ardzuna
29.09.04, 18:00
ukazały sie dziś w polskiej prasie dwa bardzo ciekawe komentarze:
serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34181,2312660.html
Michnik: czyżby Leonid Breżniew zmartwychwstał?
Adam Michnik 29-09-2004, ostatnia aktualizacja 29-09-2004 09:28
Bo oto usłyszeliśmy jego nieśmiertelne frazy: "Na tle ogólnoświatowego
poparcia dla Rosji w związku z tragedią w Biesłanie poważnym dysonansem była
szeroka kampania antyrosyjska polskich mediów" - napisano w notatce
informacyjnej sporządzonej przez Biuro Prasowe Kremla, a rozdanej przed
spotkaniem prezydentów Putina i Kwaśniewskiego w Moskwie. Z notatki tej
dowiadujemy się również, że "antyrosyjską kampanię popierało wielu
oficjalnych przedstawicieli Polski".
czytaj dalej »
r e k l a m a
Dziwaczna to notatka, przypominająca do złudzenia ton, w którym Kreml
przemawiał do przywódców Czechosłowacji wiosną i latem 1968 r. Logika tego
wywodu jest porażająca prosta: skoro w polskich mediach ukazały się głosy
krytyczne pod adresem akcji rosyjskich służb specjalnych i wobec polityki
czeczeńskiej Kremla, to mamy do czynienia z "szeroką kampanią antyrosyjską"
popieraną "przez wielu oficjalnych przedstawicieli Polski".
Ten język insynuacji i pogróżek zna każdy, kto pamięta epokę breżniewowskiego
zastoju. Czy kremlowscy stratedzy oczekują teraz dymisji polskich redaktorów
i dziennikarzy na wzór tego, co notorycznie ma miejsce w Rosyjskiej
Federacji? Czy kremlowscy stratedzy namawiają polskie władze do zakneblowania
polskich mediów?
Zwracam się do naszych rosyjskich kolegów - świetnie wiecie, że polskie media
stoją przed wami otworem. Publikowaliśmy i będziemy publikowali nadal
rosyjskie głosy prezentujące różne punkty widzenia. Jednak wytłumaczcie swoim
naczelnikom, że w Polsce nikt nie jest władny dyktować gazetom, co mają
pisać: o Rosji i Czeczenii, o Stanach Zjednoczonych i Iraku, wreszcie - o
Polsce.
Rozmawiajmy ze sobą jak ludzie dorośli; posługujmy się argumentami, a nie
pogróżkami; wolni z wolnymi, równi z równymi.