stary.prochazka
27.05.04, 08:09
Dla wszystkich którzy mieli jeszcze watpliwości - OTO JAK PREZYDENT PUTIN I
ROSJA WALCZY Z TERRORYZMEM:
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2094524.html
Rosyjskie Abu Ghraib
Marcin Wojciechowski, Moskwa 26-05-2004, ostatnia aktualizacja 26-05-2004
18:16
Dawny strażnik więzienny ujawnił sensacyjną kasetę wideo, na której widać jak
Rosjanie traktują wziętych do niewoli Czeczenów. Po jej obejrzeniu na myśl
przychodzi tylko jedno skojarzenie - rampa z obozu koncentracyjnego.
Film nakręcono cztery lata temu, przedstawia jeńców czeczeńskich, którzy
poddali się po przegranej bitwie. - Ale takie praktyki zdarzają się w
Czeczenii nadal - mówi Tatiana Kasatkina z organizacji praw
człowieka "Memoriał".
Przez pierwsze minuty filmu nakręconego domową kamerą przez strażnika, nadzy
więźniowe siedzą w ciężarówce z rosyjskim napisem MJu (ministerstwo justicji -
sprawiedliwości). Ciężarówka podzielona jest na metalowe cele, w których
człowiek mieści się z trudem. Niektórzy więźniowe są wyczerpani, osunęli się
na podłogę. Z trudem łapią powietrze, w ich oczach widać obłęd. Ciężarówka
podjeżdża do rampy kolejowej, przy której stoją zielone wagony więzienne. Z
ciężarówki najpierw wypada kupa ubrań. Potem pojedynczo wychodzą ludzie.
Większość jest naga. Strażnicy z kałasznikowami każą im wybrać ubranie i
wsiadać do pociągu. - Pażywieje! (Żwawiej!), Bieri liuboje! (Bierz
którekolwiek!) - słychać. Niektórzy więźniowe są zakrwawieni, widać na nich
ślady bicia, znaczna część nie ma nawet majtek, z trudem odzyskują równowagę
jakby byli czymś odurzeni. Jeden więzień ma otwarte złamanie ręki. Przez
koszulę prześwituje kawałek kości. Żołnierze śmieją się, kopią więźniów,
popychają ich kolbami, jeśli któryś nie może o własnych siłach trafić do
wagonu. Niektórym w dojściu pomagają inni jeńcy. W końcu z pierwszej
ciężarówki wypada trup. Żołnierze każą odwlec go na bok.
Podjeżdża druga ciężarówka, procedura powtarza się. Z drugiego auta ktoś
wyrzuca aż 11 zwłok. Pozostali więźniowie odwlekają je na bok. Gdy ciężarówki
są puste, obok wagonu leży góra nagich ciał. W rogu ekranu widać datę 21
marca 2000.
- To wzięci do niewoli partyzanci z oddziału Rusłana Giełajewa po bitwie pod
Komsomolskoje. W telewizji ogłoszono, że zostaną objęci amnestią. Do dziś
udało się nam ustalić, że z niewoli uciekło trzech z ponad 70. Pozostali
przepadli. Nie wiadomo ci się z nimi stało, podejrzewamy najgorsze -
mówi "Gazecie" Anna Politkowska, dziennikarka "Nowej Gaziety" pisząca od lat
o Czeczenii, która zdobyła kasetę pod koniec kwietnia. Przekazał ją 22-letni
podoficer jednostki ministerstwa sprawiedliwości, konwojującej więźniów.
Wszystko nagrywał, by pochwalić się kolegom. Po powrocie z Czeczenii wpadł w
depresję, zaczął pić i brać narkotyki. Do przekazania kasety dziennikarzom
namówiła go matka, tłumacząc, że może zmyje tym część winy.
"Nowaja Gazieta" po raz pierwszy napisała o kasecie miesiąc temu, wzywając
prokuraturę do zajęcia się sprawą. Nikt nie zareagował.