clickkey
19.09.04, 05:41
Hydra Putina
Tygodnik "Wprost", Nr 1138 (19 września 2004)
Oligarchowie z KGB pierwszymi kapitalistami Rosji
Gary K. Busch
Profesor Webster University w Londynie, poprzednio University of Hawaii.
Publicysta m.in. "Wall Street Journal"
Nie jest tajemnicą, że funkcjonariusze służb specjalnych z Petersburga urośli
w siłę. Grupa ta obejmuje obecnie środowisko byłych KGB-istów, którzy
przenieśli się z Petersburga do Moskwy wraz z Putinem i tam najpierw zajęli
miejsce "familii" Jelcyna, potem wyparli "czekistów" związanych z Jelcynem, a
teraz zabrali się za kierowanie gospodarką.
Gdy Michaił Gorbaczow zniósł monopol KPZR na sprawowanie władzy, KGB w roku
1990, przed wyborami parlamentarnymi w Rosji i innych sowieckich republikach,
zorganizował specjalne oddziały do manipulowania procesem wyborczym.
Wybranych kandydatów uczono prowadzenia "demokratycznej" gry politycznej i
wyposażano w utajnione informacje o wyborcach i ich nastrojach. Na kursy
przyjmowano wyłącznie oficerów KGB - w sumie 2758 osób. Wszyscy startowali w
lokalnych i federalnych wyborach do parlamentów w całym ZSRR; 86 proc. z nich
wygrało wybory już w pierwszej turze, o czym informował wewnętrzny biuletyn
KGB.
To właśnie spośród tych oficerów i współpracowników KGB wyłoniono przyszłych
zarządców gospodarki i umieszczono ich na giełdach papierów wartościowych i
giełdach towarowych, w "prywatnych" bankach i domach handlowych, przez które
eksportowano sowieckie strategiczne zapasy minerałów, paliw i innych dóbr.
Zachód nie mógł dopuścić, by Sowieci doprowadzili do wypłynięcia tych rezerw
na otwarte rynki światowe, obawiając się (słusznie!) nagłego obniżenia cen.
Wiedząc o tym, KGB wybrał alternatywną drogę, sprzedając strategiczne zapasy
kanałami organizacji przestępczych (mafii), by zapewnić sobie dopływ dewiz,
których Moskwa rozpaczliwie potrzebowała.
Złoto uciekło z Rosji
Szefowie Pierwszego, Piątego i Szóstego Zarządu KGB opracowali plan. Pierwsza
część planu przewidywała proponowanie zagranicznym kapitalistom, żeby wnosili
przedpłaty na towary produkowane w fabrykach, by utrzymać tok produkcji.
Kapitaliści mieli płacić za surowce, transport i w ten sposób mogli
sprzedawać wyprodukowane towary na światowych rynkach. Ponadto mieli zapłacić
fabrykom określone sumy za produkcję dóbr. Ten system "opłat targowych"
albo "myta" mógł stymulować produkcję tylko wówczas, jeśli byłoby pod
dostatkiem waluty krajowej (rubli) na płace dla pracowników i na ustanowienie
realnych cen. Żaden państwowy system gospodarczy nie był w stanie tego
zapewnić. Sowieccy planiści zdecydowali się więc na ambitny, choć ryzykowny
mechanizm. Porozumieli się z małymi i słabo zorganizowanymi grupami
przestępczymi w Rosji, aby utworzyć drugi obieg gospodarczy, równoległy do
legalnego.
Pieniądze na wielką skalę wyciekały z Rosji. Zwykłe ruble stawały
się "złotymi rublami" po przekroczeniu granicy. Były to rzeczywiście złote
ruble, ponieważ ich wartość gwarantowały rezerwy złota skarbu rosyjskiego.
Między rokiem 1990 a 1992 sowieckie, a potem rosyjskie rezerwy złota jednak w
tajemniczy sposób znikły. Kiedy Grigorij Jawlinski, zwolennik reform
rynkowych i ówczesny wicepremier, pojechał we wrześniu 1992 r. na spotkanie
grupy G-7 w Bangkoku, wyjawił tam, że z 2 tys. ton złota rosyjskiej rezerwy
państwowej pozostało zaledwie 240 ton. W listopadzie nawet tego już nie było.
W czasie niewiele dłuższym niż rok 22 mld USD w złocie opuściło Rosję,
sprzedane za granicę z dużym upustem po to, by pokryć ogromne koszty
rzeki "złotych" rubli.
Kiedy wpływy ze sprzedaży złota wróciły do Moskwy, zostały skierowane do firm
prowadzonych przez wybranych czekistów. KGB i jego sojusznicy zbudowali
system, w którym lojalni członkowie Komsomołu oraz niektórzy biznesmeni mogli
zakładać własne "rosyjskie" banki. Tacy ludzie, jak Chodorkowski, Awen,
Fridman i inni, zostali "oddelegowani" (przez KGB) do prowadzenia banków i
firm finansowych.
Głównym bankiem, który miał uruchomić te "równoległe" fundusze i użyć ich do
prowadzenia interesów w Rosji i poza krajem, był Menatep (bank
Chodorkowskiego). Przez ten bank szły prawie wszystkie wielkie transfery
pieniędzy z Rosji i do Rosji w latach 1992-1998. W miarę jak system "myta"
nabierał rozpędu, na konta Menatepu wpływały przychody ze sprzedaży na
Zachodzie rosyjskiego aluminium, miedzi, stali itp. Transakcjami kierowali
Iwan Siłajew, wicepremier Oleg Soskowiec, doradca prezydenta Aleksandr
Korżakow i przewodniczący Dumy Rusłan Chasbułatow. Czasami pieniądze
kierowano do Menatep Cyprus, niekiedy do Menatep Gibraltar, Menatep Finance w
Genewie, Menatep Inc. w Nowym Jorku i innych oddziałów banku na świecie.
Menatep monitorował przepływ gotówki i przekazywał fundusze na konta bankowe
najwyższych władz kraju - urzędu prezydenta, rządu i na prywatne rachunki
czekistów, którzy obsadzali kadrowo "struktury równoległe". Bank upadł w
czasie kryzysu 1998 r. Metody działania skłóconych frakcji KGB-istów stały
się już bardziej subtelne.
Kryzys na zamówienie Kremla?
Petersburska frakcja czekistów miała zamiar w czerwcu i lipcu 2004 r. wywołać
kolejny kryzys bankowy w Rosji. W połowie maja bank centralny odebrał
licencję Sodbiznesbankowi pod zarzutem prania brudnych pieniędzy. Co więcej,
Sodbiznesbank miał być jednym z największych znanych ofiarodawców
wspierających kampanię wyborczą prezydenta Putina.
W ciągu miesiąca poszedł na dno jeszcze CreditTrust. Bank ten, 70. bank Rosji
(305 mln USD), sam wystąpił o likwidację po szturmie depozytariuszy,
spowodowanym upadkiem Sodbiznesbanku. Struktury własności obu banków są
bardzo nieprzejrzyste, ale powszechnie mówi się o tym, że stał za nimi ten
sam właściciel - Aleksandr Slesarow. Po tym wstępie Wiktor Zubkow, szef
Federalnej Służby Nadzoru Finansowego, dał do zrozumienia, że zostanie
podjęta akcja przeciw dziesięciu innym bankom lub większej ich liczbie. I
chociaż wkrótce wycofał się z tego oświadczenia, sytuacja była już nie do
uratowania. Na rynku kredytowym rozpoczęła się reakcja łańcuchowa,
międzybankowy rynek kredytowy został sparaliżowany.
Manewr Kremla miał dwa cele: osłabić banki prywatne (szczególnie Alfa Bank) i
rozszerzyć wpływy banków państwowych. Dla rosyjskiego systemu bankowego
kryzys ten skończy się zapewne wzmocnieniem instytucji finansowych
bezpośrednio związanych z państwem albo tych, które mają preferowanych przez
państwo właścicieli zagranicznych. Problem samego Alfa Banku nie wiąże się
bezpośrednio ze sferą bankowości, a raczej z walką o kontrolowanie biznesu
telekomunikacyjnego. Nie ma wątpliwości, że "grupa z Petersburga", a
dokładniej TelecomInvest Company, nad którą sprawuje kontrolę minister
łączności Leonid Reiman, stała za atakiem na Alfa Bank. Teraz Telecom-
Invest będzie konkurencją dla grupy Alfa w zbliżającej się prywatyzacji
SwiazInwestu (największego państwowego holdingu telekomunikacyjnego).
Rola "siłowików" w dążeniach do kontrolowania i ograniczania ekspansji
sektora prywatnego w przemyśle naftowym, bankowości, telekomunikacji i
systemie transportu może się po części opierać na filozofii politycznej
czekistów, wywodzącej się z komunistycznej doktryny państwa. Głównym motywem
jest tu podstawowy ludzki instynkt: chciwość.
Opracowanie i tłumaczenie:
David M. Dastych
Wszyscy ludzie prezydenta (z KGB, FSB, GRU)
Kiedy Władimir Putin został prezydentem, kamuflaż nie był już potrzebny. Byli
KGB-iści, głównie z Petersburga, zaczęli otwarcie zajmować stanowiska
ministrów, doradców prezydenta i rządu, gubernatorów, bankierów i szefów
wielkich firm. Mówi się, że jest ich w sumie około 6 tys. To nowa kasta
władców (i współwłaścicieli) Rosji. Najważniejsi z nich to:
Nikołaj Patruszew - dyrektor FSB (Federalnej Służby Bezpieczeństwa)
Igor Sieczin - były wiceszef administracji Kremla i sekretarz prezydenta