Paliwowe imperium Rosji w Europie

30.10.04, 09:16
Andrzej Kublik 29-10-2004 , ostatnia aktualizacja 28-10-2004 20:36

Od początku tej dekady rosyjskie koncerny paliwowe wzmogły zabiegi o
przejęcie głównych firm paliwowych i gazowniczych w Europie Środkowo-
Wschodniej. Nieraz prowadzi to do głośnych konfliktów

- To, co wyprawia Rosja w sektorze paliwowym w Europie Wschodniej, to nowy
imperializm gospodarczy - alarmował w środę były szef Agencji Wywiadu
Zbigniew Siemiątkowski, przesłuchiwany przez sejmową komisję śledczą ds.
Orlenu. Od 1999 r., gdy zaczęły rosnąć światowe ceny ropy naftowej i gazu,
rosyjskie koncerny paliwowe wzmogły swoje zainteresowanie firmami
energetycznymi w Europie Środkowej i Wschodniej.

Ekspansji rosyjskich koncernów nieraz towarzyszyły jednak głośne konflikty
interesów.

• w 2001 r. rząd Węgier myślał o zmianie prawa, aby zablokować starania firm
powiązanych z Gazpromem o przejęcie zakładów chemicznych BorsodChem;

• w 2001 r. głośno było o próbach polskiego rządu Jerzego Buzka, który
wspierał dążenia Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa do pozyskania
bezpośrednich dostaw gazu ze Skandynawii. Miało do zmniejszyć zależność
Polski w imporcie od dostaw z Gazpromu;

• jesienią 2001 r. na Litwie głośno mówiono o tym, że Gazprom groził
podwyżkami cen gazu, jeśli władze Litwy nie zmienią programu prywatyzacji
swojej firmy gazowniczej Lietuvos Dujos i nie przyjmą programu
korzystniejszego dla rosyjskiego dostawcy;

• od 2002 r. trwał na Ukrainie konflikt w sprawie przyszłości rurociągu
Odessa-Brody. Rurociąg zbudowano z myślą o transporcie do Ukrainy i Europy
surowca ze złóż w basenie Morza Kaspijskiego, które nie są kontrolowane przez
rosyjskie koncerny. Z kolei rosyjskie koncerny zabiegały o wykorzystanie
ukraińskiego rurociągu jako kolejnej trasy eksportu swojego surowca. Na
przełomie 2003 i 2004 r. rządy Polski i Ukrainy podpisały porozumienia o
przedłużeniu rurociągu Odessa-Brody do Płocka. W lipcu 2004 r. rząd Ukrainy
zgodził się jednak, by przekazać rurociąg do eksportu rosyjskiej ropy;

• wiosną 2003 r. rząd Turcji postanowił wstrzymać odbiór gazu napływającego
z Rosji przez Morze Czarne rurociągiem Błękitny Strumień. Zdaniem obecnych
władz Turcji ich poprzednicy zamówili w 1997 r. zbyt dużo rosyjskiego gazu.
Po kilku miesiącach negocjacji i wzajemnych ostrzeżeń o skierowaniu sprawy do
arbitrażu władze Turcji wynegocjowały elastyczniejsze warunki odbioru
rosyjskiego gazu, inwestycje Gazpromu w rozwój sieci gazowniczej, a podobno
również obniżkę cen rosyjskiego surowca;

• w 2003 r. rozpoczął się bój o przyszłość łotewskiego terminalu naftowego w
mieście Windawa nad Bałtykiem. Przez lata był to główny nad Bałtykiem
terminal eksportu rosyjskiego surowca, jednak od 2002 r. większość ropy przez
Bałtyk Rosjanie eksportują przez nowe terminale w Primorsku koło Sankt
Petersburga. Jednocześnie z ograniczeniem tranzytu ropy przez Windawę
rosyjskie firmy proponowały władzom Łotwy odkupienie tego terminalu;

• konflikt o prywatyzację białoruskiej sieci gazociągów Biełtransgaz
doprowadził w lutym tego roku do bezprecedensowego wstrzymania przez Gazprom
tranzytu swojego surowca do odbiorców w Europie. Poza Białorusią uderzyło to
przede wszystkim w Polskę i Litwę.
    • clickkey Energetyczne ostrzeżenia dla Niemiec 30.10.04, 20:41
      anr 29-10-2004 , ostatnia aktualizacja 29-10-2004 17:26

      Zależność Niemiec od dostaw surowców energetycznych z Rosji rośnie i może być
      niebezpieczna dla niemieckiej gospodarki - ostrzega ekspert Międzynarodowej
      Agencji Energetycznej IEA w Paryżu. Jednak kanclerz Schröder uważa Rosję
      za "niezawodnego partnera" i chce rozbudowywać tę współpracę

      Rosji będą potrzebne w najbliższych latach bardzo wysokie ceny ropy i gazu
      ziemnego, aby osiągnąć wyznaczone przez Władimira Putina cele wzrostu
      gospodarczego. Niemiecka strategia zwiększenia importu gazu z Rosji jest więc
      ryzykowna - ocenia Fatih Birol, główny ekonomista IEA, w rozmowie zamieszczonej
      we wczorajszym "Financial Times Deutschland".

      Zwiększenie współpracy w energetyce zapowiedział w czwartek kanclerz Gerhard
      Schröder na rosyjsko-niemieckiej konferencji inwestycyjnej w Stuttgarcie. -
      Celem jest strategiczne partnerstwo energetyczne obejmujące wszystkie sektory:
      kooperację przy wydobyciu, produkcji, przerobie, transporcie i dystrybucji -
      mówił Schröder do przemysłowców i premiera Rosji Michaiła Fradkowa.

      Jego zdaniem sytuacja na światowym rynku energetycznym pokazuje, jak ważna jest
      Rosja dla energetycznego bezpieczeństwa Europy. Dziś 30 proc. niemieckiego
      importu ropy i gazu pochodzi z Rosji, ale jeszcze w tej dekadzie udział
      rosyjskiego gazu skoczy do 40 proc.

      Sektor energetyczny dostarcza jednej czwartej PKB Rosji - podobnie jak w
      należących do OPEC Algierii czy Iranie. Putin chce, aby w ciągu dekady PKB
      uległ podwojeniu. IEA uważa to za mało realne, chyba że utrzymają się bardzo
      wysokie ceny surowców energetycznych.

      Birol krytykuje też pomysł rezygnacji z energii atomowej, która zapewnia
      obecnie 30 proc. prądu zużywanego w Niemczech: - To szczytny cel, ale rząd nie
      ma koncepcji, czym ją zastąpić - uważa.

      Przekonuje, że Niemcy nie mają warunków do szerokiego wykorzystania energii
      odnawialnych (słońce, woda, wiatr), a gaz ziemny musi pochodzić z Rosji, co
      spowoduje uzależnienie od Moskwy. Proponuje więc opóźnienie planu zamykania
      elektrowni atomowych. Ostatnia ma zostać zamknięta w 2019 r.
Pełna wersja