkoła jęz.) i studiowałam (podyplom., teraz dokt.).
                          Brak drugiego frontu to dla mnie niesamowita odmiana...

                          > Fakt, nie sledze, bo tam nic sienie dzieje
                          Nie można się nie zgodzić.

                          > Aha, to idz do szkoly gdzie dyrem jest ambitna czterdziestka w
                          okresie
                          > przekwitania. "Suka" to komplement w sumie. Mialem (nie)
                          przyjemnosc chwilke
                          > pracowac w takiej, uchowaj boziu! W innych wcale lepiej nie bywa,
                          choc to zalezy glownie od szefa.

                          Tak, w tym zawodzie zależy b. dużo od szefa. Tylko raz
                          pracowałam "pod kobietą" jako szefem głównym. Raz byłam też w
                          szkole, gdzie dyrekcja (4 osoby) była w pełni męska. I tam się
                          najlepiej pracowało. Inna sprawa, że ci akurat załatwili mnie tak z
                          pracą, że 23 sierpnia chyba (rok temu) dowiedziałam się, że nie ma
                          dla mnie godzin. Bo był prawie cały etat dla kogoś innego ;-)
                          W ostatniej mojej szkole miałam z kolei do czynienia z jedną panią
                          wicedyrektor - szkoda się rozwodzić ;-) Podejmowanie dyskusji z nią
                          w każdym razie nie miało żadnego sensu ;-)

                          Pozdrawiam
                          Anka
Pełna wersja