Dodaj do ulubionych

Epileptycy na rynku pracy

12.10.12, 23:25
Witam,

Od 14 lat choruję na epilepsję. Skończyłam studia, teraz muszę znaleźć pracę, z tym jednak - ze względu na chorobę - jest ciężko. Byłam na rozmowach, bardzo często zdarza się, że ktoś jest gotowy mnie przyjąć, jednak jak dowiadują się o epi, rozmyślają się. Nie raz czytałam, że nie dotyczy to tylko mnie, epileptycy albo nie są w ogóle zatrudniani, albo zwalniani po pierwszym ataku. Chcę pracować jako dziennikarz prasowy, w związku z tym staram robić się coś w tym kierunku. Planuję napisać artykuł o niepełnosprawnych na rynku pracy i o społecznym strachu przed pomocą epileptykom. Potrzebuję osób, które byłyby chętne wypowiedzieć się, opowiedzieć swoją historię, doświadczenia, przede wszystkim te przykre. Wiem, że nie jest to przyjemne, ale trzeba robić coś w kierunku tego, żeby sytuacja się zmieniła, a społeczeństwo przestało się nas bać i zaczęło pomagać. Proszę więc o pomoc, z Waszych danych potrzebuję tylko imienia i miasta zamieszkania. Łączmy się, działajmy na rzecz poprawy sytuacji! :) Pozdrawiam!
Obserwuj wątek
    • ak-69 Re: Epileptycy na rynku pracy 13.10.12, 13:20
      Jak trafi się na dobrego pracodawcę, to choroba nie będzie miała diametralnego znaczenia. Oczywiście jak nie ma potencjalnie dużego wpływu na samo wykonywanie pracy. Wiadomo, nie nie zatrudni mnie nikt do pracy na wysokościach, czy prowadzenia pojazdów.
      Dużo też zależy od nas samych i sposobu prezentacji na rozmowie kwalifikacyjnej. Nie można rozpoczynać rozmowy od zdania typu:
      "Dzień Dobry. Jestem chory na epilepsję, ale chętnie pracowałbym w państwa firmie itd.".
      Wtedy te pozostałe elementy w opisie kwalifikacji nie wszystkie będą już tak ważne dla pracodawcy. Rozmyślając o problemach jakie może mieć z Tobą nawet nie usłyszy o wielu Twoich atutach.
      W wieku 40-paru lat w wakacje byłem na rozmowie kwalifikacyjnej w sprawie mojej pierwszej stałej pracy na umowę o pracy, a nie dzieło, zlecenie. Mówiłem o swoich atutach zawodowych, edukacji, potem cechach charakteru mających wpływ na moje podejście do pracy, sposób wykonywania poleconej pracy. O tym dlaczego do tej pory nie pracowałem tak długo, ...naście lat, niepełnosprawności i wreszcie słowo epilepsja mówiłem na samym końcu.
      Myślę, że ważne jest również, aby nie mówić "jestem chory na padaczkę", "leczę się na padaczkę", nawet epilepsja w tych zdaniach niewiele zmieni.
      Ja powiedziałem na koniec rozmowy, gdy już poznał wszystkie atuty: "Chodzę co 2-3 miesiące na wizyty do neurologa. Biorę leki na epilepsję, ale ani choroba, ani same leki nie maja wpływu na moją pracę, naukę. Prawdopodobieństwo jakiś problemów ze mną związanych z chorobą jest znikome. Na uczelni ani w poprzedniej pracy nikt z innych kolegów, pracowników nie wiedział o chorobie, ani nawet samej niepełnosprawności."
      I pokazałem zaświadczenie od swojej specjalistki epileptolog o braku przeciwskazań do pracy w pełnym wymiarze godzin (poza wysokością, maszynach, ostrych narzędziach). A żeby być wiarygodnym opisałem jak postępować w przypadku ataku. Żeby nie budzić paniki, pokazać, że postępując spokojnie nie trzeba nawet wzywać pomocy. Jakbym mówił o tym, udawałbym osobę zdrową i tracił poczucie wiarygodności w oczach pracodawcy. Mógłby mnie spytać: "To dlaczego się leczysz, jak praktycznie jesteś zdrów?. Przez 20 lat nie chciało ci się pracować? W ciągu kilku miesięcy, nawet lat niemożliwe jest wyleczenie się z choroby praktycznie eliminującej samodzielność."
      I zatrudnił mnie i drugą osobę. Potem, jeśli nie blefował, mówił że przyszło do nich ok. 100 CV.
    • poziomka644 Re: Epileptycy na rynku pracy 13.10.12, 14:43
      Mam 26 lat, chwilowo mieszkam w Warszawie. Od 3 lat pracuję i w żadnym miejscu pracy nie przyznałam się, że jestem chora. Widzę jak na słowo "epilepsja" lub "padaczka" reagują moi rówieśnicy, a co dopiero starsze osoby, które mają mnie zatrudnić. Dopóki nie muszę to nigdy nie przyznaję się, że jestem chora. Trudno jest znaleźć pracę więc nie warto ryzykować.
      Monika
    • ak-69 Re: Epileptycy na rynku pracy 13.10.12, 16:00
      Ja akutat muszę się przyznać, bo wieku 43 lat mam dopiero udokumentowane 6 mies. pracy (3 staż i 3 praca na etat), od czasu jak dopiero zacząłem wychodzić z izolatki życiowej w społeczeństwie i kontaktu jedynie z lekarzami. Na wcześniejsze zlecenia, pracy o dzieło nie mam nawet formalnego potwierdzenia, bo nigdy nawt nie widziałem pracodawcy "na żywo". Pracodawca wziąłby mnie za życiowego nieroba, a co za sens takiego zatrudniać?
      • kropka_a Re: Epileptycy na rynku pracy 15.10.12, 12:07
        Witam!
        Na razie napiszę tylko tyle, ze mnie sam lekarz neurolog doradzał, zeby nie "przyznawać sie", nie mówić pracodawcom o chorobie, lekarka z ogromnym stażem, wiec wiedziała co mówi, chociaż nie powinna, ale wiedziała o trudnosciach jakie mają osoby z padaczką w znalezieniu zatrudnienia, utrzymania. Tylko trudno nie mówić jak ktoś ma duze ataki.
        Wiem również od kilku osób chorych, ze po pierwszym ataku, zostawali zwalniani, mimo, ze do tego czasu pracowali dobrze i nikt nie miał do nich zastrzeżeń. Jednego Pana spotkało to kilkakrotnie, podkreśla,ze chce pracować, ale odrzucają go ze względu na chorobę. Takich ludzi jest mnóstwo. Nie każdemu się udaje. Ma to oczywiście konsekwencje psychiczne (depresja, poczucie odrzucenia, bycie niepotrzebnym, itp.....)
        Jest potrzebny mocny głos w tej sprawie, "zapukanie", dotarcie gdzieś wyzej, bo:
        1) albo zmieni się podejście wsród pracodawców wobec osób chorych na epi i przestaną bać się ich zatrudniać (jeżeli ktoś nie ma bardzo częstych ataków), a okazuje się, że nawet zakłady pracy chronionej nie chcą zatrudniać epileptyków z orzeczonym stopniem niepełnosprawności!!! -więc tym zakładom też ktoś powinien się bliżej przyjrzeć - jakieś kontrole np.
        2) jeżeli przebieg choroby jest cieżki (duże i częste ataki) powinno zadziałać państwo i chory obowiazkowo miec zapewnione źródło utrzymania w postaci renty (ale nie 600 zł), tylko zeby mógł sam się utrzymać. A dzisiaj Zus nawet tego nie robi (renty wsród epi są sporadyczne).
        Pozdrawiam!
        • jan1144w Re: Epileptycy na rynku pracy 15.10.12, 12:34
          Jest potrzebny mocny głos w tej sprawie, "zapukanie", dotarcie gdzieś wyzej, bo ; wszystko sie zgadza tylko co My epileptycy możemy w tej sprawie zrobic w sytuacji gdzie likwidowane sa ostatnie juz przywileje gdzie odchodzi sie już od państwa opiekuniczego i w końcu gdzie każdy musi sam zadbac o swój los .Czy uważasz że ktos byłby w stanie Nas wysłuchac ?powiedzymy jakas grupa posłów i zrobic cos w tej sprawie? przeciez stworzono pewne ulgi dla zatrudniajacych epileptyków i co ? czy widac jakis postep w ? czy tutaj mozna zrobic cos jeszcze ?Zapraszam do dyskusji na ten temat w koncu to dotyczy nas wszystkich chorujacych na epi
    • ak-69 Re: Epileptycy na rynku pracy 15.10.12, 16:04
      Z tym "zapukaniem" się zgadzam. Byłem na 3-miesięcznym stażu dla osoby niepełnosprawnej. W ciągu pierwszego miesiąca traktowano mnie nie jako pracownika, lecz chłopca do poczytania na boku paru stron net-a. Nie dawano mi nic do roboty. Jedynie listę obecności do podpisania. Mój opiekun dostawał za to 400zł/mies. Poszedłem do kierownika i powiedziałem, że na staż przyszedłem, aby pracować i przez to nabrać doświadczenia przydatnego w dalszej pracy. Gdy mnie nadal zbywał powiedziałem wprost, że pójdę do organu, który mnie skierował na ten staż i dokładnie opowiem sytuację, bo czytać internet mogę w domu. Na pewno nie robili tego za darmo. Zabraliby im wszelkie profity, wyższe pewnie ze względu na niepełnosprawność, odebrali prawo do przyjmowania w przyszłości jakichkolwiek stażystów, praktykantów i dali dużą karę finansową. Chyba wiedzieli o niepełnosprawności, bo staż otrzymałem po odbyciu szkolenia przygotowującego niepełnosprawnych do pracy na wolnym rynku. Finansowany ze środków Unii Europejskiej. I od tamtej pory przez pozostałe 2 mies. pracowałem może na prostszych zadaniach, ale jak inni pracownicy. Ale stażu już nie przedłużyli, mimo że szło mi bardzo dobrze...
      Gdyby się postraszyło wprost, że porozmawia się z odpowiednimi organami sprawie podejrzenia dyskryminacji osób niepełnosprawnych może by coś taki "pracodawca" zrozumiał. Jest chyba coś takiego jak Organizacja Pracodawców czy Rzecznik Praw Osób Niepełnosprawnych. Jakby Cię jednak nie wyrzucił, nie byłby w przyszłości zbyt sympatyczny, ale różnie może być. Pewnie nie zatrudniałby już niepełnosprawnych, ale chyba dostałby za to nieźle po kieszeni.
      Im więcej pracodawców będzie tak karanych, tym szybciej będzie eliminowane to zwalnianie po ataku. I wbrew pozorom nie spowoduje to diametralnego spadku zatrudniania epileptyków. Tak by było gdyby więcej epileptyków zaczęło się przyznawać do choroby przy zatrudnianiu.
      • kropka_a Re: Epileptycy na rynku pracy 16.10.12, 11:51
        Ak-69 gratuluję postawy! I odwagi!
        Pozdrawiam.

        Odpowiadajac na wczesniejszy post innego forumowicza- oczywiście czuję bezsilność, w sprawie ew. dalszych jakichkolwiek działań, i to jest najgorsze. Ten realizm, bo wiemy jak w Polsce jest. Tylko nie robiąc nic utrzymamy status quo.
        Brawa dla Kasi, ze chce coś robić w tej sprawie!
    • ak-69 Re: Epileptycy na rynku pracy 16.10.12, 17:19
      Dziś dostałem pisemko z ZUS w sprawie renty socjalnej. Za ten 3-miesięczny staż będą mi teraz odliczać co miesiąc ok. 145zł aż do zwrotu 3 wypłat przy rencie niecałe 600zł. Dostawałem wtedy za pracę 1200zł netto i nie można było zmniejszać kwoty dofinansowania z góry ustalonej ze środków Unii, a nie indywidualnie. Wtedy był jeszcze z ZUS limit przekroczenia 30% a nie jak teraz 70% średniej krajowej do zawieszenia renty. Muszę się jednak spytać u organizatora projektu "Gotowi na sukces" dla osób niepełnosprawnych. To nie była praca znaleziona przeze mnie na wolnym rynku. I nic nie płacił mi pracodawca zakładu pracy. Wszystko było ze środków Unii Europejskiej na rzecz aktywizacji zawodowej osób niepełnosprawnych. Nawet netto było równe brutto mimo, że była to pełna umowa o pracę, a nie na zlecenie, dzieło. Muszę się spytać organizatora, czy ZUS miał z tym cokolwiek wspólnego. Może jeszcze niedługo dojdą do wniosku, że jak mogłem pracować to ozdrowiałem. Całe szczęście mam kilkanaście lat od początku choroby stałe orzeczenie o niepełnosprawności.
      • jan1144w Re: Epileptycy na rynku pracy 16.10.12, 19:21
        To jak to teraz jest z tym stałym orzeczeniem ? czy jak sie ma na stałem przyznane świadczenie to juz nie moga zabrac ?jest jakis przepis który to reguluje ?
    • ak-69 Re: Epileptycy na rynku pracy 17.10.12, 00:26
      Chodzi chyba o to, że jak mam rentę socjalną na stałe, to odebrać nie mogą, ale mogą zawiesić na czas, gdy moje zarobki przekraczają 70% średniego wynagrodzenia. Czyli mogę zarabiać do ok. 2500zł brutto. A z miesięcy, gdy próg jest przekroczony rentę trzeba zwrócić. Dobrze, że mi przez długi co prawda czas , około rok, będą płacić o 150zł mniej, a więc odejmować ratalnie, niż gdyby przez 3 miesiące nie dawali nic.
    • goska-ss Re: Epileptycy na rynku pracy 22.10.12, 00:07
      mój mąż choruje na padaczkę od dziecka , kiedy po likwidacji jego zakładu pracy (a pracował jeszcze od lat 80-tych, kiedy prace dostać musiał każdy)zmuszony był szukać nowej to był duży problem, choć ma orzeczenie o umiarkowanym stopniu niepełnosprawności przyznane na stałe ale też prawie pięćdziesiąt lat .Właściwie hasło epilepsja kończyło rozmowy, aż wpadliśmy na pomysł żeby najpierw mówić o zaletach pracownika z epilepsją a potem o niej samej. Wyłożył pracodacy jakie wysokie są świadczenia z pfron, dla zatrudniających epileptyków i chorych neurologicznie( a przy umiarkowanej grupie to są najwyższe dofinansowania) a potem mówił o chorobie. Pani zadzwoniła przy nim do pron żeby sprawdzić, czy to prawda, dwa dni później już miał umowę i pracuje do dziś a to już ponad trzy lata. Więc może to jest jakiś sposób:)
    • ak-69 Re: Epileptycy na rynku pracy 22.10.12, 10:45
      Wczoraj miałem pierwsze zajęcia z przedmiotu dodatkowego na studiach pod nazwą "
      Podstawy teorii dyskusji i argumentacji". Powiem własnymi słowami, bez cytatów z wykładu, czego dotyczył jeden z wątków wykładu.
      Nie chodziło konkretnie o rozmowy kwalifikacyjne, ale o sposób prowadzenia różnego typu dyskusji, dysputy, debaty itp. Powiedział nam, że jeśli chcemy kogoś przekonać o swojej racji, należy zacząć od przedstawienia swoich dużych atutów, atrybutów. Potem o ewentualnych brakach, wręcz wadach w sposób szczery, ale w taki sposób, aby zupełnie nie zniszczyć efektu z poprzedniego etapu. I oczywiście jedynie o rzeczach ściśle związanych z rozmową. Na koniec znów o swoich atrybutach, nawet może większych jak na początku. Tak, aby ewentualne, wady, braki, niedociągnięcia wymienione wcześniej stały się jak najmniej istotne, albo wręcz zupełnie nieważne dla celu rozmowy.
      To oczywiście schemat idealny, ale myślę, warto się na nim stale opierać chociażby na takich rozmowach kwalifikacyjnych.
      Ja na swojej skutecznej rozmowie kwalifikacyjnej mówiłem o atrybutach, potem delikatnie brakach, przede wszystkim chorobie, w taki sposób aby nie popsuć wcześniejszego efektu. Czyli sporo odbiegałem od tego schematu, więc niekoniecznie trzeba się kierować ideałami. Liczy się też (jeśli nie bardziej) sposób przekonywania, a nie słowa ...
    • ak-69 Re: Epileptycy na rynku pracy 23.10.12, 19:26
      Byłem dziś na Targach Pracy z Branży IT (informatyka). Trafiłem na jedno ze stoisk, gdzie nie zajmowano się rozdawaniem ofert pracy, lecz raczej poradami na temat samego szukania pracy. Jedna z pań mówiła, że pracują u nich dwie osoby z epilepsją, ale przy szukaniu pracy lepiej się do tej choroby nie przyznawać.
      • jan1144w Re: Epileptycy na rynku pracy 25.10.12, 16:49
        ak-69 napisał:

        > Byłem dziś na Targach Pracy z Branży IT (informatyka). Trafiłem na jedno ze sto
        > isk, gdzie nie zajmowano się rozdawaniem ofert pracy, lecz raczej poradami na t
        > emat samego szukania pracy. Jedna z pań mówiła, że pracują u nich dwie osoby z
        > epilepsją, ale przy szukaniu pracy lepiej się do tej choroby nie przyznawać.
        o i ten post powinien uciąc wszelkie spekulacje na ten temat -po prostu nie mówic i tyle
        • gosia948 Re: Epileptycy na rynku pracy 01.01.13, 21:57
          Ja mam bardzo przykre doświadczenia z szukania pracy. Jestem po operacji głowy mam torbiel i epilepsje. Przyznany mam znaczny stopień niepełnosprawności. Gdy zarejestrowałam się w urzędzie pracy jako osoba niepełnosprawna to panie urzędniczki bardzo niesympatycznie traktowały ludzi chorych. Ja dostawałam takie oferty pracy jak: rozładunek kontenerów z paczkami i listami na poczcie, mycie okien w wieżowcu od 6-8 piętra, protokolant sądowy, firma ochroniarska zmiany nocne.Aż wreszcie skończyło się na tym, że zostałam skierowana na staż gdzie nie powinnam być przyjęta w szkole specjalnej wśród dzieci, które miały głębokie upośledzenia mózgowe. Obecnie jestem na rencie socjalnej przyznanej do lipca 2014 roku. Nigdzie nie pracuje ale za to rozwijam się artystycznie tworze obrazy zajmuje się ceramiką itp.
          Chorzy ludzie w tym kraju są dyskryminowani.
          Można powiedzieć , że nie jest się chorym ale co jak podczas pracy wydarzy się atak? Przecież skutki prawne zatajenia są jedne. Ponosi odpowiedzialność ten co zataił.
          • ak-69 Re: Epileptycy na rynku pracy 02.01.13, 01:46
            Tak jak poprzednio pisałem, na targach pracy radzono mi, aby nie mówić o chorobie. Mówiłem, też że mam zajęcia z wykładowcą specjalizującym sie w tego typu sprawach. Po ostatnich zajęciach podszedłem do niego i wprost opisałem swoją sytuację. Dawał porady na temat zachowania na rozmowach podobne jak na wykładach, może bardziej indywidualne konkretnie do mnie jako niepełnosprawnemu.
            Na koniec też poradził, aby o niepełnosprawności najlepiej nie mówić, jeśli nie jest to konieczne. Ale już nie bardzo wiedział co powiedzieć jak mam ponad 40 lat i prawie nie pracowałem. W końcu trzeba jakoś wytłumaczyć ten stan bezczynności zawodowej.
            • lemon60 Re: Epileptycy na rynku pracy 28.02.13, 22:44

              Paweł Poznań choruje.of 1993r popieram całą.
              Wypowiedź
              Ponad to z paru dni .dowiedziałem się
              Osobiście. Od dr ds spolecznych-zdrowia 3maja
              W Poznaniu iż.jesteśmy na tym samym statusie
              Co padaczka alkocholowa :( i nie ma
              Programu .jakoejkolwiek jawnej
              • gold_paula Re: Epileptycy na rynku pracy 01.03.13, 10:32
                A mnie się wczoraj skończył sześcio miesięczny staż w przychodni. Nie zatrudnili mnie dalej bo nie ma miejsc. O chorobie nie mówiłam i w spokoju przepracowałam pół roku. Co prawda nie mam ataków od 2 lat, ale...

                W poprzednim miejscu pracy też przepracowałam pół roku, na zmiany nocne. Ale przytrafił się atak i umowy nie przedłużyli.

                Najbardziej wnerwia mnie jak koleżanki, ludzie z pracy mi mówią teksty typu: "w szpitalu jest miejsce..." Mało ludzi wie co mi jest i nie kumają że w nocy nie mogę i myślą że się migam od roboty. też se chujowy zawód wybrałam, młody człowiek był i durny teraz kompletnie nie wiem jak z tego wybrnąć...
                • przem0_25 Re: Epileptycy na rynku pracy 03.03.13, 12:58
                  Powiem Ci że niektóre wypowiedzi mnie rozczarowały , szczególnie żeby kłamać w żywe oczy , a potem myśleć ze koledzy w pracy dla pieniędzy nic nie wygadają , przecież i tak prędzej czy później sprawa dotrze do szefa i może skończyć się to (nie będę kończył). Ja raz okłamałem dyrekcje pewnego supermarketu , dali mi prace na telewizorach i raz w tygodniu w nocy , długo nie wytrzymałem ciągłego migania ekranów , zmęczonego organizmu i gdy był największy ruch dostałem atak . W zamian dostałem mnóstwo obelg , wyzwisk i oskarżeń że wystraszyłem klientów, oczywiście straciłem natychmiast prace nie z własnej winy. Nie mogę komuś mówić że nic mi nie dolega , gdyż mam to wypisane na twarzy , porozbijane łyki brwiowe , pozszywany nos jak po walce bokserskiej . Po latach wysłuchiwania ze moje CV nadaje się do śmieci , jestem zwykłą szmatą , i innych wulgaryzmów człowiek uczy się mowy gestów i gdy tylko wchodzi i widzi czy ktoś w ogóle spojrzy na niego , czy nie trzyma rąk złożonych jak do pacierza , oczy mu nie latają jak za muchą , to chyba coś będzie , a nie księgowa lub dyrektor głowią się jak tu mu powiedzieć że jesteś nie mile widziany. Przecież jak nisko można upaść z magistra inżyniera , dyplomowanego technika , już się było sprzedawcą , potem tragarzem na magazynach , malarzem pokojowym ,sprzątaczką nawet zamiatało się ulice , a państwo i tak ma to wszystko w d.
                  • gold_paula Re: Epileptycy na rynku pracy 03.03.13, 15:47
                    To by pasowało wziąć karabin i strzelać bo ludzie to wredne świnie...
                    Wątpie że TV poruszy temat. oni mają na głowie kobiety po mastektomii, biednych ku...wa schizofreników którzy najpierw ćpali a teraz są biedni (przecież leki na schize są refundowane i to jeszcze jakieś z lepszej półki), legalizację marihuany, homoseksualistów jacy to biedni, Annę Grodzką... że aż brak słów normalnie! Depresję wszędzie lansują, jak to trzeba iść do psychiatry i coraz bardziej ten psychiatryczny tabletkowy biznes że tylko chorych od tego przybywa. Nie no ja mam ochote wziąć siekiere i komus wpie...lić. Robią wszystko to co nie trzeba, a nawet dzieci umierają przez to że tym ch..om się nie chce robić. Nie wiem gdzie my żyjemy. Coś słyszłam że już nawet mamy zakaz na jakiekolwiek prawo jazdy... ale nie wiem na ile to prawda. Niech mi to chore państwo da co miesiąc minimum 1000 zł to będę siedzieć cicho
    • kalawala Re: Epileptycy na rynku pracy 29.12.14, 12:15
      Nasza firma zatrudni asystenta/asystentkę w dziale zakupów, osobę z epilepsją, praca w Warszawie, CV prosze wysyłać na adres jstechnologie@hotmail.com
    • pyriel76 Re: Epileptycy na rynku pracy 24.04.16, 21:12
      Pracowalem 2 lata a firmie dla Pana zajmujacego sie meblami w Dobrodzieniu zarobilem dla niego bardzo wiele pierwsze 6mis 1,6mil zl a nie latwo jest sprzedac drogid meble Pracowalem tam na czarno ciagle proszac sie o umowe jakiej w koncu nie dostalem bo mnie zwolnil jak sie uparlem ze jachce Pan ten dostaje nagrody dla soper pracodawcy a ilu jest takich jak on co maja gdzies czlowieka ...
      • diruketa Re: Epileptycy na rynku pracy 08.12.16, 18:33
        Czy to była firma Kler?
    • epi_rzeszow Re: Epileptycy na rynku pracy 14.05.16, 11:45
      A jakim prawem "potencjalny pracodawca" wypytuje Cie o choroby????
      Przed przyjęciem do pracy i tak musisz przejść badania lekarskie - wstępne (chyba, że to umowa cywilnoprawna).
      A co powiesz (w Poradni Medycyny Pracy) - to już musisz sam zadecydować...
      • diruketa Re: Epileptycy na rynku pracy 08.12.16, 18:36
        Trudno to rozwiązać, epilepsja to nadal choroba wywołująca lęk...tymczasem epileptycy to często nieprzeciętni i zmotywowani ludzie.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka