Dodaj do ulubionych

CDN idzie nowe: Studenci chcą nagrywać egzaminy

07.02.08, 14:19
"[...]czy uczelnia może zabronić wniesienia sprzętu nagrywającego, czy można
rejestrować przebieg egzaminu bez wiedzy egzaminującego."

"Krzysztof Szwejk, rzecznik prasowy SGGW, nie widzi problemu, by dać studentom
możliwość nagrywania."


www.rp.pl/artykul/90437.html
No. Fajnie. Czyli jak sobie Magnificencja zarzadzi, to bedziemy Was nagrywac
bez Waszej wiedzy.
Obserwuj wątek
    • alba.alba Re: CDN idzie nowe: Studenci chcą nagrywać egzami 07.02.08, 18:39
      Po pierwsze to nie rozumiem, skąd to oburzenie. Skoro nawet egzaminy na prawo jazdy są nagrywane, to dlaczego egzaminy na uczelni wyższej nie mogą być nagrywane.

      Po drugie - u nas w Polsce jest ten zwyczaj, podyktowany zapewne oszczędnościami kadrowymi, że egzamin ustny zdaje się przed jednym profesorem, z założenia "jedynym i najwyższym sędzią wiedzy drugiego człowieka". Dopiero po dwóch oblanych egzaminach można się domagać zdawania przed komisją. A za granicą standardem jest, że każdy egzamin jest prowadzony przez komisję.

      Po trzecie - pytania powinny być losowane, żeby nie było zarzutu tendencyjności ze strony wykładowców. A na moim wydziale losowanie zestawów pytań uważa się chyba za stratę czasu, bo w ogóle się z tym nie spotkałam.
    • flamengista uroczy ten Parlament Studentów 08.02.08, 12:37
      Chce oficjalnie usankcjonować to, co już teraz ma miejsce.

      Studenci przychodzą na egzamin, kopiują telefonem komórkowym z aparatem test i
      przesyłają następnej grupie.

      W efekcie trzeba robić kolokwia i egzaminy osobne dla każdej grupy i to co roku
      nowe, a inwencja egzaminatora też ma swoje granice. A skopiowane testy latami
      wiszą na forach internetowych ku uciesze studentów-lesserów, którzy w nosie mają
      zdobywanie wiedzy i chcą mieć jak najmniejszym wysiłkiem wpis.

      Pomijam jeszcze tak patologiczne zachowania, jak próby sprowokowania wykładowcy,
      jak egzamin okazuje się "za trudny". Jak się uda, to nagranie z wrzeszczącym
      profesorem można zanieść do dziekana i zażądać anulowania egzaminu. U nas już
      był jeden taki przypadek.

      Wszystko to razem jest niestety pochodną pewnego trendu - ciągłego poszerzania
      zakresu praw studenta kosztem uprawnień wykładowców. I wszystko było by jeszcze
      ok, gdyby studenci zachowywali się racjonalnie i ze swoich praw korzystali z
      głową. Ale niestety najczęściej ton nadają ci, którzy chcą mieć papier
      najmniejszym kosztem, a nie wiedzę.
      • alba.alba Re: uroczy ten Parlament Studentów 08.02.08, 14:26
        Jakby egzaminy były prowadzone przez komisję, tak jak na Zachodzie, to nie byłoby z tym wszystkim problemu.

        A tak na marginesie - funkcjonariusz publiczny, a do takich należy wykładowca, nie powinien nigdy wrzeszczeć. I nie wolno tego usprawiedliwiać niewłaściwym zachowaniem studenta. Powinien sobie umieć radzić ze swymi emocjami. Jak mu się nie podoba zachowanie studenta, to niech go sam nagra i wyśle na komisję dyscyplinarną.

        Jak by wszyscy funkcjonariusze publiczni mieli przyzwolenie na wrzeszczenie na swych interesantów to mielibyśmy w tym kraju anarchię.
        • flamengista wszystko to prawda 08.02.08, 14:52
          ale rób komisję, jak na roku masz 200 studentów. Ciekawe kto będzie chciał w
          takich komisjach przesiadywać, oczywiście w ramach swoich obowiązków - po 20
          godzin w sesji.

          Na Zachodzie masz grupy po kilkanaście osób, a grupy wykładowe po 50-60. A
          pracownik ma do przerobienia jakieś 100 godzin zajęć dydaktycznych. Nic więc
          dziwnego, że ma dla studentów więcej czasu.

          Co do wrzeszczenia - jasne, że jest to niedopuszczalne. Tyle że ludzie są tylko
          ludźmi. Przypadek który opisałem skończył się w zasadzie happy endem - osoba
          która tak postąpiła została upomniana i teraz jest w stosunku do studentów
          znacznie bardziej uprzejma. Ale pamiętajmy, że ludzie są tylko ludźmi, a
          niestety na uczelnie przychodzi młodzież coraz mniej dojrzała.

          Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że coraz częściej mam do czynienia z dużymi
          dziećmi. Więc nie można w takiej sytuacji dawać zielonego światła dla
          "kombinowania", bo niczym dobrym się to nie skończy.

          Powiem to wprost. Ja sobie kosza na śmieci na głowę wsadzić nie dam.
          • profes0r Re: wszystko to prawda 08.02.08, 15:36
            Na jakim zachodzie? Znowu wypowiadasz się na tematy, o których niewiele wiesz?
            Ustne egzaminy są często wręcz spychane na TA, jedynie w Stanach, gdzie wszyscy
            się boją procesów sądowych o molestowanie i dyskryminację, zwykle egzaminuje się
            we dwóch/dwoje.
            • alba.alba Re: wszystko to prawda 08.02.08, 16:38
              profes0r napisał:

              > Na jakim zachodzie? Znowu wypowiadasz się na tematy, o których niewiele wiesz?

              Mam koleżankę studiującą w Niemczech i ona każdy egzamin ustny ma przed komisją. Dziwi się, że u nas w Polsce jest inaczej. Śmiesz twierdzić, że Niemcy leżą na Wschodzie?
                • alba.alba Re: wszystko to prawda 08.02.08, 19:47
                  profes0r napisał:

                  > Fantastycznie. Jedna koleżanka to jeszcze nie podstawa do uogólnień.

                  Odwracanie kota ogonem. Przecież wiadomo, że dla niej nie robią wyjątków i że tak jest na całej uczelni. Poza tym ona ma znajomych też z innych uczelni i oni też tak mają. Dlatego się zdziwiła, gdy jej powiedziałam, jak w Polsce wyglądają egzaminy ustne.
                  • turzyca Re: wszystko to prawda 08.02.08, 21:50
                    alba.alba napisała:

                    > profes0r napisał:
                    >
                    > > Fantastycznie. Jedna koleżanka to jeszcze nie podstawa do uogólnień.
                    >
                    > Odwracanie kota ogonem. Przecież wiadomo, że dla niej nie robią wyjątków i że t
                    > ak jest na całej uczelni. Poza tym ona ma znajomych też z innych uczelni i oni
                    > też tak mają. Dlatego się zdziwiła, gdy jej powiedziałam, jak w Polsce wyglądaj
                    > ą egzaminy ustne.

                    Pfr, nie dalej jak w pazdzierniku mialam egzamin sam na sam. Z profesorem plci
                    meskiej. Na niemieckiej uczelni.
                    Czy z tego nalezy wysnuc wniosek, ze na kazdej niemieckiej uczelni na kazdym
                    wydziale przepytuje sie studentow jeden na jeden, a wykladowca i student musza
                    byc roznych plci?
              • barenaked.lady Re: wszystko to prawda 09.02.08, 16:51
                wierz mi albo.albo, postudiowywałam na kilku tamtejszych uczelniach i dokładnie nigdy nie spotkałam się ze zwykłymi, "studenckimi" egzaminami ustnymi przed komisją.

                chyba, że podczas rozmów kwal. na różne stypendia, itp., ale to inna bajka.
      • misiaszm Re: uroczy ten Parlament Studentów 11.02.08, 18:05
        A moze tak pomyslec o tym zeby zakazac pisemnych egazaminow i ZWLASZCZA testow a
        ZWLASZCZA ZWLASZCZA takich jak test z Podstaw Marketingu na AE w Krakowie,
        swietnym rozwiazaniem bylo by wtedy stworzenie bazy pytan przekrojowo
        obejmujacych caly program przedmiotu mozna nawet udostepnic taka baze studentom
        bo co za roznica i tak musza sie nauczyc wszystkiego i losowanko 5-ciu pytan.
        Tak robil dr Luchter ktorego napewno znasz (choc podobno ostatnio i on wymiek)i
        do niego naprawde trzeba bylo byc nauczonym, inna rzecz ze to czego wymagal bylo
        "malo potrzebne" Poniewaz studenci napewno podziela sie pytaniami i je opracuja
        wiec zeby wyeliminowac kucie na blache wystarczy kilka pytan o wlasne
        przemyslenia tego co sie wlasnie powiedzialo. I tyle, tylko ze to wymaga czasu i
        zaangazowania i z pierwszym i z drugim wsrod wykladowcow bywa roznie

        Pozdrawiam

        MichalM
    • flamengista PS. A gdzie MOJE prawa? 08.02.08, 12:40
      Rozumiem, że Parlament Studentów martwi się o uczciwość egzaminów i zaliczeń.

      A ja sobie nie życzę, by studenci nagrywali moje zajęcia i kolokwia. Z wielu
      powodów, ale przede wszystkim nikt mi nie zagwarantuje, że nagrany materiał nie
      zostanie wykorzystany np. do zmontowania głupiego filmiku na youtube.
        • bumcykcyk2 Problem trochę sztuczny, bo... 08.02.08, 21:49
          Egzaminy ustne ostają się w coraz mniejszej liczbie uczelni, a to,
          czy w ogóle są, zależy tylko i wyłącznie od tego, czy uczelnia:
          1. Płaci za egzaminy
          2. Rozróżnia przy wypłacie, egzamin ustny od pisemnego

          Tam gdzie nie płaci się za egzaminy nic (np. przy zatrudnieniu na
          etacie u prywaciarza) lub ustala jakiejś wysokie limity darmowego
          egzaminowania (np. płacimy dopiero powyżej 300 przeegzaminowanych)
          wykładowcy robią zazwyczaj testy. I nic tu nie ma do rzeczy, czy
          dany przedmiot nadaje się na egzamin testowy (np. statystyka), czy
          zgoła kompletnie się nie nadaje (np. myśl polityczna). Są wyłącznie
          testy i już. W przodującej uczelni prywatnej, z którą dane mi było
          się zetknąć, pytania testowe wyświetla się z rzutnika
          multimedialnego od razu w podziale na dwie grupy. Rzutnik daje
          kilkanaście sekund na odpowiedź, co ma utrudnić ściąganie.
          Formularze do odpowiedzi są kodowane kreskowo, student dodatkowo
          koduje swoje dane osobowe, więc jedynym zadaniem wykładowcy jest
          wrzucenie góry kartek do skanera w kserokopiarce, która jest
          podłączona do wewnętrznej sieci komputerowej. Urządzenie "sprawdza"
          testy i drukuje od razu gotowe protokoły! Wykładowca odwala zatem
          sesję jednorazowym przyjściem do wielkiej auli, gdzie jak w fermie
          kurczaków upycha się kolanem kilkuset, czy nawet do tysiąca,
          zdających studentów.

          Więc wracając do meritum, co tu nagrywać? Puszczanie slajdów z
          rzutnika?

          Ps. Tylko raz widziałem przypadek, gdy władze uczelni ustaliły
          podwójną stawkę za egzamin ustny. Dotyczyło to filii dużej
          państwowej uczelni i dało efekty w postaci rzetelnych egzaminów. Po
          paru latach jednak się z tego cichcem wycofano - widać wychodziło
          per saldo za drogo;-(
            • bumcykcyk2 Re: Problem trochę sztuczny, bo... 08.02.08, 23:19
              profes0r napisał:

              > Kurde, coraz bardziej się przekonuję, że pracuję na jakiejś
              > dziwnej uczelni.
              > Pieniądze za egzaminy???

              Nawet w moim państwowym miejscu pracy płacą za egzaminy. Co prawda
              niedużo i tylko powyżej dosyć wysokiego limitu osób, które muszę
              przeegzaminować za darmo, ale płacą.

              U prywatnych płacą z zasady, no chyba, że jesteśmy tam na etacie,
              wtedy lubią nie płacić nic. A jak nie płacą... to otrzymują wątpliwy
              rezultat pt. test z rzutnika + skaner od kopiarki

              Ps. Dydaktyka to dziś biznes i rządzi się biznesowymi prawami.
              Niestety...
            • paradygmat.poznawczy Re: Problem trochę sztuczny, bo... 10.02.08, 12:59
              profes0r napisał:

              > Kurde, coraz bardziej się przekonuję, że pracuję na jakiejś dziwnej uczelni.
              > Pieniądze za egzaminy???

              Dla mnie też to niepojęte, w życiu ani grosza nie dostaliśmy za egzamin.
              Studenci płacą za powtarzanie, ale my tej kasy na oczy nie widzimy, wszystko
              wchłania uczelnia :-/

              Moglibyście więcej napisać o tym systemie odpłatności ? Bo coś czuję, że nas
              władze nieźle kantują :(
              • bumcykcyk2 Re: Problem trochę sztuczny, bo... 10.02.08, 15:59
                paradygmat.poznawczy napisała:

                > Moglibyście więcej napisać o tym systemie odpłatności ? Bo coś
                > czuję, że nas władze nieźle kantują :(

                Na każdej uczelni wygląda to nieco inaczej, w państwowych molochach to wydziały
                ustalają samodzielnie zasady takich wynagrodzeń. Jeśli pracujesz na etacie, masz
                niestety limit studentów, których musisz przeegzaminować za darmo. Jest on
                różny, może być 100, ale i 150 osób. Raz miałem też górny limit, wynosił
                bodajże 350 osób, a jeśli bym go przekroczył, też by mi nie zapłacili
                (oczywiście wszyscy to omijali wpisując kolegę w roli "słupa").

                Najniższa stawka z jaką się spotkałem wynosiła 7 zł brutto od łebka, najwyższa
                wynosiła analogicznie 40 zł brutto (co ciekawe płaciła ją państwowa uczelnia).

                Zasady odpłatności za egzaminy są płynne i wciąż się zmieniają. Na moim
                państwowym etacie wpierw płacili, ale mało, potem zaczęli więcej , potem na dwa
                lata zupełnie przestali, a następnie wrócili do odpłatności, z tym że ustawili
                limity.

                Znam też prywatną znaną uczelnię, gdzie każą pracownikom egzaminować za darmo,
                czego efektem są żałosne egzaminy testowe z każdego przedmiotu i inne patologie
                typu egzamin na ostatnich zajęciach a nie w sesji itp. itd.

                Pozdrawiam i życzę owocnych negocjacji
          • alba.alba Re: Problem trochę sztuczny, bo... 09.02.08, 14:55
            bumcykcyk2 napisał:

            > Egzaminy ustne ostają się w coraz mniejszej liczbie uczelni,

            A co jeśli ci powiem, że u mnie na wydziale 3/4 egzaminów ma formę ustną? Dlaczego tak bezpodstawnie uogólniasz, podając za przykład uczelnię prywatną? Ameryki nie odkryłeś, w prywatnych uczelniach wszystko jest na opak i byle jak.

            Po drugie - weźcie pod uwagę, że wyż demograficzny już skończył studiować, więc teraz będzie coraz mniej studentów. A przy mniejszej ilości można bez większych obciążeń prowadzić ustne egzaminy.
            • niewyspany77 Re: Problem trochę sztuczny, bo... 09.02.08, 16:00
              alba.alba napisała:

              > bumcykcyk2 napisał:
              >
              > > Egzaminy ustne ostają się w coraz mniejszej liczbie uczelni,
              >
              > A co jeśli ci powiem, że u mnie na wydziale 3/4 egzaminów ma formę ustną? Dlacz
              > ego tak bezpodstawnie uogólniasz,

              Sama bezpodstawinie uogolniasz, a nie raczysz tego zauwazyc. A innym wypominasz.

              > podając za przykład uczelnię prywatną? Ameryk
              > i nie odkryłeś, w prywatnych uczelniach wszystko jest na opak i byle jak.

              W panstwowej, w ktorej pracowalem, na cale 1000 studentow, w ciagu 2 semestrow,
              egzaminy ustne na palcach jednej reki mozna bylo policzyc.

              > Po drugie - weźcie pod uwagę, że wyż demograficzny już skończył studiować, więc
              > teraz będzie coraz mniej studentów. A przy mniejszej ilości można bez większyc
              > h obciążeń prowadzić ustne egzaminy.

              Najpierw zmniejsz liczbe studentow na roku, bo czy niz czy wyz, jesli rocznik to
              100 osob to wsio jedno.
              • alba.alba Re: Problem trochę sztuczny, bo... 09.02.08, 20:10
                niewyspany77 napisał:
                > Najpierw zmniejsz liczbe studentow na roku, bo czy niz czy wyz, jesli rocznik t
                > o
                > 100 osob to wsio jedno.

                Przecież limity przyjęć na uczlenie państwowe są ustalane w oparciu o liczbę maturzystów w danym roku. I gołym okiem widać, że te limity są obecnie mniejsze niż kilka lat temu.
                • bumcykcyk2 Re: Problem trochę sztuczny, bo... 09.02.08, 20:22
                  Alba.alba autorytatywnym tonem wypowiadasz w każdym wątku niewzruszone sądy.
                  Tymczasem wybacz, ale totalnie błądzisz w 90% swoich wypowiedzi. Jak niektóre
                  czytam,to mi się wydaje że mam do czynienia z przemądrzałą licealistką.

                  Jako wykładowca "zwiedziłem" kilkanaście uczelni i wszędzie egzaminy pisemne
                  wypierają ustne, przy czym jeśli uczelnia wymiguje się od uczciwego płacenia za
                  egzamin, to ustny naprawdę robi się wyjątkiem.

                  Co ma Twój jednostkowy przykład do ogólnej sytuacji?! Przecież to Ty uogólniasz,
                  jak Ci to napisał niewyspany! I trafnie jako praktyk zauważył, że wyż
                  demograficzny nie ma nic do rzeczy przy liczebności grup.

                  > teraz będzie coraz mniej studentów. A przy mniejszej ilości można
                  > bez większych obciążeń prowadzić ustne egzaminy.

                  A kto za nie zapłaci? Przy mniejszej liczbie studentów są też mniejsze wpływy z
                  czesnego,a to z tych pieniędzy -również na uczelniach państwowych- wypłaca się
                  extra kasę za egzaminy.
                  • alba.alba Re: Problem trochę sztuczny, bo... 10.02.08, 00:47
                    bumcykcyk2 napisał:

                    > Alba.alba autorytatywnym tonem wypowiadasz w każdym wątku niewzruszone sądy.
                    > Tymczasem wybacz, ale totalnie błądzisz w 90% swoich wypowiedzi. Jak niektóre
                    > czytam,to mi się wydaje że mam do czynienia z przemądrzałą licealistką.

                    Wiesz, ja jak czytam twoje wypowiedzi, to mam wrażenie że rozmawiam ze studentem, a nie doktorantem;)

                    > Przy mniejszej liczbie studentów są też mniejsze wpływy z
                    > czesnego,a to z tych pieniędzy -również na uczelniach państwowych- wypłaca się
                    > extra kasę za egzaminy.

                    Zapomniałeś, że na uczelniach publicznych na studiach dziennych nie płaci się czesnego. A moje wypowiedzi dotyczą przede wszystkim tego typu studiów (co zaznaczałam), bo uczelnie prywatne i wieczorowe czy zaoczne na publicznych są z założenia na opak.
                    • bumcykcyk2 Re: Problem trochę sztuczny, bo... 10.02.08, 14:11
                      Alba.alba szkoda czasu na dyskusję z Tobą, nie jestem doktorantem, co średnio
                      inteligentny człowiek wywnioskuje po przeczytaniu choćby kilku moich postów.
                      Może wyda Ci się to dziwne, ale nie jestem też studentem... jak trochę
                      pomyślisz, to może uda Ci się umiejscowić mnie na edukacyjnym rynku pracy. Będę
                      ciekaw wniosków, choć przełomu kopernikańskiego w Twoim wydaniu się nie
                      spodziewam;-)

                      Masz wielki dar kompletnego niezrozumienia wypowiadanych treści (co widać
                      zresztą także w Twoich dyskusjach z innymi uczestnikami tego forum). Także
                      wybacz, ale nie będę już prostował kolejnego niemądrego stwierdzenia z Twojej
                      strony. Ciesz się poczuciem wiedzy, że ziemia jest płaska. Ja oddaję w tej
                      konkurencji pole walkowerem ;-)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka