Dodaj do ulubionych

Rewolucja w nauce - doktorat po licencjacie

21.03.08, 10:32
A do tego likwidacja habilitacji. Tak minister nauki - jak dowiedziała się
"Gazeta" - chce uprościć karierę naukową.

www.gazetawyborcza.pl/1,75248,5044480.html
Obserwuj wątek
    • missdoc Re: Rewolucja w nauce - doktorat po licencjacie 21.03.08, 11:24
      troche dziwne takie różnicowanie na osoby które będa lic. dr i takie
      które będą lic. mgr. dr oraz - mgr. dr. MOże zeby było sprawiedliwie
      to skrócenie tym wybitnym dlugosci studiowania. Np: lic w 2 lata,
      mgr w 2 lata, dr w 2 lata. Tak żeby w wieku 25, 26 lat mozna było
      być dr.
      z przyspieszaniem się zgodzę, studia trwają długo, kadry na razie
      brakuje. Ale poczekajmy jeszcze rok, 2 lata - bedzie wysyp dr.
      spieszacych się do hab.
      • pr0fes0r Re: Rewolucja w nauce - doktorat po licencjacie 21.03.08, 12:12
        Najważniejszy jest ten fragment imo:

        ""Gazeta" dotarła do pierwszych założeń - dotyczą skrócenia kariery naukowej.
        ____Ma to zapobiec brakom kadry na uczelniach i uciąć kontrowersje wokół
        habilitacji uważanej powszechnie za skostniałą przeszkodę na drodze do
        profesury___."

        Ja głupi myślałem, że chodzi o podniesienie poziomu nauki i dydaktyki. A
        tymczasem trzeba umówić się, że doktor=profesor, a licencjat=doktor
        (upraszczając i przesadzając), żeby przeliczniki kadrowe się zgadzały. Czyli
        efekt będzie wręcz odwrotny - obniżymy poprzeczkę jeszcze bardziej.
        • pyzz Re: Rewolucja w nauce - doktorat po licencjacie 21.03.08, 13:08
          > ""Gazeta" dotarła do pierwszych założeń - dotyczą skrócenia kariery naukowej.
          > ____Ma to zapobiec brakom kadry na uczelniach i uciąć kontrowersje wokół
          > habilitacji uważanej powszechnie za skostniałą przeszkodę na drodze do
          > profesury___."
          A mnie ciągle bawi okrzyk "Precz z habilitacją" połączony ze stwierdzeniem, że
          to przeszkoda na drodze do profesury.
          Bo o ile habilitacja jeszcze jest jakąś procedurą naukową (jakaś praca naukowa),
          o tyle tytuł profesorski jest już tylko (w praktyce) nagrodą za wysługę lat/
          posiadanie kolegów.
          Niestety, ale na ile sam siedzę w "środowisku" to widzę, że doktoranci, to są
          gorsi i lepsi, ale coś ROBIĄ. Adiunkci też. A tak naprawdę głównym problemem są
          habilitowani i profesorowie, którzy, kiedyś byli świetni, pisali znakomite
          prace, ale niestety po habilitacji im się odechciało.
          Dlatego pierwsze co bym zrobił, to zlikwidował tytuł profesorski i wszelkie
          przywileje z nim związane. To by było najważniejsze.
      • niewyspany77 Re: Rewolucja w nauce - doktorat po licencjacie 21.03.08, 12:18
        > z przyspieszaniem się zgodzę, studia trwają długo, kadry na razie
        > brakuje. Ale poczekajmy jeszcze rok, 2 lata - bedzie wysyp dr.
        > spieszacych się do hab.

        Studia nie trwaja za dlugo. Magistrow mamy od groma. Doktorow mniej, ale ich tez
        nie brak. Problemem jest za malo habilitowanych plus kompletny brak kryteriow co
        do habilitacji - ci dobrzy boja sie uwalenia, a ci marni czekaja na to az ktorys
        prof laskawie ich namasci i przepchnie.
    • niewyspany77 Re: Rewolucja w nauce - doktorat po licencjacie 21.03.08, 15:07
      Oczywiscie w pelni sie zgodze.
      Ba, jako dyrektor szkoly, magister, dostane dokladnie te sama kase co
      doktor-asystent, a w niektorych przypadkach nawet to samo co doktor-adiunkt.
      Owszem masz racje, jednak typowa szkola w polsce ksztalci klepaczy kodu a nie
      informatykow - zdanie mojego znajomego, dr informatyki. O budowlancach nie wiem,
      ale skoro operator walca po podstawowce dostaje pensje profesora to chyba masz
      racje :)
      • matmis Re: Rewolucja w nauce - doktorat po licencjacie 22.03.08, 03:04
        > Owszem masz racje, jednak typowa szkola w polsce ksztalci
        > klepaczy kodu a nie informatykow - zdanie mojego znajomego, dr informatyki.

        hmm, ale co to wnosi do tej dyskusji? nie czuję, czy to polemika, czy
        potwierdzenie poprzedniej wypowiedzi?

        faktem jest koniunktura się znowu zrobiła taka, że firmy informatyczne przyjmują
        kogokolwiek z jako-takim talentem i zaangażowaniem i same go doszkalają z czego
        trzeba
    • alba.alba nie zgadzam się 21.03.08, 15:31
      Nie zgadzam się z twierdzeniem, że braki kadrowe na uczelni wynikają z braku chętnych zniechęconych długą drogą do kariery naukowej. One wynikają z małej ilości oferowanych etatów, czyli małych nakładów na naukę. Przecież na jeden wolny etat przypada kilka/kilkanaście chętnych doktorantów. Po co ta dezinformacja?
      • autumna Re: nie zgadzam się 25.03.08, 09:09
        > Przecież na jeden wolny
        > etat przypada kilka/kilkanaście chętnych doktorantów. Po co ta dezinformacja?

        A po co to uogólnienie? Na wielu wydziałach (głównie technicznych) wolne etaty są. Znam takie, gdzie już nie ma kto uczyć i albo ściąga się jakichś emerytów, albo daje specjalne zezwolenie na prowadzenie wykładów przez magistrów, z braku doktorów (ci wybywają natychmiast po obronie). Inaczej groziłoby rozwiązanie wydziału z powodu braków kadrowych. Znam katedrę, gdzie kierownik rozpaczliwie wydzwaniał po znajomych profesorach, czy mają kogoś nadającego się, bo na konkurs na asystenta zgłosiła się jedna osoba, i to po kierunku zaledwie pokrewnym, a nie tym, który był mu potrzebny. Wiadomość jest absolutnie z pierwszej ręki, bo mnie też molestowali o start w tym konkursie. Uprzejmie podziękowałam, stanowiąc właśnie konkretny przykład osoby "zniechęconej długą drogą do kariery naukowej".
        • alba.alba Re: nie zgadzam się 25.03.08, 16:54
          No fakt, może na technicznych tak jest. Ja to oceniłam głównie na podstawie mojego wydziału. Ale widzisz, np. nasz kolega niewyspany szuka etatu i nie może znaleźć. Pochwalił się wszem i wobec, że obronił doktorat z pedagogiki. Ciekawe kiedy się pochwali, że znalazł etat;)
            • mmaupa Re: Rewolucja w nauce - doktorat po licencjacie 21.03.08, 17:39
              Sprostuje: zniesienie habilitacji W OBECNEJ FORMIE - tak.

              Anegdotka. Znajomy Niemiec zrobil habilitacje. Koresponduje z Amerykaninem,
              wykladajacym zreszta na prestizowej uczelni, czlowiekiem na poziomie,
              specjalista w dziedzinie itd. Amerykanin na wiesc o habilitacji: A bardzo bolalo?
            • pyzz Re: Rewolucja w nauce - doktorat po licencjacie 21.03.08, 22:45
              > Czyli proponujesz redukcję wartości tytułu naukowego do poziomu obecnej
              > habilitacji?
              Nie bardzo wiem, co ma oznaczać rzekoma "redukcja wartości tytułu... itd."
              Czy wartością, którą niby proponuję zredukować ma być społeczne poważanie, jakim
              profesorowie się cieszą? Jeżeli tak, to owszem, bowiem niestety zbyt często
              (nawet powyżej połowy przypadków) ludzie Ci cieszą się NIEZASŁUŻONYM poważaniem.
              Przykro mi. I nawet nie twierdzę, że tytuły te dostali jacyś aparatczycy, czy
              partyjniaki. Nie, ludzie, którzy je mają powadzili znakomite badania. Kiedyś.
              Teraz mają tytuły i służą im one jako gwarant statusu świętej krowy, która nie
              musi robić nic. Są to zbyt często ludzie, którzy mają tytuł po to, aby ich etat
              sprowadzał się tylko do pobierania pensji.
              Jeżeli ową redukcją ma być sprowadzenie wiedzy do poziomu jaką reprezentuje
              doktor habilitowany, to podejrzewam, że nie byłaby to redukcja, tylko awans. A
              to tylko dlatego, że doktor świeżo habilitowany to człowiek, którego wiedza
              zatrzymała się właśnie teraz. Profesor ma wiedzę na poziomie state-of-the-art
              czasów, gdy sam się habilitował.

              A co tak naprawdę proponuję, to zacząć wymagać rzetelnej pracy od wszystkich, a
              nie tylko od najmłodszych. Między innymi dlatego, że słabe doktoraty zazwyczaj
              są dobrze bronione nie dlatego, że doktorant jest bezczelny, czy zły, tylko
              dlatego, że ma bardzo nobilitowanego "funkcyjnego" promotora, któremu nie
              chciało się swoim doktorantem zająć. Bo sprawdzić draft pracy zajmuje więcej
              wysiłku (nie wspominając nawet o zrozumieniu przedstawionych tam badań) niż
              puszczenie oka do kolegi recenzenta.

              > Nadawał(a)byś się na doradcę min.Kudryckiej, rozumujesz we
              > właściwym kierunku.
              O właśnie. Bardzo po profesorsku. "Nie rozmawiam z motłochem, bo jeszcze mi się
              wieniec laurowy pogniecie"
              • pr0fes0r Re: Rewolucja w nauce - doktorat po licencjacie 21.03.08, 23:32
                Spieszę wyjaśnić, skoro skrótowa wypowiedź okazała się zbyt skrótowa.
                Proponujesz, by w miejsce zlikwidowanej habilitacji filtrem blokującym karierę
                nieudacznikom był "brak tytułu profesorskiego". To zaś oznacza, że tak naprawdę
                nie proponujesz żadnej zmiany, bo aby uzyskać tytuł profesorski, też trzeba
                przejść przez sito Rady Wydziału, a następnie CK, gdzie stosowane są
                nieobiektywne kryteria, istnieje ryzyko kolesiostwa i wszystko to, co zarzucane
                jest obecnie procedurze habilitacyjnej. Teraz po doktoracie ewentualny
                nieudacznik musi pokonać dwie przeszkody - habilitację i profesurę -, po
                likwidacji habilitacji pozostanie tylko jedna. Nie wiem, czy świadomie, ale
                powtarzasz argumenty niezrealizowanych naukowo doktorów, którzy chroniąc się za
                palmą męczeństwa z rąk profesury próbują wykonać skok na kasę w postaci
                dołączenia do warstwy uprzywilejowanej. To nie jest żadna reforma, a wręcz
                przeciwnie kontynuacja procesu trwającego od paru lat, a kontynuowanego przez
                min.Kudrycką z jej propozycjami na razie warunkowego obejścia magisterium przy
                studiach doktoranckich oraz likwidacji habilitacji. Twierdzenie, że lekiem na
                zło polskiej nauki jest likwidacja habilitacji, to klasyczny symptom
                biurokratycznej pseudoreformy.

                Istnieją tylko dwa sposoby zreformowania polskiej nauki. Pierwszy, radykalny, to
                puszczenie wszystkiego na żywioł, z likwidacją habilitacji i tytułu naukowego na
                wzór amerykański, w nadziei że rynek wszystko uporządkuje. Niestety, rynek ma to
                do siebie, że zły produkt wypiera dobry i nie widzę w tym rozwiązaniu panaceum
                na problemy polskiej nauki.

                Pozostaje rozwiązanie drugie, czyli zmiana sposobu funkcjonowania systemu
                istniejącego przy zachowaniu jego struktur. Wbrew pozorom łatwo jest to
                przeprowadzić właśnie z poziomu ministerstwa, o ile tylko by się chciało. Po
                pierwsze więc, absolutna transparentność - obowiązek jawności dorobku naukowego,
                jawność całości procedur grantowych i rozliczeń ich wyników, etc. Do tego
                stopniowe odejście od minimum kadrowego z jednoczesnym wzmocnieniem procesu
                akredytacji i uzależnieniem finansowania uczelni od uzyskania akredytacji, przy
                czym jednym z kryteriów powinien być profil naukowy kadry. Tak więc jeśli
                Uniwersytet Wszystkiego w nieszczęsnym Pcimiu zatrudni na wydziale biologii
                pedagogów, jego sprawa, ale pieniędzy na ten wydział z budżetu państwa nie
                dostanie. Następnie przyspieszenie i automatyzacja procesu nostryfikacji
                dyplomów z określonych krajów/uczelni. Rezygnacja z fikcji 30% scholaryzacji
                kraju czy ile ten współczynnik teraz wynosi, przywrócenie wąskiego gardła po
                studiach pierwszego stopnia czyli ograniczenie liczby miejsc na studiach
                magisterskich w uczelniach państwowych. Dołączenie do wymogów habilitacyjnych i
                profesorskich określonej liczby publikacji z listy na kształt listy
                filadelfijskiej dla poszczególnych kierunków studiów lub zdobycia określonej
                liczby punktów za publikacje - tylko że to musi być zrobione z głową, nie tak,
                jak obecnie. Może za parę lat dołączenie również wymogu pozyskania określonej
                kwoty dla instytucji macierzystej z funduszy europejskich.

                Reforma jest wykonalna, problem w tym, że politycy grają na nośnym haśle
                zniesienia habilitacji, nie myśląc o tym, jakie będą tego efekty. Fajnie 100
                doktorów zostanie profesorami - co to zmieni poza ich zarobkami? Beton i stare
                grzyby nagle znikną? Nie, ale żądne krwi polskie społeczeństwo będzie zachwycone
                likwidacją kolejnego przywileju. Tylko że z reformą polskiej nauki nie ma to nic
                wspólnego.
                • alba.alba Re: Rewolucja w nauce - doktorat po licencjacie 21.03.08, 23:55
                  pr0fes0r napisał:
                  Tak więc jeśli
                  > Uniwersytet Wszystkiego w nieszczęsnym Pcimiu zatrudni na wydziale biologii
                  > pedagogów, jego sprawa, ale pieniędzy na ten wydział z budżetu państwa nie
                  > dostanie.

                  Bardzo dobrze. Ale wegług mnie należałoby wreszcie formalnie zakazać doktoryzowania się z dziedziny, której się nie studiowało.
                • michal_powolny12 Re: Rewolucja w nauce - doktorat po licencjacie 22.03.08, 02:49
                  Zgadzam się z tobą. W poprzedniej kadencji bardzo chciał zniesienia
                  wymogu habilitacji pewien poseł PiS. Pominę jego nazwisko ale
                  dokonania naukowe to on miał "wielkie". Twierdził że jego rozwój
                  zablokowali wstrętni koledzy , padały też słowa o postkomunistach i
                  męczeńtwtie chrześcijan. Niestety te osobnik po raz kolejny został
                  posłem i nadal lobbuje za zniesieniem habilitacji i puszczeniem
                  wszystkiego na żywioł. Trochę dziwne że min. Kudrycka korzysta z
                  tych mądrości. Wydawało się że jest nieco oddalona od środowiska
                  tego pana.
                  • niewyspany77 Re: Rewolucja w nauce - doktorat po licencjacie 22.03.08, 03:07
                    Problem w puszczaniu na zywiol jest taki, ze:
                    - ci ktorzy maja plecy, kolesiow etc beda mieli z tego profit u szefow katedr
                    preferujacych model nauki "przy kielichu i tancach"
                    - ci ktorzy beda mieli dorobek, dostana swoje u tych szefow katedr, ktorzy cenia
                    dorobek
                    - kto jest na dorobku bedzie mial przej* na amen, bo koniecznosc wypracowania
                    dorobku lub kolesiow trwa, a konkurencja nie spi ;)

                    Konkluzja: zalatwienie habilitacji moze byc wtopa o wiele bardzej brzemiennych
                    skutkach niz jej pozostawienie. Zreszta naprade nie rozumiem, moze za glupi
                    jestem, ale dlaczego jest taka presja na usuniecie habilitacji, skoro jasne
                    reguly uzyskania stopnia dla poszczegolnych dyscyplin zamnlelyby japy dla
                    krzykaczy z uzasadnionymi i nieuzasadnionymi pretensjami?

                    A moze po prostu trzeba pani minister przypomniec, ile musiala nazbierac dorobku
                    do swojej habilitacji (czyli ze jakies kryteria spelnic musiala, wiec
                    zastanwiala sie z pewnoscia swojego czasu nad ta sprawa) wzglednie, kto ja prze
                    te habilitacje przepchnal (bo tylko wtedy ma sie gdzies, ile sie ma dorobku, bo
                    licza sie plecki).
                    • mmaupa Re: Rewolucja w nauce - doktorat po licencjacie 22.03.08, 10:15
                      Wiesz, ja walcze o wlasna prywate :). Jak wroce do Polski (albo inaczej: JESLI
                      wroce do Polski), to zeby zostac samodzielnym pracownikiem naukowym wolalabym
                      pochwalic sie dorobkiem naukowym, pokazac fajne CV i liste porzadnych publikacji
                      niz wlazic rektorowi w tylek przez 8 lat. Jesli tenze dorobek naukowy nazwaloby
                      sie habilitacja, to nie mam nic przeciwko. Ale mozna w takim razie zamiast
                      "habilitacja" mowic "dorobek naukowy wymagany na takie to a takie stanowisko".
                      • pr0fes0r Re: Rewolucja w nauce - doktorat po licencjacie 22.03.08, 11:37
                        Jeśli wrócisz do Polski, możesz jako podstawę do habilitacji przedstawić tenure
                        folder w stylu amerykańskim, z zestawem swoich publikacji. Odkąd na uczelniach
                        habilitacja nie jest już w gestii CK tylko rad wydziału, znalezienie takiej,
                        która procedurę przeprowadzi i Ci krzywdy niemerytorycznie nie zrobi, będzie
                        stosunkowo proste, chyba że jesteś dajmy na to specjalistą od języka Czukczów
                        :D. Nie odbierz tego brońcie bogowie jako przytyk, ale pod nową ustawą
                        habilitację w mniejszych ośrodkach robią takie miernoty, że włos się jeży na
                        głowie. Cała procedura potrwa nie więcej niż 9-12 miesięcy MAKSIMUM, a i w pół
                        roku może się zamknąć (powołanie komisji - miesiąc na obrady - wniosek komisji i
                        powołanie recenzentów - trzy-cztery miesiące na recenzje razem z wyznaczeniem
                        recenzentów przez CK - kolokwium i włala, jesteś habilitowaną mmaupą. Mało tego,
                        przecież nie musisz tego robić po powrocie, jeśli masz dorobek, możesz procedurę
                        rozpocząć choćby i dzisiaj po południu, i tylko odwiedzić drugą Irlandię na
                        kolokwium.
                        • mmaupa Re: Rewolucja w nauce - doktorat po licencjacie 22.03.08, 17:22
                          Ciekawie piszesz pr0fie. Czyli jest jednak jakas dla mnie nadzieja - do tej pory
                          bylam bombardowana straszliwymi wiesciami z NFA jak to wracajacym ze swiata jest
                          zle i okropnie. A tu nadzieja jakas. Milo!

                          Tym niemniej fajniej byloby gdyby tenure folder nie musial byc "w stylu
                          amerykanskim", tylko oficjalnie juz w stylu polskim, z czytelnymi wytycznymi dla
                          kazdego.
                          • pr0fes0r Re: Rewolucja w nauce - doktorat po licencjacie 22.03.08, 19:50
                            NFA nie jest najlepszym źródłem informacji, gdyż obecnie powiedzenie tam
                            czegokolwiek pozytywnego o polskiej nauce wywołuje skoncentrowany atak ze strony
                            bywalców i trolli. Obserwuję ich od dwóch chyba już lat i niestety jeśli chodzi
                            o wiarygodność i merytoryczność staczają się po równi pochyłej.

                            Nie jest idealnie i ludzie powracający do Polski muszą się nastawić na szok
                            kulturowy, ale jest to jak najbardziej wykonalne, co obserwuję dookoła siebie.
                            Wiele zależy od tego, dokąd chcesz wracać. Odnoszę na przykład wrażenie - ale
                            niech mnie bardziej kumaci :> z ew. błędu wyprowadzą -, że zdecydowanie mało
                            przyjemnie jest w naukach medycznych.
                            • wedrowiec2 Re: Rewolucja w nauce - doktorat po licencjacie 22.03.08, 20:30
                              pr0fes0r napisał:

                              >Wiele zależy od tego, dokąd chcesz wracać. Odnoszę na przykład
                              wrażenie - ale
                              > niech mnie bardziej kumaci :> z ew. błędu wyprowadzą -, że
                              zdecydowanie mał
                              > o przyjemnie jest w naukach medycznych.

                              Wyprowadzam, ale tylko częściowo – patrząc na własne podwórko. Osoby
                              powracające z innych krajów nie mają kłopotów ani z pracą, ani z
                              habilitacją. Młodzi (i nie tylko) mogą jeździć na postdoki i wracać
                              w dowolnym terminie (uzgodnionym z kierownictwem). Jest kilka
                              ośrodków w USA, w których stale przebywa kilka osób z naszej
                              uczelni. Przed doktoratami, po nich, przed i po habilitacji. Dotyczy
                              to zarówno lekarzy, jak i całej, nie zawsze odróżnialej przez osoby
                              z innych uczelni, masy przedstawicieli innych zawodów (chemicy,
                              biolodzy, biochemicy). Raz nawiązane kontakty skutkują wyjazdami
                              następnych osób. Habilitacji nie trzeba „robić” w starym stylu.
                              Można połączyć kilka tematycznie powiązanych artykułów, dodać wstęp
                              i wspólne podsumowanie wyników. Prace muszą być jednak z LF, a
                              dodatkowo nie są liczone do całkowitego dorobku, który dla lekarzy
                              wynosi 150 starych punktów KBN, a dla pozostałych ok. 200 (dokładnej
                              punktacji nie jestem pewna). Nie tylko USA kolonizujemy. Wyjazdy są
                              do Niemiec, Holandii, Francji… Doktoraty bronią nasi absolwenci
                              obecnie mieszkający w Niemczech czy Wielkiej Brytanii. I nie zawsze
                              są to ludzie młodzi.
                              Niestety nie wiem, jak to wygląda na innych uczelniach medycznych:(
                    • pr0fes0r Re: Rewolucja w nauce - doktorat po licencjacie 22.03.08, 11:40
                      @niewyspany77

                      "Zreszta naprade nie rozumiem, moze za glupi jestem, ale dlaczego jest taka
                      presja na usuniecie habilitacji, skoro jasne reguly uzyskania stopnia dla
                      poszczegolnych dyscyplin zamnlelyby japy dla krzykaczy z uzasadnionymi i
                      nieuzasadnionymi pretensjami?"

                      Bo o to właśnie chodzi. Gra toczy się o wywalczenie dla kolejnej grupy misiów
                      dostępu do miodku, a nie o racjonalizację zasad rządzących pasieką.
    • flamengista jestem przerażony 24.03.08, 21:00
      Owszem, na Zachodzie jest to możliwe. Taki Tobin nie musiał tracić czasu na
      robienie MA, od razu po bachelor napisał PhD i w efekcie dostał Nobla...

      Ale My to nie Zachód. Przy mankamentach i niedoróbkach w Polskiej Nauce skończy
      się to tym, że nieuki zaczną robić doktorat. A drogę na skróty wykorzystają ci,
      co mają mocne plecy a niekoniecznie ci najzdolniejsi.
    • pr0fes0r Re: nie zgadzam się 25.03.08, 22:03
      :* forumowy kolego. A alba_alba niech się w końcu nauczy czytać ze zrozumieniem
      i sprawdzać, czego dotyczy wątek, w którym się wpisuje, bo głupio tak się ciągle
      ośmieszać.
    • pr0fes0r Re: Rewolucja w nauce - doktorat po licencjacie 20.05.08, 14:54
      wiadomosci.onet.pl/1752827,11,1,1,,item.html
      Kolejny kwiatek związany z tym pomysłem:

      "Zdaniem resortu, stworzenie funduszu umożliwi wyłowienie najzdolniejszych
      studentów oraz zainteresowanie ich współpracą z najlepszymi naukowcami w kraju.
      Student prowadzący badanie będzie mógł stworzyć wokół siebie dowolny zespół
      badawczy. Dostanie też opiekę merytoryczną przynajmniej jednego samodzielnego
      pracownika akademickiego."

      Oh, yeah, już widzę tych studentów po licencjacie w roli kierowników zespołów
      badawczych. Doogie Howser, M.D.
      • niewyspany77 Re: Rewolucja w nauce - doktorat po licencjacie 20.05.08, 15:43
        Merytoryczniejest nawet ok i do tego "po kurdyckowatemu" - po licencjacie beda
        mieli swoj fikusny super fundusz a co z doktorantami po magisterium? Ba, czy
        znajda sie doktorzy, kurde, co ja pisze, magistrowie, ktorzy beda chcieli byc w
        zespole pod kierunkiem licencjata? PLus slowo-wytrych - "przynajmniej jednego"
        czyli bedzie ich wiecej, no i oczywicie beda musieli byc dopisani :D

        "z informatyka i oprogramowaniem" - sprytne. Informatyke przeca mamy w co
        drugiej prywatnej szkolce.

        No i "wybitne osiagniecia studenta" to chyba sie pani minister przejezyczyla, bo
        rozumiem ze dla licencjata kryteria oceny dorobku beda, a dla doktora (hab-cert)
        nadal nie?
          • niewyspany77 Re: Rewolucja w nauce - doktorat po licencjacie 20.05.08, 16:46
            Nawet nie obrazanie sie. Po prostu wraz ze stopniem, nawet tym mgr, nabywa sie
            pewne kompetnecje. Praca pod kierunkiem kogos z nizszymi kompetencjami, jak
            sadze, nie interesowalaby ludzi ze wzgledu na to, ze po prostu w Polskiej Nauce
            zbyt latwo "utknac". Ba, smiem twierdzic ze przecietnego pracownika nauki od mgr
            wzwyz interesuje praca na swoje nazwisko a nie kogos tam, bynajmniej nie
            licencjata na dorobku, gdy sie jest samemu na tym dorobku. Oczywiscie, jeszcze
            kwestia polska - licencjat bedzie msuail miec plecy, no bo jakze inaczej? No to
            dopiero sie zacznie impreza, ze chow wsobny i nepotyzm to pikus przy tym
            numerze, ze licencjat bedzie rzadzil zakladem czy cos tak :D

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka