Dodaj do ulubionych

Czy doktorat to był błąd

14.07.08, 11:03
Wyżale się tutaj - bo nie mam gdzei kończe doktorat (biotech). Nie mam szans na zatrudnienie na uczelni. Wczoraj od teścia ułyszałam; że nie znajdę pracy, że będe ciężarem dla męża - że to była moj fanaberia a najważniejsza jest praktyka (najlepiej po średniej od razu do pracy). Czy ktoś z was spotkał się z tak negatywną oceną swojej drogi? Czy może zgadzacie się w jakimś stopniu z tą opinią?
Obserwuj wątek
    • kiecha3 Re: Czy doktorat to był błąd 14.07.08, 11:09
      jest w tym trochę racji... popatrz na ogłoszenia "dam pracę" tam chcą człowieka 25-letniego, po studiach (często dziennych) i do tego ze stażem pracy.. a kiedy tak na prawde ten student ma to zrobić...

      z doktorem jest podobna sytuacja.. choć może i poważniejsza.. nie ma stażu pracy(z regóły) jest w okolicach 30tki, a z racji wykształcenia trzeba mu więcej zapłacić.. potencjalnie nie opłaca się zatrudniać dr...
      chyba że trafi ci się od razu etat w firmie specjalizującej się w twojej dziedzinie, która będzie szukac takiego specjalisty jakim jesteś.. ale czesto to mrzonki...
      • joannah31 Re: Czy doktorat to był błąd 14.07.08, 11:17
        Ależ ci zazdroszczę dziewczyno, Doktorat z biotechnologii daje Ci
        znacznie więcej możliwości znalezienia pracy niż mnie-humaniście,tak
        też możesz podejść do problemu. I nie daj sobie wmówić, że
        zmarnowałaś lata na prowadzenie badań, bo to TWOJA PRACA i TWÓJ
        WYSIŁEK. To, że w polsce w d... mają naukę, to nie znaczy, że ty
        masz się nie szanować!
        • rajko81 prośba o kontakt 26.09.08, 13:41
          szukam doktorantów z Warszawy, którzy na łamach gazety ( jako
          bohaterowie reportażu) opowiedzą o kuriozach doktoratu np. głodowe
          stypendia, albo ich brak, beznadziejna praca, branie jakichkolwiek
          zleceń, byle tylko powiązać koniec z końcem, zero wsparcia z
          uczelni, a przy tym publikacje, zajęcia ze studentami, pisanie pracy
          itp. Chętnych proszę o kontakt: rajko81@gazeta.pl
          • yellow_tiger Re: prośba o kontakt 29.09.08, 12:51
            "szukam doktorantów z Warszawy, którzy na łamach gazety ( jako
            bohaterowie reportażu) opowiedzą o kuriozach doktoratu np. głodowe
            stypendia, albo ich brak, beznadziejna praca, branie jakichkolwiek
            zleceń, byle tylko powiązać koniec z końcem, zero wsparcia z
            uczelni, a przy tym publikacje, zajęcia ze studentami, pisanie pracy
            itp. Chętnych proszę o kontakt: rajko81@gazeta.pl"

            To się nazywa obiektywy reportaż:) A nie lepiej od razu napisać artykuł pod
            tytułem "Doktorat jest do bani"? Teza ta sama a nieco czasu zaoszczędzisz
            spisując sprawozdania...no i najlepsze, zawsze możesz napisać "jak wszyscy
            wiedza", "z anonimowego źródła" czy "znajomy doktorant który nie chciał
            występować pod nazwiskiem".
            Btw doktorat polega na publikowaniu, zajęciach ze studentami i pisaniu pracy.
            Taka robota...
    • carduelis Re: Czy doktorat to był błąd 14.07.08, 11:53
      No to chyba jakieś żarty ;-) Doktorat z biotechnologii na pewno nie zamyka drogi
      do znalezienia dobrej pracy. Wręcz przeciwnie! Jeśli nie znajdziesz pracy na
      uczelni to już na pewno w jakimś labie. A w dobrym laboratorium zarabia się
      znacznie więcej niż na uczelnianym etacie (w Polsce oczywiście). W takim wypadku
      nijak nie będziesz ciężarem dla męża. Głowa do góry :-)
    • krysiulka Re: Czy doktorat to był błąd 14.07.08, 12:08
      > (najlepiej po średniej od razu do pracy)

      Hahaha, świetne.
      Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. A to, czego sie nauczyłaś jest Twoje
      i nikt Ci tego nie zabierze. Biotech to dobra branża, będzie już tylko lepiej :))))
      I oby Mąż nigdy nie stał sie ciężarem dla Ciebie :)))))
    • autumna Re: Czy doktorat to był błąd 14.07.08, 15:58
      Jasne, najlepiej było zostać pomocnikiem murarza - dobre zarobki i pracy od groma. Puść to gadanie mimo uszu i nie martw się brakiem zatrudnienia na uczelni - większość osób w takiej sytuacji po początkowym okresie rozżalenia skacze z radości, że ich nie przyjęto, bo znajdują o wiele lepsze posady lub zakładają własną działalność.
      • meiga Re: Czy doktorat to był błąd 13.08.08, 20:06
        Ja jestem na razie po I roku studiów doktoranckich. Pracuję, owszem, na rodzimej
        uczelni, ale na godziny zlecone i w ramach bezpłatnych praktyk doktoranckich.
        Żeby się utrzymać muszę pracować jeszcze na dwóch innych uczelniach (jedna z
        nich jest poza Krakowem), oczywiście, o stypendiach na naszym Wydziale
        Filologicznym ani widu ani słychu. Etat na polskiej państwowej uczelni to coś
        stabilnego, ale na pewno niezbyt dobrze płatnego.
        Podróżowałam trochę po Europie, byłam na kilku stypendiach za granicą i wciąż
        nie mogę się nadziwić, czemu w Polsce tak mało pieniędzy z budżetu
        przekazywanych jest na naukę i dlaczego tak rzadko (zwłaszcza w humanistyce)
        praktykuje się tworzenie konkretnych zespołów badawczych z jakąś myślą
        przewodnią, w których doktorant mógłby ze swoją pracą być częścią jakiejś
        większej całości.
        Zaś jeśli chodzi o twojego teścia, to myślę, że nie powinnaś się przejmować.
        Ciągłe rozwijanie siebie, dążenie do wiedzy jest skarbem, którego wartość nie
        każdy jest w stanie pojąć. Tak samo zresztą nie każdy zdaje sobie sprawę, jaki
        nakład pracy trzeba włożyć, aby do obrony doktoratu doprowadzić.

        Pozdrawiam Cię najserdeczniej, uszy do góry! Justyna
    • krzyspp1 Re: Czy doktorat to był błąd 15.07.08, 08:51
      strasznie dziwny ten twoj tesc. nie chce uzywac mocniejszych slow,
      bo admin wytnie. ale chyba wiadomo co mam na mysli...
      a co na to maz? podpisuje sie pod tatusiem czy trzyma twoja strone?
      ale jak znam zycie to tatus tobie nagada, ze to strata czasu itp,
      itd. a wsrod znajomych chwali sie, ze synus ma zone z dr.
      taki lajf...coz robic...
    • hatchet01 tak/nie 15.07.08, 21:31
      odpowiedz sobie sama: czy tego chciałaś? jeśli tak, to brawo! nie była to strata
      czasu.

      nie znam Twojej osobistej sytuacji, ale żona kolegi, już dr matematyki, nagle po
      dr odkryła, że ona nie ma co z sobą zrobić. nie wiem, dlaczego nie została na
      uczelni, ale był to przykład osoby, która rozpoczęła drat, bo nie miała co z
      sobą zrobić po mgr, a nie chciała być nauczycielką w szkole. jeśli jesteś osobą
      taką, jak opisana tutaj, to BYŁA TO STRATA CZASU!

      zrób własny "rachunek sumienia". imho, po biotechu masz więcej możliwości niż po
      matematyce, literaturoznawstwie, filozofii, historii, itp.
    • storczyk81 Re: Czy doktorat to był błąd 16.07.08, 14:21
      mnie w pytaniu chodziło o to czy z tytułe mdr jest trudniej czy
      łatwiej znaleźć pracę
      a tu kwestie czy mąż mnie utrzymuje czy nie (skąd w tobiealba tyle
      jadu?) ale odpowiem: mam stypendium + umowę zlecenie ralizuje już
      trzeci grant - na utrzymanie mi by spokojnie starczyło. Tym bardziej
      że mam swoje mieszkanie bez kredytu. Pracowałam przed doktoratem, a
      chciałam go zrobić bo w pracy, (Instytut) bo mgr byłam tylko
      technikiem. Jak poznałam mojego męża to akurat parę miesięcy
      poźniej on stracił pracę. A chodziło mi tylko o to: czy łatwiej czy
      trudniej znaleźć pracę. Niepotrzebnie opisala kto mi powiedział że
      jej nie znajdę :((((
    • eksdoktorant Re: Czy doktorat to był błąd 19.07.08, 12:16
      alba.alba napisała:

      > Wejdź sobie na forum "Po doktoracie" tam jest dużo wątków w tonie
      > pesymistycznym
      > na temat braku pracy po doktoracie.

      Ty to umiesz ludziom dodać otuchy. ;)
      Wczoraj zadebiutowałem na tamtym forum, może ludzie wreszcie
      przejrzą na oczy.
      • pr0fes0r Re: Czy doktorat to był błąd 29.07.08, 17:41
        Heh, sporo bzdur jak na jeden artykuł.

        "Poznańskie uczelnie w żaden sposób nie gwarantują ich absolwentom zatrudnienia,
        a to nie jedyna przykra niespodzianka dla doktorantów."

        Niespodzianka? Jaka niespodzianka? Istnieje w ogóle jakiś sektor kształcenia,
        który gwarantuje absolwentom zatrudnienie poza szkołami policyjnymi i
        wojskowymi, tudzież zawodówkami przyzakładowymi? GDZIEKOLWIEK NA ŚWIECIE?
        Artykuł rozpoczęty od tezy z kosmosu nie może być wiarygodny.

        "- Finanse są jednym z największych problemów doktoranta - mówi Emanuel
        Kulczycki, doktorant Wydziału Filozofii UAM, działający w Samorządzie Doktoranckim."

        Jak również i jakichś 85% mieszkańców Polski. Dodajmy jeszcze, że gdzie jak
        gdzie, ale na kierunku filozofia chyba nie ma ludzi przekonanych, że jego
        ukończenie stanowi gwarancję zarobków z najwyższego przedziału GUS?

        "Przykładowo pod koniec roku akademickiego niektórzy doktoranci muszą składać
        sprawozdania ze swojej pracy dydaktyczno-naukowej i opinię promotora trzykrotnie
        - bo jest to ich obowiązkiem, przy składaniu podania o stypendium doktoranckie
        (które jest przyznawane na rok) i przy podaniu o stypendium naukowe."

        Straszne, po prostu przerażające. Trzy razy muszą biedacy składać, paluszki im
        poodpadają od stukania w klawiaturę. Co z tego, że pierwsze powinno opisywać
        postępy w pracy, drugie koncentrować się na planach na kolejny rok, a trzecie
        dowodzić zasług badawczych kandydata uzasadniających wypłacenie mu dodatkowych
        funduszy.

        Za komuny to się nazywało "sezon ogórkowy", teraz niestety coraz częściej
        "dziennikarstwo polskie".
    • dalatata Re: Czy doktorat to był błąd 31.07.08, 12:01
      nie. i zachecalbym do kupienia tesciowi mlotka do mocnego puknieciea sie w
      glowe. dokotrat to jest duze osiagniecie bez wzgledu czy znajdziesz czy nie
      znajdziesz pracy na uczelni. i powinnas byc z niego dumna i to bardzo. i
      wlasciwie jak dla mnie, dalsza dyskusja jest niepotrzebna na ten temat
      • eu-iza Re: Czy doktorat to był błąd 01.08.08, 14:21
        Dorób 3-semestralne studia z diagnostyki laboratoryjnej (można je robić
        pracując) i możesz szukać pracy w diagnostyce laboratoryjnej (PCR, real-Time,
        sekwencjonowanie, ogólnie genetyka). Całkiem ciekawa i dobra praca.
        • bogema Re: Czy doktorat to był błąd 07.08.08, 10:04
          A co to w ogóle za dyskusja jest? Gdyby powiedział tak ojciec, to
          rozumiem, że można się martwić. Ale teść???? Czy teściowa???? A jak
          Ci powiedzą, że bibeloty na regale stoją w niewłaściwej kolejności,
          to szybciutko poprzestawiasz? Obrałaś pewną drogę i pewien sposób
          życia rozważywszy przedtem plusy i minusy, na ile w tym czasie było
          to możliwe. Wybrałaś najlepiej, jak potrafiłas. I tego się trzymaj.
          A co przyniesie życie i jak się ukształtuje rynek, tego nikt nigdy
          nie przewidzi. Easy, naprawdę.
    • stokrotka_polna3 Re: Czy doktorat to był błąd 07.08.08, 16:20
      Ja sie spotkałam z negatywną oceną, nawet osoby mi wtedy najbliższej (co
      niestety bolało). U mnie było tak, że pracę już miałam i doktoryzowanie się
      uznano za fanaberię, bo przecież "zjada" czas, kasy raczej nie przynosi. Nie
      poddałam się, każdy ma jakąś drogę. Dziś, po obronie, wiem, że to była decyzja
      słuszna, ba, zostałam nawet doceniona przez tych, którzy mnie wcześniej
      krytykowali. Nie poddawaj się, życzę napisania dobrego doktoratu i obrony.
      Powodzenia.
      • reniqe Re: Czy doktorat to był błąd 07.08.08, 16:33
        to co robisz robisz dla siebie nie zwracaj uwagi na tescia, tak jak
        wczesniej napisali to jest twoja praca twoj wysilek i twoja nagroda
        po obronie rozprawy i nikt ale to nikt Ci tego nie odbierze!!! nie
        poddawaj sie i trzymam kciuki
    • kostkiewicz321 Re: Czy doktorat to był błąd 13.08.08, 11:56
      Jeśli zrobiłaś doktorat po to żeby tylko był i nie ma z tego większego pożytku
      (pracy, pieniążków, satysfakcja to trochę mało) - to był błąd. Obecnie masz
      chyba dwa wyjścia: emigracja lub zawodowa degradacja w kraju. W Polsce trzeba
      raczej ludzi to prostych prac i szybko się to nie zmieni.
      Mimo, że sam od niedawna jestem zatrudniony na uczelni jako adiunkt to próbuję
      się wyrwać zagranicę jednak znalezienie dobrej posady nie jest takie proste i
      szybkie. Mimo, że siedzę w perspektywicznej IT to nie widzę tutaj szans rozwoju.
      Na Twoim miejscu nie przejmowałbym się tym, że Cię nie zatrudnili na uczelni.
      Jeśli chcesz zrobić karierę to wyjdzie Ci to tylko na zdrowie.
          • gabi_10 Re: Czy doktorat to był błąd 26.09.08, 14:11
            No własnie....Ja też mam wrażenie, że najszybciej to dostałabym
            pracę po zawodówce....jako fryzjer, murarz, pomocnik murarza
            cukiernik czy ktokolwiek. Ide do pracy, męcze sie fizycznie, wraca,
            oglądam durny serial, i ide spać....Wprawdzie jestem dopiero na
            poczatku swojej naukowej drogi, ale tez mam wiele pesymistycznych
            myśli....Z moja magisterką-nawet zrobioną z wyróznieniem i na
            prestiżowej uczelni-mogę co najwyżej zostac kasjerką w skelpie lub
            kurą domową. Jestem młoda i bez doświadczenia-ale jak bede siedziec
            w domu i czekac ze praca w zawodzie (nauczyciel niestety) spadnie mi
            z nieba to za 5 lat na rynku pracy bede stara i bez
            doświadczenia....Więc wybrałam doktorat-tym bardziej że mi go
            zaproponowali-i -moze jestem nieskromna-ale czuję że mam talent i
            robię to z pasji. Tylko jest mi cholernie przykro,że wszedzie gdzie
            pojawia się szansa na pracę potykam się o brak znajomośći...Nie
            wiem-może to moja naiwnośc-ale wierze, że z doktoratem łatwiej
            bedzie mi sie dostac na etat do szkoły jako nauczyciel....Czy to
            takie wielkie marzenie? Ironia, że gdy ktoś czuje prawdziwie
            powołanie do zawodu nie ma nawet możliwośći by skonfrontować
            wyobrażenia z rzeczywistością....
            • nickwmig Re: Czy doktorat to był błąd 26.09.08, 16:02
              gabi_10 napisała:

              > No własnie....Ja też mam wrażenie, że najszybciej to dostałabym
              > pracę po zawodówce....jako fryzjer, murarz, pomocnik murarza
              > cukiernik czy ktokolwiek. Ide do pracy, męcze sie fizycznie,
              > wraca,
              > oglądam durny serial, i ide spać....Wprawdzie jestem dopiero na
              > poczatku swojej naukowej drogi, ale tez mam wiele pesymistycznych
              > myśli....Z moja magisterką-nawet zrobioną z wyróznieniem i na
              > prestiżowej uczelni-mogę co najwyżej zostac kasjerką w skelpie lub
              > kurą domową. Jestem młoda i bez doświadczenia-ale jak bede
              > siedziec
              > w domu i czekac ze praca w zawodzie (nauczyciel niestety) spadnie
              > mi
              > z nieba to za 5 lat na rynku pracy bede stara i bez
              > doświadczenia....

              Nie bardzo widzę sens pchania się na studia doktoranckie z takim
              podejściem.
              Ale cóż, pewnie niebawem kolejna "wybitna jednostka" zasili szeregi
              doktorantów. I na ładnych parę lat problem bezrobocia z głowy.
              Rodzina nie będzie się czepiać, a i ubezpieczonko będzie.
              Miała rację pewna prawniczka od jakiegoś czasu nieudzielająca się na
              forum, która pisała o uciekaniu w doktorat przed bezrobociem.

              > Nie
              > wiem-może to moja naiwnośc-ale wierze, że z doktoratem łatwiej
              > bedzie mi sie dostac na etat do szkoły jako nauczyciel....Czy to
              > takie wielkie marzenie?

              Robić doktorat po to, żeby zostać nauczycielem w polskiej
              szkole???!!!
              No nie, teraz to już mnie rozwaliłaś na łopatki.

              Dobra rada: popracuj nad samooceną.
              • gabi_10 Re: Czy doktorat to był błąd 26.09.08, 16:25
                Muszę się bronić:)
                Otóż-studia doktoranckie robię, bo czuję, że jestem dobra w mojej
                dziedzinie-i może nieskromna-ale chyba mam talent-o czym świadczą
                najlepiej moje osiągnięcia i fakt, że doktorat mi zaproponowano.
                Nie jest to mój sposób na walkę z bezrobociem, bo obawiam się, że
                tytuł doktora wcale mi w znalezieniu pracy nie pomoże-poza tym mam
                męża, dziecko-i też chciałabym w końcu zacząć zarabiać (kredyty i te
                sprawy), a nie pozostawać na utrzymaniu męża. Ale jedyna praca jaką
                mi dzisiaj oferują to praca w sklepie na kasie. I taka jest prawda.
                Nie pójdę do banku czy urzędu (jakby mnie chcieli...)-bo trzeba byc
                dyspozycyjnym-a studia doktoranckie wymagają ode mnie dojazdów na
                uczelnię co najmniej raz w tygodniu ponad 200 km.

                Tak-chcę zostać nauczycielem! nawet nauczycielem z doktoratem! Bo
                mnie nauczyciela-magistra nie chcą, a na pracę na uczelni szansa
                prawie żadna...
                • bumcykcyk2 Re: Czy doktorat to był błąd 29.09.08, 13:37
                  gabi_10 napisała:

                  > Tak-chcę zostać nauczycielem! nawet nauczycielem z doktoratem! Bo
                  > mnie nauczyciela-magistra nie chcą, a na pracę na uczelni szansa
                  > prawie żadna...

                  Coś jest z Tobą nie tak, skoro nie chcą Cię na zwykłego nauczyciela.
                  To śmieszne zarobki i chętnych jest niewielu. Z doktoratem tym
                  bardziej nie będą Cię chcieli, bo po co im kłopoty z przemądrzałym
                  pracownikiem? Pomyślą, że chcesz wygryźć dyrekcję... patrz do przodu
                  i stawiaj sobie bardziej ambitniejsze cele niż praca z bachorami w
                  szkole. Inaczej ciągle będziesz w życiu sekowana i wciskana przez
                  innych w glebę. Pozdrawiam

                  • gabi_10 Re: Czy doktorat to był błąd 29.09.08, 14:33
                    otóż wszystko ze mną jest w jak najlepszym porządku:) Prowadziłam
                    kilka lekcji audytoryjnych, byłam oceniana przez wielu metodyków-i
                    zawsze miałam bardzo wysokie noty. Poza tym naprawde czuję że
                    realizuję się w szkole (pracowałam na zastępstwo-ale tylko przez 2 m-
                    ce)...Niestety chętnych jest więcej niż myślisz-podń w szkołach lżą
                    całe sterty i rzadko przyjmują tych którzy naprawde się do tego
                    nadają-częsciej tych, któzy mają znajomości...Raz zamisat mnie
                    przyjęli faceta, który studia skonczył 10 lat temu i ie pracował w
                    zawodzie...ba....nie miał nawet kwalifikacji pedagogicznych! został
                    wysłany na studia podyplomowe i już....Wazne że był dobrym
                    przyjacielem dyrektorki...kolejnym razem przegrałam z siostereznica
                    dyrektora-nawet nie chciał zobaczyc mojego podania. Może inaczej
                    jest w dużych miastach-gdzie jednak szkoły chcą byc konkurencyjne i
                    dbaja o wykwalifikowaną kadrę-ale na moim zadupiu (za
                    przeproszeniem;)) liczą sie znajomości. Tytułu doktora nie ma nikt w
                    najbliższej okolicy-i wsyzcy żyją pamięcią o zmarłym 15 lat temu
                    profesorze X., który ukonczył doktorancie studia. Dlatego myślę, że
                    z tytułem bęzie mi atwiej-poza tym, w przeciwienstwoe do jednaj z
                    koleżanek, któa głos zabrała powyżej, mam projekt, zebraną
                    literaturę i mnóstwo pomysłów jak go opracować-bo i wart jest
                    opracowania! Wyprowadzic sie do duzego miasta nie chcę, bo po
                    pierwsze czuję sie mocno związana z moją okolicą, po drugie-tu ma
                    pracę mój mąż, tu mamy dom itd. Poza tym-moze jestem trochę
                    siłaczką, ale uwazam, że wiejskim dzieciakom tez sie coś należy!
                    Dlaczego mają byc uczeni przed niedouków?????Wiem, że wiedza, któą
                    zdobyłam na studach maggisterkch mi w zupełności wystarczy-tylko że
                    z nią nie chcą mnie przyjąc do pracy--może dr przed nazwiskiem coś
                    zmeini? Dodatkowym argumentem jet fakt, że naprawde czuję, że jeśli
                    nie będe się dalej uczyc-przestanę się rozwijać! Doktorat chcę robic
                    dla siebie-ale wątpliwości mam-a te rodzą sie głónie na skutek
                    trudności finansowych...I braku zrozumienia ze strony otoczenia
                    (pomijając męża-ten jest naprawde wyrozumiały...)
              • alba.alba jestem 27.09.08, 09:58
                nickwmig napisał:
                > Miała rację pewna prawniczka od jakiegoś czasu nieudzielająca się na
                > forum, która pisała o uciekaniu w doktorat przed bezrobociem.

                Cały czas was czytam. Chętnie bym pisała, ale niestety moje posty były z cenzorską upartością po cichu wykasowywane, więc przestałam. Jednak cieszę się, że coraz częściej poglądy zbieżne do moich inni wyrażają własnymi słowami. Jak będzie takich osób więcej, to założycielka forum chyba stanie przed dylematem: albo cenzura albo wymarcie forum jak będzie usuwała większość postów.
                  • nickwmig Re: jestem 30.09.08, 15:06
                    rilian napisał:

                    > dlaczego wszystko na założycielkę? adminów jest kilkoro.

                    To może niech się Szanowni Admini ujawnią, żeby było wiadomo, na
                    czyje ręce składać reklamacje np. za zbanowanie (nie ukrywam, że do
                    poprzedniego nicka byłem bardzo przywiązany.)
              • rytr Re: Czy doktorat to był błąd 28.09.08, 11:31
                > > Nie
                > > wiem-może to moja naiwnośc-ale wierze, że z doktoratem łatwiej
                > > bedzie mi sie dostac na etat do szkoły jako nauczyciel....Czy to
                > > takie wielkie marzenie?

                To po prostu bez sensu.
                Nie dostaniesz łatwiej pracy w szkole mając doktorat. Może być wręcz przeciwnie
                - dyrektorzy polskich szkół wcale nie patrzą przychylnie na nauczycieli z
                doktoratem. Dodatek finansowy za doktorat też śmieszny - jakieś 100 PLN, ale z
                punktu widzenia dyrektora - po jaką cholerę ma przyjmować nauczyciela na staż za
                900 zł na rękę jeżeli może za 800 bez doktoratu?

                Czekając w domu aż praca w zawodzie spadnie Ci z nieba, z pewnością się na nią
                nie doczekasz. Nawet wysyłając CV do szkół masz małe szanse. Trzeba pochodzić,
                popytać, poszukać. Czasem - przeprowadzić się do innego miasta, bo akurat tam
                jest ciekawa oferta. Doktorat nie jest rozwiązaniem, no chyba, że dostaniesz
                potem posadkę na uczelni;)

                Jeżeli chcesz być nauczycielem - chwała Ci za to - podziwiam. Jestem pedagogiem
                - w szkole wytrzymałam łącznie 3 lata i mam nadzieję nigdy więcej do placówki
                edukacyjnej nie trafić.
                • adept_ltd1_net Re: Czy doktorat to był błąd 28.09.08, 12:15
                  przypomniała mi się historia kolegi, który po obronie doktoratu został zawezwany
                  do dyrektora i poproszony o nieujawnianie stopnia, bo dyrektor go zwolni...
                  (wspomniana niżej pensja, a, jak sądzę, też obawy przed konkurencją o stanowisko).
            • niewyspana86 Re: Czy doktorat to był błąd 26.09.08, 16:14
              Zatrudnianie nauczycieli z tytułem doktora dla szkoły ze względów
              finansowych jest po prostu nieopłacalne i większe szanse ma tutaj
              magister. Po drugie dziś kładzie się większy nacisk na umiejętności
              pedagogiczne nauczyciela, a nie merytoryczne, wiedza na poziomie
              magisterskim w zupełności wystarczy, by podołać intelektualnym
              potrzebom licealistów. Doktor w szkole to trochę bez sensu, choć
              zdarzają się takie przypadki.

              A tak z innej beczki, mam straszny dylemat: wybrać dość dobrze
              płatną pracę po mgr, czy robić doktorat z dziedziny, w której jestem
              świetna. Po obu stronach tyle samo plusów i minusów. Umiejętność
              dokonania właściwego wyboru byłaby wielką sztuką. W tym sęk, iż w
              życiu nie da się wszystkiego przewidzieć.
    • agusia.dr Re: Czy doktorat to był błąd 28.09.08, 23:00
      Kochanieńka ... ja poszłam do pracy zaraz po liceum ... pracowałam i uczyłam się
      równocześnie ... po magistrze miałam tak dość że zrobiłam sobie 8 lat przerwy a
      teraz strasznie chciałabym się doktoryzować ale nie mam pojęcia jak się za to
      zabrać ... brak pomysłów na temat ... no i nie bardzo wiem na czym te badania
      mają polegać i jakie wnioski mają dawać ... ale powiem ci jedno ... ja
      zasiedziałam się i stwierdziłam że się cofam i nic już nowego w moim życiu się
      nie dzieje ... i dlatego chce zrobić doktorat ... a ja na twoim miejscu
      poszłabym dalej ... na profesora a co.
      • rytr Re: Czy doktorat to był błąd 29.09.08, 09:03
        >brak pomysłów na temat ... no i nie bardzo wiem na czym te badania
        > mają polegać i jakie wnioski mają dawać ...
        Poważnie? To po co robić doktorat, jeżeli się nie wie, co się chce badać?


        > zasiedziałam się i stwierdziłam że się cofam i nic już nowego w moim życiu się
        > nie dzieje ... i dlatego chce zrobić doktorat ...
        acha. Dlatego.
        A nie lepiej iść na jakieś ciekawe studia podyplomowe?
        • nickwmig Re: Czy doktorat to był błąd 30.09.08, 15:03
          rytr napisała:

          > > zasiedziałam się i stwierdziłam że się cofam i nic już nowego w
          > > moim życiu się
          > > nie dzieje ... i dlatego chce zrobić doktorat ...

          > acha. Dlatego.
          > A nie lepiej iść na jakieś ciekawe studia podyplomowe?

          Nie, bo studia podyplomowe nie dają ubezpieczenia (?) ani takiego
          prestiżu jak "studia" doktoranckie. Dlatego lepiej zasiedzieć się na
          doktoranckich.
          A że na podyplomowych człowiek być może nauczyłby się więcej
          konkretnych, praktycznych rzeczy, to inna sprawa...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka