Dodaj do ulubionych

prawa aut. do wydanej książki

28.01.09, 03:22
z umowy wydawniczej:

"Z chwilą przyjęcia Utworu Autorka przeniosła na Wydawcę wyłączne prawo reprodukowania i rozpowszechniania go drukiem, wprowadzenia do pamięci i rozpowszechniania za pomocą powszechnie dostępnych elektronicznych nośników informacji, wydawania, nadawania drogą przewodową lub bezprzewodową oraz przedruków w prasie przez cały czas trwania ochrony majątkowej Utworu bez względu na sposób jego rozpowszechnienia."
Potem jest o zapisach w bazach danych, multimediach, itp. - że też mogą rozpowszechniać odpłatnie i nieodpłatnie.

Umowa jest na czas nieokreślony.
Mogę ją rozwiązać po 6 miesiącach od zakończenia sprzedaży książki.

Oczywiście mi nie zapłacą (dostanę egz. autorskie, od których oczywiście sobie zapłacę podatek, bo to dochód przecież).


Słowem: mogą sobie za free rozpowszechniać ile chcą, co chcą i kiedy chcą.



Pytanie: czy taki jest zwyczaj? To standardowy zapis?
Mam nikłe doświadczenie z książkami naukowymi.
I jeszcze nie wiem, czy ta umowa mi się podoba.
Obserwuj wątek
    • coalla Re: prawa aut. do wydanej książki 28.01.09, 10:25
      a jaki nakład ma mieć książka?

      czasem jest tak, że za pierwsze np. 2000 nakładu autor nie dostaje
      nic, dopiero powyżej 2000 ma 10-12% od ceny zbytu
    • tocqueville Re: prawa aut. do wydanej książki 28.01.09, 11:44
      90% książek naukowych jest niedochodowych zatem wydawnictwo raczej dokłada niż
      czerpie zyski.
      to normalne że Wydawnictwo chce mieć prawa do rozpowszechniania książki -
      inaczej nie mogłoby jej sprzedawać.
      honorariów zazwyczaj nie ma, chyba, że mamy do czynienia z bestsellerem, ale to
      rzadko się zdarza, bo patrz punkt 1.
      W umowie powinnaś sobie wywalczyć zapis, że Wydawnictwo ma prawo np. do jednego
      nakładu (500 egzemplarzy).
      Czy przewidujesz, że Twoja książka będzie bestsellerem - jesli tak to się
      zastanów przed podpisaniem umowy. Jeśli nie - to umowa jest raczej standardowa.
      • adept44_ltd Re: prawa aut. do wydanej książki 28.01.09, 11:49
        tak jak pisze Tocqueville - umowa standardowa (czasami wydawnictwo dodaje do
        tego symboliczne honorarium), książka zwraca się wydawnictwu po sprzedaży
        pierwszego nakładu w okolicach 4 tys. egzemplarzy, książka naukowa ma zazwyczaj
        duuuuużo mniej. Jest przy tym zapis w prawie autorskim (paragraf 44), dla tych,
        których książka niespodziewanie stała się bestsellerem - mogą przez sąd
        renegocjować umowę, jeśli wydawnictwo miało nieproporcjonalny w stosunku do
        autora zysk.
    • dworzec Re: prawa aut. do wydanej książki 28.01.09, 12:53
      tak jak pisze tocqueville - sprobuj wynegocjowac tyle by mieli prawa tylko do jednego nakladu, ale zarazem uwazaj na zapis o dodrukach. bywa bowiem tak, ze wydawca ma prawo do jednego nakladu i nieograniczone prawo do dodruku (w ramach nakladu), wobec czego w wypadku popytu na ksiazke ciagle sobie dodrukowuje ten pierwszy naklad i z tego, ze ma prawo tylko do jednego nakladu nic nie wynika

      ogolnie poki nie masz znanego nazwiska (np. Sztompka), negocjujac wydanie ksiazki naukowej nie masz praktycznie zadnej sily przebicia - popyt na takie ksiazki jest maly a podaz wysoka.
      powodzenia
      • coalla Re: prawa aut. do wydanej książki 28.01.09, 13:32
        spróbuj zastrzec sobei taki paragraf w umowie:
        "Wynagrodzenie Autora za (...)przeniesienie praw autorskich
        określonych w § X umowy oraz ich wykorzystywanie Strony ustalają
        następująco: za wydanie utworu w formie określonej w § X ust. X
        punkt a (w tym za wydanie przez Wydawcę w tłumaczeniu), niezależnie
        od techniki wydania, w nakładzie powyżej [np.] 2000 egz.: [np.] 12%
        (słownie: dwanaście %) ceny zbytu* sprzedanych egzemplarzy utworu"

        czasami to jest jak w Misiu "tak, owszem, ale dopiero w Londynie"
        i dodruku nie będzie, ale czasem z niespodzianką dla wszystkich
        książka będzie miała powodzenie. Przy takiej umowie Autorom bardziej
        zalezy, żeby książka się sprzedawała i polecają wszystkim studentom
        do kupowania :)


        trzymam kciuki:)

        * jesli cena katalogowa, to % niższy
        • tocqueville Re: prawa aut. do wydanej książki 28.01.09, 13:36
          ja jestem (wbrew pozorom) mało "kapitalistyczny" i z wielkim trudem przychodzi
          mi reklamowanie własnej książki wśród studentów :(
    • dala.tata Re: prawa aut. do wydanej książki 28.01.09, 18:51
      oczywiscie ze ci sie nie podoba i masz pelne prawo nie podpisywac kontraktu.
      musisz sobie jednak zadac pytanie, czy jesli nie podpiszesz, masz szanse na
      opublikowanie.

      co wiecej, powiem ci, ze poza kilkoma osobami (i wymieniony wczesniej sztompka
      do nich nie nalezy), wiekszosc z nas nie moze dyktowac warunkow umowy. co prawda
      polskie umowy sa wyjatkowo nieprzyjazne autorom, ale tez rynek jest mniejszy od
      miedzynarodowego rynku anglojezycznego.
      • sanna-ho Re: prawa aut. do wydanej książki 28.01.09, 20:10
        Wiedziałam, że podniesiecie mnie na duchu;)


        Nie, nie mam złudzeń, i wiem, że na książkach naukowych się nie zarabia.
        Zwłaszcza, jak się jest prawie debiutantem.

        Ale, z drugiej strony, wydawca dostał dotację na tę książkę.

        No a jeszcze będę musiała zapłacić podatek od "dochodu", czyli egz. autorskich...


        Sama pracowałam w wydawnictwie (ale nie w naukowym), i umowy, które podpisywałam z autorami były jednak korzystniejsze dla nich.
        Np. ograniczały czasowo przeniesienie praw, albo ograniczały możliwości rozpowszechniania tylko do niektórych nośników.
        Bo o tym, że zawsze gwarantowały jakiś dochód autorom, to nie wspomnę nawet;)
        • tocqueville Re: prawa aut. do wydanej książki 28.01.09, 20:14
          >>No a jeszcze będę musiała zapłacić podatek od "dochodu", czyli egz. autorskich...

          ??? to jakiś żart?
          • sanna-ho Re: prawa aut. do wydanej książki 28.01.09, 20:15
            tocqueville napisał:

            > >>No a jeszcze będę musiała zapłacić podatek od "dochodu", czyli egz. a
            > utorskich...
            >
            > ??? to jakiś żart?

            Jasne, Urząd Skarbowy ma specyficzne poczucie humoru
            • tocqueville Re: prawa aut. do wydanej książki 28.01.09, 20:16
              daj spokój, nigdy nie płaciłem żadnego podatku od egzemplarzy autorskich,
              ożesz... no to się wydało
          • adept44_ltd Re: prawa aut. do wydanej książki 28.01.09, 21:37
            nie, ostatnio też dostałem taką umowę, z cichym zaleceniem zignorowania tego
            fragmentu...
            • tocqueville Re: prawa aut. do wydanej książki 28.01.09, 21:40
              jejku nie spotkałem się jeszcze z czymś takim (ale na razie wydałem tylko dwie
              książki: jedną własną i jedną pod redakcją).
              Czy w ramach podatku mogę fiskusowi podarować jeden egzemplarz autorski?
              • adept44_ltd Re: prawa aut. do wydanej książki 28.01.09, 22:16
                możesz, ale ryzykujesz, że wyjdzie na jaw, że masz inne poczucie humoru niż
                fiskus...
        • dala.tata Re: prawa aut. do wydanej książki 28.01.09, 20:16
          no to sie rozgladnij za innym wydawnictwem. moze tez bedzie chcialo dotacje.

          pomysl sobie ze jest to twoja piewsza ksiazka (moja pierwsza rowniez nie nalezy
          do mnie :-) ). nastepna napisz po angielsku, po tym jak dostaniesz kontrakt z
          porzadnego wydawnictwa. i prestiz wiekszy i publika wieksza, a moze i nawet
          troche forsy skapnie (choc na to bym nie liczyl). bedziesz tez miala satysfakcje
          ze wydaja te ksiazke nie dlatego ze ktos im zaplacil, ale dlatego ze jest dobra.
          i wydawnictwo samo bedzie inwestowalo swoja forse w wydanie. mowie calkowicie
          powaznie.
          • sanna-ho Re: prawa aut. do wydanej książki 28.01.09, 22:57
            > no to sie rozgladnij za innym wydawnictwem. moze tez bedzie chcialo dotacje.
            >
            > pomysl sobie ze jest to twoja piewsza ksiazka (moja pierwsza rowniez nie nalezy
            > do mnie :-) ). nastepna napisz po angielsku, po tym jak dostaniesz kontrakt z
            > porzadnego wydawnictwa.

            hyhyhy

            Jestem polonistką.
            Po angielsku mogę sobie pisać, do szuflady i na pamiątkę, bo kogóż tam, na
            Wielkim Zachodzie, interesuje polska literatura;)

            > i prestiz wiekszy i publika wieksza, a moze i nawet
            > troche forsy skapnie (choc na to bym nie liczyl). bedziesz tez miala satysfakcje
            > ze wydaja te ksiazke nie dlatego ze ktos im zaplacil, ale dlatego ze jest dobra.
            > i wydawnictwo samo bedzie inwestowalo swoja forse w wydanie. mowie calkowicie
            > powaznie.

            Wiesz, oni najpierw przyjęli tę książkę, a potem sami szukali sobie źródeł
            finansowania - skoro znaleźli, to OK.

            I nie spodziewałam się zarobku na tej książce - wiadomo, jak się sprzedają
            książki naukowe.

            Tylko dopłacać też bym nie chciała:/
            • adept44_ltd Re: prawa aut. do wydanej książki 28.01.09, 23:04
              a o czym książka? bo branża jakby mi bliska ;-)
              • sanna-ho Re: prawa aut. do wydanej książki 28.01.09, 23:16
                adept44_ltd napisał:

                > a o czym książka? bo branża jakby mi bliska ;-)


                też jesteś polonistką? ;-)



                btw, książka to moja druga.
                Prawa do pierwszej dawno sprzedałam, bez żalu, nawet nie na % od sprzedaży,
                tylko za konkretną kwotę od razu.
                Ta pierwsza nie była naukowa, a majątku się na niej zrobić nie da
                (w sumie szkoda;) )
                • adept44_ltd Re: prawa aut. do wydanej książki 28.01.09, 23:19
                  hm, ostatnio jeszcze byłem polonistą, ale wszystko się tak zmienia ;-)))
                  • tocqueville Re: prawa aut. do wydanej książki 28.01.09, 23:28
                    no tak, postmodernizm, płynna tożsamość, zrywanie z narzutem kulturowym,
                    możliwość nieskrępowanej kreacji własnego ja, przekraczanie granic itd.
                    • adept44_ltd Re: prawa aut. do wydanej książki 28.01.09, 23:32
                      święte słowa, Panie dzieje, a poza tym ramach jednej uczelni, z której wyszli
                      marudzący tu poloniści/stki
                      • tocqueville Re: prawa aut. do wydanej książki 28.01.09, 23:38
                        przy okazji - nie lubię nazwy "polonista/ka" bo jest taka zawężająca
                        • adept44_ltd Re: prawa aut. do wydanej książki 28.01.09, 23:45
                          w pełni się podpisuję! no i źle się kojarzy :-)
                          • sanna-ho Re: prawa aut. do wydanej książki 28.01.09, 23:46
                            adept44_ltd napisał:

                            > w pełni się podpisuję! no i źle się kojarzy :-)


                            masz na myśli słownik gwary warszawskiej, czy coś innego? ;>
                            • adept44_ltd Re: prawa aut. do wydanej książki 28.01.09, 23:51
                              miałem na myśli coś innego... (zawsze miałem przeboje z polonistkami/ami w
                              szkole...), a z tą gwarą warszawską to co???
                              • sanna-ho Re: prawa aut. do wydanej książki 28.01.09, 23:56
                                polonistka = kuso odziana pani stojąca wieczorami w pobliżu hotelu Polonia w
                                Warszawie.
                                W celach zarobkowych.

                                ;)


                                To chyba słownik gwary miasta był. Chyba w latach '70 wydany.
                                • adept44_ltd Re: prawa aut. do wydanej książki 28.01.09, 23:59
                                  jutro popatrzę, czy to aktualne ;-)
                        • sanna-ho Re: prawa aut. do wydanej książki 28.01.09, 23:45
                          tocqueville napisał:

                          > przy okazji - nie lubię nazwy "polonista/ka" bo jest taka zawężająca

                          oj tam;)

                          najważniejsze, że wszyscy wiedzą, o co chodzi.
                          I wcale się nie czuję "zawężona":P

                          Owszem, znam polonistów, którzy "się wydają" na Zachodzie.
                          Ale:
                          1. ogólnie to mało ich,
                          2. jeśli już, to głównie teorią się zajmują.


                          Adept44_Itd, czyżbyś był z tego samego wydziału?;)
                          • adept44_ltd Re: prawa aut. do wydanej książki 28.01.09, 23:47
                            kiedyś tak ;-)
                          • tocqueville Re: prawa aut. do wydanej książki 28.01.09, 23:53
                            no ja nie poszedłem na "polonistykę" bo nie chciałem być "polonistą" :)
                            choć bardzo interesowało mnie szeroko rozumiane literaturoznawstwo/komparystyka
            • dala.tata Re: prawa aut. do wydanej książki 28.01.09, 23:27
              ja tez jestem polonista. :-)

              ostatnie 5 ksiazek opublikowalem na 'wielkim zachodzie'. wszystkie byly na
              polskich danych i dwie byly bardzo wyraznie osadzone w polskich realiach.

              a wiec hy hy hy, to sie da zrobic. choc my tu juz o to z adeptem niejedna kopie
              pokruszylismy.
              • tocqueville Re: prawa aut. do wydanej książki 28.01.09, 23:29
                kurcze, sami humaniści
                • dala.tata plaga! 28.01.09, 23:31

              • adept44_ltd Re: prawa aut. do wydanej książki 28.01.09, 23:31
                polonistka jesteś... inaczej jest językoznawcy, a inaczej jest, jak koleżance -
                specjalistce od najnowszej polskiej literatury, i nie będę już więcej nic na ten
                temat kruszył, bo się zawsze to tak samo kończy... okazuje się, że jakby prawie
                nie ma na Zachodzie polskiej literatury i prac i niej (poza wyjątkami)
      • adept44_ltd Re: prawa aut. do wydanej książki 28.01.09, 21:35
        jest na tyle nieprzyjazny, że jeśli sprzedajesz w dwa lata koło 100 tys.
        egzemplarzy (a książka dalej się sprzedaje), to w twoim wydawnictwie na dzień
        dobry ci mówią, że na nową książkę nie podpiszą umowy na procent...
        • aistionnelle Re: prawa aut. do wydanej książki 30.01.09, 17:11
          Bo trzeba starannie wybierać wydawnictwo .Wiadomo,że gigant
          wydawniczy owszem dołoży do książki, ale następnie zrobi autora
          finansowo w kakao.Czasem o nowicjuszu nie chce słyszeć .Trzeba
          szukać wydawnictw mniejszych, branżowych, na rozruchu, ale z dobrą
          dystrybucją i to im zaproponować dotację .Raczej nie wydawać w
          oficynach uczelnianych-zero dystrybucji, zero zysku , książki lądują
          w magazynie albo bibliotece wydziałowej na stoliczku z ceną 1,50
          PLN.No chyba, że uczelnia prywatna i bogata i książka o zastosowaniu
          praktycznym.Ale tu sprawa nabiera barw politycznych, ponieważ
          macierzysta uczelnia nie zawsze potrafi pogodzić się z faktem, że
          autor zamiast żebrać i przyjąć do wiadomości powyżej opisany stan
          poszedł gdzie indziej.
          • adept44_ltd Re: prawa aut. do wydanej książki 30.01.09, 17:29
            mniejsze, branżowe, na rozruchu, ale z dobrą dystrybucją i nie robiące w
            kakao... hm, a gdzie to jest?
            a autorka wątku wydaje w jednym z najlepszych...i ma to wartość promocyjną!
            • aistionnelle Re: prawa aut. do wydanej książki 30.01.09, 17:43
              Nie no oczywiście, że ma wartość promocyjną nie zaprzeczam.W ogóle
              książki pisze się raczej nie "dla zarobku" chodzi tylko o to by nie
              dać sie ograbić z własności intelektualnej i oszukać ( a z taką
              sytuacją mamy do czynienia kiedy wydawnictwo tłucze kasę na
              sprzedaży, nie podaje w stopce nakładu, każe sobie zapłacić za druk,
              a autorowi proponuje 12% ceny zbytu -jak wyżej plus dozywotnią
              sprzedaż praw ).Co do pierwszej części wypowiedzi znam parę takich
              wydawnictw (nauki społeczne ) ale pozwolisz że nie będę uprawiać
              reklamy na forum.Daj znać na maila gazetowego jeśli sprawa cię
              interesuje .Pozdrawiam. A
              • dala.tata Re: prawa aut. do wydanej książki 30.01.09, 18:58
                naklad ksiazki? a co to jest?

                w zamierzchlych czasach podawano rzeczywiscie ze ksiakza ma naklad 10.000, albo
                1000 egzemplarzy. i bez wzgledu na to, czy sie sprzedala czy nie, drukowali ile
                wlezie. jak okazywalo sie ze za malo, to nie dodrukowali, chocby sie walilo.

                dzisiaj nie ma czegos takiego jak naklad i nie moze byc. ksiazek sie drukuje
                tyle, ile ludzi chce kupic. jako ze sklad jest komputerowy, dodrukowanie ksiazki
                to zaden problem. neidawno kupowalem ksiazke w wyd. Wiley. przy zaakupie pooano
                ze dostarczenie ksiazki potrwa kilka tygodni, bo ksiazka najpierw trzeba
                wydrukowac. no i wydrukowali i przyslali po jakims czasie.

                a co do wydawnictw, to wlasnie od tego sa wydawnictwa zeby 'tluc kase'. na tym
                to polega. to nie sa organizacje charytatywne, ktore wydaja ksiazki bo warto
                (tak, paradoksalnie, bylo za komunizmu). teraz jest rynek i rynek decyduje co
                sie wydaje. w przeciwiensitwie do Polski, w UK nie ma systemu grantow na
                publikacje ksiazki, wiec wydawnictwo ocenia zarowo jakosc ksiazki, jak i jej
                potencjal zarobkowy. i tak ogolnie mysle ze wlasnie tak powinno byc.

                a moj kolega ktory napisal ksiazke o handlu owocami gdzies tam bedzie zawsze
                ofiara. za cholere mu nie chca tego wydac, choc recenzje sa swietne i
                specjlalisci uwazaja ze to dzielo wybitne. ale tego nawet bibilioteki nie kupia.
                • aistionnelle Re: prawa aut. do wydanej książki 30.01.09, 19:15
                  Miałam takie wrażenie, mylne może, że rozmawiamy o warunkach
                  polskich.Zapewniam, że nie słyszałam ,aby ktokolwiek w naszym
                  pięknym kraju wydrukował/dodrukował książkę bo są tacy co chcą ją
                  kupić.Z informacji o nakładzie w stopce można zrezygnować, tylko że
                  to on stanowi przelicznik w rozliczeniach z autorem ( x % ceny
                  zbytu x ilość egzemplarzy)Jak sądzisz ile dostanie autor skoro
                  wydawnictwo wmawia mu, że cały czas sprzedaje pierwszy nakład
                  (inaczej pierwsze wydanie) podczas gdy wielokrotnie go dodrukowują?
                  Podkreślam, rozmawiamy o warunkach polskich ,nie o Wlk Brytanii.I o
                  przekrętach jakich nikt w cywilizowanym kraju nie musi
                  korygować.Wydawnictwo niech tłucze kasę i wydaje rentowne tytuły,
                  niech ocenia, uprzednio zatrudniwszy kompetentnych redaktorów, ale
                  także niech nie oszukuje autora, który spędził nad książką kilka lat
                  tylko dlatego, że ten nieświadomy jest sposobów i sposobików
                  nieuczciwego zarobkowania na jego wiedzy i potencjale
                  intelektualnym.
                  • dala.tata Re: prawa aut. do wydanej książki 30.01.09, 19:54
                    mnie nie odpowiada wizja swiata w ktorym musze podejrzewac wydawnictwo tzw.
                    przekrety (co nie znaczy ze ich nie ma, rzecz jasna). jesli masz podejrzenia, od
                    tego jest prokuratura.

                    co do sposobow i sposobikow, od tego sa prawnicy, zeby, jelsi tylko chcesz,
                    przeczytali kontrakt i doradzili ci. wtedy ty mozesz negocjowac kontrakt. i tak,
                    takie porady kosztuja. co wiecej, przy probie negocjacji moze sie okazac ze nie
                    masz wydawnictwa i to tez musisz wziac pod uwage.

                    i zeby bylo jasne: nigdzie na swiecie nie wydaje sie ksiazki, bo sa ludzie
                    ktorzy chca kupic. ksiazki wydaje sie bo mozna na niej zarobic (zazwyczaj to
                    oznacza ze sa biblioteki ktore kupia te ksiazki, stad na przyklad od 10 lat
                    polityka wydawania wszystkiego w hardbacku na swiecei i tylko niektorych tytluow
                    w paperbacku). polskie wydawnictwa nie roznia sie niczym o innych. oni chca
                    zarobic, jak tylko sie da. jesli podpisujesz niekorzystny kontrakt, to jest
                    twoja sprawa.

                    i na koniec, za kazdym razem gdy dostaje sprawozdanie ze sprzedazy moich
                    ksiazek, nie przyszlo mi do glowy czy Sage, Palgrave czy Mouton mnie oszukuje.
                    moze rozwiazaniem zatem jest pisanie po angielsku i wydawanie w porzadnych i
                    szanujacych sie wydawnictwach (mowie to, jak zwykle zerszta, z cala powaga)
                • adept44_ltd Re: prawa aut. do wydanej książki 30.01.09, 19:49
                  no ale nie chodziło o nierobienie interesu przez wydawnictwo, tylko o robienie
                  (cytuję z pamięci) w kakao autora, wiesz, ja mam jedną książkę, na której
                  wydawnictwo zbudowało siedzibę, a z przyzwoitości nie powiem, jakie grosze
                  dostałem za nią... o to chodzi.
                  • dala.tata Re: prawa aut. do wydanej książki 30.01.09, 20:01
                    no ale ty sam wlasnorecznie podpisales kontrakt nie? najprawdopoodbniej byl
                    cholernie niekorzystny, ty byles mlody, niepewny siebie itd itd. i w
                    rzeczywistosci to nie wydawnictwo ciebie, ale ty sam siebie zrobilem w kakao.
                    oni ci tylko na to pozwolili. :-) ja wiem ze to boli. za kazdym razem kiedy
                    podpisuje kontrakt, zastanawiam sie czy nie zaczac negocjowac.....i mysle sobie
                    'a jak nie wydadza?', a jak nikt nie wyda? i podpisuje kontrakty ktore sa
                    niekorzystne. teraz zaczalem pracowac na 7 ksiazka (9-ta jesli liczyc
                    redagowane)....i sobie obiecuje ze zaczne negocjowac....he he
                    • adept44_ltd Re: prawa aut. do wydanej książki 30.01.09, 20:09
                      zbiorczo - do dwóch ostatnich

                      to nie jest wizja świata - to jest rzeczywistość... ja np. nie podejrzewam,
                      tylko wiem - o trzech dużych znanych, oszukujących...

                      no tak - ja podpisałem te umowy, i one jak na nasz rynek były hiper korzystne...
                      tylko widzisz to jest specyfika polskiego rynku, wygląda to tak, że w momencie,
                      w którym sprzedała się moja pierwsza książka w potężnym nakładzie, na dzień
                      dobry -przy kolejnej usłyszałem, że nie zgodzą się na procent, a później dano mi
                      do zrozumienia (i tak to jest w rzeczywistości), że czeka 10 autorów, którzy
                      napiszą i tak za połowę tego, co dostałem, a wydawnictwu jest w sumie równo, czy
                      zarobi na mojej jednej książce, czy na 3 innych (to tak przykładowo), aaa - w
                      żartach usłyszałem, że jak będą mieli kiedyś salę zasłużonych, to powieszą tam
                      mój portret. Więc jest to niezbyt zdrowe i alternatywą jest nie publikować....
                      ale to niczego nie naprawi, bo jest 10 chętnych do publikowania.

                      AAAA - z tymi angielskimi wydawnictwami, to teraz się bardzo zagalopowałeś, bo
                      jednak nasi rodacy też coś powinni czytać, po polsku... ;-)))
                      • dala.tata Re: prawa aut. do wydanej książki 30.01.09, 23:51
                        no ale skoro wiesz i nic nie robisz, to milczaco sie zgadzasz. rozumiem, ze nie
                        kazdy chce byc aktywista i wokowac, ale dopoki sie bedzie akceptowalo takie
                        praktyki, dopoty beda wystepowac.

                        tak, nasi rodacy musza co czytac, pod warunkiem ze traktuje sie piszacego
                        powaznie. jelsi sie nie traktuje powaznie, to ja nie mam zadnej wewnetrznej
                        motywacji do nauczania rodakow.
                        • adept44_ltd Re: prawa aut. do wydanej książki 31.01.09, 00:12
                          nie mam ochoty już na aktywizm... wypaliłem się w tym ;-))) natomiast wynika to
                          z chorego rynku, na którym jest nadmiar produkcji i nie liczy się jakość
                          z pozostałym trudno się nie zgodzić... ale - znów wracamy do ulubionego wątku -
                          fajnie jest być czytanym, a w niektórych przypadkach gwarantuje to tylko pisanie
                          w ojczyźnie...
                  • aistionnelle Interes wydawniczy / autora 30.01.09, 22:34
                    No właśnie dokładnie o to chodziło, podpisuję się oburącz.Ja też z
                    przyzwoitości nie napomknę o kwocie jaką otrzymałam w
                    charakterze "honorarium autorskiego".A książki poszło kilka
                    tysięcy.Dałam się oszukać dwa razy, za trzecim
                    powiedziałam :stop.Jednakowoż środowisko bliskie mi, bo wydziałowe
                    tak wkurzył fakt, że wydałam książkę za pieniądze i to nie w
                    wydawnictwie uczelnianym, że dym bucha i piana ciecze dotąd(minęło
                    ponad pół roku)A
                    • dala.tata Re: Interes wydawniczy / autora 30.01.09, 23:53
                      na czym polega to oszustwo? bo mam nadzieje ze nie na podpisaniu niekorzystnego
                      kontraktu. bo to mozna nazwac na wiele sposobow, ale to nie jest oszustwo.
                      • adept44_ltd Re: Interes wydawniczy / autora 31.01.09, 00:15
                        np. na ukrywaniu ilości wydań... ale konstruowanie niekorzystnej umowy
                        oczywiście można określić mianem efektu wolnego rynku, jednak w sytuacji, w
                        której takiego rynku nie ma... jest to takie balansowanie na granicy...
                        • tocqueville Re: Interes wydawniczy / autora 31.01.09, 00:16
                          Nie ma wolnego rynku, zawsze to mówiłem...
                        • adept44_ltd Re: Interes wydawniczy / autora 31.01.09, 00:21
                          swoją drogą, chyba już tu wspominałem, ale powtórzę się - w świetle prawa umowa
                          niekorzystna dla autora (mówi się o nieproporcjonalnym zysku) może zostać
                          podważona sądownie...
                        • dala.tata Re: Interes wydawniczy / autora 31.01.09, 01:16
                          pierwsze to przestepstwo. drugie to decyzja autora.

                          gdyby autorzy przestali podpisywac takie umowy, wydawcy nie proponowaliby ich.
                          ja naprawde wiem ze to wszystko jest nie takie proste. naprawde. jednak nikt nie
                          zmusza cie do podpisania kontraktu.
                          • adept44_ltd Re: Interes wydawniczy / autora 31.01.09, 07:06
                            naturalnie - autorzy mogą przestać podpisywać umowy - znajdą się inni... (nie ma
                            żadnej solidarności, jest wyścig szczurów...) itd...
                            podobnie można odpowiedzieć - nauczycielom i innym, niech przestaną uczyć, bo są
                            robieni w kakao... i co??? przy czym wcale mi nie chodzi o marudzenie... i
                            narzekanie, jestem jak najdalszy od tego, no tak tu jest w rzeczywistości
                            pozbawionej zdrowego rynku książki (z wielu powodów), miłego dnia! ja niestety
                            egzaminuję... :(
                            • dala.tata Re: Interes wydawniczy / autora 31.01.09, 15:07
                              porownanie z nauczycielami mi nie pasuje.

                              jak sie znajda inni, to nie ma co narzekac, tylko podpisywac. jednak predzej czy
                              pozniej znajda sie wydawnictwa ktore beda mialy marke uczuciwych. i dopoki
                              dopoty tolerujusze to ze ktos robic cie (nielegalnie) w kakao, to niestety nie
                              masz szans.
                              • adept44_ltd Re: Interes wydawniczy / autora 31.01.09, 15:49
                                zaraz, zaraz to tolerować czy nie tolerować, bo gubię się w tym, co piszesz,
                                podpisywać, czy nie podpisywać???
                                jasne, że się znajdą, podobnie - na stanowisko kogoś, kto nie będzie chciał
                                przepuszczać studentów na egzaminach - też się znajdą inni, zazwyczaj gorsi i
                                bez skrupułów... bo rynek jest chory... i to wielu aspektach...
                                a narzekanie sobie wypraszam, piszę, jak jest i nie widzę powodu, by wykoślawiać
                                obraz na różowo...
                • sanna-ho Re: prawa aut. do wydanej książki 30.01.09, 20:09
                  > a co do wydawnictw, to wlasnie od tego sa wydawnictwa zeby 'tluc kase'. na tym
                  > to polega. to nie sa organizacje charytatywne, ktore wydaja ksiazki bo warto
                  > (tak, paradoksalnie, bylo za komunizmu). teraz jest rynek i rynek decyduje co
                  > sie wydaje. w przeciwiensitwie do Polski, w UK nie ma systemu grantow na
                  > publikacje ksiazki, wiec wydawnictwo ocenia zarowo jakosc ksiazki, jak i jej
                  > potencjal zarobkowy. i tak ogolnie mysle ze wlasnie tak powinno byc.
                  >


                  Z tym się zgodzę tylko częściowo - miałam przyjemność przez dłuższy czas pracować w wydawnictwie, którego celem było wydawanie zarabiających na siebie (i na wydawnictwo oczywiście) książek.
                  Wydawnictwo płaciło autorom, zazwyczaj w % od ceny okładkowej.
                  IMHO, autorzy nie byli przy tym pokrzywdzeni;)

                  Ale: wydawanie tylko tego, co się sprzeda - jest zajęciem okropnym dla każdego myślącego człowieka. Mówimy o warunkach polskich;) - czyli zestawiamy wielotysięczny nakład "Naszego Dziennika" z kilkoma setkami dotowanej "Twórczości".
                  Nawet mój były szef, właściciel owego wydawnictwa, nie mógł wydawać tylko tego, co się sprzeda, i czasem drukował dobre książki, o których wiadomo było, że wydawca na nich nie zarobi - bo facet chciał się poczuć dobrze, jako człowiek inteligentny;)
                  Wydawnictwo nie było z "naukowych" i nie było z "małych na rozruchu".
                  • dala.tata Re: prawa aut. do wydanej książki 30.01.09, 23:56
                    no ale wydawalo ksiazki zarabiajace na siebie, nie? i o to chodzi.

                    dopoki ktos prywatny chce sobie wydawac ksiazki, za swoje pieniadze: niech
                    wydaje co mu sie zywnie podoba. jako podatnik wolalbym zeby na to moje pieniadze
                    nie szly.i jesli podatnik ma wsperac dziallnosc wydawnicza, to powinna ona byc
                    najlepszej klasy (ja jestem raczej przecwiny wydawaniu ksiazek za pieniadze
                    podatnika).
                    • dala.tata PS 30.01.09, 23:58
                      wydawanie ksiazek deficytowych w ramach dzialalosci PR jest znane na calym
                      swiecie. jest jednak inwestycja majaca przyniesc zyski w perspektywie dalszej.
                    • adept44_ltd Re: prawa aut. do wydanej książki 31.01.09, 00:16
                      czyli jesteś przeciwny sytuacji, w której podatnik ma do dyspozycji wyłącznie
                      Harlekiny (trochę, świadomie, przesadziłem...ale...)
                      • dala.tata Re: prawa aut. do wydanej książki 31.01.09, 01:14
                        adepcie drogi, nastepnym razem jak bedziesz w Londynie, wejdz do ksiegarni
                        Blackwell niedaleko stacji Euston. zapewniam cie ze znajdziesz tam wiele wiecej
                        niz Harlequiny. ba! baaaaaardzo wiele wiecej. wszystkie te ksiazki zostaly
                        wydane bez korzystania z pieniedzy podatnika. czesc z tych ksiazek to czysta
                        nauka. to nie podreczniki, nie popularyzacja, ale po prsotu przelanie idei i
                        badan na papier. po to zeby stworzyc wiedze.
                        • adept44_ltd Re: prawa aut. do wydanej książki 31.01.09, 07:03
                          czcigodny Dalatato, póki co (a fe...) to ja wchodzę do księgarń w Warszawie...,
                          a tu jest inaczej, a jak będę następnym razem w Londynie (pewnie dopiero w
                          lipcu) to nader chętnie sobie wejdę - tam i gdzie indziej, co jednak w żaden
                          sposób nie zmieni tego, co jest tu...
                          • dala.tata Re: prawa aut. do wydanej książki 31.01.09, 15:02
                            no ale to tylko argument na co? ze w Polsce nie da sie wydawac nauki bez
                            grantow? mnie sie w to nie chce wierzyc. da sie na swiecie, da sie w Polsce.

                            wiesz, jak zaczalem przyjezdzac na wyklady do Polski, kupilem sobei telefon
                            komorkowy polski. i mnie powalilo jak sie okazalo ze nawet jak zadzwonie na 10
                            sekund to place 1.85!!!!, bo rozliczenie jest minutowe. pomyslalem ze to skadnal
                            na kolkach i korzystalem z angielskiej komorki. po paru latach sie zmienilo.
                            okazalo sie zeby poglebic rynek trzeba obnizyc ceny....z ksiazkami bedzie
                            podobnie, choc proces moze byc dluzszy....
                            • adept44_ltd Re: prawa aut. do wydanej książki 31.01.09, 15:45
                              ba, dłuższy... poskładam wywód z następujących fragmentów:
                              1.kto kupuje książkę naukową??? no - studenci, powiedzmy nauczyciele i naukowcy.
                              2. jak teraz zliczyłem swoje wydatki za styczeń na książki, to wyszło - koło 900
                              zł (a i tak nie kupiłem Czasu i narracji Ricoeure'a - dodatkowe 100) i to nie
                              jest jakiś wyjątek, owszem - część to angielskie książki, ale tak to u mnie
                              wygląda, dzięki temu moi studenci są na bieżąco, a i ja coś zyskuję ;-)
                              3. 900 zł to jest pensja młodego nauczyciela, to jest ponad połowa pensji
                              asystenta, prawie połowa pensji adiunkta, kasa na miesiąc studenta...
                              4. żeby wydawnictwu zwróciła się książką (a więc, by mogło ją wydać bez grantu)
                              powinno zejść około 1000 egzemplarzy... (choć kiedyś w Znaku słyszałem, że 4
                              tys.), ale książki nie schodzą, bo nie ma kto ich kupić, nakład książki naukowej
                              to 100 - 300 egzemplarzy...
                              5. dyskutujemy dalej czy poprzestajemy na magicznym - to się musi zmienić???
                              6. można powiedzieć - niech wydawnictwa na jednych książkach zarabiają, na
                              innych tracą, ale one 1) nie chcą tego robić... 2) wydawnictwa się profilują i
                              nie łączą rynków, 3) może byłoby stać na to 2 wydawnictwa ogólnopolskie (ale co
                              do jednego z nich to wiem, że pomimo grantów ledwo zipie)...
                              7. A Londyn to Londyn..., wiesz w Paryżu też sobie wchodzę do księgarni i mam
                              pozycje z ostatnich 40 lat... albo je zamawiam, ale tam jest rynek, jest
                              pieniądz... a w Polszcze nauczyciel początkujący zarabia 1/3 średniej
                              krajowej... więc za to się nie utrzyma, a co dopiero pozwalać sobie na luksusy,
                              podobnie doktorant, asystent itd...
                            • adept44_ltd Re: prawa aut. do wydanej książki 31.01.09, 15:55
                              aaa, mnie z kolei nie przekonują telefony komórkowe...
                              1. bo to zupełnie inna branża - inny target,
                              2. bo jest ona regulowana przez państwo, wymuszające obniżki cen,
                              3. itd.
                              4. :-)
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka