kontrkultura
06.08.04, 12:28
Dawno juz czas ta bezsensowna wojne konczyc, ale czy opinia publiczna bedzie
miala na to wplyw?
----
serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34248,2214793.html
Sensacyjne wyniki sondażu: Rosjanie są zmęczeni wojną w Czeczenii
Marcin Wojciechowski, Moskwa 05-08-2004, ostatnia aktualizacja 05-08-2004
17:59
Większość Rosjan uważa wojnę w Czeczenii za pomyłkę i chce, by ludzie
odpowiedzialni za tę inwazję stanęli przed sądem
Taki obraz Rosji wyłania się z ogłoszonych wczoraj przez Służbę Analityczną
prof. Jurija Lewady badań nastrojów opinii publicznej. Instytut Lewady co
miesiąc publikuje sondaże, w których pyta Rosjan o zaufanie do polityków,
partii, ocenę poziomu życia, najważniejsze problemy społeczne oraz stosunek
do wojny na Kaukazie.
Już miesiąc temu ponad 60 proc. Rosjan był przeciwko kontynuacji prowadzonej
od pięciu lat drugiej wojny w Czeczenii i za rozpoczęciem rozmów z
partyzantami. Po raz pierwszy instytut zapytał również o to, czy ludzie
odpowiedzialni za wysłanie wojsk na Kaukaz powinni zostać osądzeni. Rezultat
zszokował socjologów - 60 proc. Rosjan chce procesu polityków i wojskowych,
którzy podjęli decyzję o zdławieniu siłą czeczeńskiego separatyzmu.
- Ludzie uważają, że w przypadku obu wojen w Czeczenii, zarówno tej z lat
90., jak i tej drugiej, rozpoczętej pięć lat temu, wysłanie wojsk było
błędem - mówi "Gazecie" Leonid Siedow, ekspert Służby Analitycznej i autor
badań. - Zdaniem ponad 50 proc. Rosjan pięć lat temu należało szukać innego
rozwiązania, np. otoczyć Czeczenię kordonem sanitarnym. Jeszcze więcej
przeciwników ma pierwsza wojna w Czeczenii.
Dzięki drugiej wojnie czeczeńskiej do władzy w Rosji doszedł prezydent
Władimir Putin. Na początku sierpnia 1999 r. - gdy oddział partyzantów
Szamila Basajewa napadł na sąsiadujący z Czeczenią Dagestan - Putin został
premierem. Gdy obejmował to stanowisko, był osobą kompletnie nieznaną. Choć
był szefem Federalnej Służby Bezpieczeństwa, nie brał czynnego udziału w
polityce. Gdy został premierem, w sondażach zdobywał zaledwie 1 proc.
poparcia. Dzięki obietnicom skutecznej rozprawy z partyzantami i słowom,
że "będziemy ich ścigać nawet w kiblu", popularność Putina wzrosła jednak
błyskawicznie. Po czterech miesiącach schorowany Borys Jelcyn podał się do
dymisji, a trzy miesiące później Putin wygrał wybory prezydenckie już w
pierwszej turze.
Rządy Putina od początku toczą się pod znakiem wojny w Czeczenii. Choć Kreml
od dwóch lat zapewnia, że "aktywna faza operacji na Kaukazie się skończyła",
to nie ma tygodnia, by w Czeczenii nie zginęło od kilku do kilkudziesięciu
żołnierzy i milicjantów. - Ta wojna wykrwawia Rosję w sensie dosłownym i
moralnym. W kraju tysiącami przybywa młodych ludzi, którzy wracają z frontu
zdemoralizowani - mówi Ludmiła Aleksiejewa, szefowa Moskiewskiej Grupy
Helsińskiej.
Rosjanie raczej nie wyjdą na ulicę, by żądać osądzenia ludzi odpowiedzialnych
za wojnę w Czeczenii. Poparcie dla Putina jest wciąż bardzo wysokie. W tych
samych badaniach 72 proc. Rosjan deklaruje, że ogólnie polityka Putina się im
podoba. Rosyjskie społeczeństwo jest bierne, co doskonale wykorzystują
władze. Niechęć wobec Czeczenów i strach przed terroryzmem sprawiają, że choć
ludziom wojna się nie podoba, to przynajmniej na razie się nie buntują.
Badania powinny jednak dać rządzącym do myślenia i wiem, że są analizowane na
najwyższym szczeblu.