Proszę o radę!!!

29.09.07, 21:16
Witam wszystkich!Odkrylam wasze forum jakis czas temu a teraz mam
nadzieje,ze poradzicie mi "co dalej"?Zaczne od tego,ze jestem na
ostatnim roku studiow doktoranckich.Badania do pracy juz
przeprowadzilam, prace mam napisana w polowie, zdane 2 z 3 egzaminow-
zaznaczam,ze na 5 oba!Oprocz tego pracuje w gimnazjum,gdzie uklady
zadecydowaly,ze zabraklo dla mnie etatu-obecnie mam sie zadowolic 10
godzinami i wychowawstwem, za ktore mi placa 20 zl
miesiecznie ;/Uslyszalam,ze dyrektor nie mogl mnie zatrudnic,bo z
tytulem,ktory moge niedlugo miec, zagrazam jemu jako
dyrektorowi,dlatego mam umowe na rok,raczej z brakiem mozliwosci
przedluzenia :(Dodam,ze jestem dobra i lubiana przez mlodziez
nauczycielka.Promotor obiecal mi pomoc w obecnej sytuacji i
zatrudnic na uczelni,zebym miala z czego zaplacic rachunki.Ale
wlasnie sie dowiedzialam,ze na uczelni tez nie ma dla mnie
miejsca...jak wiec wynika,okazuje sie,ze bycie dobrym nauczycielem w
szkole i dobrym doktorantem nie daje gwarancji na prace.Pytanie:czy
warto konczyc doktorat?????Mam juz dosc,bo przez ambicje mam tylko
klopoty i brak perspektyw na lepsze jutro.Prosze,doradzcie mi.Z gory
dziekuje za wszystkie odpowiedzi...
    • niewyspany77 Re: Proszę o radę!!! 29.09.07, 21:29
      Hello. Pierwsza zasada przetrwania w szkole: NIGDY nie mowic ze cos sie robi.
      Szczegolnie sfrustrowanej kadrze bez szans na cokolwiek. Doktorat -> nie ta
      mentalnosc.

      Co do reszty, ja np tez nie mam gwarancji pracy w szkole (umowy zawsze mam tylko
      na rok), a zadnych "plecow" nie posiadam i posiadac nie bede. Czy dostane prace
      na ktorejkolwiek uczelni? Nie mam pojecia. Moze nie.

      Tyle ze w Twojej styuacji zrezygnowanie z dr byloby z Twojej strony idiotyzmem.
      Za bardzo sie poddajesz mobingowi, cwicz asertywnosc. To co robi dyrekcja to
      zwykle personalne sk*synstwo. Tym bardziej ze jak na moj gust to za rok
      uslyszysz "nie ma godzin".

      Ps. Ja w pracy nie ujawniam, ze pisze dr. Malo, jak sie obronie to tez nic nie
      powiem. To jest moja _prywatna_ sprawa.
      • gagolek Re: Proszę o radę!!! 29.09.07, 22:06
        na pewno sie nie poddawaj i nie rezygnuj z obrony.

        Co do szkoly, to niestety tutaj chyba szczegolnie zaczyna
        obowiazywac zasada przypominajaca prawo Kopernika, mowiace ze zly
        pieniadz wypiera dobry.
        Przemysl zatem zmiane zawodu?
        • 0.freedom Re: Proszę o radę!!! 29.09.07, 22:14
          Zmiana zawodu?To po co studiowalam 5 lat z wyroznieniem i teraz
          poswiecalam 3 lata zycia na doktorat?I niby jaki zawod wchodzilby w
          gre....przepraszam z gory za pesymizm,ale teraz wszystko czarno
          widze :/
          • flamengista Re: Proszę o radę!!! 02.10.07, 18:31
            Dobre pytanie.

            Ale mam lepsze: czy jest sens wyrzucać te 3 lata życia poświęcone na doktorat do
            kosza?

            Bo faktycznie istnieje możliwość, że w tej szkole już nie popracujesz, a także
            że na tamtej uczelni pracy nie dostaniesz (co nie wyklucza twoich szans w innej
            szkole i na innej uczelni).

            Natomiast w razie rezygnacji z dalszego robienia doktoratu masz PEWNOŚĆ że 3
            lata ciężkiej pracy poszły na marne. No, chyba że za zysk policzysz sobie to, że
            się czegoś nauczyłaś.
        • niewyspany77 Re: Proszę o radę!!! 29.09.07, 22:16
          gagolek napisała:

          > Przemysl zatem zmiane zawodu?

          Jako nauczyciel w liceum, z ciekawosci spytam, na jaka. Zeby nie bylo za latwe,
          prosze o wskazanie zawodu mniej wiecej 20 godzin = etat.
          • steppenwolff1 Re: Proszę o radę!!! 05.10.07, 11:57
            > Jako nauczyciel w liceum, z ciekawosci spytam, na jaka. Zeby nie
            bylo za latwe,
            > prosze o wskazanie zawodu mniej wiecej 20 godzin = etat.
            Już się wypowiadałam o zmianie zawodu z nauczyciela na inny, więc
            nie będę się rozwlekać ;) Ale uważam, że zdecydowanie bywa na co i
            na pewno warto.
            A co do "ujawniania się" w kwestii doktoratu, to nie do końca
            popieram. Wszystko zależy od warunków, w których się jest. ALE
            ZAZWYCZAJ warunki są takie, że najlepiej cicho siedzieć. Mi
            moje "outowanie się" z doktoraten nie przyniosło nic dobrego.
            Zresztą, x osób juz mi mówiło: Z tytułem dr nie ma czego szukać w
            szkołach - zazwyczaj dyrekcja i wszyscy dookoła obawiają się takich
            ludzi.
            Jedno na pewno: nie rezygnuj z dysertacji. To byłoby najgorsze w tej
            sytuacji. Dla szkoły nie warto się w żaden sposób poświęcać.

            Pozdrawiam
            Anka
      • 0.freedom Re: Proszę o radę!!! 29.09.07, 22:11
        Dzieki za mocne slowa,chyba wlasnie tego teraz potrzebuje...Czy sie
        poddaje mobingowi?Ja mysle,ze nie,ale pewnie to tak wyglada :(Nie
        wiem,czy jasno nakreslilam swoja sytuacje,ale mi chodzi po prostu o
        to,ze brak mi motywacji, a sama mglista wizja,ze kiedys bedzie
        lepiej nie jest zadnym pocieszeniem :(
        • gagolek Re: Proszę o radę!!! 30.09.07, 02:04
          zmiana zawodu moze zalezec od kierunku studiow. Nie wiem co
          studiowalas, zatem trudno doradzic cos konkretnego.
          Oczywiscie jesli wybralas specjalizacje nauczycielska np na
          matematyce blizej tobie do pracy w szkole niz do innych profesji
          zwiazanych z matematyka. Wciaz jednak masz rozlegla wiedze
          matematyczna! Studia magisterskie daja rozlegla wiedze, ktora mozna
          wykorzystac w rozny sposob.
          Doktorat tez raczej nie przygotowuje do pracy w szkole.
          Doswiadczenie w nauczaniu mozna tez w rozny sposob wykorzystac,
          chociazby biorac udzial w roznych projektach edukacyjnych np dla
          doroslych, wspolpracowac z wydawnictwami edukacyjnymi, tlumaczyc.

          Skoro tak swietnie szlo tobie na studiach nie powinno byc problemu
          ze zmiana
      • mathilda2 Re: Proszę o radę!!! 05.10.07, 08:05
        niewyspany77 napisał:

        > Hello. Pierwsza zasada przetrwania w szkole: NIGDY nie mowic ze cos sie robi.
        Chyba masz przykre doswiadczenia...
        Ja powiedzialam na dzień dobry dyrekcji, a ta sie ucieszyla! W tym roku
        opowiedzialam nawet wice dtrektorce o tym, ze nie mam przekonania co do
        kontynuacji studiów (z powodu przepracowania), a z kolei ona z życzliwoscia
        przekonywała mnie jednak do tego, zebym sie nie poddawała. A umowe po stazu
        dostałam od razu na stałe. Tak więc obalam zasade Nigdy nic nie mówic ze sie cos
        robi, bo na szczescie dla nas doktoratnów nie jest prawdziwa:)
        • aistionnelle Re: Proszę o radę!!! 05.10.07, 08:31
          Mathilda , to oznacza tylko tyle , że jesteś wyjątkiem ,który
          potwierdza regułę .99,9% dyrektorów i grona nauczycielskiego skreśla
          nauczyciela na wieść o doktoracie (przygotowywanym czy też
          obronionym).Dużą rolę odgrywają tu kompleksy ,a nie realne poczucie
          zagrożenia ( bo doktor pracujący w szkole tak samo musi podnosić
          kwalifikacje, żaden stopień awansu poza kontraktowym nie jest mu
          gwarantowany, w żaden też sposób nie zagraża dyrekcji bo ten/ta nie
          ma być doktorem tylko n-lem dyplomowanym ( na ogół) i po kursie lub
          podyplomowych studiach zarzadzania oświatą.W tej sytuacji najlepiej
          zwolnić się ze szkoły najpierw jednak obowiązkowo poszukawszy innej
          pracy.To,że promotor proponuje, że podejmie starania o etat to jest
          połowa sukcesu ,niemal wszystko przecież zależy od jego stanowiska w
          tej sprawie.Moim zdaniem trzeba kończyć doktorat , pytać o pracę w
          prywatnej uczelni (tak na wszelki wypadek ) lub pomysleć o własnej
          działalności.Napisz jaką dziedzinę reprezentujesz ,wtedy o
          jakiekolwiek sugestie będzie dużo łatwiej.Pzdr A
    • pyzz Re: Proszę o radę!!! 30.09.07, 19:02
      Jeżeli narzekasz, że doktorat nie da Ci świetlanej kariery w polskiej szkole, to
      czego się spodziewałaś? Po diabła nauczycielowi aż doktorat? (UWAGA! Nie
      napisałem, że bycie nauczycielem to coś złego, a jedynie, że ta praca nie wymaga
      takich kompetencji). Jeżeli chodzi o zatrudnienie na uczelni, to wszystko mi się
      jeży jak czytam o tym, że "Promotor obiecal mi pomoc w obecnej sytuacji i
      zatrudnic na uczelni,zebym miala z czego zaplacic rachunki". Jak napisałaś,
      JESTEŚ DOBRA! Naprawdę takie postawienie sprawy, jak zatrudnienie w ramach
      pomocy socjalnej nie jest dla Ciebie uwłaczające? Dla mnie by było.
      Co do skończenia doktoratu, to teraz już nie masz odwrotu! Teraz to już należy
      zdać i już. Twoim problemem jest raczej to, że uważasz, że szukasz niewłaściwej
      pracy, w której nie wykorzystasz kompetencji jakie masz. Powinnaś szukać
      zatrudnienia na miarę doktoratu, a więc Z DALA od gimnazjum, i z dala od dużych
      polskich uczelni, które zatrudniają krewnych i znajomych. Możesz poszukać pracy
      w firmie produkującej sprzęt laboratoryjny, prowadzącej badania, jakimś
      nieuczelnianym instytucie... Jak zwykle, zależy to od odpowiedzi na podstawowe
      pytanie. Z CZEGO TEN DOKTORAT???
    • niewyspany77 Bedzie gorzej. 07.10.07, 23:06
      Zgodnie z najnowszym pomyslem milosciwie panujacego ministra edukacji, w sprawie
      awansu mniej bedzie sie liczylo dokumentowanie wlasnych osiagniec biurokracja,
      wiecej - zdanie dyrektora.

      Inaczej: mniej biurokracji w zamian za to, ze dyrektor szkoly bedzie mogl bardzo
      elegancko ubic awans powladnego.

      zrodlo: serwisy.gazeta.pl/edukacja/1,51805,4548983.html
    • betty_julcia Re: Proszę o radę!!! 08.10.07, 11:52
      No własnie. Przede wszystkim z czego ten doktorat. Mi nie przyszłoby
      do głowy pisać doktorat po to by siedzieć z nim w szkole!
      Jeżeli chodzi o uczelnię to jak sie obronisz to pewnie etat sie
      znajdzie. Mam wrazenie że ty robisz doktorat dla innych i bardzo
      uzależniasz swoją przyszłość od tego jak ktoś dmuchnie.
      Doktorat jest na całe twoje zycie wiec nie rezygnuj z niego tylko
      dlatego ze tu i teraz dyrektor ma kompleksy albo profesor zmieniła
      zdanie. Poza tym zawsze mozesz go schować głęboko do kieszeni a jak
      znajdziesz sposób na swoje zycie to go wyciągniesz i podniesiesz
      głowę:)
      • 0.freedom Re: Proszę o radę!!! 12.10.07, 16:09
        Witam wszystkich.Długo mnie nie było,nie mogłam odpowiadac. Bardzo
        dziekuję za wszystkie komentarze!! Doktorat piszę z
        językoznawstwa.Komentując niektóre wypowiedzi- może faktycznie
        poddaje sie zbyt łatwo....wiem też, że swojej przyszłości nie zwiążę
        z obecna szkołą....zrozumiałam,przypomniałam sobie z jakim
        założeniem postanowiłam napisac doktorat DLA SIEBIE...co do pomocy
        promotora- nie wiem czy jest uwłaczająca?Rachunki i kredyt trzeba z
        czegos spłacać...ale teraz to nieistotne.I chyba faktycznie czuję,
        że nie spełniam się w obecnym miejscu pracy i może mam więcej
        pretensji przez to do siebie niż do dyrekcji czy promotora...czas
        przyniesie odpowiedzi na wszystkie "może" a póki co.....DZIĘKUJĘ za
        zainteresowanie!!
        • rendezvous1 pesymistyczne podsumowanie 17.10.07, 19:04
          Ogólnie cały ten wątek jest smutny i przerażający - szczególnie dla mnie,
          doktoranta pierwszego roku. Czytam wszystkie wpisy Was wszystkich - już bardziej
          doświadczonych i starszych - i nie mogę uwierzyć, w jakich my warunkach żyjemy?
          Co za totalny absurd i bezsens, żeby trzeba było przed pracodawcą chować swoje
          doktoranckie aspiracje? Ciekawe jak długo jeszcze w Polsce pracownicy wyższego
          szczebla będą mieli kompleksy na punkcie swojego "ja". Pewnie tak długo, aż ktoś
          wykształcony nie zastąpi ich na stanowisku. Poza tym bycie doktorantem obecnie
          to strasznie karkołomna sprawa. Nie dość, że na pierwszym roku nie przysługuje
          stypendium doktoranckie, to jeszcze "nie mile widziane" przez uczelnie jest
          zatrudnienie się gdziekolwiek, a już w ogóle na cały etat. Przepraszam bardzo -
          to z czego doktoranci mają żyć? Wpaść w analfabetyzm emocjonalny i ciągnąć znowu
          kasę od rodziców? Jasne, pasja pasją - i pół biedy, jeśli ktoś faktycznie pisze
          doktorat, którego tematyka dotyczy jego pasji - ale, tak jak zauważyła
          założycielka tego wątku, rachunki trzeba zapłacić. A żeby je zapłacić, trzeba
          pójść do pracy, zazwyczaj na cały etat (chyba, że ktoś wpędza się po raz kolejny
          w analfabetyzm rozwojowy i w wieku 24 lat lub wyższym wynajmuje mieszkanie z 10
          osobami) - a z kolei pójście do pracy na cały etat, uniemożliwia skupienie się
          na tym, na czym naprawdę mu zależy, a więc na rozwijaniu pasji właśnie, na
          pisaniu, wyjeżdżaniu na konferencje itd. Błędne koło.

          Pozdrawiam wszystkich doktorantów, znajdujących się w trudnej sytuacji.
          • mrv1979 Re: pesymistyczne podsumowanie 18.10.07, 00:47
            > doświadczonych i starszych - i nie mogę uwierzyć, w jakich my warunkach żyjemy?
            > Co za totalny absurd i bezsens, żeby trzeba było przed pracodawcą chować swoje
            > doktoranckie aspiracje? Ciekawe jak długo jeszcze w Polsce pracownicy wyższego
            > szczebla będą mieli kompleksy na punkcie swojego "ja".

            Sprawa wbrew pozorom ma dwa oblicza. Faktem jest, ze na stanowiskach
            kierowniczych jest kupa ludzi "miernych, ale wiernych", ktorych styl pracy
            przypomina nadzorce folwarcznego, goniacego chlopow panszczyznianych do roboty,
            a nie nowoczesne zarzadzanie... Ale taki styl pracy jakos tam pasuje do
            pracownikow, ktorzy faktycznie zachowuja sie jak ci chlopi. Jesli ktos nie
            potrafi pracowac w takich warunkach, jest samodzielny, ambitny, to po prostu z
            danej firmy odchodzi. A jak jakims masochistycznym upodobaniem jednak chce
            zostac, to "menedzery" sie go pozbeda, bo rozwala im system. Nie mozna sie
            dziwic kierownikowi czy dyrektorowi, ze odmawia zatrudnienia lub zwalnia
            pracownika, ktory ma za wysokie kwalifikacje na dane stanowsko. Tu nie chodzi
            nawet o to, ze boi sie konkurencji. Chodzi o to, ze czlowiek z za duzymi
            kwalifikajami do danej pracy bedzie pracowal zle, bez entuzjazmu.

            Tak wiec doksztalcanie sie paradoksalnie zamyka nam czesc perspektyw zawodowych.
            W Polsce zapotrzebowanie gospodarki na wysokowykwalifikowanych badaczy czy
            projektantow jest nikle. Nawet w dosc dynamicznej sferze IT specjalista po
            doktoracie ma zamkniete drzwi do wiekszosci firm developerskich! Bo po prostu
            firmy te nie potrzebuja badaczy, tylko sprawnych wyrobnikow... W dziedzinach
            nietechnicznych jest pewnie jeszcze gorzej.
            • 0.freedom Re: pesymistyczne podsumowanie 20.10.07, 17:50
              Tu nie chodzi
              > nawet o to, ze boi sie konkurencji. Chodzi o to, ze czlowiek z za
              duzymi
              > kwalifikajami do danej pracy bedzie pracowal zle, bez entuzjazmu.
              Muszę skomentowac tę wypowiedź, ponieważ akurat z perspektywy mojej
              sytuacji wątpię w słusznośc tych słów. Jeżeli mój pracodawca nie
              tyle popierałby mój zapał do "dokształcania się", ale zwyczajnie mi
              w tym nie przeszkadzał, z większym zapałem pracowałabym. Dlaczego?
              Ponieważ uwierzyłabym, że to, co robię i zrobiłam jest słuszne i nie
              muszę zmieniać pracy i po raz kolejny udowadniać, że potrafię, że
              jestem dobra. Pomijam już fakt możliwości, jakie daje moje
              wykształcenie szkole, w której pracuję.......w dobie walki o uczniów
              i niżu demograficznego....ostatnio nawet usłyszałam w swojej
              szanownej placówce, że najwygodniej jest się pozbyć kogoś i tu
              cutuję: "kto się wybija przed szereg".....Komentarz pozostawiam Wam
              • niewyspany77 Re: pesymistyczne podsumowanie 20.10.07, 18:01
                0.freedom napisała:

                > Ponieważ uwierzyłabym, że to, co robię i zrobiłam jest słuszne i nie
                > muszę zmieniać pracy i po raz kolejny udowadniać, że potrafię, że
                > jestem dobra. Pomijam już fakt możliwości, jakie daje moje
                > wykształcenie szkole, w której pracuję.......w dobie walki o uczniów
                > i niżu demograficznego..

                Ino przedpisca ma troche racji. Jesli nie jestes klasyczna silaczka to predzej
                czy pozniej poczujesz frustracje zwiazana z tym, ze jako dr robisz za wielblada
                a inni dr robia kariere (lub (oraz) kase). Praca w szkole ma swoje uroki, i to
                jest mile. Jednak jako pierwsza i podstawowa praca niestety nie jest dla kogos z
                tym stopniem naukowym. No, chyba ze rozpatrujesz dr jako prace na uczelni +
                szkole jako hobbystyczny dodatek, wtedy jak najbardziej.
                • 0.freedom Przyszłościowo 20.10.07, 18:12
                  Oczywiście,że w przyszłości zamierzam połączyć pracę w szkole i na
                  uczelni.Połaczyć, ponieważ nie bawi mnie rola "tylko" wykładowcy
                  lub "tylko" nauczyciela.Żeby coś osiągnąć trzeba być raz na dole,
                  raz na szczycie ;)Pozatym, mój doktorat bez szkoły w ogóle by nie
                  zaistniał.Jedno piszę dla drugiego,drugie dla pierwszego...A rola
                  wielbłąda....nie nie nie...to do mnie nie pasuje ;)
                  • niewyspany77 Re: Przyszłościowo 20.10.07, 18:19
                    No widzisz, to w sumie mamy podobne podejscie na styku dr-szkola. Tyle ze ja juz
                    wiem, ze szkola to niesety bardzo krotka pilka, chocby dlatego ze nie ukrywam,
                    ze jak dostane rozsadna oferte to bye szkolo. Raz sie zyje.
                    • 0.freedom Re: Przyszłościowo 20.10.07, 18:34
                      Ja juz dostałam taką propozycję od przyszłego roku-dyrektor tam to
                      też dr, szkoła jest prywatna,lepiej płatna ;) Oczywiście też będę
                      się starac o zatrudnienie na uczelni.I wtedy powiem nie pa pa
                      szkoło, tylko pa pa obecny pracodawco :D Już czekam na jego
                      minę.Pozdrawiam wszystkich nieco 'złośliwych" ;)
                      • niewyspany77 Re: Przyszłościowo 20.10.07, 18:36
                        0.freedom napisała:

                        > Ja juz dostałam taką propozycję od przyszłego roku-dyrektor tam to
                        > też dr, szkoła jest prywatna,lepiej płatna ;) Oczywiście też będę
                        > się starac o zatrudnienie na uczelni.I wtedy powiem nie pa pa
                        > szkoło, tylko pa pa obecny pracodawco :D Już czekam na jego
                        > minę.Pozdrawiam wszystkich nieco 'złośliwych" ;)

                        O, to w sumie zmienia postac rzeczy, moze po prostu Twoj obecny szef wie, ze i
                        tak mu powiesz bye, wiec ... korzysta z okazji do wiadomo czego ;)
                        • 0.freedom Re: Przyszłościowo 20.10.07, 18:40
                          nie, on nie ma o tym pojęcia.A ja udaję,że baaaardzo zależy mi na
                          pracy u niego ;) ;) ;P
                          • steppenwolff1 Re: Przyszłościowo 23.10.07, 22:44
                            Mi takie udawanie nigdy nie wychodziło ;-)
                            A szkole już powiedziałam bye, 3 lata pracowałam na to ;-) Dobrze,
                            że tylko tyle. Chociażby ze względu na moje oczy i zdrowie
                            psychiczne ;-)

                            Pozdrawiam
                            Anka
Pełna wersja