Reperacje od Rosji, nie od Niemiec

15.09.04, 10:39
fragment artykułu z dzisiejszej "Rzeczypospolitej"

www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040915/prawo/prawo_a_10.html?k=on;t=2004091520040915

WłADYSŁAW CZAPLIŃSKI

Uchwała Sejmu z 10 września 2004 roku, stwierdzająca, że Polska nie otrzymała
dotychczas stosownej kompensaty finansowej i reparacji wojennych od Niemiec,
ma szansę przejść do historii jako największy prawniczy bubel roku.
Przewyższa swą nonsensownością całą dotychczasową radosną twórczość
parlamentu.

Nie zabierałem dotąd głosu w dyskusji (m.in. na łamach "Rzeczpospolitej")
dotyczącej problematyki reparacji wojennych. Po wielu latach działalności
badawczej w tej dziedzinie doszedłem bowiem do przekonania, iż wraz z
wejściem w życie układów polsko-niemieckich z lat 1990 - 1991 problemy prawne
w stosunkach między Polską i RFN zostały ostatecznie uregulowane i zamknięte.
Obserwowałem jedynie z pewnym dystansem harce polityków i (co gorsza)
prawników różnego autoramentu. Piątkowa uchwała spowodowała jednak, że
postanowiłem powrócić raz jeszcze - mam nadzieję, że po raz ostatni - do
stosunków polsko-niemieckich, głównie dlatego, że problemy poruszane w
uchwale są dokładnie te same co 10, 20, 30, 40 i 50 lat wstecz. Również
retoryka uchwały przypomina jako żywo najlepsze produkty epoki gomułkowskiej.

Nie mam zamiaru komentować przyczyn i skutków politycznych tej uchwały,
skoncentruję się natomiast na wybranych kwestiach prawnych. Pozostawiam na
boku sprawy roszczeń osób prywatnych, zarówno Niemców wobec Polski, jak i
Polaków wobec Niemiec. Osobom prywatnym nie można przecież odbierać prawa do
sądowego dochodzenia roszczeń i jakakolwiek ustawa (polska czy niemiecka),
nie mówiąc o uchwale parlamentu, byłaby bezskuteczna. Zresztą uchwała Sejmu
sugeruje, że Niemcy przesiedleni po wojnie powinni kierować swoje roszczenia
do władz niemieckich. Czy to oznacza, że to niemieckie sądy powinny
podejmować wiążące decyzje odnośnie do mienia nieruchomego położonego w
Polsce? Piramidalny absurd! Na całym świecie właściwe są w takich sytuacjach
sądy i prawo miejsca położenia nieruchomości.

Błędny adres

Przede wszystkim z niewiadomego względu uchwała skierowana jest pod zupełnie
niewłaściwym adresem. Podstawę powojennej polityki mocarstw wobec Niemiec
stanowi umowa poczdamska z 2 sierpnia 1945 r. Wraz z podziałem Niemiec na
strefy okupacyjne ustanowiony został (w rozdziale IV tej umowy) zróżnicowany
system dochodzenia reparacji wojennych. Generalnie reparacje państw
zachodnich miały być zaspokojone ze stref amerykańskiej, brytyjskiej i
francuskiej, roszczenia ZSRR zaś - z majątku w radzieckiej strefie
okupacyjnej i mienia niemieckiego w Europie Wschodniej (Bułgarii, Rumunii,
Finlandii, na Węgrzech i radzieckiej strefie okupacyjnej Austrii). Roszczenia
Polski miały być zaspokojone z reparacji ściągniętych przez ZSRR. Umowa
poczdamska nie precyzowała sposobu realizacji polskich roszczeń, należy więc
uznać, iż pozostawiono to umowie pomiędzy obydwoma zainteresowanymi
państwami.

Do tego skomplikowanego systemu należy dodać jeszcze zobowiązanie mocarstw
zachodnich do przekazania na rzecz ZSRR pewnej (niewielkiej) części demontaży
urządzeń przemysłowych i świadczeń z bieżącej produkcji w zamian za dostawy
żywności i surowców. Trzeba też dodać niezwykle istotną politycznie decyzję
Sojuszniczej Rady Kontroli Niemiec, zezwalającą na konfiskaty niemieckiego
mienia prywatnego za granicą (w państwach trzecich). Ustawodawstwo Rady było
ewenementem historycznym, ponieważ dotychczas realizacja odpowiedzialności
międzynarodowej państw (w tym reparacje wojenne) następowała z mienia
państwowego. W odniesieniu do Niemiec przewidziano również spłaty roszczeń
reparacyjnych ze skonfiskowanego majątku osób prywatnych pochodzenia
niemieckiego, mieszkających poza granicami Niemiec.

Bez samobójczych goli

Jeżeli zatem Sejm uznaje, że Polska nie otrzymała należnych jej reparacji
(nie spotkałem zresztą nigdy bilansu świadczeń, które Polska otrzymała), to
adresatem roszczeń powinien być ZSRR (a obecnie Rosja, jako państwo
identyczne z dawnym Związkiem Radzieckim), a nie Niemcy. To Rosja powinna
wypłacić Polsce odszkodowania należne od Niemiec. Nie należy tego mylić z
roszczeniami reparacyjnymi wobec Rosji z tytułu napaści radzieckiej 17
września 1939 r. Ta kwestia zresztą jest również pomijana milczeniem w
polskiej praktyce politycznej.

Oczywiście wyegzekwowanie jakichkolwiek roszczeń reparacyjnych od Rosji
wydaje się absolutnie niemożliwe, nie znaczy to jednak, iż nie należy o nich
mówić. Wymaga to natomiast solidnego przygotowania argumentacji, żebyśmy
sobie sami znowu nie strzelili samobójczej bramki. Uczynił to niedawno
Instytut Pamięci Narodowej stwierdzeniem, jakoby zbrodnia katyńska była
ludobójstwem. Otóż mam bardzo poważne wątpliwości co do takiej kwalifikacji
owego czynu. Natomiast z całą pewnością zamordowanie 25 tysięcy polskich
oficerów, policjantów i intelektualistów przez reżim stalinowski było
zbrodnią wojenną. Niby podobnie, ale jednak z punktu widzenia prawa
międzynarodowego coś zupełnie innego.

Można by wysunąć argument, że Polska nie była obecna w Poczdamie, a zatem nie
jest związana postanowieniami umowy pomiędzy mocarstwami. Zgodnie z prawem
międzynarodowym, umowa może jednak w pewnych sytuacjach nadawać prawa i
nakładać obowiązki na państwa trzecie (te ostatnie za ich zgodą). Pamiętajmy
jednak, że to umowa poczdamska stanowi podstawę suwerennego władztwa Polski
na dawnych terenach wschodnich Rzeszy. Jeśli zanegujemy jej znaczenie,
otwieramy drogę dla np. roszczeń reparacyjnych osób narodowości niemieckiej,
wysiedlonych z Polski do Niemiec właśnie na podstawie porozumień
międzyalianckich, w tym umowy poczdamskiej. Musielibyśmy bowiem przyznać, że
Polska nie miała prawa uchwalać ustawodawstwa pozbawiającego prawa własności
pewne grupy ludności, bo takie prawo przysługuje wyłącznie suwerenowi.
    • stary.prochazka Re: Reperacje od Rosji, nie od Niemiec 15.09.04, 10:45
      zaraz pewnie usłyszymy że jesteśmy niewdzięczni bo 600 tysięcy żołnierzy
      radzieckich poległo za naszą wolność. Otóż jest to kompletna bzdura bo
      żołnierze radzieccy przeszli przez Polskę walcząc z Hitlerem a my byliśmy na
      ich drodze, ponadto my ich bynajmniej nie pamiętamy jako wyzwolicieli,
      szczególnie biorąc pod uwagę ich wcześniejsze dokonania po 17 września 1939.
    • stary.prochazka Re: Reperacje od Rosji, nie od Niemiec 17.09.04, 10:13
      stary.prochazka napisał:

      > Bez samobójczych goli
      >
      > Jeżeli zatem Sejm uznaje, że Polska nie otrzymała należnych jej reparacji
      > (nie spotkałem zresztą nigdy bilansu świadczeń, które Polska otrzymała), to
      > adresatem roszczeń powinien być ZSRR (a obecnie Rosja, jako państwo
      > identyczne z dawnym Związkiem Radzieckim), a nie Niemcy. To Rosja powinna
      > wypłacić Polsce odszkodowania należne od Niemiec. Nie należy tego mylić z
      > roszczeniami reparacyjnymi wobec Rosji z tytułu napaści radzieckiej 17
      > września 1939 r. Ta kwestia zresztą jest również pomijana milczeniem w
      > polskiej praktyce politycznej.

      Proponuję zacząć od dzieł sztuki zrabowanych przez ZSRR po 17 września 1939
      które obecnie można oglądać w takich muzeach jak petersburski Ermitaż a które
      przewodnicy oprowadzający polskie wycieczki zbywają milczeniem.

      >
      > Oczywiście wyegzekwowanie jakichkolwiek roszczeń reparacyjnych od Rosji
      > wydaje się absolutnie niemożliwe, nie znaczy to jednak, iż nie należy o nich
      > mówić.

      Ależ dlaczego? Czy w Rosji nie ma praworządnosci i niezależnych, niezawisłych
      sądów, przed którymi mozna dochodzić swoich praw? Niemcy poczuli się do
      odpowiedzialności, czy Rosja jest pod tym względem gorsza od Niemiec?

      Wymaga to natomiast solidnego przygotowania argumentacji, żebyśmy
      > sobie sami znowu nie strzelili samobójczej bramki. Uczynił to niedawno
      > Instytut Pamięci Narodowej stwierdzeniem, jakoby zbrodnia katyńska była
      > ludobójstwem. Otóż mam bardzo poważne wątpliwości co do takiej kwalifikacji
      > owego czynu. Natomiast z całą pewnością zamordowanie 25 tysięcy polskich
      > oficerów, policjantów i intelektualistów przez reżim stalinowski było
      > zbrodnią wojenną. Niby podobnie, ale jednak z punktu widzenia prawa
      > międzynarodowego coś zupełnie innego.

      jest jeden mały problem: Rosja sama uznała zbrodnię katyńską za ludobójstwo
      stawiając zarzut przeciw Niemcom podczas procesu norymberskiego.
      Czy jeśli okazało się że to nie Niemcy ale ZSRR był winny, co przyznał
      prezydent Jelcyn, czy zbrodnia katyńska przestaje być ludobójstwem?
      >
      • ardzuna Re: Reperacje od Rosji, nie od Niemiec 17.09.04, 18:24
        stary.prochazka napisał:

        To Rosja powinna
        >
        > > wypłacić Polsce odszkodowania należne od Niemiec. Nie należy tego mylić z
        >
        > > roszczeniami reparacyjnymi wobec Rosji z tytułu napaści radzieckiej 17
        > > września 1939 r. Ta kwestia zresztą jest również pomijana milczeniem w
        > > polskiej praktyce politycznej.
        >
        > Proponuję zacząć od dzieł sztuki zrabowanych przez ZSRR po 17 września 1939
        > które obecnie można oglądać w takich muzeach jak petersburski Ermitaż a które
        > przewodnicy oprowadzający polskie wycieczki zbywają milczeniem.

        No jak to, przecież jako nasi dobroczyńcy i wyzwoliciele żołnierze armii
        rosyjskiej mieli pełne prawo do obrabowania nas z naszych dzieł sztuki :DDD
        Dlaczego nie wyrażasz wdzięcznosci ZSRR za nasze wyzwolenie i uwolnienie nas
        przy okazji od tej resztki dzieł sztuki, jaka nam została po licznych wojnach?
        Przecież dzieki temu mogliśmy spojrzeć w przód bez obciążeń i zacząć zwycięski
        marsz w przyszłość, oczywiście u boku zwycięskiego narodu radzieckiego.
        Niewdzięcznik!!! :-P
        • kontrkultura Re: Reperacje od Rosji, nie od Niemiec 18.09.04, 11:07
          To może brzmieć dziwnie, ale nikt nie lubi oddawać tego, co narabował, chyba że
          w drodze wymiany my wam to, a wy nam tamto.

          Zresztą czyżby polskie media nie krytykowały decyzji oddania Shroderowi
          niemieckich dzieł sztuki?
          • stary.prochazka Re: Reperacje od Rosji, nie od Niemiec 18.09.04, 12:08
            kontrkultura napisał:

            > To może brzmieć dziwnie, ale nikt nie lubi oddawać tego, co narabował, chyba
            że
            >
            > w drodze wymiany my wam to, a wy nam tamto.

            a co my mielibysmy oddawać? Od czasów Polaków w Moskwie mieliśmy zdecydowanie
            mniej okazji do grabieży w Rosji niż Rosja w Polsce.
            >
            > Zresztą czyżby polskie media nie krytykowały decyzji oddania Shroderowi
            > niemieckich dzieł sztuki?

            Temu nie przeczę, wręcz dziwiłbym się gdyby takiej krytyki nie bylo ale uważam
            że nie będzie spokoju pomiędzy Rosją a Polską dopóki nie wyeliminuje się
            wszystkiego co boli i zadrażnia.
            A że w wyniku ostatnich 300 lat więcej jest do zrobienia pod tym względem po
            stronie Rosji niż naszej to już inna sprawa.
            • kontrkultura Re: Reperacje od Rosji, nie od Niemiec 19.09.04, 10:59
              > ...
              > a co my mielibysmy oddawać? Od czasów Polaków w Moskwie mieliśmy zdecydowanie
              > mniej okazji do grabieży w Rosji niż Rosja w Polsce. ...
              ======
              Nie koniecznie tym "tamtym" muszą być dzieła sztuki, których w Polsce nie tylko
              z wymienionych wyżej przyczn tak wiele nie jest, ale na przykład przyznanie, że
              strona Polska rezygnuje od roszczeń finansowych do strony rosyjskiej za
              zbrodnie sowieckie.

              Przy okazji stronie rosyjskiej ułatwiłoby to potępienie Katyniu, Miednoje i
              wiele innych zbrodni ludobójstwa, gdyż jedynie wówczas takie kroki w stronę
              przyjaźni nie będą miały skutków obciążające i tak nie kwitnący budżet Rosji...
          • ardzuna Re: Reperacje od Rosji, nie od Niemiec 18.09.04, 20:17
            kontrkultura napisał:

            > Zresztą czyżby polskie media nie krytykowały decyzji oddania Shroderowi
            > niemieckich dzieł sztuki?

            Polska została napadnieta przez Niemcy i w tej wojnie straciła baaardzo wiele,
            i materialnie, i poniosła olbrzymie straty ludzkie, i kulturowe. Nic dziwnego,
            że niektórzy uznają niemieckie dobra kultury, które znalazły się na terytorium
            Polski, za pewną rekompensate (i tak niewygórowaną). Takie jest tło krytyki
            przez niektórych zwrotu niemieckich dzieł sztuki.

            Natomiast Rosja nie dosć, że nie została w II wojnie światowej napadnieta przez
            Polskę, to sama jeszcze ją napadła. Polacy nie mają co rekompensować Rosji. Do
            tego Rosja jeszcze stroi sie w piórka wyzwoliciela Polski. Nie była oczywiście
            wyzwolicielem, ale jeśli do tego pretenduje, to wyzwolicielowi nie bardzo
            wypada byc złodziejem. W kazdym razie tzreba miec wyjątkową czelnosć, żeby
            okradłszy "wyzwalanego" jeszcze spodziewac sie od niego wdzięcznosci. I tyle :)
            • clickkey Re: Reperacje od Rosji, nie od Niemiec 18.09.04, 21:33
              ardzuna napisała:
              >
              > Natomiast Rosja nie dosć, że nie została w II wojnie światowej napadnieta
              przez Polskę, to sama jeszcze ją napadła. Polacy nie mają co rekompensować
              Rosji. Do tego Rosja jeszcze stroi sie w piórka wyzwoliciela Polski. Nie była
              oczywiście wyzwolicielem, ale jeśli do tego pretenduje, to wyzwolicielowi nie
              bardzo wypada byc złodziejem. W kazdym razie tzreba miec wyjątkową czelnosć,
              żeby okradłszy "wyzwalanego" jeszcze spodziewac sie od niego wdzięcznosci. I
              tyle
              *******************************************************

              Rosja okradła wszystkie "wyzwalane" kraje i prawie wszystkim zagarnęła jakieś
              terytoria, oprócz Bułgarii i Austrii, tam juz nie miała dostępu.

              17 września powinni w Rosji świętować jako dzień narodowego złodziejstwa i
              grabieży.

              17 września na Ukrainie jest świętem państwowym, zostało im to od czasów
              komunizmu.

              Niemcy i jako państwo i jako narod, przyznają się do swojej winy za rozpętanie
              II wojny światowej i za dokonane morderstwa. Czuja sie winni i wielokrotnie
              przepraszali Polskę i świat.

              Rosja nawet o tym myśleć nie chce.
              • clickkey Jak Rada Ministrów PRL zrzekła się reparacji 18.09.04, 21:36
                Jak Rada Ministrów PRL zrzekła się w 1953 roku reparacji od NRD

                Uchwała, której nie było

                Czy uchwała Rady Ministrów PRL z 23 sierpnia 1953 r. pt. "Oświadczenie rządu
                Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej" przesądza o zrzeczeniu się od od państwa
                niemieckiego reparacji wojennych? Przez lata tak uważano. Szkopuł w tym, że
                takiej uchwały nie było - dowodzi Józef Menes, doradca prezydenta m. st.
                Warszawy.

                Pod pojęciem "uchwała rządu" - jak ustalił Józef Menes, doradca prezydenta m.
                st. Warszawy, który zbadał kulisy tej sprawy - rozumiano tekst samego
                oświadczenia, które nie zostało przez nikogo podpisane.

                W archiwum Urzędu Rady Ministrów istnieje protokół nr 4 z posiedzenia rządu 23
                sierpnia 1953 r. Zostało ono - referuje Menes - zwołane ad hoc, w niedzielę na
                godz. 19.00. Zakończyło się już po 30 minutach jednomyślnym przyjęciem tekstu
                oświadczenia. Bez dyskusji i zapoznania się z analizami lub ekspertyzami. Rząd
                PRL nie pracował wcześniej nad tym zagadnieniem. W godzinę po zakończeniu
                posiedzenia Polska Agencja Prasowa opublikowała oficjalny komunikat w tej
                sprawie.

                Co jeszcze mówi protokół nr 4? Prezes Rady Ministrów Bolesław Bierut,
                uzasadniając propozycję, powołał się na uchwałę Prezydium Rządu z 19 sierpnia
                1953 r. Uchwały tej, jak ustalił Józef Menes, nie ma wśród jawnych dokumentów w
                archiwach URM i MSZ ani w Archiwum Akt Nowych. W spisie uchwał Prezydium Rządu
                istnieje dokument nr 622, ale jest on poświęcony innej tematyce. Projekt tekstu
                oświadczenia zreferował minister spraw zagranicznych Stanisław Skrzeszewski.
                Wskazał on na decyzję rządu ZSRR, który wcześniej zrezygnował z pobierania
                reparacji niemieckich. Protokół w tej sprawie podpisali w Moskwie 22 sierpnia
                minister spraw zagranicznych ZSRR Mołotow i premier NRD Grotewohl.

                Na decyzję radziecką niewątpliwie miały wpływ wydarzenia w Berlinie w czerwcu
                1953 r.: protest przeciw obniżaniu stopy życiowej przekształcił się w zamieszki
                uliczne, krwawo stłumione przez policję niemiecką i wojska radzieckie. ZSRR
                niewątpliwie, jak o tym świadczy powołanie się w tekście oświadczenia na
                decyzję rządu radzieckiego, wymógł na władzach PRL, aby także zrzekły się
                reparacji. Jak z tego wynika, decyzja rządu PRL została podjęta niesuwerennie,
                z pogwałceniem procedury, i nie przybrała postaci formalnej uchwały Rady
                Ministrów. AKA

                Waldemar Gontarski, redaktor naczelny "Gazety Sądowej"
                Z punktu widzenia prawa międzynarodowego uchwała z 23 sierpnia 1953 r. jako akt
                jednostronny, aby mogła wywierać skutki prawne, musi spełniać pewne wymogi
                formalne: powinna być wydana przez kompetentny organ i nie może być obarczona
                wadami oświadczenia woli (np. nie może być przyjęta pod przymusem). Wprawdzie
                pacta sunt servanda (art. 9 Konstytucji RP z 1997 r.), ale zasada ta nie ma
                charakteru absolutnego. Dotychczas podważaliśmy skuteczność prawną uchwały z 23
                sierpnia 1953 r. z dwóch względów. Po pierwsze, została wymuszona przez dyktat
                ZSRR, po drugie, Rada Ministrów nie była organem uprawnionym do wydania tego
                typu oświadczenia woli. Jeśli się teraz okazuje, że takiej uchwały nie
                znaleziono w archiwach, bo jej po prostu w ogóle nie było, to współczesne
                państwo niemieckie powołujące się na tę uchwałę traci zasadniczy argument.
                Wszak trudno dotrzymywać paktów, których nie było.


              • kontrkultura Re: Reperacje od Rosji, nie od Niemiec 19.09.04, 10:51
                >Niemcy i jako państwo i jako narod, przyznają się do swojej winy za rozpętanie
                >II wojny światowej i za dokonane morderstwa. Czuja sie winni i wielokrotnie
                >przepraszali Polskę i świat.
                ======
                Stało się to dopiero po tym, jak przegrali wojnę i to też trzeba było nie
                jednego lata, żeby do tego doszli. Zresztą po II WS mieli też czynnik
                motywujący - pomoc finansową.

                > ...
                > Rosja nawet o tym myśleć nie chce.
                =======
                ZSSR rozpadło się wewnętrznie i tak jakoś wyszło, że wręcz dostała same długi
                po byłych republikach...
                • ardzuna Re: Reperacje od Rosji, nie od Niemiec 19.09.04, 11:16
                  kontrkultura napisał:

                  > Stało się to dopiero po tym, jak przegrali wojnę i to też trzeba było nie
                  > jednego lata, żeby do tego doszli. Zresztą po II WS mieli też czynnik
                  > motywujący - pomoc finansową.

                  Racja, ale potem zdarzało się, że władze państwowe przepraszały za różne rzeczy
                  mimo tego, że nie przegrały niedawno wojny - vide Japonia i Korea. Rozumiem
                  trudnosć psychologiczną dokonania aktu przeprosin, ale bez tego naprawdę nie ma
                  co mówić o normalnych, zdrowych, partnerskich stosunkach międzypaństwowych
                  między Polską a Rosją.

                  > > Rosja nawet o tym myśleć nie chce.
                  > =======
                  > ZSSR rozpadło się wewnętrznie i tak jakoś wyszło, że wręcz dostała same długi
                  > po byłych republikach...

                  Kontrkulturo - byłe republiki nie zaciągały samodzielnie długów zgranicznych,
                  nie ma co więc obarczać ich odpowiedzialnoscią za długi, które Rosja teraz musi
                  spłacać... Było nie podbijać republik, to teraz Rosja nie miałaby problemu. To
                  może kolokwialne postawienie sprawy, ale wzięcie pełnej odpowiedzialności za
                  to, co się uczyniło, w tym za długi (materialne i moralne) jest niezbędne dla
                  dojścia do (kolektywnego) zdrowia psychicznego.
Pełna wersja