Dodaj do ulubionych

Mordobicie warszawsko-moskiewskie

10.08.05, 14:39
... a więc wojna ?
Obserwuj wątek
    • lortea Nie pisz w taki sposób, jakby wina była obustronna 10.08.05, 14:45
      W Warszawie to by7ł albo chuligański atak dresów, albo prowokacja, raczej to
      pierwsze. W Moskwie jest zorganizowana akcja,aby pokazać nam nasze miejsce w
      szeregu. Chcą byśmy się przestraszyli i zamilkli, testują nasze reakcje. Dopuki
      postkomuniści są u władzy, niestety miś kacapsko-bolszewicki, będzie sie karmił
      strachliwymi i chaotycznymi reakcjami WArszawy, niestety jak to misie mają w
      zwyczaju, z czasem bardzo się przyzwyczai, i potem Kaczyńskiemu trudno będzie
      misia oduczyć. Banda zapijaczonych Buszmenów rusza do boju, bądźmy w pogotowiu,
      i dajmy władzę ludziom na których w moskwie nie ma haków i środków do szantażu.
    • kontrkultura GW // Pobito sekretarza polskiej ambasady w Moskwi 10.08.05, 22:59
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2863108.html
      pi, IAR, PAP 10-08-2005, ostatnia aktualizacja 10-08-2005 16:51

      Premier Marek Belka polecił szefowi polskiej dyplomacji Adamowi Rotfeldowi, aby
      w związku z pobiciem kolejnego pracownika polskiej ambasady w Moskwie, podjął
      wszelkie możliwe działania, tak, aby wyjaśnić ten incydent

      Premier polecił zwrócić się też do władz Rosji o zapewnienie bezpieczeństwa
      polskim placówkom dyplomatycznym na terenie Rosji.

      - MSZ podjęło niezbędne działania zgodnie z poleceniem premiera Belki -
      powiedział Tomasz Szeratics z Departamentu Systemu Informacji MSZ. Szeratics
      nie umiał odpowiedzieć na pytanie, czy z urlopu powróci szef resortu Adam D.
      Rotfeld. Podkreślił, że w tym momencie obowiązki kierownika resortu pełni
      wiceminister Jakub T. Wolski.

      Według rosyjskich agencji, pobitym jest drugi sekretarz polskiej ambasady Marek
      Rzeszuta. Agencja ITAR-TASS informuje, że na Polaka napadło czterech nieznanych
      sprawców, przewrócili go na ziemię, zaczęli bić i kopać. Po kilku minutach
      uciekli. Polski dyplomata zwrócił się o pomoc do milicjanta, stojącego koło
      polskiej ambasady. Funkcjonariusz wezwał pogotowie. Do incydentu doszło około
      11 czasu warszawskiego na Placu Tiszyńskim, leżącym w odległości około 10 minut
      drogi od budynku polskiej ambasady.

      Mężczyzna jest w szpitalu, gdzie przechodzi badania. Istnieje podejrzenie, że
      doznał wstrząsu mózgu. Według wstępnych informacji lekarzy, ma silne
      potłuczenia klatki piersiowej, siniaki na rękach i nogach. Przebywa w tym samym
      szpitalu, w którym jest leczony inny pracownik polskiej ambasady, napadnięty
      trzy dni temu. Także i on trafił do szpitala z objawami wstrząsu mózgu. Z kolei
      w piątek w ubiegłym tygodniu nieznani sprawcy pobili rosyjskiego kierowcę
      naszej placówki. Napadnięto go nie w okolicy ambasady, lecz przed jego domem.

      Zarówno rosyjska milicja, jak i polski MSZ uznały, że w obu przypadkach
      prawdopodobnie chodziło o napad chuligański.

      Agencje rosyjskie informują też, że ambasador Polski w Rosji Stefan Meller
      zażądał spotkania z wiceministrem spraw zagranicznych Walerijem Łoszczyninem. W
      Warszawie przedstawiciel polskiego MSZ, Tomasz Szeratics, powiedział, że resort
      dyplomacji natychmiast podjął odpowiednie działania w tej sprawie. Nie chciał
      jednak mówić o szczegółach.

      Dodał jednak, że MSZ przyjął te informacje z dużym zaniepokojeniem, zwłaszcza,
      że jest to już drugi przypadek pobicia Polaka chronionego immunitetem.
      Zapewnił, że MSZ będzie na bieżąco informować o przebiegu sprawy.
      • kontrkultura GW // Stanowczy protest polskiego MSZ 10.08.05, 23:04
        serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2863423.html
        PAP, IAR, pi 10-08-2005, ostatnia aktualizacja 10-08-2005 17:16

        Ministerstwo Spraw Zagranicznych wyraża stanowczy protest przeciwko napadowi na
        pracownika polskiej ambasady - oświadczył w środę Tomasz Szeratics z
        Departamentu Systemu Informacji MSZ. Domagamy się szybkiego wyjaśnienia przez
        władze rosyjskie zaistniałej sytuacji, znalezienia winnych, postawienia ich
        przed sądem oraz ukarania - dodał.

        Resort wezwał też na rozmowy charge d'affaires ambasady rosyjskiej w Warszawie -
        Władimira Siedycha

        Szeratics poinformował, że drugi sekretarz polskiej ambasady został napadnięty
        o 13 czasu miejscowego czyli o 11 warszawskiego w pobliżu cetrum handlowego w
        Moskwie. Wcześniej był śledzony. Polskie MSZ nie potwierdza, że sekretarz
        ambasady został okradziony.

        Tomasz Szeratics powiedział, że resort domaga się środków ochrony dla polskich
        dyplomatów. Przypomniał, że za bezpieczeństwo odpowiada państwo przyjmujące
        czyli w tej sytuacji Rosja.

        W związku z incydentem, drugim już w ciągu kilku dni, Ambasada RP w Moskwie
        wystosowała też specjalne zarządzenie zakazujące pojedynczego opuszczania
        terenu ambasady. Pracownicy ambasady zostali też poproszeni o ograniczenie do
        minimum wyjść w sprawach służbowych.

        Szeratics dodał, że strona polska nie podjęła na razie działań mających na celu
        odwołanie z Moskwy polskiego ambasadora.
      • kontrkultura Prasa rosyjska // 10.08.05, 23:20
        Gazeta.ru - MID [adm. rosyjski MSZ] znowu obiecuje zapewnić bezpieczeństwo polskich dyplomatów

        NewsInfo.ru - MID podwoi ochronę polskiej ambasady

        RBC - MID ubolewa z powodu pobicia dyplomatów polskich...

        ORT - doszło do chuligańskiego napadu na polskiego dyplomatę

        Echo Moskwy - Kolejne kroki są realizowane dla zapewnienia bezpieczeństwa polskiej ambasady... informuje MID
    • ignorant11 Wypowiedzi polskich polityków 11.08.05, 01:00
      Sława!
      wiadomosci.onet.pl/1146248,12,item.html

      AFP
      Polskie MSZ przekazało przedstawicielowi rosyjskiej ambasady w Warszawie notę
      protestacyjną w związku z napadem na kolejnego pracownika polskiej ambasady w
      Moskwie.
      MSZ domaga się wyjaśnień od władz rosyjskich, znalezienia winnych, postawienia
      ich przed sądem oraz ukarania. W środę w stolicy Rosji pobity został drugi
      sekretarz ambasady; z obrażeniami trafił do szpitala.

      To już trzeci w ostatnich dniach przypadek napaści w stolicy Rosji na
      pracownika polskiej placówki.

      R E K L A M A czytaj dalej








      Polscy politycy różnych opcji politycznych są zgodni, że Polska powinna
      wzmocnić ochronę placówek dyplomatycznych w Rosji. Według niektórych, kolejna
      napaść na pracownika polskiej ambasady jest rosyjską prowokacją i wpisuje się w
      antypolską kampanię prowadzoną przez Moskwę.

      Tomasz Szeratics z Departamentu Systemu Informacji MSZ poinformował, że w
      związku z incydentem ambasador RP w Moskwie Stefan Meller wydał specjalne
      zarządzenie dla pracowników ambasady, w którym zakazał opuszczania terenu
      ambasady pojedynczo oraz polecił ograniczyć do minimum wszelkie wychodzenie na
      teren miasta w ramach wykonywania obowiązków służbowych.

      MSZ wezwało charge d'affaires ambasady rosyjskiej Władimira Siedycha, któremu
      przekazano notę protestacyjną. "Domagamy się szybkiego wyjaśnienia przez władze
      rosyjskie zaistniałej sytuacji, znalezienia winnych, postawienia ich przed
      sądem oraz ukarania. MSZ oczekuje podjęcia wszelkich niezbędnych środków dla
      zapewnienia bezpieczeństwa personelowi polskich placówek dyplomatycznych na
      terenie Federacji Rosyjskiej oraz zapobieżenia podobnym incydentom w
      przyszłości" - oświadczył Szeratics.

      Podkreślił, że MSZ "nie podjął żadnych działań w kierunku" wycofania polskiego
      ambasadora z Moskwy.

      Pobity w środę o godz. 13.00 czasu miejscowego drugi sekretarz ambasady został
      zaatakowany przez mężczyznę "śledzącego go od pewnego czasu" - mówił Szeratics.
      Do zdarzenia doszło niedaleko jednego z centrów handlowych w Moskwie. Polski
      dyplomata odniósł szereg obrażeń głowy i klatki piersiowej, ma m.in. naderwane
      ucho i posiniaczoną twarz, lekarze nie wykluczają wstrząśnienia mózgu.

      W związku z pobiciem kolejnego pracownika polskiej ambasady w Moskwie premier
      Marek Belka polecił szefowi polskiej dyplomacji Adamowi Rotfeldowi, aby podjął
      wszelkie możliwe działania, aby wyjaśnić ten incydent. Polecił też zwrócić się
      do władz Rosji o zapewnienie bezpieczeństwa polskim placówkom dyplomatycznym na
      terenie Rosji.

      Rotfeld jest obecnie na urlopie. Szeratics poinformował, że do czasu jego
      powrotu obowiązki kierownika resortu pełni wiceminister Jakub T. Wolski.

      W ocenie marszałka Sejmu Włodzimierza Cimoszewicza, jeśli Rosja nie będzie
      potrafiła wyjaśnić okoliczności pobicia kolejnego pracownika polskiej
      ambasady, "to nie tylko w oczach Polski i Polaków, ale także opinii
      międzynarodowej stanie się państwem o dwuznacznej reputacji". Według marszałka,
      wszystko wskazuje na to, że pobicie pracownika ambasady nie jest sytuacją
      przypadkową i powinno stać się powodem do wzmocnienia ochrony naszych
      dyplomatów.

      Zdaniem PiS, napad na kolejnego już pracownika polskiej ambasady to rosyjska
      prowokacja. PiS oczekuje od przedstawicieli najwyższych polskich
      władz "wyważonej, lecz adekwatnej do powagi sytuacji" reakcji na ten incydent.
      PiS ma nadzieje, że "sprawa prowokacji rosyjskich nie stanie się przedmiotem
      kampanii wyborczej, a wspólne stanowisko w tej sprawie zajmą wszystkie liczące
      się siły polityczne".

      Według Bronisława Komorowskiego (PO), napady na pracowników polskiej ambasady w
      Moskwie nie są dziełem przypadku, tylko dowodem na realizację wymyślonego w
      Rosji "scenariusza dalszego zaognienia stosunków polsko-rosyjskich i dalszego
      upokarzania Polski".

      Wiceszef sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych Tadeusz Iwiński (SLD) uważa, że
      polskie władze powinny wzmocnić ochronę placówek w Rosji oraz "stanowczo"
      zażądać, aby Rosjanie - zgodnie z konwencją wiedeńską - skuteczniej chronili
      nasze placówki dyplomatyczne. Jego zdaniem, reakcja polskich władz "powinna być
      zdecydowana, ale jednocześnie spokojna".

      Zdaniem szefa SdPl Markiem Borowskim, w sprawie pobić polskich dyplomatów w
      Moskwie "potrzebne jest jasne stanowisko polskiego rządu, prezydenta oraz UE".
      Według niego, napady na pracowników polskiej ambasady są "najwyraźniej
      zaplanowaną akcją ludzi, którym zależy na komplikowaniu stosunków polsko-
      rosyjskich".

      Lider LPR Roman Giertych opowiedział się za skierowaniem pod adresem władz
      Rosji "bezwarunkowego żądania" zapewnienia bezpieczeństwa polskim dyplomatom.
      Jego zdaniem, napaści na Polaków "mają ewidentny związek z antypolską kampanią
      w ostatnich dniach i są dowodem anarchizacji życia w Rosji.

      Z kolei szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Jerzy Bahr ocenił, że seria
      napaści na pracowników polskiej ambasady w Moskwie jest podejrzana i daje dużo
      do myślenia, ale z dalszymi ocenami należy się wstrzymać do czasu zakończenia
      śledztw prowadzonych w tych sprawach.

      Reakcji prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego na pobicie polskiego dyplomaty
      domagała się w środę Młodzież Wszechpolska. W tym celu demonstrowała pod
      Pałacem Prezydenckim skandując: "Wracaj z wakacji!".
      Pozdrawiam i zapraszam na:
      Forum Słowiańskie
    • ignorant11 Wypowiedz Rotfelda 11.08.05, 01:02
      Sława!
      Rotfeld: Ktoś chce pogorszyć stosunki Rosji z Polską
      wiadomosci.onet.pl/1146309,11,item.html

      Adam Rotfeld/TVN24
      Ministra spraw zagranicznych Adama Daniela Rotfelda niepokoi, iż stosunki
      polsko-rosyjskie rozwijają się w ostatnim okresie "ze złego ku gorszemu".
      "Zbyt dużo jest przypadków po stronie rosyjskiej, abyśmy na te przypadki nie
      szukali jakiejś odpowiedzi" - mówił Rotfeld w środę wieczorem PAP.

      Rotfeld poinformował, że w środę wiceminister spraw zagranicznych Jakub T.
      Wolski otrzymał od kierownika rosyjskiego MSZ Walerija Łoszczynina zapewnienie,
      że Rosja jest zainteresowana dobrymi stosunkami z Polską i ich poprawą oraz że
      Rosjanie uważają, że to co się dzieje, jest rzeczą nienormalną. "My też tak
      uważamy" - dodał szef polskiej dyplomacji. Przedstawiciel rosyjskiego MSZ miał
      zapewnić, że Rosjanie chcą realizować program naprawy stosunków pomiędzy
      naszymi krajami.
      Rotfeld zaznaczył, że w związku z kolejnym pobiciem pracownika polskiej
      ambasady w Moskwie starał się połączyć telefonicznie z szefem rosyjskiego MSZ
      Siergiejem Ławrowem, lecz z powodu jego urlopu, nie było to możliwe. Z kolei w
      czwartek polski ambasador w Moskwie Stefan Meller ma rozmawiać z wiceministrem
      rosyjskiego MSZ Siergiejem Kislakiem.

      Rotfeld zaznaczył, że ze strony rosyjskiej otrzymaliśmy "szczere ubolewanie z
      powodu incydentu i zapewnienie, że strona rosyjska podejmie wszelkie działania,
      aby zapewnić bezpieczeństwo pracownikom ambasady i ich rodzinom". Dodał, że
      Polska oczekuje od Rosji, aby zapewnienie bezpieczeństwa polskim
      dyplomatom "stało się faktem". "Nie wystarczy składać deklaracji" - podkreślił.

      "Jeżeli prawdą są te wszystkie słowa kierowane do nas ze strony rosyjskiego
      MSZ, to trzeba sobie powiedzieć, że w Rosji są instytucje lub grupy osób, które
      wymykają się spod kontroli władz centralnych" - podkreślił Rotfeld. "Ktoś jest
      w Rosji zainteresowany tym, aby stosunki z Polską pogorszyć" - zaznaczył. Szef
      polskiej dyplomacji jest jednak głęboko przekonany, że nie jest tym
      zainteresowane rosyjskie MSZ. "Ale obojętnie kto by nie był tym zainteresowany,
      to jest to działanie nieodpowiedzialne" - powiedział.

      Jak zaznaczył, to, co niepokoi, to "rozbieżność pomiędzy zapewnieniami ze
      strony rosyjskiego MSZ a rzeczywistością, którą kształtują najwyraźniej te
      siły, którym jest na rękę tworzenie tego typu niedobrej atmosfery pomiędzy
      naszymi krajami i kształtowania wokół Polski klimatu ciągłych incydentów,
      zadrażnień i napięć".

      "Staramy się naszym rosyjskim partnerom uświadomić, że jest pewna granica
      tolerancji dla tego typu postępowania i byłoby dobrze, gdyby ze strony
      rosyjskiej była pełna świadomość odpowiedzialności politycznej za takie
      działanie" - dodał.

      Na pytanie, jakim siłom w Rosji zależy na pogorszeniu stosunków z Polską
      Rotfeld odpowiedział, że "siłom nacjonalistyczno-konserwatywnym, które są
      określane jako czerwono-brunatna frakcja; tym wszystkim, którym marzy się
      powrót do imperium, ale już nie w wydaniu czysto komunistycznym, tylko tzw.
      komunizmu narodowego, czy komuno-faszyzmu".

      "Jeśli ktoś chce tym siłom dać możliwość publicznego działania, to trzeba
      powiedzieć, że wstępuje na bardzo niebezpieczną drogę. To jest najbardziej
      niebezpieczne, co się może zdarzyć" - podkreślił szef MSZ.

      Zaznaczył, że w Polsce doceniane są wysiłki, jakie podjął prezydent Władimir
      Putin w swojej pierwszej kadencji dla "ustabilizowania sytuacji". Dodał jednak,
      że "intencją prezydenta Putina była również demokratyzacja". "Trzeba
      powiedzieć, że w tej drugiej sprawie realizacja jego programu napotyka na
      bardzo poważne opory, m.in. ze strony tych sił" - powiedział. Zdaniem Rotfelda,
      Rosja ma dzisiaj poważne problemy wewnętrzne, których nie potrafi rozwiązać.
      Jak powiedział, w Rosji są ludzie, którzy uważają, że w takim wypadku
      najłatwiej odwołać się do zagrożenia zewnętrznego, "a jeśli go nie ma, to
      trzeba tego wroga zewnętrznego stworzyć". Jego zdaniem, "wroga zewnętrznego"
      upatruje się właśnie w Polsce, czy w państwach nadbałtyckich.

      Dodał, że odnosi wrażenie, że ci, którzy podejmują wrogie Polsce działania,
      chcą znaleźć potwierdzenie, że Polska jest krajem, w którym Rosjanie są niemile
      widziani. "Chcę powiedzieć z całą odpowiedzialnością, że nie ma w Polsce
      rusofobii, nie ma ani ze strony państwa, rządu, najwyższych władz, ani ze
      strony społeczeństwa" - podkreślił.

      Jak zaznaczył, jeśli Polacy mają krytyczne poglądy, to dotyczą one tylko "prób
      nierównoprawnego traktowania przez Rosję swoich sąsiadów". "W tej mierze z całą
      pewnością Polska nie będzie ani ulegać nastrojom antyrosyjskim, ani nie będzie
      rozmawiać z pozycji +na klęczkach+" - oświadczył Rotfeld.

      Rotfeld powiedział też, że jeśli strona rosyjska nie będzie w stanie zapewnić
      bezpieczeństwa polskim dyplomatom, "to tak jak w innych krajach, które nie są w
      stanie tego zapewnić, będziemy się starali zapewnić sami sobie
      bezpieczeństwo". "Sądzę jednak, że w Rosji, z tego co się wydarzyło będą
      wyciągnięte daleko idące wnioski" - dodał. Pytany o jakie środki chodzi
      powiedział, że o wysłanie polskich sił, które by zapewniły bezpieczeństwo
      dyplomatów.

      "Do tej pory wydawało się, że w stolicy wielkiego mocarstwa zapewnienie
      bezpieczeństwa dyplomatom nie jest problemem i trzeba sobie powiedzieć, że w
      stosunku do innych dyplomatów takiego problemu nie ma i to też daje do
      myślenia" - powiedział.

      Pytany, czy Polska poruszy sprawę naszych stosunków z Rosją na forum UE
      odpowiedział, że wciąż są to sprawy, "które można rozwiązać w trybie
      dwustronnym".

      Stwierdził też, że nie zna odpowiedzi na pytanie, czy pobicia mogły być
      inspirowane przez jakąś oficjalną rosyjską instytucję. Dodał, że po to m.in.
      MSZ podjął kontakty z rosyjskimi partnerami, żeby uzyskać zapewnienie, że tak
      nie jest.

      "Trudno mi sobie wyobrazić, żeby na szczeblach najwyższych przedstawicieli
      państwa podejmowano politykę polegającą na biciu dyplomatów. Jest to tak
      prymitywne, brutalne i odbiegające od standardów cywilizowanych stosunków
      między państwami, że w głowie mi się nie mieści, żeby mógł tak postąpić
      odpowiedzialny przedstawiciel jakiegokolwiek organu państwa" - podkreślił.

      Pozdrawiam i zapraszam na:
      Forum Słowiańskie
    • kontrkultura c.d. - pobity dziennikarz "Rz" 11.08.05, 19:28
      Dziennikarz "Rz" pobity w Moskwie
      PAP 11-08-2005, ostatnia aktualizacja 11-08-2005 19:05

      Dziennikarz "Rzeczpospolitej" Paweł Reszka został w czwartek pobity w Moskwie -
      poinformował PAP redaktor naczelny dziennika Grzegorz Gauden.

      Gauden poinformował, że dziennikarz został pobity w pobliżu swojego domu, przez
      czterech mężczyzn. "Nie wiem jaki jest jego stan. Wiem, że o własnych siłach
      zdołał dotrzeć do domu" - powiedział.

      Dodał, że redakcja dziennika powiadomiła już o zdarzeniu polską ambasadę w
      Moskwie i polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.
      • kontrkultura Najwyraźniej kampania propagandowa Putina 11.08.05, 19:30
        Najwyraźniej kampania propagandowa Putina po jego wypowiedzi o pobiciu dzieci
        rosyjskich dyplomatów w Polsce wymknęła się mu spod kontroli, prowokując
        bandytów do agresji przeciw Polakom. Wszystko wskazuje na to, że w Rosji
        Polaków gnębią nie zwykli chuligani, ale zorganizowana grupa, czyli
        najprawdopodobniej jakaś organizacja nacjonalistyczna. Milicja powinna sprawę
        wyjaśnić, sprawcy ukarani, zaś sama organizacja rozwiązana.
            • ignorant11 Re: Najwyraźniej kampania propagandowa Putina 13.08.05, 16:18
              kontrkultura napisał:

              > Tak, czytałem o tym. Mówił o tym Stefan Meller, ale wydaje mi się to 1) nie
              > mądre z dyplomatycznego punktu widzenia 2) conajmniej nie logiczne, bo kto
              jak
              > kto, ale Putin na tych pobiciach najwięcej stracił.
              >


              Sława!

              Polityka Putaina juz od pewnego czasu sprawia wrażenie samobójczej albo
              antyrosyjskiej:)))

              Czyzby to był jakis ruski Walenrod?

              Pozdrawiam i zapraszam na:
              Forum Słowiańskie
              • kontrkultura :) 13.08.05, 16:49
                ignorant11 napisał:

                > Polityka Putaina juz od pewnego czasu sprawia wrażenie samobójczej albo
                > antyrosyjskiej:)))
                >
                > Czyzby to był jakis ruski Walenrod?

                hmmm...
                Czy Putin to Polak? :D
      • kontrkultura Paweł Reszka w dzisiejszej "Rz" 13.08.05, 14:44
        Nie wyjadę wcześniej z Rosji

        Poobijali mnie dokładnie, bolą plecy i porozcinana twarz. Nie zmieniło to
        jednak mojej sympatii do Rosji.


        Paweł Reszka: Wielu ludzi pyta mnie, czy nie zacznę nienawidzić Rosji, czy nie
        jestem wściekły na ten kraj


        W moim ostatnim komentarzu dla "Rz" o pobiciu polskich dyplomatów w Moskwie
        zadałem pytanie: "Kto następny?". Już znam odpowiedź. Czterech czy pięciu
        osiłków napadło na mnie w pobliżu moskiewskiej siedziby "Rz", gdy wracałem z
        pobliskiego sklepu.

        Przejście podziemne, uderzenie w tył głowy, kilkanaście czy kilkadziesiąt
        sekund kopania. Bez słowa. Może poza jednym zdaniem rzuconym przez napastnika,
        gdy zdołałem wstać i próbowałem uciec: "Idi sjuda! " (Chodź tutaj!). I łomot
        zaczął się od nowa. Bandyci zniknęli tak samo nieoczekiwanie, jak się pojawili.

        Fachowcy. Bili mocno, profesjonalnie, nie dając możliwości obrony - jak w
        rosyjskim przysłowiu "Protiw łoma niet prijoma" (Na łom nie ma sposobu). Miałem
        szczęście.

        Nie mam wstrząsu mózgu, organy wewnętrzne nie są uszkodzone, za kilkanaście dni
        będę jak nowy. Są jednak jeszcze obrażenia psychiczne. Z tego powodu wielu
        ludzi pyta mnie, czy nie wyjeżdżam z Moskwy, czy nie zacznę nienawidzić Rosji,
        czy nie jestem wściekły na ten kraj. Nie wyjadę, zostaję co najmniej do końca
        2006 roku, czyli tak, jak się umówiłem z naczelnym. Rosja dla mnie to dużo
        więcej niż żule, którzy (na zamówienie czy nie) biją obcokrajowców.

        Moja Rosja jest zupełnie inna. To moi przyjaciele. Z nimi spędzałem tu
        najlepsze chwile i oni teraz dzwonią, zwyczajnie płacząc do słuchawki. Rosja to
        wspaniały język, który kiedyś uważałem za język okupantów, a teraz dziękuję
        Bogu, że wieczorem mogę sobie poczytać po rosyjsku "Martwe dusze".

        Moskwa nadal będzie mi się kojarzyć nie z paskudnym przejściem podziemnym pod
        Kutuzowskim Prospektem, ale z bajkowymi Patriarszymi Prudami, gdzie Michał
        Aleksandrowicz Berlioz, na swą zgubę, wdał się w rozmowę z nieznajomym. Taką
        mam przynajmniej nadzieję. Myślę, że napad na mnie nie był przypadkiem.
        Scenariusz zbyt wiernie przypominał historie napadów na dwóch polskich
        dyplomatów. Muszę się przyznać, że kiedy już miałem schodzić do przejścia
        podziemnego, przeczuwałem, że to się stanie. Zauważyłem napakowanego blondyna,
        który siedział w zaparkowanym przy jezdni mercedesie i rozmawiał przez komórkę.
        Przypomniałem sobie, że II sekretarz ambasady Marek Reszuta też zauważył
        przedpobiciem idącego za nim faceta rozmawiającego przez telefon. Ale
        pomyślałem sobie, że to początki manii prześladowczej, i poszedłem dalej.

        Jeśli moje przypuszczenia są trafne, trzeba zapytać, kto i po co organizuje
        napady? Nie znam odpowiedzi, ale nie to jest najważniejsze. Prezydent
        Aleksander Kwaśniewski przekazał mi słowa otuchy. Może zadzwoni jakiś rosyjski
        polityk? Z góry dziękuję, ale dla mnie cenniejsze są słowa opatrującej mnie
        lekarki, która ze smutkiem powiedziała:

        - Proszę, żeby pan pamiętał, że wszyscy normalni ludzie mieszkający w Rosji są
        z panem. Proszę nie myśleć o nas źle.

        Nie myślę o was źle, pani doktor. Nie myślę o was źle, moi przyjaciele. Wierzę,
        że inni Polacy czują tak samo. Nie dajmy się otumanić bandytom, ekstremistom i
        szaleńcom. Tę spiralę bezsensownej agresji, która zaczęła się w Warszawie,
        trzeba przerwać. Mam nadzieję, że byłem ostatni.

        PAWEŁ RESZKA z Moskwy
    • kontrkultura "Corriere della Sera" o napięciu między Polską a R 13.08.05, 22:26
      "Corriere della Sera" o napięciu między Polską a Rosją
      PAP 13-08-2005, ostatnia aktualizacja 13-08-2005 11:29

      O poważnym napięciu między Polską a Rosją i powtarzających się przypadkach
      pobić polskich obywateli pisze w sobotę dziennik "Corriere della Sera".
      Największa włoska gazeta podkreśla, że przyczyną pogorszenia stosunków między
      obu krajami jest polskie poparcie dla "pomarańczowej rewolucji" na Ukrainie.

      Mediolański dziennik zauważa, że sytuacja stała się tak poważna, iż próbę
      zaprowadzenia spokoju podjęli prezydenci Aleksander Kwaśniewski i Władimir
      Putin, którzy w piątek - z inicjatywy szefa polskiego państwa - rozmawiali
      przez telefon o mnożących się incydentach. "To wojna na pięści" -
      ocenia "Corriere della Sera".

      Relacjonując wszystkie przypadki, poczynając od sprawy pobicia dzieci
      rosyjskich dyplomatów w Warszawie, włoska gazeta dodaje, że zarówno pracownicy
      ambasady RP w Moskwie, jak i korespondent "Rzeczpospolitej" zostali poturbowani
      w niemal identyczny sposób.

      "To ta sama technika. Dlatego wiele osób podejrzewa, że jest to akcja
      przygotowana przez służby specjalne, by Polacy dostali to, na co zasłużyli" -
      pisze dziennik. Przypomina także, że stosunki między Warszawą a Moskwą, dalekie
      od idylli, pogorszyły się jeszcze bardziej, gdy Polska poparła
      ukraińską "pomarańczową rewolucję". Według gazety, właśnie to wydarzenie leży u
      podstaw ostatnich epizodów.

      W relacji przytoczono także fragment komunikatu, wydanego przez Kreml po
      telefonicznej rozmowie prezydentów, zgodnie z którym "zgodzili się oni, że do
      działania muszą przystąpić wszystkie struktury władzy zarówno w Warszawie, jak
      i Moskwie oraz, że na stosunki między dwoma państwami nie mogą wpływać fobie i
      oceny przeszłości".

      "Ale czy Polacy na pewno zgodzą się z tym komunikatem?"- pyta na
      zakończenie "Corriere della Sera".
    • kontrkultura GW // Kwaśniewski o Rosji, Buałorusi i mniejszości 15.08.05, 16:08
      Kwaśniewski o Rosji, Buałorusi i mniejszościach
      PAP 15-08-2005, ostatnia aktualizacja 15-08-2005 14:49

      O stosunkach polsko-rosyjskich, szacunku dla praw mniejszości na Białorusi,
      polityce europejskiej, dobrze wypełnionej polskiej misji w Iraku
      i "Solidarności" mówił prezydent Aleksander Kwaśniewski w przemówieniu z okazji
      święta Wojska Polskiego.

      Prezydent wskazał na konieczność wyeliminowania z relacji polsko- rosyjskich
      radykalimzów, stereotypów i uprzedzeń. Wyraził także niepokój wobec aktów
      przemocy na obywatelach polskich w Moskwie. "Otrzymałem od prezydenta Federacji
      Rosyjskiej Władimira Putina słowa ubolewania i zapewnienie, że władze rosyjskie
      podejmują energiczne działania dla wykrycia i ukarania sprawców napaści" -
      powiedział Kwaśniewski.

      Dodał, że polska strona potępia "chuligański i bandycki akt wobec rosyjskich
      dzieci, który miał miejsce w Warszawie". Przypomniał też, że sprawcy zostali
      zatrzymani.

      Przypominając sytuację mniejszości polskiej na Białorusi, Kwaśniewski
      powiedział, że represje wobec Polaków w tym kraju "budzą nasz zdecydowany
      sprzeciw". Zaznaczył, że "będziemy domagać się, by Polacy, tak jak wszystkie
      inne narodowości mogli bez skrępowania organizować się i suwerennie wybierać
      swoich przedstawicieli".

      Kwaśniewski podkreślił, że Polska udowodniła już, iż potrafi działać solidarnie
      i konsekwentnie w rozwiązywaniu problemów w naszym regionie i Europa może na
      nas polegać. "Potrzebna jest polityka śmiała, bez podwójnych standardów, mocno
      oparta na wartościach, które są fundamentem nowoczesnej Europy: wolności,
      demokracji, prawach obywatelskich, pluralizmie i tolerancji" - stwierdził
      Kwaśniewski.

      Według niego, europejska polityka nie jest dziś tak wymagająca jak w
      czasach "Solidarności", ale potrzeba jej trzymania się zasad, uwolnienia od
      egoizmów i konsekwentnej wizji przyszłości. "Po prostu potrzeba przyzwoitości i
      solidarności. Żądamy tego i oczekujemy" - podkreślił prezydent, nawiązując do
      pieśni barda "Solidarności" Jacka Kaczmarskiego.

      Mówiąc o polskim celach polityki europejskiej, Kwaśniewski zaznaczył, że "celem
      jest Europa pokoju, współpracy i dobrego sąsiedztwa, Europa szacunku dla
      człowieka i praw mniejszości".

      Kwaśniewski podkreślił, to właśnie wysiłek Polaków przyczynił się do tego, że
      dziś znikają granice dzielące Europejczyków. Zaznaczył, że "to właśnie dlatego
      nasz kraj zawsze będzie opowiadał się za polityką otwartych drzwi do NATO i
      Unii Europejskiej".

      "W sierpniu 1920 roku nasz kraj broniąc swojej niepodległości, uchronił Europę
      przed pochodem bolszewizmu. 60 lat później w sierpniu 1980 roku, ruch
      +Solidarności+ upomniał się o godność człowieka i prawa ludzi pracy. Ten wielki
      narodowy zryw Polaków otworzył drogę do integracji Europy, do zwycięstwa
      wolności i demokracji na całym kontynencie" - mówił prezydent.

      "Wspominamy dziś wielki triumf naszego oręża; zwycięstwo w bitwie warszawskiej
      1920 roku, ocaliło naszą niepodległość i zaważyło na losach Europy" -
      powiedział Kwaśniewski.

      Odnosząc się do zbliżających się wyborów, Kwaśniewski apelował, by sprawy
      bezpieczeństwa nie stały się elementem przetargowym w jakiejkolwiek kampanii
      wyborczej.

      Kwaśniewski złożył także hołd polskim żołnierzom, którzy oddali życie w Iraku i
      powiedział, że dobrze zdaliśmy egzamin, jakim była misja stabilizacyjna
      polskich wojsk w Iraku.

      Szef MSZ Adam D. Rotfeld, który również uczestniczył w poniedziałkowych
      uroczystościach, powiedział dziennikarzom, że zdziwiłby się, gdyby prezydent w
      swym pierwszym publicznym wystąpieniu po wypadkach w Moskwie i Warszawie, nie
      nawiązał do sytuacji w relacjach polsko-rosyjskich. "Bo ta sprawa jest ważna.
      Ale powiedziałbym, że ważniejsza jest pewna strategia naszego postępowania
      wobec Rosji" - podkreślił minister.

      Dodał, że w wystąpieniu prezydenta dostrzegł elementy tej strategii. "Polska
      uważa to, co się do tej pory dzieje za rzecz absolutnie nienormalną, nie do
      zaakceptowania, ale jest zainteresowana dobrymi stosunkami z demokratyczną
      Rosją" - powiedział szef polskiej dyplomacji.

      Rotfeld odniósł się też do zarzutów, że reakcja najwyższych polskich władz
      przychodzi zbyt późno. Podkreślił, że polityki nie robi się za pomocą
      oświadczeń. "Jak do tej pory udało nam się osiągnąć to, co jest nie na rękę
      tym, którzy piszą antypolskie scenariusze. Antypolski scenariusz przewidywałby,
      aby Polska reagowała w sposób bardzo nerwowy i histeryczny. Nam się udało do
      tej pory sparaliżować tego typu działanie" - podkreślił szef MSZ.

      W przypadku Białorusi - dodał - najważniejsze jest, by Polaków mieszkających na
      w tym kraju i całego społeczeństwa białoruskiego, nie traktować
      jak "zakładników reżimu Łukaszenki".

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka