czy wykładowcy przejmują się

02.12.07, 17:02
ewaluacją studentów? Chodzi mi o wykładowców raczej z dłuższym stażem, bo wiadomo że młody doktorant może jeszcze kiepsko prowadzić zajęcia, a co za tym idzie - być przez nich źle ocenianym.

Chodzi mi o takie ankiety, które są prowadzone wewnątrz danego wydziału. Czy jeżeli w ankiecie wyjdzie np. że 90% studentów ocenia jakość nauczania danego wykładowcy bardzo nisko, to czy będzie to miało jakieś konsekwencje ze strony władz uczelni? Czy ktoś z nim przeprowadzi jakąś "rozmowę" na ten temat? Pytam w odniesieniu do uczelni publicznych, bo te prywatne to wiadomo - mogą mu nie przedłużyć umowy. A w większości uczelni publicznych jest dożywotnie zatrudnienie, o ile ma się wymaganą ilość publikacji. Czy jeżeli np. dany wykładowca ma imponujący dorobek naukowy, ale studenci narzekają na to, że jego wykłady są nudne to czy to mu jakoś może zepsuć karierę i opinię na wydziale?
    • drapiezna_barrakuda Re: czy wykładowcy przejmują się 03.12.07, 09:58
      Zadajesz bardzo abstrakcyjne pytania. Skąd mamy wiedzieć, jak jest na interesującym Cię wydziale? U mnie wyniki ankiet studenckich są opracowywane przez jedną osobę i przedstawiane na zebraniu Instytutu. Nie słyszałam, żeby negatywne oceny mogły w znaczący sposób wpłynąć na karierę, chociaż - z drugiej strony - nigdy nie zdarzyło się, żeby ktoś dostał tych negatywów zbyt dużo. Często jest tak, że skrajne noty (dużo b. pozytywnych i b. negatywnych) otrzymują wykładowcy wymagający - wtedy wiadomo, że zawsze znajdzie się grupa leserów niezadowolonych z tego, że trzeba czytać jakieś teksty i jeszcze o nich dyskutować.

      ________________________________________________
      ...Ale Australijka ucieka jak drapieżna barrakuda gdzieś tam wokół rafy koralowej...
      [Tomasz Zimoch, Ateny 2004]
      • bionicteddy Re: czy wykładowcy przejmują się 03.12.07, 19:12
        nie wiem, czy inni sie przejmuja, ja niby nie (na tzw. zdrowy
        rozum), ale troche tak (zwlaszcza, jak kilku studentow ocenia nisko
        w kategorii "czy wykladowca byl przygotowany do zajec", jezeli ja
        robie wszystko scisle wedlug planu i mam ZAWSZE slajdy w
        powerpoincie). wydaje mi sie, ze te ewaluacje to sa takie
        orientacyjne i wszyscy to wiedza. ja np. na poczatku semestru mowie,
        ze ci, ktorzy nie chca chodzic, niech nie chodza, lista lektur jest,
        zobaczymy sie na egzaminie. bo po co mam sie meczyc z lista
        obecnosci (kiedys probowalam - koszmar), a studenci beda siorbac
        cole i szelescic gazeta. i zostaja tylko ci, ktorzy sa
        zainteresowani. niestety, ankiety wypelniaja wszyscy (musza, bo u
        nas jest to zrobione elektronicznie), rowniez ci, ktorzy nie
        chodzili. zgadzam sie, ze za stawianie wymagan ocena spada. rowniez
        osoby, ktore prowadza zajecia obowiazkowe, maja srednio gorsze oceny
        (bo student chce rozwijac swoja indywidualnosc, a nie uczyc sie o
        jakichs klasycznych teoriach). no i zajecia w malych grupach
        zazwyczaj sa oceniane wyzej (bo czesciej to sa seminaria + latwiej
        osiagnac wyzsza srednia z mniejszej ilosci ankiet). i chyba wszyscy
        to wiedza. a jezeli starszyzna bedzie sie do czegos chciala
        przyczepic, to sie przyczepi nawet do koloru sznurowek. no chyba ze
        te oceny sa jakies skrajnie zle? ale pewnie sie martwisz na zapas.
        pozdrawiam.
    • flamengista poniżej profesora na pewno 03.12.07, 15:11
      A więc doktorzy z pewnością.

      Ankiety (anonimowe) istnieją na większości uczelni publicznych(wymaga tego
      ustawa). Na mojej ocena studentów ma duże znaczenie przy ocenie okresowej
      pracownika. Choć nie jest to decydujące.

      Ocena pracownika naukowo-dydaktycznego odbywa się co 4 lata. W przypadku, gdy
      oceny z ankiet są beznadziejne, zaciążą one na ocenie całościowej. Ale tylko
      wtedy, gdy pracownik będzie również kiepsko wywiązywał się z obowiązków
      prowadzenia badań naukowych i z obowiązków organizacyjnych.

      Nie ma więc bezpośredniego przełożenia: fatalny dydaktyk->out. Do tego konieczna
      była by dwukrotna, powtórzona negatywna ocena. Choć często takim pracownikom
      odbiera się konkretne zajęcia - znam takie przypadki.

      A profesorowie? To osobna kategoria. Rzecz jasna, wielu z nich oceną się
      przejmuje. Ale ze względu na system akredytacyjny ci, którzy się nie przejmują i
      tak są nietykalni.
      • bionicteddy Re: poniżej profesora na pewno 03.12.07, 22:01
        Ale czy znasz kogos, kto stracil posade, poniewaz mial srednie/slabe
        oceny w ankietach? oczywiscie, mam na mysli uczelnie krajowe. no i
        co to znaczy 'negatywna ocena'? czy to jest jakos ustalony prog? i
        wreszcie, niskie oceny wcale nie oznaczaja, ze ktos jest fatalnym
        dydaktykiem. ja mam chyba dobre, ale nie rewelacyjne (choc nie mam
        punktu odniesienia, bo nie wiem, jakie maja inni), ale np. wymagam
        od studentow czytania po angielsku (jecza i protestuja, albo nie
        czytaja), a ostatnio sie dowiedzialam, ze uchodze za super
        wymagajacego wykladowce (nie wiem dlaczego, ale to oddzielna sprawa).
        • niewyspany77 Re: poniżej profesora na pewno 03.12.07, 22:19
          Studenci nie lubia: czucia sie robionym w bambus, lipnych wykladow,
          nawiedzionych p*cych bez sensu, olewusow, chamskiego traktowania i ogolnego
          poczucia bezsensu wkladania swojego wysilku. Wystarczy nad tym popracowac by
          miec spokoj sumienia i w miare dobra ocene.
        • flamengista to macie zły system oceniania 04.12.07, 10:58
          W naszych ankietach oceniane jest nie tylko to, czy zajęcia są interesujące, ale
          także jakie metody dydaktyczne są wykorzystywane, czy jesteśmy punktualni i
          obecni na konsultacjach, czy precyzyjnie określamy wymagania.

          Więc teoretycznie nawet wymagający i nielubiany dydaktyk może być nieźle oceniony.

          BTW: nie znam osoby, która została by zwolniona ale znam przypadek odebrania
          komuś konkretnych zajęć.
          • bionicteddy Re: to macie zły system oceniania 04.12.07, 18:27
            niewsypany, to oczywiste, tego nikt nie lubi.
            mysle, ze ankieta moze byc lepsza albo gorsza, a oceny blizsze lub
            dalsze od rzecywistosci. moim zdaniem slaboscia systemu ocen na
            mojej uczelni jest to, ze nikt nie wie, jakie oceny maja inni,
            dlatego niemozliwa jest sensowna interpretacja wlasnych ocen.
Pełna wersja