kontrkultura
18.07.04, 19:07
serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34248,2180227.html
Putin odbudowuje imperium bezpieki
Wacław Radziwinowicz 14-07-2004, ostatnia aktualizacja 14-07-2004 20:51
Rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa, dziedziczka kolejnych sowieckich
odmian bezpieki CzK, GPU, NKWD i KGB, staje się superministerstwem. Prezydent
Putin kończy proces odbudowy "wielkiej Łubianki", zbierając służby
rozdrobnione dziesięć lat temu przez Jelcyna w jedno wszechpotężne w ZSRR
imperium tajnej policji
Władimir Putin jeszcze w niedzielę podpisał dekret, którego istnienie udało
się Kremlowi utrzymać w tajemnicy. Zgodnie z nim FSB zyskuje status
ministerialny. Przez najbliższe trzy miesiące na Łubiance będą trwać dalsze
zmiany, a w ich wyniku - jak zapewniają eksperci - FSB stanie się
superresortem dysponującym taką potegą, jaką miała w czasach radzieckich KGB.
Zdaniem dziennika "Gazeta" i wielu ekspertów ten resort wkrótce wchłonie
Federalną Służbę Ochrony (odpowiednik naszego BOR-u) oraz Służbę Wywiadu
Zewnętrznego - ostatnie instytucje, które pozostają jeszcze niezależne od
Łubianki, od kiedy Borys Jelcyn na początku lat 90. rozczłonkował imperium
KGB.
- Jelcyn dzielił na części monstrum budowane przez dziesięciolecia przez
Feliksa Dzierżyńskiego, Genricha Jagodę, Nikołaja Jeżowa, Ławrentija Berię i
Jurija Andropowa. Bo było ono zbyt potężne i stanowiło państwo w państwie, a
on chciał być niezależny od "czekistów". Chciał też otrzymywać informacje od
różnych ludzi, a nie tylko od jednego szefa Łubianki. Dzieląc KGB na kilka
niezależnych służb, chciał je zmusić do tego, by konkurowały ze sobą i dzięki
temu lepiej pracowały - powiedział "Gazecie" Andriej Sołdatow, szef
internetowej agencji Agentura.ru.
- Putin kieruje się inną logiką. Dąży do odtworzenia tej potęgi Łubianki,
którą skończył budować jego idol Jurij Andropow. W ubiegłym roku
oddał "czekistom" odebraną im przez Jelcyna służbę graniczną wraz z jej
potężnymi wojskami oraz Federalną Służbę Rządowej Łączności i Informacji.
Teraz z pewnością przywróci im Służbę Wywiadu Zewnętrznego oraz pewnie
Federalną Służbę Ochrony. I wtedy cała rodzina czekistów znów znajdzie się
pod jednym dachem - dachem Łubianki.
Zgodnie z dekretem Putina dyrektor Federalnej Służby Bezpieczeństwa staje się
urzędnikiem w randze federalnego ministra z wszystkimi należnymi
przywilejami: pensją, "opieką socjalno-bytową oraz obsługą medyczną". Jego
czterej zastępcy cieszyć się będą przywilejami i poborami wiceministrów.
Dekret, o którego istnieniu do środy nic nie wiedzieli nawet członkowie
parlamentarnej komisji do spraw służb specjalnych, mówi o z pozoru mało
znaczącej, lecz ważnej zmianie nazw. Dotychczasowe departamenty, na które
była podzielona FSB, zostają teraz podniesione do rangi "służb" Federalnej
Służby Bezpieczeństwa", a służby w Rosji wchodzą właśnie w skład ministerstw.
Zdaniem obserwatorów to nie koniec zmian. Jak pisze dziennik "Gazeta", który
pierwszy w środę napisał o trzymanym przez Kreml w tajemnicy dekrecie Putina,
FSB wkrótce zostanie oficjalnie przekształcona w Ministerstwo Bezpieczeństwa
Państwowego, a więc znów będzie działać pod szyldem, który miała w ponurych
latach 1946-53.