kontrkultura
24.03.04, 11:21
Rosyjski krążownik o napędzie atomowym "Piotr Wielki" został zawrócony do
bazy, gdy na jego pokładzie wykryto usterki, grożące wybuchem. Taką
informacje ujawnił wczoraj dowódca rosyjskiej Marynarki Wojennej Władimir
Kurojedow.
Admirał odnalazł usterki, gdy wraz z załogą wypłynął na Morze Barentsa, by
obserwować start rosyjskiej rakiety balistycznej RSM-54, wystrzeliwanej z
atomowego okrętu "Nowomoskowsk". W wywiadzie dla agencji prasowej RIA Nowosti
Kurojedow zaznaczył, że nie ma mowy o zagrożeniu dla bezpieczeństwa jądrowego
krążownika, jednak obawy budzi stan pomieszczeń mieszkalnych i technicznych.
Tym samym dowódca zaprzeczył doniesieniom mediów, które informowały o
zagrożeniu wybuchem znajdującego się na okręcie reaktora atomowego. - W
miejscach, gdzie nie zaglądają admirałowie, wszystko jest w takim stanie, że
w każdej chwili okręt może wylecieć w powietrze. Mam także na myśli stan
reaktora - cytowała jednak wcześniejszą wypowiedź Kurojedowa agencja Interfax.
- Wybuch reaktora na tym okręcie nie spowodowałby większego zagrożenia -
zapewnił "Rz" komentator dziennika "Niezawisimaja Gazieta" Władimir Iwanow. -
Reaktor każdego okrętu tego typu ma potrójną ochronę. Co stało się
z "Kurskiem", gdy nastąpił tam wybuch? Przecież nie było skażenia na Morzu
Barentsa - przekonuje.
- Reaktor jest w dobrym stanie, jednak dowódcy jednostki muszą doprowadzić do
porządku stan pomieszczeń części mieszkalnej i technicznej w terminie dwóch,
trzech tygodni - powiedział "Rz" mjr Igor Dygało, rzecznik prasowy rosyjskiej
Marynarki Wojennej.
Według "Niezawisimej Gaziety" Kurojedow zwrócił uwagę na przeterminowane
gaśnice, błędy wartowników, bałagan w kubrykach, a nawet przepełnione
popielniczki w kajutach.
Dyrektor Centrum Analizy Strategii i Technologii Rusłan Puchow powiedział w
Radiu Echo Moskwy, że oświadczenia Kurojedowa pod adresem dowódców
krążownika "Piotr Wielki" mają na celu zdyskredytowanie konkurencji, która
chciałaby zająć jego miejsce.
Krążownik rakietowy "Piotr Wielki" jest uznawany za jeden z
najnowocześniejszych okrętów rosyjskiej Marynarki Wojennej. Na wyposażeniu ma
m.in. rakietowe pociski manewrujące "Granit", które mogą razić cele na morzu
oddalone nawet o 500 kilometrów.
Ostatnio do awarii na pokładzie okrętu doszło osiem lat temu. Nastąpił wtedy
wyciek gorącej pary. Życie straciło kilku marynarzy.
Tatiana Serwetnyk
--
rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040324/swiat/swiat_a_4.html