Dodaj do ulubionych

parę słów o dr migalskim ale z innej beczki.

22.01.09, 21:54
dużo ostatnio było słychać o konflikcie prof Iwanek vs dr Migalski.
zastanawiam się nad jedną kwestią.
ciekawe dlaczego dr Migalski nie walczył z układami na uczelni (ach)
w czasie kiedy studiował polonistykę na UŚ w latach 90. jakimś cudem
nie mówił o agenach UB w czasie studiów na politologii.też na UŚ nie
miał nic przeciwko kiedy uczelnia dała mu tytuł i nazwisko Dopiero
kiedy został dr i dawny układ stanął na drodze habilitacji już jako
osoba publiczna narobił szumu? . Niech nie wmawia że jest to
zagrywka polityczna bo nie jest!!!!!!!!!!!!!!!. zbowidowiec w
krótkich majteczkach.
Obserwuj wątek
      • niewyspany77 Re: parę słów o dr migalskim ale z innej beczki. 23.01.09, 10:54
        fajnie sobie gdybacie, ale czemu nikt nie zauwazy, ze dr M. (imho) ma bardzo
        skromny dorobek (ok, oceniam ilosciowo, ale zaraz mu stuka 8 lat po
        doktoracie!). Skrytykowal "uklad" i obrywa - ok, ale jakie to ma znaczenie wobec
        faktu, ze jego caly dorobek to glownie medialne komentarze? co ma polityka do
        wymaganego "znacznego dorobku naukowego"?

        chcecie zdrowego systemu nauki polskiej - fajnie. tylko teraz broni sie kogos,
        co do ktorego sa watpliwosci, czy naprawde zasluguje. ja juz teraz wiem, ze bez
        ~30 recenzowanych tekstow, w tym co najmniej 2 recenzowanych dowolnym
        zagranicznym journalu - nigdzie mi nie otworza habilitacji. a i tak takie
        wymagania habilitacyjne uwazam za bardzo slabe.


          • niewyspany77 Re: parę słów o dr migalskim ale z innej beczki. 23.01.09, 11:46
            zartujesz? licytacja dorobku w dol "ten zrobil mniej" i transpozycja tego na
            zadania "wiec mi sie tez nalezy" to ma byc niby usprawiedliwiwnie? sorry, ale ja
            sie nie zgadzam - skoro jest taki rzutki w pogladach i ocenianiu, to raczej
            kazda RW powinna wziac pod uwage wlasnie WYLACZNIE merytoryczne argumenty (by
            uniknac wiadomo czego) a te sa takie jak kazdy widzi - slabo. wiec prawem, a
            nawet obowiazkiem RW jest odmowa.
              • adept44_ltd Re: parę słów o dr migalskim ale z innej beczki. 23.01.09, 12:38
                wszyscy tu spekulujemy, bo nie wiemy, co wydarzyło się na tej RW ani nie
                czytaliśmy prac Migalskiego, ale
                1. ilościowo jest to takie minimum (nie wiem natomiast jak przedstawia się ta
                sprawa jakościowo, no i raczej nie są to dobre miejsce publikacji),
                2. przede wszystkim, jak się zdaje (ale nie czytałem, więc to spekulacja)
                książka hab. Migalskiego tematycznie pokrywa się z połową jego dorobku!!!, a to
                nie jest dobrze widziane,
                3. i jeszcze małe pytanie - czy wydawnictwo sejmowe, gdzie wyszła książka
                stosuje standardy wydawnictw naukowych, czy ktoś polecił książkę do druku???
                4. co do reszty, różnie to bywa,i sprawa jest niestety "polityczna" od samego
                początku, bo w komisji były takie orły bezstronności... jak dr hab. A. Dudek,
                którego zaślepienie na rzeczywistość miałem okazję obserwować parę razy; z
                drugiej strony - nie chce mi się wierzyć w ten ogólnopolski spisek, spowodowany
                przez zatarg z jakimś ubekiem, RW chyba zdawała sobie sprawę, że będzie medialna
                afera. Więc albo było coś merytorycznego, o czym nie wiemy, albo tak wyszło,
                przypadkowo, co sugerowałby podział głosów - prawie pół na pół...
                no a poza tym wypowiedzi Migalskiego raczej nie pokazywały go jako orła intelektu...
                • charioteer1 Re: parę słów o dr migalskim ale z innej beczki. 23.01.09, 13:11
                  Kurcze, Adept, jak rozumiem z prasy, sytuacja byla taka: opinia komisji
                  jednoznacznie pozytywna, calkowity brak glosow krytycznych z rady, wynik
                  glosowania negatywny. U nas dziekan zwracal na to uwage - takie sytuacje nie
                  powinny miec miejsca. Nikt chyba wysokiej rady nie terroryzowal i nie zabranial
                  wypowiadania sie w dyskusji. Jezeli rada jest przeciw, to w protokole z
                  posiedzenia rady powinny sie znalezc argumenty uzasadniajace takie stanowisko.
                  Tu nie mamy nic poza wynikiem glosowania.

                  Tu masz cytat z listu podpisanego przez czlonkow tej rady, ze tak wlasnie bylo i
                  przeciw temu wlasnie protestuja:

                  "Fakt uniemożliwienia wszczęcia procedury habilitacyjnej dr. Markowi Migalskiemu
                  bez podniesienia jakichkolwiek merytorycznych argumentów i wbrew jednomyślnej,
                  pozytywnej ocenie jego dorobku naukowego przez Zespół powołany w tym celu przez
                  Radę Wydziału, rodzi uzasadnione podejrzenia, że o wyniku tajnego głosowania
                  zadecydowały względy niemające nic wspólnego z kryteriami, jakie określa ustawa
                  o tytule i stopniach naukowych."
                  www.rp.pl/artykul/10,250749_List_otwarty_w_sprawie_Marka_Migalskiego.html
    • dala.tata dorobek Migalskiego 24.01.09, 13:12
      tu jest wywiad z dr. Migalskim - mowi w nim o swoim dorobku, 11 ksiazek i 30
      artykulow glwonie za granica. tiny.pl/vc8z

      mam dysonans poznawczy,bo mis ie wydawalo ze on tyle nie ma.
      • dala.tata Re: dorobek Migalskiego 24.01.09, 13:22
        i rzeczywiscie ten wywiad to bardzo kontrowersyjna wersja rzeczywistosci.oto
        profil Migalskiego.

        prac.us.edu.pl/~europa-srodkowo-wschodnia/migalski.html
        nawet jesli nieuzupelniony, jkaos watpie ze opublikowal drugie tyle w 2008r.
        • adept_ltd Re: dorobek Migalskiego 24.01.09, 16:06
          te 11 książek to chyba, że w 11 książkach on ma teksty...nie wiadomo, kto
          pieprzy bzdury - on, czy dziennikarz, ale ta liczba pojawia się nie pierwszy raz.
          Te teksty najczęściej mają 5 stron... (jest i 1 stronicowy, choć zdarza się
          kilka większych) i w większości są powiązane z doktoratem i habilitacją, no ale,
          żeby coś powiedzieć tak naprawdę, to trzeba by przeczytać...
          a to zagranicą, to jak w naszych konferencyjniakach...
          • charioteer1 Re: dorobek Migalskiego 24.01.09, 16:18
            Mnie sie wydaje, ze na ilosc to jest OK, a o jakosci powinni sie wypowiedziec
            recenzenci.

            Te 11 ksiazek to jest 5 autorskich i 6 razy redakcja. W tym jedna ksiazka we
            wspolautorstwie wydana w PWN. Na 1 strone masz chyba recenzje, ale nie chce mi
            sie calosci analizowac.

            Wydawnictwa po polsku u naszych slowianskich sasiadow zdziwily mnie po raz
            pierwszy jako jedyne zagraniczne publikacje w dorobku pewnego profesora - nie z
            mojej branzy, wiec nie skomentuje. Moja kolezanka z kolei kolekcjonuje artykuly
            w czasopismach internetowych, bo u nich sie to podobno liczy do dorobku...
            • pr0fes0r Re: dorobek Migalskiego 24.01.09, 18:14
              phorum.us.edu.pl/read.php?f=7&i=1560&t=1201
              "Sprawa habilitacji Marka Migalskiego ma dwa aspekty. Po pierwsze, dr Migalski
              nie jest lubiany za swoje propisowskie sympatie przez postsldowską kadrę
              naukową. Po drugie praca, aspirująca do roli habilitacji - Czechy. Polska.
              System partyjny, wydana przez Wydawnictwo Sejmowe jest słaba, pozbawiona aparatu
              naukowego, publicystyczna. Jak można cytowac własne artykuly z "Wprost" w pracy
              naukowej? I te dwa wątki nieszczęśliwe się zbiegają."
              • charioteer1 Re: dorobek Migalskiego 24.01.09, 18:26
                pr0fes0r napisał:

                > phorum.us.edu.pl/read.php?f=7&i=1560&t=1201
                > "Sprawa habilitacji Marka Migalskiego ma dwa aspekty. Po pierwsze, dr Migalski
                > nie jest lubiany za swoje propisowskie sympatie przez postsldowską kadrę
                > naukową. Po drugie praca, aspirująca do roli habilitacji - Czechy. Polska.
                > System partyjny, wydana przez Wydawnictwo Sejmowe jest słaba, pozbawiona aparatu
                > naukowego, publicystyczna. Jak można cytowac własne artykuly z "Wprost" w pracy
                > naukowej? I te dwa wątki nieszczęśliwe się zbiegają."

                Autor: Hektor (---.kalisz.mm.pl)
                Data: 2009-01-21 00:15

                Byc moze jest slaba, pozbawiona aparatu naukowego i publicystyczna, ale standard
                recenzowania prac naukowych na forach internetowych jako nowa forma peer review
                jakos do mnie nie przemawia.
                • dala.tata Re: dorobek Migalskiego 24.01.09, 19:15
                  do mnie tez nie. ale bardziej nie odpwoiada mi omawianie w mediach swojego
                  wlasnego dorobku, habilitacji, decyzji rady itd itd. Migalski wykorzystuje to,
                  ze ma dostep do mediow. wiekszosc nie ma i musi sobie radzic samemu - nikt ni
                  stanie ich w obronie. a zresza, czy wyobrazamy sobie, ze kazdy niespelniony
                  doktor bedzie omawiac swa habilitacje prasie codziennej?
              • adept44_ltd Re: dorobek Migalskiego 24.01.09, 21:56
                tego samego autora z forum:


                "Tekst T. Pietrzykowskiego przeczytałem. Faktem jest, że środowisko naukowe jest
                w dużej mierze związane z PRLowską optyką, znajdziemy tu donosicieli, cenzorów,
                członków KC, KW, KM i POP PZPR, którzy ze względów etycznych nie powinni
                wykładac. Ale jednocześnie nadal stwierdzam (nie z pozycji kryptokomuchowatych).
                że byc dobrym publicysta politycznym, a politologiem; to dwie różne kwestie.
                Prace dr M.Migalskiego, przy całym dla Niego szacunku, mają często ów
                publicystyczny charakter. Pisząc o partiach politycznych warto chyba odwoływac
                się w oryginale (a nie za kimś) do kanonów literatury politologicznej: M.
                Duvergera, G. Sartoriego. P. Maira, G. Asha, A. Szczebiaka i innych oraz
                polskiego dorobku w tym zakresie, np. K. Sobolewska-Myślik, T. Godlewski, etc.
                Myślę, że nowa ustawa o stopniach i tytułach naukowych pozwoli na uczciwą i
                obiektywną ocenę dorobku dr Migalskiego i innych. Pozdrawiam."
                • charioteer1 Re: dorobek Migalskiego 24.01.09, 22:14
                  Adept, rece opadaja, naprawde. Jezeli prof. dr hab. Hektor napisze to samo jako
                  recenzent w przewodzie habilitacyjnym, albo przynajmniej opublikuje to w formie
                  recenzji w 'Stosunkach miedzynarodowych' jako Hektor Hektorowski, to bedzie to
                  dla mnie miarodajna opinia. Moje wypowiedzi forumowe tez bedziesz cytowal?
                  • adept44_ltd Re: dorobek Migalskiego 24.01.09, 22:26
                    pieścimy się? nie? -aż ręce opadają...

                    ja tę książkę przeczytam i wtedy powiem, gdzieś tam na początku zaznaczyłem, że
                    spekuluję i teraz szukam uzasadnień, jak się pomylę, to powiem, zapewniam.
                    Postępujesz zresztą dokładnie tak samo, tylko z przeciwnymi założeniami...
                    aaa - i zakładam, że może być tak, jak Hektor pisze, a jeśli jest, no to kicha...
              • flamengista ależ sprawa jest bardzo prosta 25.01.09, 00:14
                "Pięcioosobowy zespół profesorów po zapoznaniu się z moim dorobkiem jednogłośnie
                poparł mnie, ale sam wniosek na posiedzeniu rady wydziału stosunków
                międzynarodowych i politycznych upadł"

                Skoro uznali dorobek za wystarczający, to należało otworzyć przewód.

                Jeśli praca jest słaba - to należało ją na kolokwium uwalić.

                Ale to dwie różne sprawy. Problem, że Migalskiemu nawet nie dano szansy - mimo
                że sama komisja uznała jego dorobek za dobry. To jest właściwy problem.
    • 0oo.owieczka Dorobek;) 02.02.09, 19:09
      wyborcza.pl/1,75478,6228596,Marny_dorobek_naukowy_dr_Migalskiego_.html
      "Dorobkiem naukowym dr Migalskiego zajął się profesor dr hab.
      Lubomir W. Zyblikiewicz z Wydziału Studiów Międzynarodowych i
      Politycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego. Napisał w tej sprawie
      list do "Gazety Wyborczej". Oto jego treść: "

      "Choć w ciągu ostatnich kilku dni padło mnóstwo ostrych słów i
      nierzadko usiłowano wprowadzić w błąd opinię publiczną, zamierzałem
      nie brać udziału w tym sporze. Do napisania tego krótkiego listu
      najpierw skłonił mnie "bohater", dr Marek Migalski, który w
      wywiadzie dla "Dziennika" (16 stycznia, s. 19), w odpowiedzi na
      sugestię, że być może zadecydował "niedostateczny dorobek",
      zapewnił: "Jestem autorem, współautorem lub współredaktorem 11
      książek, napisałem 30 artykułów naukowych opublikowanych w
      większości za granicą." Trudno mi odpowiedzieć na pytanie, dlaczego
      nie obawiał się, że bardzo często kłamstwo ma jednak krótkie nogi.

      Otóż, wbrew temu, co twierdzi wcześniej, każdy z głosujących miał
      możliwość zapoznania się z jego dorobkiem. Nawet pobieżne
      przyjrzenie się dostarczonym publikacjom pozwala stwierdzić, że
      rzecz się ma zgoła inaczej niż często w tych dniach powtarza. Biorąc
      pod uwagę dorobek powstały po doktoracie, a więc nie uwzględniając
      publikacji pracy doktorskiej, 'Koncepcja "mostu między Wschodem a
      Zachodem" Edwarda Benesza' (dr Migalski nie wspomina o żadnych
      zmianach) i pracy habilitacyjnej, pozostaje 9 pozycji, w których
      teksty Jego autorstwa liczą w sumie 386 stron. Dość często w naukach
      społecznych to objętość jednej tylko książki. Co więcej, potrafi dr
      Migalski przypisać sobie "książki", w których jego autorstwa jest po
      1 (jednej) stronie. Po "swych" książkach wymienia on "pozostałe
      publikacje naukowe", w liczbie 27, przy czym niektóre z nich
      stanowią części już wcześniej wymienianych książek. Jeśli dodamy
      jeden tekst opublikowany przez niego przed obroną pracy doktorskiej
      w listopadzie 2001 r., to, sumując wszystkie strony, otrzymujemy
      dorobek, jak na 40-letniego badacza, nawet ilościowo, zasługujący
      tylko na słabą ocenę.

      Gdyby ktoś chciał być bardziej dociekliwy, musiałby zadać oczywiście
      pytanie, czy wśród tej reszty wszystkie pozycje mają charakter
      naukowy. Najwięcej wątpliwości z tego punktu widzenia budzi
      książeczka "Obywatel - Społeczeństwo - Demokracja". Trudno mi,
      specjaliście w zakresie stosunków międzynarodowych, dokonywać jednak
      oceny merytorycznej. Powinienem natomiast, ciągle nawiązując do tego
      nieszczęsnego zdania, zwrócić uwagę, że na "starym" Zachodzie
      opublikował dr Migalski jeden króciutki tekst, w wydanym przez swego
      kolegę z Uniwersytetu Śląskiego, we Wiedniu, zbiorze tekstów, bardzo
      dawno temu, w 2003 r.

      Jeśli chodzi o drugą ważną przesłankę, książkę "habilitacyjną",
      trudno mi, powtórzę, miarodajnie się wypowiadać. Nie zamierzam w
      szczególności zastępować prof. Antoszewskiego, który może najlepiej
      odpowiedzieć, na ile jego uwagi krytyczne, zwłaszcza dotyczące
      metodologii, zostały w pracy uwzględnione. Ograniczając się skromnie
      do spraw warsztatu naukowego, mogę powiedzieć, że przypisy z
      pewnością nie stanowią silnej strony pracy. A już zupełnie
      niezrozumiałe jest, dlaczego w - skądinąd bardzo skromnej, liczącej
      zaledwie 5 stron - Bibliografii nie można znaleźć żadnych opracowań
      badaczy ze "starego" Zachodu. Proszę mi wierzyć, w krótkim czasie,
      nawet nie zajmując się nigdy problematyką systemów partyjnych Czech
      i Polski, sporą listę potrafiłbym stworzyć.

      Odnoszę wrażenie, że w porównaniu z wyglądającą na całkiem
      przyzwoitą pracą doktorską, nastąpiło wyraźne cofnięcie się w
      standardach badawczych.

      Myślę, że podział głosów w Radzie podczas wtorkowego posiedzenia w
      dużej mierze da się sprowadzić do podziału na tych, którzy uznali,
      że niespełnianie wymogów ustawowych, zwłaszcza brak wymaganego
      dorobku, dyskwalifikuje kandydata ostatecznie, i na takich, którzy
      byli gotowi, mimo wszystko, dać mu szansę na osobisty udział w
      dalszych fazach postępowania, chyba jednak też bez złudzeń co do
      końcowego rezultatu. Nie wiem zresztą, co dla zainteresowanego w
      ostatecznym rozrachunku okaże się korzystniejsze.

      Nie jest to ani pierwszy, ani ostatni, przypadek niepowodzenia
      kandydatów pragnących uzyskać stopień doktora habilitowanego w
      naszej Radzie Wydziału, co nie powinno dziwić. Znam osoby, a
      niektóre z nich wysoko cenię, które, poniósłszy niepowodzenie przy
      pierwszej próbie, odniosły przy następnej sukces otwierający drogę
      do dalszej kariery naukowej.

      Pozwolę sobie na pewien wtręt osobisty. Śledząc to, co się dzieje
      wokół tej decyzji, czuję się dumny z mojego Uniwersytetu.
      Uniwersytetu, który w różnym czasie wywoływał niechęć swoją
      niezależnością. Uniwersytetu, którego niepokorność raziła i w
      odległych czasach sanacji, i - oczywiście - przez ponad półwiecze
      Polski Ludowej, i - jak się nie po raz pierwszy zresztą zdarza -
      budzi gniew polityków i wcale sporej części opinii publicznej. Lecz
      tej dumie towarzyszy, niestety, także poczucie wstydu. Z powodu
      jednego z moich kolegów, który jednak stał się - jak się wydaje -
      wyłącznie politykiem.

      Chodzi mi o prof. Legutkę, o jego skandaliczną, jeśli została
      wiernie przytoczona wypowiedź (Rzeczpospolita, 16 stycznia 2009 r.,
      A 7.). Oto jej część: "Skoro się tworzy specjalną komisję do oceny
      dorobku kandydata, to po to, by się oprzeć na jej rekomendacji.
      Skoro komisja stwierdza, że wszystkie warunki zostały spełnione, jak
      Rada Wydziału może głosować przeciw....Głosowanie Rady powinno być
      formalnością..."

      Przykro mi, lecz te słowa są rezultatem albo bezmyślności, albo
      czegoś jeszcze gorszego. Nie chodzi tutaj tylko o prawa szczegółowe,
      o obyczaje, lecz o niezrozumienie lub skryte próby gwałcenia
      elementarnych podstaw demokracji. Mam nadzieję, że co najmniej na
      moim uniwersytecie i w mojej Radzie Wydziału bardzo rzadko
      podejmowanie decyzji będą czczą formalnością. Mamy zaufanie i do
      jednoosobowych organów władzy, i do kilkuosobowych komisji mających
      Radzie służyć pomocą, lecz decyzje zamierzamy podejmować
      samodzielnie i z namysłem.

      Pragnę zapewnić też, że jeśli p. minister Kudrycka, po zapoznaniu
      się z przebiegiem tej sprawy, zechce zaproponować i forsować zmiany
      ustawy w kierunku uszczelnienia i zwiększania wymagań, utrudnienia
      byle jakich awansów naukowych, to może liczyć na wsparcie, i moje, i
      wielu mi znanych osób."
        • adept44_ltd Re: Dorobek;) 02.02.09, 20:14
          Chario - w bezbrzeżny zachwyt wprawia mnie fakt, że pomijasz pozostałe
          kilkadziesiąt zdań cytowanej wypowiedzi... stanowiące dopełnienie i kontekst dla
          przywołanego przez ciebie zdania :-)
        • tocqueville jakośc czy ilość 02.02.09, 20:16
          zgadzam się - jakie to ma znaczenie ile kto stron zapełnił.
          ale skoro trzymamy się liczb: jeśli to jest 386 stron BEZ uwzględnienia
          doktoratu i habilitacji, to nie jest to mało.
          • adept44_ltd Re: jakośc czy ilość 02.02.09, 20:24
            myślę, że niezbyt dużo... jak na branżę...
            ale wypowiedź nie dotyczyła ilości, tylko dementowała, hm - oszustwo faceta
            przedstawiającego się jako autor tych prac... ponadto wypowiedź zawiera również
            - ostrożne - ustosunkowanie się do jakości tych prac, więc???
        • dala.tata Re: Dorobek;) 02.02.09, 22:29
          bo przeciez kazda z tych stron to cacko i majstersztyk!!!

          charioteer1 napisał:

          > > teksty Jego autorstwa liczą w sumie 386 stron.
          >
          > Przeliczanie dorobku naukowego na strony wprawia mnie w bezbrzezny zachwyt...
          >
          • charioteer1 Re: Dorobek;) 02.02.09, 22:41
            Nie wiem, co tu bylo uczciwe, a co nie. Nie wiem, kto mowi prawde i nie odwaze
            sie tego dochodzic na podstawie brudow, jakie juz sie wylaly w mediach i w
            internecie. Tu masz jeszcze jedna recenzje dorobku Migalskiego (obroncy prawdy)
            i jego na to odpowiedz:

            forumwns.org/viewtopic.php?t=5996&postdays=0&postorder=asc&start=200
            Sam sobie osadz, z czym w rzeczywistosci mamy do czynienia.
      • niewyspany77 ciag dalszy nastapil... szybko 02.02.09, 20:22
        www.tinyurl.pl?BhtEzYju
        oraz
        www.tinyurl.pl?YVFswYtv
        czyli: "8 książek wydanych po doktoracie, Migalski jest autorem najwyżej 136
        stron i współautorem 25 innych stron całego materiału" oraz "Migalski: Ja nie
        plagiatuję".
            • adept44_ltd Re: ciag dalszy nastapil... szybko 02.02.09, 21:02
              e tam, w czasach Sokratesa to inaczej pojmowano wszystko, więc nic nie będziemy
              podważać...
              na przykładzie własnym - do dorobku hab. nie wliczałem dwóch książek, których
              byłem autorem i pięciu, których byłem współautoredaktorem, bo to były książki
              popularnonaukowe, podobnie nie wliczałem koło 10 artykułów, które były czymś w
              rodzaju komunikatów, pozbawionych aparatu, no i kilku rzeczy, które były
              przedrukowywane
              u Migalskiego wliczona jest książka, która ma charakter popularny, artykuliki
              raczej komunikatowe i teksty przedrukowywane, jeśli ponadto jest tak, jak pisze
              ten prof. z UJ, że przypisy i bibliografia wyglądają tak jak wyglądają (a ktoś
              też zwracał uwagą, że facet klasyków politologii cytuje z drugiej ręki), no to
              jest to dalekie od wymogów rozprawy hab...
    • pr0fes0r Dwie recenzje negatywne i 1 pozytywna negatywna 16.02.09, 01:11
      Obawiam się, że wizerunek dr. Migalskiego trochę ucierpiał po tej publikacji:

      wyborcza.pl/1,76498,6275424,Marek_Migalski_i_polowanie_na_czerwona_uczelnie.html?as=3&ias=3
      A zwłaszcza ten fragment:

      "I tłumaczy, że Migalski sam sobie napytał biedy, składając wniosek we
      Wrocławiu. Tamtejszy instytut politologiczny uchodzi za jeden z najlepszych w
      kraju, więc gdy recenzenci pracy, profesorowie Ryszard Herbut i Wiesława Jednaka
      (uważani za znakomitych znawców systemów politycznych), uznali, że nie nadaje
      się ona na habilitację, klamka zapadła.

      Krytyczna też była opinia prof. Andrzeja Antoszewskiego z tej samej uczelni.
      Choć zakończył ją pozytywną konkluzją, wskazał na liczne uchybienia
      metodologiczne oraz brak dostatecznie rozbudowanej części prezentującej teorię
      systemów partyjnych.

      Gdy Migalski złożył kolejny wniosek o habilitację, tym razem na UJ, krakowscy
      politolodzy nie mieli wyjścia: musieli odrzucić jego pracę, by nie uznano ich za
      chałturników, dających habilitację za pracę, która przepadła we Wrocławiu."

      Czyli we Wrocławiu powołano recenzentów i dwie recenzje były negatywne, a jedna
      z gatunku negatywnych z pozytywną konkluzją. Jeśli - jak wynika z artykułu - w
      Krakowie podstawę habilitacji stanowić miała ta sama praca, mamy poważny
      argument na uzasadnienie decyzji komisji wydziałowej o niewszczynaniu procedury.
      • prawdziwamm2009 Re: Dwie recenzje negatywne i 1 pozytywna negatyw 16.02.09, 13:43
        "Czyli we Wrocławiu powołano recenzentów i dwie recenzje były
        negatywne, a jedna
        > z gatunku negatywnych z pozytywną konkluzją. Jeśli - jak wynika z
        artykułu - w
        > Krakowie podstawę habilitacji stanowić miała ta sama praca, mamy
        poważny
        > argument na uzasadnienie decyzji komisji wydziałowej o
        niewszczynaniu procedury".

        Wydaje się, że dziennikarze dodali swoją interpretację. Ja rozumiem
        całą sprawę w ten sposób: we Wrocławiu funkcjonuje procedura wstępna
        polegająca na odpowiedzi na pytanie czy kandydata w ogóle dopuścić
        do procedury. Jest to korzystne dla niego, bo jeśli nei przejdzie
        procedury to musi pisać nową książkę, a tak ma sznsę spróbować w
        innym ośrodku. Ta wstępna procedura polega na tym, że wyspowiada się
        jedna czy kilka osób, czy wszczynać procedurę (bo np dorobek
        słabiutki i/albo praca taka sama). Zatem raczej pod znakiem
        zapytania decyzja dopuszczająca Komisji na UJ. Moim zdaniem ośrodek
        wrocławski w problematyce M. Migalskiego może sieposzczycić
        wybitnymi specjalistami (trzymającymi poziom międzynarodowy).
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka