Ida platne studia

25.10.07, 11:19
"Rektorzy wyższych uczelni pod przewodnictwem prof. Tadeusza Lutego
rozpoczynają wielką dyskusję o wprowadzeniu płatnych studiów. [...]

Argumenty rektorów są takie: niedofinansowane uczelnie nie mają pieniędzy, by
ściągnąć naukowców o najwyższych kwalifikacjach,[...]"

wiadomosci.onet.pl/1629721,11,item.html
Pytanie, ile z tych oplat pojdzie na nasze pensje/stypendia. No bo to tak
ladnie sie mowi: "o najwyzszych kwalifikacjach". A jak sie za te kwalifikacje
placi, kazdy wie.
    • profes0r Re: Ida platne studia 25.10.07, 20:03
      Nie sądzę, by w tej kadencji Sejmu ta sprawa była ruszona - opozycja zjadłaby PO
      za taki pomysł.
    • flamengista pomysł nie jest głupi 26.10.07, 10:46
      1. Obecnie i tak większość studentów za studia płaci. Z moich doświadczeń z
      zajęć wygląda to tak, że przeciętny zaoczny jest biedniejszy od dziennego, ale
      to on ponosi większe koszty edukacji.
      2. Jest plaga wielokierunkowości. Obecnie na dziennych w grupie 30-kilku
      osobowej mam co najmniej 5-6 osób studiujących an drugim kierunku. Pomijam
      kwestię ich zaangażowania w studia - ale oni odbierają szansę na darmowe studia
      innym. A coraz częściej pojawiają się studenci uczący się na 3 kierunkach...
      3. Darmowych rzeczy się nie szanuje - za to te rzeczy, co kosztują traktuje się
      uważniej. Płatne studia wymogły by na młodych ludziach również większy rozsądek
      w wybieraniu kierunku, a także stawianie większych wymagań wykładowcom czy
      profesorom (skoro płacą, to i produkt ma być lepszej jakości).

      Oczywiście, wcale nie jestem przekonany czy należy od razu wprowadzać opłaty.
      Ale np. bon edukacyjny na studia wyższe to nie byłby głupi pomysł.
      • profes0r Re: pomysł nie jest głupi 26.10.07, 14:53
        Owszem, pomysł nie jest głupi, ale jako jeden z elementów reformy finansowania
        szkolnictwa wyższego. A w naszym wykonaniu jedyne, co się może stać, to
        wprowadzenie płatnych studiów ZAMIAST reformy finansowania szkolnictwa wyższego.
        W takim bowiem śmiesznym kraju żyjemy.
        • niewyspany77 Re: pomysł nie jest głupi 26.10.07, 15:41
          Mnie ciekawi kilka rzeczy, ale najbardziej:
          1. Skoro placenie za studia ma "sciagnac naukowcow o najwyzszych kwalifikacjach"
          to ja sie zastanawiam, co to tak naprawde znaczy. Wg mojego widzimisie ludzi
          mozna sciagnac jedynie w trybie "najwyzszych kwalifikacjach adekwatnie do
          miejsca pracy". To oznacza, ze o ile wyklady Profesora (przez wielkie P) beda
          argumentem za xxx zl oplaty, o tyle w pipidowie wyklady profesora (przez male p
          jak pierdola) beda warte 10x mniej. Czy zatem o tym sie pomysli?
          2. "Sciagniecie fachowcow o najwyzszych kwalifikacjach" nosz kurde normalnie
          leze na podlodze i tarzam sie ze smiechu. No to sa po prostu jaja. Bo ja NIE
          WIERZE by na obecna chwile majacy x razy wieksze kwalifikacje doktor dostal
          wiecej niz profesor miernota. Tym bardziej doktoranci robiacy kupe roboty. To mi
          smierdzi na odleglosc. No, moge sie mylic i faktycznie wszystkie widelki
          kasujemy i uczelnie beda placic wg stawek rynkowych. No ale to by oznaczalo
          oranie calej polskiej tzw. nauki, a na to ludzie nie pozwola - za duzo forsy do
          stracenia.
          3. Doktoranci. Jak rozumiem, ci co sie zalapia na stypendium (czyli ci ktorzy
          maja jakas robote na uczelni) to beda w ten sposob odrabiac czesne. Ci ktorzy
          sie nie zalapia, byc moze sami beda bulic.

          Do flamengisty: jesli ktos robi drugie, trzecie czy fafnaste studia za swoja
          kase to nas to powinno guzik obchodzic.
          • flamengista Re: pomysł nie jest głupi 27.10.07, 18:45
            Nie no, argument "ściągania naukowców o najwyższych kwalifikacjach" to zwykły
            kit wciskany opinii publicznej.

            Przecież tacy naukowcy - o zgrozo - obnażyli by poziom obecnej elity trzymającej
            władzę przed studentami. A na to GTW nie pozwoli.

            W dodatku jeśli się chce, to można i teraz - przykładem jest uczelnia ze
            stolicy, która ma jako etatowego pracownika (fakt, to 5 z kolei afiliacja)
            jednego z największych autorytetów w nauce światowej w swojej dziedzinie. I nie
            jest to Polak.

            Co do 2,3 i 4 kierunku - problem w tym, że nie spotkałem studenta który
            studiowałby na wielu kierunkach, a płaciłby przynajmniej za jeden.
            Wielokierunkowcy z zasady studiują wyłącznie na dziennych, darmowych studiach -
            za nasze pieniądze.
        • flamengista zgadzam się 27.10.07, 18:39
          Analogicznie jest w przypadku opieki zdrowotnej, gdzie zamiast niezbędnych
          reform chce się jedynie zwiększyć składkę (jak najbardziej słusznie, ale bez
          zmian w systemie pieniądze te zostaną zmarnowane).

          Moim zdaniem łatwo jest określić to, co należy zmienić:
          1. obowiązkowa emerytura (przejście w stan spoczynku) dla profesorów niezależnie
          od płci po 65 roku życia
          2. zmienienie habilitacji w kierunku uwzględnienia recenzentów z za granicy
          3. możliwość uznania dorobku naukowego za zgodnego z habilitacją (szczególnie w
          odniesieniu do wybitnych uczonych polskich spoza kraju)
          4. rozdzielenie ścieżki kariery akademickiej na dydaktyków i pracowników
          zajmujących się badaniami i nauczaniem - łącznie z ściśle określonymi
          wymaganiami dla obu grup
          5. bon edukacyjny - student ma prawo sam wybrać uczelnię, gdzie chce studiować
          (oczywiście po zdaniu matury na odpowiednim poziomie) - pieniądze idą za studentem

          Problem w tym, że nie widzę absolutnie żadnych szans, by te postulaty wprowadzić
          w życie.
          • niewyspany77 Re: zgadzam się 27.10.07, 18:46
            flamengista napisał:

            > 1. obowiązkowa emerytura (przejście w stan spoczynku) dla profesorów niezależni
            > e
            > od płci po 65 roku życia

            Jak rozumiem chodzi Ci o to, by nie blokowali stanowisk. Idea szczytna, ale z
            drugiej strony pozbawiasz takich ludzi przekazywania wiedzy przez kolejne n lat.
            Jest nawet w polsce sporo wybitnych specjalistow, ktorym powiedziec po
            przekroczeniu 65 rz "spadowa" to bylaby zwykla zbrodnia na nauce. Chyba miales
            cos innego na mysli :)

            > 3. możliwość uznania dorobku naukowego za zgodnego z habilitacją (szczególnie w
            > odniesieniu do wybitnych uczonych polskich spoza kraju)

            Bez precyzyjnego okreslenia co to jest "dorobek" mozesz pod niego podpiad
            dowolna bzdure jak i uwalic dowolnego naukowca z autentycznym dorobkiem, "bo za
            malo pan zrobil".
            • flamengista Re: zgadzam się 28.10.07, 12:34
              ad. 1 - obowiązkowe przejście w stan spoczynku po 65 roku życia
              Wiem, to może być spora strata dla nauki i studentów - jeśli profesor w wieku
              66, 70 a nawet i 80 lat prezentuje nadal wysoki poziom (taki Bartoszewski jest
              grubo po 80tce).
              Ale zyski z tego przepisu przeważyły by nad kosztami. Zysk podstawowy to
              przymusowe odsunięcie starszego, przesiąkniętego PRLem pokolenia, które
              skutecznie blokuje awanse młodych i postęp w niektórych dycyplinach. W
              niektórych uczelniach stanowisko piastuje się dożywotnio, a młodym maksymalnie
              utrudnia się zrobienie habilitacji.
              W dodatku jeśli ktoś jest w formie po 65 roku życia może prowadzić gościnne
              wykłady, a nawet seminaria dla studentów. Ale nie powinien mieć ŻADNEGO wpływu
              na podejmowanie decyzji, a w szczególności dotyczących promocji doktorskich i
              habilitacyjnych oraz kwestii awansów.

              ad. 2 Dorobek do uznania habilitacji
              Tu można określić bardzo precyzyjnie warunki. Np. habilitację automatycznie
              nadawało by się osobom, które mają po doktoracie 250 i więcej punktów za
              publikacje wg. listy KBN. Czyli ponad 10 artykułów w czasopismach z czołówki LF
              jeśli chodzi o Impact Factor.
Pełna wersja