kontrkultura
27.11.04, 12:17
Od początku nie wyborów, ale już kampanii wyborczej Putin jednoznacznie
poparł Janukowicza. Zapewnił mu wsparcie zarówno polityczne, jak i praktyczne
w postaci doradców i kto wie czego jeszcze...
Wreszcie pierwsza tura (mimo, że nie odpowiadająca normom demokratycznym)
pokazała przewagę Janukowicza i konieczność fałszowania w drugiej turze
wyborów, żeby wszytko było po myśli kremla.
W drugiej turze nie było niezależnych sondaży, które przewidywały by
(demokratyczne) zwycięstwo Janukowicza, nawet niektóre rosyjskie media
przyznawały, że zwycięsto Juszczenki jest najbardziej prawdopodobne. Jednak
na wstecz wszystkim znanym prawom logiki okazuje się, że Janukowicz wygrywa z
3% przewagą. Tak więc różnice między prognozowanym, a "rzeczywistym"
poparciem dla obojga kandydatów wyniosła 15%! Do tego bardzo liczne i często
nie zaprzeczalne dowody fałszerstwa. Ani świat, ani tym bardziej większość
Ukraińców tego nie może przełknąć. Buntuje się nie tylko zachonia Ukraina,
ale też i środkowa, a nawet północnowschodnia Ukraina.
Co robi Putin? Gratuluje zwycięstwa Janukowiczowi, staje się jego adwokatem w
międzynarodowych rozmowach, pilnuje demagogii w mediach...
Jednak nie da się już zmienić historii, jest to prawie nie możliwe, żeby
Janukowicz został prezydentem (całej) Ukrainy, a co wtedy? Media będą trąbiły
o spisku amerykańskim, polskim, czy 'ukraińskich faszystów', czy może dojdzie
do społeczeństwa fakt, że to właśnie nadmiernej ingerencji Putina, Rosja może
zawdzięczać pogorszenie się opinii o Rosji na bratniej Ukrainie, ale też w
całym świecie.