GW: "O Rosji: Europa swoje, Chirac swoje"

28.02.04, 12:24
Deputowani do Parlamentu Europejskiego skrytykowali wczoraj Rosję za grożenie
jej sąsiadom "uderzeniami prewencyjnymi ", za Czeczenię, tłumienie wolności
mediów i niechęć do objęcia nowych państw UE umowami o uprzywilejowanym
handlu. Prezydent Chirac uważa jednak, że Rosji należy się "więcej szacunku",
a Europa "niezbyt dobrze zrozumiała jej szczególne potrzeby".



Czwartkowa debata eurodeputowanych w Brukseli była godzinną litanią zarzutów,
krytyki i wezwań pod adresem Rosji i prezydenta Putina, a zarazem bicia się
we własne piersi, że Unia nie mówi z Moskwą jednym, stanowczym głosem.
Przyjęta przez nich niewiążąca rezolucja uznaje deportację Czeczenów przed 60
laty przez Stalina za ludobójstwo, domaga się od Unii protestów, gdy skarżący
się na władze rosyjskie do Strasburga są torturowani lub "znikają", oraz
przypomina o konieczności ratyfikacji przez Dumę umów granicznych z Estonią i
Łotwą.

Z krytyką parlamentarzystów zgodził się Chris Patten, komisarz ds.
zewnętrznych. Jego zdaniem Unia chciałaby się związać z Rosją "strategicznym
partnerstwem, opartym na wspólnych wartościach i kierującym się ewidentnym
wspólnym interesem", ale koordynacja polityczna w gronie 25 państw mocno
szwankuje. W listopadzie ub.r. premier Berlusconi, goszcząc Putina, obiecał
mu w imieniu Unii złote góry, choć miał inne, wspólnie ustalone instrukcje.
Zmusiło to szefa Komisji Romano Prodiego do oświadczenia, że Bruksela nie
podziela entuzjazmu Rzymu w stosunkach z Moskwą.

"Dlaczego poszczególne kraje UE zgadzają się na ułatwienia wizowe dla Rosji,
gdy w tym samym czasie Rosja blokuje umowę o readmisji" [przyjmowaniu
nielegalnych imigrantów, którzy z jej terytorium trafią do Unii - red.] -
pytał retorycznie Patten.

Zdaniem Pattena, jeśli chce się budować partnerstwo, to trzeba "zamienić
deklaracje w czyny". Pierwszym krokiem, zdaniem eurodeputowanych i 25 szefów
MSZ, którzy obradowali w poniedziałek, musi być rozszerzenie przez Moskwę do
1 maja 2004 r. unijnej umowy o uprzywilejowanym handlu na nowe kraje "bez
warunków wstępnych". Rosjanie zapewniają, że umowy handlowe rozszerzą, ale
postawili 14 warunków gospodarczych i politycznych. Unia jest gotowa o nich
rozmawiać, ale "oddzielnie". Tymczasem Francja - jak wynika z dokumentów,
które widziała "Gazeta" - twierdzi, że należy o tym rozmawiać "równolegle".

Prezydent Jacques Chirac był w poniedziałek i wtorek w Budapeszcie z
misją "pojednania z nową Europą" po jego pamiętnym stwierdzeniu sprzed roku,
że "straciliśmy okazję, by siedzieć cicho" w sprawie Iraku. Wystąpił tam
jako... adwokat Putina, co "Le Monde" uznał za zadziwiające, pamiętając jak
ZSRR traktował Węgry. Zdaniem Chiraca "trzeba dać Rosji poczucie, że ma
interes w prawdziwym braterstwie z Unią. To wymaga trochę więcej szacunku".
Jego zdaniem Europejczycy "nie byli wystarczająco otwarci" w sprawie żądań
Moskwy dotyczących mniejszości rosyjskojęzycznej w krajach bałtyckich czy w
sprawie Kaliningradu.

Za te słowa "Le Monde" skrytykował Chiraca w komentarzu redakcyjnym.
Podkreśla, że Bruksela jest "głęboka zawiedziona ewolucją współpracy" z
Rosją, która "ma trudności z zaakceptowaniem rozszerzenia Unii generalnie, a
wejścia do UE byłych republik sowieckich (państw bałtyckich) w
szczególności". Tymczasem Chirac, by spełniła się jego wizja "świata
wielobiegunowego, potrzebuje Władimira Putina". W efekcie "bierze pozory za
fakty i autokrację za demokrację. W tej sztuce kamuflażu prezydent rosyjski
nie ma rywali".
    • borrka Matuszka wierzy lzom. 29.02.04, 11:08
      Dla mnie wzorem traktowania rosyjskich pretensji jest lotewska opinia
      publiczna, ktora "en block" je lekcewazy.
      Podkreslam "opinia publiczna", a nie politycy.
      Te wszystkie wirtualne zastrzezenia, pogrozki, czy szlochy, nie maja znaczenia
      w swiecie rzeczywistym.
      To dawka adrenaliny dla matuszkanskich patriotow typu Nowodworskiej, lub
      zachodnich blaznow w rodzaju Berlusconiego.
      Czy ktos powaznie myslacy, uwierzy, ze kraj ktory ma strukture gospodarcza
      Zjednoczonych Emiratow Arabskich wstrzyma dostawy ropy i gazu ?
      Smieszne.
      Ale w piwiarniach Petersburga, czy Moskwy, pewnie ciesza sie
      "Ot pokazalismy, kto tu rzadzi!"

      Rosja jedynie w kategoriach geograficznych i, sila inercji, psychicznych, jest
      krajem duzym.
      Moim zdaniem ten narod nie poradzi sobie z administrowaniem olbrzymim kawalem
      Euroazji i ulegnie glebokim mutacjom azjatyckim, szczegolnie w sensie
      demograficznym.
      Co prawda, nawet skosnoocy i zolci, beda odwolywac sie do panslawistycznej
      tradycji.
      W dialekcie polnocnochinskim zapewne.
Pełna wersja