agadud
08.05.08, 16:19
Jakieś 3 lata temu przeprowadziłam rozmowę z promotorem mojej pracy
magisterskiem o mozliwości pisania bezetatowo (z wolnej stopy) pracy
doktorskiej. Jak napewno Panstwo się domyslacie mój promotor był
zachwycony i cały w skowronkach. Początkowo wszystko układało się
pomyślnie. Ustalilismy zakres pracy i przeprowadziłam niezbedne
badania. I tu zaczęły sie przysłowiowe schody. Do dnia dzisiejszego
nie mam do końca sprecyzowanego i zatwierdzonego tematu pracy. Mój
kochany promotor jest przewaznie nie uchwytny (umawia się na
konkretny dzień i godzinę i......niestety go nie ma, bądż przyjmuje
mnie na korytarzu poswiecając mi 5 minut na zdawkowe co słychać)albo
cała rozmowa schodzi na jego dorobek naukowy bądź relacje rodzinne.
Powiem szczerze, nie wiem co dalej robić w takiej sytuacji?? Składać
dokumenty na inną uczelnię i rozpoczynac wszystko od nowa? Czy
zmianiając promotora nie skazuję sie na tzw. "śmierć naukowa"?
Bardzo proszę o wskazówki!! Nie ukrywam, że jestem podłamana obecną
sytuacją.