Dodaj do ulubionych

epilepsja i nauka równa sie atak

20.01.10, 15:25
tak sie zastanawiam czy tacy ludzie jak my mogał sie edukowac dokształcac i
dochodze do wnoisku ze tak bo epilespsja w tym nieprzeszkadza sam niedawno
złozyłem podanie do szkoły policealnej na technika informatyka i jak składałem
to podanie to po wyjsciu z sekretariatu miałem atak i zastanawiam sie zeby to
sie niepowturzyło tego nieda sie oczywiscie przewidziec ale co mnie tam
spotkało to tego niezapomne do konca zycia otóz straciłem przytomnosc i
odwiozło mnie pogotowie do szpitala okazało sie ze jest wszystko wporzadku ale
w szkole zostawiłem telefon i szłem po niego ludzie omiajli mnie z daleka mało
tego obrazali i wyzywali mnie od ciunów i alkocholików nikt niechciał ze mnał
gadac wszyscy kturych znałem odwracali sie do mnie na bok a jak wy jak
chodziliscie do szkoły to tez mieliscie ataki a jesli tak to jak na to ludzie
reagowali czy tez spotkała was przykrosc z tego powodu ze macie epilepsje czy
ktos was wyzywał obrazał albo ponizał z tego powodu na codzien niemam kontktów
z chorymi na epilepsje wiec pytam sie was jak to zz wami było chodzi mi
głownie o szkołe jak wy wiedzac ze jestescie chorzy odnajdywaliscie sie w
szkołach na uczelniach podzielcie sie ze mnał swoimi doswiadczeniami bo juz
sam niewiem co mam robic z góry dziekujeł za porady i nie czepiajcie sie
pisowni bo tak mam od dziecka z tym problem pozdrawiam i zyczeł zdrowia i
wszystkiego dobrego
Obserwuj wątek
    • very.martini Re: epilepsja i nauka równa sie atak 20.01.10, 16:40
      Ja już nie raz pisałam - raz miałam napad na zajęciach, a raz na
      egzaminie rocznym dla całego roku, w wielkiej auli. Nikt mnie nie
      dyskryminował, a jeszcze tego samego dnia osoba koordynująca egzamin
      przekazała moim koleżankom, że, oczywiście, wrześniowy termin będzie
      moim pierwszym terminem.
      Nikt mnie nigdy nie dyskryminował, ale ja też nigdy nie oczekiwałam
      żadnych ułatwień.
      Masz jakiegoś pecha chyba. Pakuj walizki i zjeżdżaj w normalne
      środowisko.

      16%VOL
      22%VAT

      --
      takie tam... forum homeopatia
    • ak-69 Re: epilepsja i nauka równa sie atak 20.01.10, 21:16
      Jak masz możliwość kształcenia w takiej szkole, to się nie zastanawiaj. Ja 20 lat temu tak się przejmowałem atakami, że wręcz przerwałem studia. Ostatnio postanowiłem wziąć się za siebie i przestałem się przejmować takimi rzeczami. Nawet jakbyś trafił na jakiś nastolatków wytykających Cię palcami i szydzącymi na Twój widok, nie przejmuj się, z czasem dorosną. Frajdę mają zwłaszcza na początku, ale potem po prostu im się to znudzi. Szczególnie jak zobaczą, że zupełnie na nich nie zwracasz uwagi. Przed dwoma laty rozpocząłem naukę w Zaocznym Policealnym Studium Informatycznym w Gdańsku i właśnie mam zewnętrzny egzamin zawodowy. Wczorajszą część pisemną prawdopodobnie zaliczyłem, a część praktyczną mam jutro. Poziom nauki nie był wg mnie na zbyt wysokim poziomie, ale to jest szkoła policealna, a nie studia. Dla mnie sam fakt skończenia takiej szkoły ma duże znaczenie. Do tej pory mogłem ewentualnemu pracodawcy napisać w CV, że mam wykształcenie ogólne, a teraz już technik informatyk. O wiele spada prawdopodobieństwo, że będę odrzucony przy poszukiwaniu pracy już na wstępnej selekcji, jeszcze przed rozmową kwalifikacyjną.

      >Masz jakiegoś pecha chyba. Pakuj walizki i zjeżdżaj w normalne
      >środowisko.

      A co zrobić, gdy nie ma szkoły o takim samym kierunku, która ma "normalne" środowisko?
    • ania_1609 Re: epilepsja i nauka równa sie atak 20.01.10, 22:25
      Ja miałam ataki i na uczelni, i w towarzystwie znajomych i nikt mnie
      nigdy nie dyskryminował z tego powodu.
      Było kilka nieprzyjemnych sytuacji, ale ze strony obcych ludzi,
      natomiast nigdy nie było tak, że ktoś był moim znajomym, a po ataku
      udawał, że mnie nie zna.
      Kiedyś na studiach, gdy zapisywaliśmy się na specjalizacje, to do
      list był straszny tłok. Ja kilka dni temu dostałam ataku na
      zajęciach i postanowiłam, że nie pcham się, poczekam i dopiszę się
      tam, gdzie będą miejsca. I okazało sie, że jestem na każdej liście,
      bo mnie koleżanki i koledzy sami powpisywali z własnej inicjatywy,
      żebym sobie mogła na spokojnie wybrać :-)
      Ech, studia...Fajnie było :-)
      • sysa26374 Re: epilepsja i nauka równa sie atak 25.01.10, 09:50
        Studia są najciekawszym i najprzyjemniejszym okresem w życiu!
        Różne sytuacje się zdarzają.
        Chyba najbardziej przykra była dla mnie studniówka. Jeszcze się nie
        rozpoczął taniec poloneza, a ja już padłam. Wtedy było mi wstyd i
        obudziłam się dopiero w środku nocy u kolezanki w mieszkaniu. Nawet
        nie wiem jak sie tam znalazlam.
        Pamiętam równiez, że maturę zdałam bez ataków, ale przy wręczaniu
        świadectw dojrzałości nie potrafiłam opanowac emocji i czując
        nadchodzący atak uciekłam ze szkoły. Świadectwo odebralam
        indywidualnie od wychowawczyni.
        Na szczęście na studiach już tak przykrych sytuacji nie było. Jak
        były ataki to nikt się nie dziwil. Jak mialam raz większy, to
        kumpela odprowadzila mnie do mieszkania i wróciła na zajęcia, a
        wieczorem przyniosła wszystkie materialy z zajęć! Miła atmosfera na
        uczelni. Rzuciłam na luz i nie boje się nawet ustnych egzaminów.
        Ciekawe tylko jak to będzie na obronie pracy dyplomowej... ale to
        juz inna droga..
        • forneus11 Re: epilepsja i nauka równa sie atak 26.01.10, 23:05
          Ja powiem tak; studia to w ogóle nie jest taki fajny okres w życiu. Już kiedyś
          tutaj pisałem o moich kolegach, nic się nie zmieniło, nawet jest jeszcze gorzej.
          Nie wiem może to zależy kto jak trafi? Zazdroszczę tym, którzy nie musieli
          starać się np. o przedłużenie sesji oraz o inne tego typu procedury ułatwiające
          nadrobienie zaległości, ja niestety muszę ubiegać się o takie rzeczy gdyż w
          moim przypadku ataków było/jest tak dużo, ze mam kosmiczne zaległości. Mimo
          moich starań moja prośba została odrzucona i mam tyle samo czasu na egzaminy co
          inni, ale na moje nieszczęście ja mam jeszcze do zaliczenia ćwiczenia. Dziś
          zdecydowałem się opuścić studia gdyż nie widzę możliwości nadrobienia tego
          wszystkiego, tym bardziej, że nie było jeszcze tygodnia bez co najmniej 1 ataku
          a czasami jest też tak, że są codziennie.
          Ja wielokrotnie spotkałem się z oskarżeniami typu że udaje, że wykorzystuje to,
          że jestem chory, że to wstrząsający widok :), że jestem niebezpieczny dla
          otoczenia oraz innymi głupotami, ale to chyba zależy jak się trafi ja trafiłem
          źle po prostu, no cóż tak już bywa.
          Pozdrawiam i życzę powodzenia w dokształcaniu się.
          • very.martini Re: epilepsja i nauka równa sie atak 27.01.10, 16:12
            > moich starań moja prośba została odrzucona i mam tyle samo czasu
            na egzaminy co
            > inni,

            A na Twojej uczelni nie ma Biura Studentów Niepełnosprawnych czy
            jakiejś innej organizacji tego typu? Ja bym uderzyla do nich. Nie
            wierzę, żeby nie pomogli Ci w zorganizowaniu następnego semestru.
            Może indywidualny tok studiów? Może kwitek do dziekanatu
            sprawiający, że wybaczona zostanie Ci większa liczba nieobecności?

            16%VOL
            22%VAT

            --
            takie tam... forum homeopatia
    • sysa26374 Re: epilepsja i nauka równa sie atak 25.01.10, 09:43
      Tak "fajny", zgodzę się z Tobą że epileptycy, którzy się uczą
      bardziej się stresują, przez co mają ataki i to trochę gorsze niż
      zwykle. Sama miałam tak wielokrotnie. Ale to że jesteś chory nie
      powinno cię blokowac przed nauką. Chyba że naprawdę nie chcesz. Ja
      od 8-go roku życia z tą choroba się borykałam, ale przeszlam przez
      wszystkie szkoły. W tym roku kończę studia i przyznam że bardzo
      dobrze mi idzie! Jestem w swoim żywiole. Czytałam, że wielu znanych
      ludzi uczonych było epileptykami.
      W szkołach... różnie to bywało! W podstawówce miałam wyrozumiałych
      kolegów i nauczycieli. w liceum było trochę gorzej, ale ogólnie
      klasa moja nie była zintegrowana, więc to raczej nie miało związku z
      moją chorobą. A na studiach...też miewałam ataki, nawet karetka mnie
      zabierala, ale nikt mnie nie wyzywał od ćpunek czy takich owych!
      Niespełna rok temu przeszłam operację, byłam nieobecna na dwóch
      zjazdach, ale profesorowie byli wyrozumiali i pozwolili mi wszystko
      pozaliczać w późniejszych terminach. Studenci z grupy na bierząco
      przekazywali mi informacje z zajęć. Nie mogę narzekać!
      Nie wiem czym to się ma! Dlaczego tak Cię wyzywali. To jak starsze
      dzaidki, boją się niewiadomo czego, jakby się mieli zarazić!

      A pismem, błędami się nie przejmuj. Ja nie mam z tym problemów, ale
      na codzień dostaję SMSy od chłopaka który też jest epileptykiem i
      robi takie czy podobne błędy. Mnie to wcale nie przeszkadza. Ważne,
      że był szczery i od razu powiedzial o swojej chorobie. Gorzej jest z
      rodzicami, którzy nie chcą zaakceptować naszego związku. Twierdzą,
      że przeszłam swoją chorobe, operacja się udala i nie powinnam się
      pakowac ponownie w takie problemy. Wg mnie to też jest zacofanie!
      Ludzie ze wsi tak mają! Ale ja jestem uparta, dopne swego! Ukonczę
      te studia i będę szukala jakiejś pracy, by się od nich oderwać,
      usamodzielnić. Juz wtedy nie będą mieli nic do gadania.
      • qbishtal Re: epilepsja i nauka równa sie atak 26.01.10, 09:28
        AK-69 - mówiłem o sposobie pisania fajnego-jareczka, nie wiem czemu wystrzeliłeś
        z jakimś silnym atakiem?
        Napisać wszystko małymi literami od początku do końca, nie używając kropek i
        przecinków, z błędami ortograficznymi, mimo to, że przy pisaniu te błędy same
        się podkreślają!
        Dla mnie przegięcie.
        I nie mam tutaj nic do jego ataków.
    • joannemarie Re: epilepsja i nauka równa sie atak 05.02.10, 18:55
      po 6 latach przerwy dostałam ataku padaczkowego pół godziny po zakończeniu poprawkowego egzaminu maturalnego. wróciłam do domu, weszłam do łazienki i... wyciągali mnie stamtąd panowie z pogotowia, bo matka nie dała rady mnie podnieść. upadłam tak nieszczęśliwie, że twarzą na wagę łazienkową. przez ponad miesiąc schodziły siniaki i wchłaniały się popękane naczynka w oku (diaboliczne się wygląda z czerwonym białkiem), do dziś nie uniosę lewej brwi tak wysoko jak wcześniej

      właśnie z tego powodu, że grand mal zdarzył mi się po egzaminie, wszelkie zaliczenia mnie paraliżują. nie przyznaję się do tego nikomu, bo to wręcz irracjonalne. niedługo po tym miałam sesję na uczelni, nauka szła mi opornie jak nigdy. byłam rozbita, zmęczona, nie mogłam się skupić. z jednego egzaminu wyszłam niepewna czy to co czuję to "aura" czy nie.
      to było w maju/czerwcu, teraz mamy luty. obawy przed zaliczeniami zostały. na przekór samej sobie chcę zacząć drugi kierunek, bo wiem, że jeżeli sobie teraz odpuszczę, to się nigdy nie przełamię.

      ech, chwila refleksji mnie naszła, bo właśnie siedzę nad materiałami do zaliczenia ćwiczeń. miałam to mieć za sobą już tydzień temu, ale niech żyje petit-mal w momencie notowania godziny zaliczenia. zapisek "piątek 11:30 s. 308" odkryłam o 13 :/ mam nadzieję, że ćwiczeniowiec okaże łaskę, bo przecież się nie wykręcę, że problemy z głową mam
    • daniell82 Re: epilepsja i nauka równa sie atak 06.02.10, 01:04
      Witam. Na sam początek powiem ci, że jestem wręcz wstrząśnięty tym co tutaj napisałeś! Nie chodzi o Ciebie tylko o to co napisałeś! Pierwszy raz czytam o tego typu zachowaniach innych ludzi w stosunku do epileptyka !!! Ja też jestem epileptykiem od kilku lat,od pierwszej klasy liceum. Obecnie robię już drugie studia i nigdy w życiu nie spotkałem się z tak reagującymi ludźmi!!!! Po pierwsze nigdy w życiu nie zgodzę się z wywodem, cytuje "epilepsja i nauka równa sie atak" To bzdura, nie pisz na przyszłość takich absurdalnych powiedzonek ;/ Z przykrością też muszę stwierdzić, że ludzie pośród których się obracasz są bardzo ograniczeni, ich poziom inteligencji nie poszedł z postępem!!! Nigdy w życiu podczas chodzenia do szkoły nie spodkałem się z taką ochydną reakcją ze strony innych. Nie wiem na jakim etapie nauki zachorowałeś? Uczniów podstawówki i w ostateczności gimnazjum można posądzić o takie zachowanie bo to jeszcze dzieci, które myślą że wszystko już wiedzą. Nigdy bym nie pomyślał, że ludzie dorośli (bo to szkoła policealna) mogą być tak ograniczeni i tak reagować na chorą osobę. Ode mnie nikt się w liceum nie odwrócił, jeszcze mi pomagali!!! Przez całe liceum miałem dodając z 6 ataków. Jeśli chodzi o studia to na obu kierunkach łącznie ze 4 ataki (na uczelni) bo w domu i poza domem to swoją drogą. Gdyby ludzie na uczelni tak się zachowali jak mówisz to był by szczyt niedojrzałości. Nigdy w moim przypadku nie doszło do takiego zachowania ze strony kolegów i koleżanek. Jestem w szoku, aż się zastanawiam w jakim regionie świata ty żyjesz skoro otaczają cie tak prymitywni ludzie!!!??? To, że się odwracają to częściowo można tłumaczyć ich strachem, ale tylko częściowo. Wolą cie poprostu unikać niż brać na siebie odpowiedzialność, że w czasie kiedy z nimi przebywasz coś się może stać. Wzywanie pogotowia to standardowa procedura w tym przypadku.Kojarzenie padaczki z alkoholizmem to też nie nowość tylko, że ja nigdy w życiu się z takim czymś nie spodkałem!!!!Masz pecha do ludzi ;(
      • fajny-jareczek4 Re: epilepsja i nauka równa sie atak 06.02.10, 14:52
        epilepsja plus nauka równa sie atak to jest prawda a nie bzdura jak
        niewiesz czemu to znaczy ze nierozumiesz co to jest epilepsja bo na
        egzaminach czy w szkole na klasówkach jak jest suie epileptykiem to
        tak moze byc ze nastapi atak wywyłany stresem np z zaliczenia
        egzaminu co co do ludzi to sie z tobał zgadzam tak masz racje w 100
        procentach zachorowałem na epilepsje w pierweszej klasie licemu a co
        do ludzi to oni bojał sie epileptyków w wiekszosci jak o tym
        niewiecie to sie przekonacie i ty tez sie przekonasz mam pecha do
        ludzi to prawda z tym sie z tobał musze zgodzic bo wokoło mnie sał
        same zdrowe osoby kture nierozumiejał czym jest jaka kolwiek choroba
        bo sał zdrowe i dobrze sie majał
    • ak-69 Re: epilepsja i nauka równa sie atak 06.02.10, 17:21
      Z nauką to chyba trudno ocenić. Ja teraz skończyłem szkołę policealną i świadectwo dostałem, ale egzamin zawodowy niemal na pewno zawaliłem. Oficjalnych wyników jeszcze nie ma, ale wiem co napisałem, co trzeba, aby zdać. Część pisemną zdałem prawdopodobnie na ok. 90%, a wystarczyło 50% żeby zaliczyć. Niestety część praktyczna mi poszła fatalnie. Trzeba mieć co najmniej 75%, a ja prawdopodobnie mam niewiele ponad 50%. Na pewno jedną z przyczyn były leki, po których pogarsza mi się znacznie ogólna kondycja psychiczna i fizyczna. Ma to na pewno wpływ na sposób i szybkość myślenia. Trafił mi się do tego temat, po którego przeczytaniu od razu wiedziałem, że będzie ciężko. Jeśli do tego jeszcze dodać, że ogólnie wszystko rozwiązuję z przesadną dokładnością, a przez to niezbyt szybko, to nic dziwnego, że mi nie wyszło. Najprościej byłoby wszystko zwalić na chorobę, ale w moim przypadku tak nie będzie. Będę musiał powtarzać egzamin za rok. Trochę mnie to podłamało. Mówi się trudno. Ważne, że mam chociaż świadectwo. Gdy będę szedł do pracodawcy będę mógł je pokazać, a na nim wyraźnie jest napisane, że skończyłem szkołę w zawodzie technik informatyk. Do tej pory mogłem pokazywać jedynie świadectwo maturalne, więc jest znaczny postęp.
    • bosa82 Re: epilepsja i nauka równa sie atak 13.09.10, 19:24
      Jak zpisywałam się pięc lat temu do liceum dla dorosłych to w tej szkole potrzebowali zaświadczenia o braku przeciwskazań do edukacji.Lekarz mi napisał na zaświadczeniu że choruję na epi.Udało mi się skończyc trzy lata temu liceum zdałam maturę.Rok temu skończyłam policealne studium kierunek turystyka,w tym roku fizjoterapię,a w następnym roku kończę prawo i administrację.Moje gg 22234312
    • florencja15 Re: epilepsja i nauka równa sie atak 22.10.10, 03:10
      Ja studiuję filologię angielską i jakoś sobie radzę. Ale nie ukrywam, że czasem silny stres przed egzaminem i ogólne zdenerwowanie kończą się u mnie atakiem. A już zwłaszcza po nie przespanej nocy. Ale to chyba normalka. Nie mniej jednak już sam fakt, że studiuję i to na państwowej uczelni a w dodatku wcale niełatwy kierunek ( chociaż moim zdaniem nie ma łatwych kierunków) bardzo mnie dowartościowuje a w epilepsji nie wolno się przecież załamywać. Dlatego też mam prośbę: studiujcie co chcecie i ile wlezie ;-) Grunt to się nie dołować a wtedy wszystko się jakoś ułoży. A dla przeciętnych ludzi niepełnosprawni to osoby na wózkach, taki mit ciągle pokutuje i nie ma co z tym walczyć bo to i tak nic nie da :-(
      • justysia89 Re: epilepsja i nauka równa sie atak 22.10.10, 08:52
        Ja studiuje pedagogikę, obecnie jestem na 3 roku, po skończeniu licencjata idę na mgr. Cieszę się z życia studenckiego tak jak normalne zdrowe osoby. Atak z utratą przytomności w ciągu całych studiów zdarzył się raz temu, we wrześniu jeszcze na wakacjach. Bardzo dobrze mi się studiuje, nie mam problemów z nauką. O mojej chorobie wiedzą tylko osoby z najbliższego "kręgu". Z powodu choroby nie czuję się gorsza, nawet nie pamiętam o niej, nie myśle, wiem że rano i wieczorem trzeba wziąć leki, może gdybym miewała częściej ataki to byłoby inne podejście do mojej choroby.Pozdrawiam
      • omen_1990 Re: epilepsja i nauka równa sie atak 22.10.10, 15:41
        a ja jestem na drugim roku historii;] z nauką jakoś sobie radzę w miarę nawet, kolokwia i egzaminy tez jak się pouczę jest dobrze, ale z tego co obserwuje to coraz gorzej u mnie z pamięcią taką "z codzienności". nie pamiętam co stało się pół roku temu, dlaczego stało się to i tamto, że rozmawiałem z kimś na taki i taki temat;/ pod tym względem zrobiło się ostatnio fatalnie. Moze dlatego że w czerwcu miałem atak i to taki "konkretny"...
        teraz zaczałem drugi rok...no zobaczymy jak bedzie blizej sesji.
    • ak-69 Re: epilepsja i nauka równa sie atak 22.10.10, 15:22
      Pisałem ponad pół roku temu, że skończyłem szkołę policealną, ale oblałem egzamin zawodowy. Będę go powtarzał w styczniu, ale już w tym miesiącu zacząłem informatykę na Uniwersytecie Gdańskim. Co prawda zaoczne, płatne i kończące się już po trzech latach, ale lepszy tytuł licencjata niż nic. Po paru tygodniach jak zobaczyłem swoje postępy w nauce miałem zamiar z tego zrezygnować, ale brat i siostra wręcz mi tego zabronili. Mam trudności z szybkością myślenia, podejmowania decyzji, ostatnio wręcz nie mogłem dokończyć notatek, bo wzięło mnie drżenie rąk, ale jednak spróbuję przynajmniej przez 1 semestr. Swoim wykładowcom powiedziałem o chorobie już po pierwszych zajęciach, bo w razie jakiegoś ataku nie będzie zupełnego zaskoczenia i będą wiedzieć jak zareagować.
    • pan_spontaniczny Re: epilepsja i nauka równa sie atak 12.12.10, 19:33
      Ja w szkole nigdy ataku nie miałem. Jeśli chodzi o gimnazjum to nie mówiłem o tej chorobie w klasie, bo byli to ludzie niedojrzali (często kumple w klasie symulowali atak, śmiejąc się co utwierdzało mnie w przekonaniu żeby zachować to dla siebie) .
      W liceum, w drugiej klasie moja koleżanka dostała ataku na lekcji. I wtedy ja też się przyznałem że mam. Ludzie przyjęli to świetnie i czasami nawet rozmawiamy o tym.
      Myślę że odbiór tej choroby to kwestia dojrzałego podejścia. Niemniej jednak ludzie w klasie powinni wiedzieć, bo wtedy wiedzą jak się zachować na wypadek gdyby...;)
    • przem0_25 Re: epilepsja i nauka równa sie atak 01.01.11, 16:04
      Ja już jestem po edukacji ,ale zawsze warto powspominać . Nie martw się pisownią ja też byki robię a mimo tego wiersze i opowiadania piszę , a pamiętam żeby nie patrzyli mi na byki na maturze starsza załatwiła mi papiery dyslektyka . W podstawówce wyzywano mnie od bregdensa , jak dostawałem w czasie ataku drygawek. W szkole średniej niewolno mi było ćwiczyć na WF-ie . A łepki w klasie kolegowali się z zemną kiedy trzeba było drugą osobę zwolnić aby z szkoły lub szpitala odprowadziła mnie po ataku do domu . Jak bym sam nie mógł trafić , a i tak ten kolega zaraz znikał jak tylko przekraczaliśmy próg szkoły . Z dziewczynami było podobnie . Chodziło się z nimi do puki nie powiedziałeś magicznych słów :wiesz , choruje na ... . A potem zostawał ci tylko misiu . Dopiero na studiach buli trochę mądrzejsi ludzie . O upad , trzeba wezwać karetkę . I zjawiałem się następnego dnia i po wszystkim . A nie jakieś przezwiska , uciekanie . Zwykłe podejście jak do człowieka .
    • mkp667 Re: epilepsja i nauka równa sie atak 04.01.11, 15:47
      Nigdy w życiu nie pisałem na takich forach, wszedłem tutaj właściwie przypadkiem bo guglowałem czy mogę iść na film 3D. Otóż drogi Jarku, przede wszystkim (z tego co piszesz) wcale nie jest powiedziane że masz epilepsję. Jeden atak to jeszcze nie epilepsja. Po swoim (pojedynczym na szczęście) ataku chyba od 4 neurologów musiałem usłyszeć to samo aby uwierzyć :) Mój atak miał miejsce prawie 3 lata temu raczej na pewno był spowodowany brakiem snu i alkoholem (jechałem na wakacje długo, nie spałem długo, przez pierwsze 2 dni imprezowałem, trzeciego dnia organizm powiedział - STOP DURNIU) ;]

      Warto jednak zrobić sobie badania EEG i tommografię.

      Pozdrawiam i nie przejmuj się kretyńskimi reakcjami. Podczas mojego ataku było zupełnie inaczej. WSZYSCY się tym strasznie przejęli, wezwali karetkę (co ciekawe przyjechała straż pożarna bo byli najbliżej), zaopiekowali się mną, pani w szpitalu (a było to we Francji) nie chciała nawet gadać o żadnych ubezpieczeniach (serio!!!), ogólnie czill i luz. Rekacja Twoich znajomych to pewnie wynik wieku. Ja mam 35 lat, więc i znajomi starsi, to pewnie dlatego.

      Zrowia życzę!
      • sonczyponczy Re: epilepsja i nauka równa sie atak 24.01.11, 21:02
        mkp667 - kolego niedoli :)

        czasem czuję się głupio ,że tu zaglądam...
        jestem w tej sytuacji jak TY. Napisałem tu post o mnie i co mi się przytrafiło..."mój pierwszy raz był wczoraj..." jakoś tak.
        Masz więcej doświadczenia...bo to miałeś dawniej... a ja wiele pytań... bo do badań jeszcze pare dni...
        przeginałem z alkiem,kompem nocami... czasem z marysią.. jak mnie trzepło to już mam po pracy bo było to przy kierowniku.. a ja jestem ((heheh byłem?) zawodowym driverem...
        gdybyś znalazł chwile jestem pod gg 7170702... jak ktoś też chce mi coś podpowiedzieć to zapraszam..Piotrek

        ps. mam wiele pytań...może dla "was" się wydadzą oczywiste...
        -jak jest z tą aurą
        -ile trwa atak
        -ktoś z was prowadzi ?

        itd.
        • lastreal Re: epilepsja i nauka równa sie atak 24.01.11, 22:07
          nie musisz czuć się głupio, że tu zaglądasz, wprawdzie ja jestem tzw. "wiekowym epileptykiem" (21 lat choroby) ale to nie znaczy wcale, że się chce wymądrzać.
          Tak naprawde wiem mało o tej chorobie- mam bardzo rzadko ataki - nawet 1 na kilka lat, aura- nie mam pojęcia czym sie objawia, do tej pory nie udało mi się przewidzieć nadchodzącego ataku, nie pije alkoholu- jak zachorowałam byłam jeszcze w podstawówce, to był rok 90, wtedy jeszcze nie sięgało sie po kieliszek w tak młodym wieku i tak mi zostałodo do dzisiaj.
          Nie prowadzę , nawet nie próbowałam zdawać egzaminu,
          I co więcej moge napisać? Tyle. pozdrawiam z mojej małej, zaśnieżonej mieściny.
            • lastreal Re: epilepsja i nauka równa sie atak 26.01.11, 14:41
              sonczyponczy co obecnie robisz tzn. chodzi mi o to czy jesteś na zwolnieniu lekarskim, miałes juz jakies badania? znalazłes jakiegoś dobrego specjalistę?
              ja czekam na wyniki chyba rezonansu albo tomografii (nie pamietam), muszę jechac do Lublina bo przecież w mojej mieścinie nie ma specjalistów, przez tyle lat jak się leczę nadal nie mamy epileptyka z prawdziwego zdarzenia są tylko neurolodzy. Takie są blaski i cienie mieszkania w dziurze zabitej dechami.
              Ale prace to chyba będziesz musiał zmienić na inną. Bądź dobrej myśli. ja jestem cały czas przekonana, że moje wyniki badań będą dobre, że "nie mam nic z głową" itp.
              spytam jeszcze z innej beczki: wytłumacz mi jak pisać posty, ale tak, żeby nie pojawiały się cytaty i odpowiedzi poprzednika tak jak w tej chwili pisze do ciebie, ale nie chce żeby pojawił sie twój tekst z odpowiedzią cytuję"dzięki za wiadomość". Nie wiem jak to zrobić, chyba mi sie już rozum lasuje od tych leków.
    • ak-69 Re: epilepsja i nauka równa sie atak 04.01.11, 19:14
      >jak jest suie epileptykiem to tak moze byc ze nastapi atak wywyłany stresem np z zaliczenia
      >egzaminu

      Miałem już w tym semestrze sporo sprawdzianów, kolokwium i ataku nie miałem. Jednak wyniki z nich mam słabe. Nawet jak są rzeczy, które już na poczatku wykładu pamiętam jeszcze z przerwanych dawniej studiów, okazuje się, że nie daję sobie rady. Ostatnio była taka krótka wejściówka na jedno zadanie na 10 min. i chyba na 100% zrobiłem źle. Rękami tak mi drżała, że nie byłem pewien czy to wogóle zdążę dokończyć. Wczesniej w domu na próbę robiłem takie w 2-3 min. To strasznie dekoncentruje, więc pewnie jest przyczyną wielu błędów. Na początku semestru nie mówiłem o chorobie kolegom, ale wykładowcom powiedziałem, aby w razie ataku nie wpadali w panikę. Nic więcej nie mówiłem, bo nie chciałem być traktowany ulgowo. Teraz jednak wziąłem zaświadczenie od mojej epileptolog i poproszę o więcej czasu w takich sytuacjach. Na egzaminie zawodowym czas przedłużyli mi o pół godziny. Takie prośby o ulgi są jednak stresujące, ale nie będę się już chyba tym przejmował, bo nic nie poradzę na to, że jestem chory.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka