Dodaj do ulubionych

Proszę o poradę.

28.06.06, 17:40
Byłam wczoraj świadkiem ataku mojej szwagierki. Okazało sie , że to nie
pierwszy raz. Atak z utratą przytomności, ślinotokiem (z krwią), dragawkami i
juz nie wiem z czym jeszcze, bo byłam wystraszona. Atak trwał kilka minut.
Potem nie pamietała ataku, nie pamietała kim jestem, byłyśmy u niej w domu-
myślała, że to moja działka (której nie mam), nie pamietała, że od trzech lat
jest związana ze swoim narzeczonym. Ten stan niepamiętania trwał godzinę,
może półtorej. Okazało się, że to nie pierwszy atak ostanimi czasy. Wszystkie
z takimi samymi objawami, trwajace od kilku minut do 20! Ja nie wiem czy to
epilepsja,podejrzewam, ale ona nie chce iść do lekarza, nie chce sie leczyć.
Co ja mogę zrobić , żeby przemówić jej do rozumu? Jakie moga byc konsekwencje
nie leczenia się? Najgorsze jest to, że ona bywa na dłużej sama w domu i tak
naprawdę to nikt razem z nią nie jest w stanie stwierdzić, kiedy i jak czesto
to się zdarza. Co robić?
Obserwuj wątek
    • bruxa1 Re: Proszę o poradę. 28.06.06, 18:10
      Nie jestem sama chora, mój mąż jest.
      Jeśli sądzisz, że szwagierka nie chce się leczyć, to poszperaj trochę tu na
      forum, na neuronecie też, zobaczysz ile się można tu dowiedzieć, a potem
      spróbuj ją namówić na poczytanie. Może wtedy zda sobie sprawę, że nie taki
      diabeł straszny, że ludzie z tym żyja i mają się dobrze. I narzeczonego też
      trzeba do pracy zaprzęgnąć, w końcu to ich przyszłość, nie?
      Trzymaj się i nie ma co panikować. Choroba wygląda czasem "malowniczo" ;D, ale
      da się ją leczyć i da się z nią żyć.
      • roma36 Re: Proszę o poradę. 28.06.06, 18:26
        Dzięki że napisałaś:)
        Ja wiem, że ona nie chce sie leczyć, bo tak powiedziała. Mało tego, prosiła aby
        nic nie mówić mamie( powiedzieliśmy)zeby jej nie denerwować. Poczytałam rózne
        wypowiedzi, przeczytałam tez artykuły na ten temat. Szwagierka nie jest tym
        zainteresowana. Większość to na całe szczęście optymistyczne wypowiedzi lub
        rokujące opracowania. I ja wiem, że można z tym żyć. Ja tylko nie wiem do czego
        może doprowadzić nieleczenie. Bo wyglada na to, że jak się jej nie nastraszy to
        sama nic z tym nie zrobi. A narzeczony.....jak nie zawiózł jej do szpitala, nie
        wezwał karetki kiedy miała wcześniejsze ataki (choćby ten 20 minutowy!), sadzę
        że na niego nie można liczyć niestety.
        • jakubsky Re: Proszę o poradę. 28.06.06, 18:34
          zgadzam sie z tym co pisala bruxa.
          jeszcze jedno - nie wiem jak to byloby w tym przypadku, ale znam pewna historie.
          Wielka milosc, on epileptyk, ona nie, ona nie wie nic o chorobie, bo
          chlopaczkowi nie przyszlo do glowy aby jej o tym powiedziec (sic !!!!).
          W jakis czas pozniej nie byli juz malzenstwem, bo panna dostala koscielny
          rozwod.

          zagonic babe do lekarza. Kopami ;)

          • very_martini Re: Proszę o poradę. 28.06.06, 21:13
            Właśnie niedawno przeglądałam forum wstecz i znalazłam wątek dziewczyny, której
            mąż nie był uprzejmy powiedzieć jej przed ślubem, że choruje. Nie wiem, jak się
            historia zakończyła, ale dziewczyna była naprawdę podłamana - wcale się nie
            dziwię, ja nie wiem, co bym zrobiła wobec takiego braku zaufania. Nic ino
            trzasnąć drzwiami i wyjść.

            16%VOL
            22%VAT

            --
            takie tam... forum homeopatia
            • jakubsky Re: Proszę o poradę. 29.06.06, 11:14
              tak jak pisalem - podstawa do koscielnego rozwodu jak znalazl
              koles pracowal w jakis szkodliwych warunkach, mogacych wywolac atak, i ktoregos dnia wyszlo szydlo z worka. najlepsze jest to, ze on sam moze i by powiedzial, ale "pani Matka nie kazali"

              coz, nic dodac nic ujac...
          • justyna302 Re: Proszę o poradę. 29.06.06, 11:22
            Z tym unieważnieniem małżeństwa to jakaś ściema. Bo jak pamiętam przy
            spisywaniu protokołu przedmałżeńskiego ksiądz zapytał mnie tylko czy nie
            ukrywam przed narzeczonym choroby psychicznej. Nie było żadnej mowy o
            dolegliwości fizycznej. Tymczasem epilepsja nie jest chorobą psychiczną! Czy
            gdyby ktoś ukrył np. że ma kamicę nerkową, albo astmę to też by była to
            podstawa do unieważnienia? Bardzo wątpię! Chyba że epilepsję traktuje się w
            prawie kanonicznym jako rodzaj obłąkania.
            No cóż, uważam, że ukrywanie jakiejkolwiek choroby jest złe, ale widzę że coś
            tutaj z tymi powodami tzw "rozwodu kościelnego" ( którego rzecz jasna nie ma )
            nie gra.
        • jakubsky Re: Proszę o poradę. 28.06.06, 18:39
          Tu Bruxa znów, ale mi się nie chce przelogować.
          Konsekwencje nieleczenia? Pogłębiający się stan, nasilające ataki, mogące
          doprowadzić pewnego razu do stanu padaczkowego, który jest zagrożeniem życia,
          czyli można się przekręcić, brzydko mówiąć. Jeśli uważasz, że ją trzeba
          nastraszyć, to jej to powiedz, albo naświetl sytuację kiedy dostanie ataku w
          miejscu publicznym i co się wtedy może stać. Normalnie raczej się nie powinno
          straszyć, raczej odwrotnie, odwracać uwagę chorych od takich możliwości, ale w
          takim przypadku...
          • roma36 Re: Proszę o poradę. 28.06.06, 18:48
            Cóż... sadzę, że właśnie trzeba nastraszyć. Ja miałam koleżankę na studiach,
            która chorowała na epilepsję. Jej ataki były dużo łagodniejsze, za to częste. I
            ja wiem, że można z tym normalnie żyć, wiedziałam jak jej pomóc gdyby miała
            atak, nie rezygnowała z normalnego życia i zawsze przedstawiała swoją
            przypadłość hmm...w dobrym świetle:) I wszystkie te argumenty podałam tej mojej
            upartej szwagierce i ..nic, nie będzie się leczyć i już. Łatwo mówić, żeby ją
            na kopach, nawet matka nie była w stanie jej przekonać. A jeżeli narzeczony nie
            wezwie pogotowia jak nie zrobił tego poprzednimi razy, to sadzę, że to jakaś
            zmowa milczenia ( no beznadzieja jakaś) nic nikomu nie mówmy to sie nikt nie
            dowie. Jezu, i to są dorośli ludzie.
            • bt29049 Re: Proszę o poradę. 28.06.06, 19:41
              Tak to juz niestety bywa :( Do mojego meza tez zupelnie jakby nie dociera, ze
              ma epi, o ktorej nic mi nie powiedzial przed slubem. Powiedzial mi tylko, ze
              mial jakies "napiecie miesni z utrata przytomnosci raz czy dwa razy gora".
              Nigdy nie nazwal tego po imieniu, i uparcie wydaje mu sie, ze jak przestanie
              brac leki to bedzie wyleczony...z jednej strony to dobrze, ale z drugiej...nie
              rozpatruje innych mozliwosci, na przyklad tego, ze jak odstawi leki to ataki,
              ktore wystepowaly w lozku zaraz po obudzeniu sie, zaczna wystepowac w srodku
              dnia na ulicy...a to juz by bylo mniej ciekawe...
              A nawiazujac do tematu o szwagierce...mam wrazenie, ze duza role odgrywa w tej
              sytuacji postawa jej narzeczonego, ktory nie chce przyjac do wiadomosci faktu,
              ze moze miec epi...dla niektorych tylko w 100% zdrowa osoba jest w pelni
              wartosciowa i gdy tylko zaczyna chorowac, udaja, ze wszystko jest w porzadku,
              ze to przejdzie, po co robic zamieszanie skoro do tej pory byla zdrowa.
              Moj maz nie powiedzial mi nigdy prosto w oczy, ze ma epi. Tydzien przed slubem
              sama znalazlam koperte z TK,EEG, opisem wydarzen i diagnoza. I wcale milo sie
              wtedy nie poczulam...ale jestem z nim, bo go kocham, i powoli dociera do mnie,
              czemu mi o tym nie powiedzial i chyba potrafie go zrozumiec.
              Reasumujac, narzeczony szwagierki chyba ma troche inny punkt widzenia, co jest
              przerazajace wg mnie, bo moze na prawde b.zle sie skonczyc :( Takze probojcie
              dalej z calych sil przekonac ja do zrobienia badan. Z nim tez warto by
              porozmawiac. Jako przyszly, kochajacy jak sadze maz, powinien troszczyc sie o
              zone.

              Pzdr
              Becia
              • very_martini Re: Proszę o poradę. 28.06.06, 21:14
                Hej, Becia, właśnie pisałam o Tobie kilka postów wyżej. Właśnie tak sobie
                wczoraj o Tobie pomyślałam,nie wiem, czemu. Widać ściągam ludzi myślami:)

                Pozdrawiam Cię serdecznie,

                16%VOL
                22%VAT


                takie tam... forum homeopatia
                • bt29049 Re: Proszę o poradę. 28.06.06, 21:31
                  Hehe :) Very, a moze Ty po prostu za sciana w mieszkaniu obok mojego
                  urzedujesz? :DD
                  Co do mojego podlamania...kryzys minal, zaczelam sie juz z ta mysla oswajac.
                  Ale ciagle to we mnie jest i zawsze bede o tym pamietac. Boje sie przyszlosci,
                  momentu odstawiania lekow. Czytam wszystko co znajde w sieci na temat epi, mam
                  na jej temat obsesje :( Szukam wszelkich informacji, potwierdzenia, ze moze byc
                  dobrze i ataki niekoniecznie musza wrocic. Zaglebiam sie juz nawet w info
                  czysto medyczne...kanaly sodowe itp. To juz u mnie obsesja! Nie ma dnia zebym
                  czegos o epi nie czytala, zebym nie zajrzala na to forum.
                  Ale poki co jest ok...dotarlo do mnie, ze to epi...i choc mialam kryzys, to
                  dotarlo do mnie, ze moj maz jest najukochansza osoba na swiecie...nigdy nikogo
                  takiego nie znalam, kto tak by sie troszczyl i kochal zone (czyli mnie :D) i
                  epi w niczym nam nie przeszkodzi! Choc ja zawsze bede o niej pamietac, zawsze,
                  gdy daje mu tabletke do polkniecia, gdy jak zasypia widze mioklonie przysenne,
                  gdy gdzies uslysze slowo "padaczka"...

                  Pozdrawiam Cie serdecznie i trzymaj sie chlodno, bo za oknem zar sie leje z
                  nieba :)

                  Becia
                  • jakubsky Re: Proszę o poradę. 29.06.06, 11:25
                    jestes kochajaca zona, kurcze, to fakt
                    mnie takie pierdy jak "kanal sodowy" i inne takie nie interesuja.
                    moge naten temat dyskutowac (znaczy epi), to wszystko zalezy od podejscia.

                    > gdy daje mu tabletke do polkniecia, gdy jak zasypia widze mioklonie przysenne,
                    > gdy gdzies uslysze slowo "padaczka"...

                    szczerze - ciarki chodza po plecach, lepiej moze naucz go samego jest pastylki.
                    czytajac trzy ostanie "przecinki" - nie wiem, ale widze w Twoich oczach strach, on sie nie boi, to Ty za Was dwoje. Naprawde, trzeba zasmiac sie padaczce w noc i powiedziec sobie "inni maja gorsze problemy" a ja mam tylko padaczke, wiec nie platajcie mi sie kolo stopy.
                    Mowiac hardcore'owo - maly mu od tego nie przestanie stawac, jesli sam je bedzie bral. Ale on to musi sam brac. Nie jest dzieckiem.

                    moze troche ostro, ale jak powiesz padaczce "A KYSZ!!! Juz Cie nie ma!!!" to zniknie:) Ja jej tak mowie ;D
                    • very_martini Re: Proszę o poradę. 29.06.06, 14:17
                      > on sie nie boi, to Ty za Was dwoje. Naprawde, trzeba zasmiac sie padaczce w no
                      > c i powiedziec sobie "inni maja gorsze problemy" a ja mam tylko padaczke, wiec
                      > nie platajcie mi sie kolo stopy.

                      świnta racja, ja sobie tak czasem myślę, że gdybym miała do wyboru swoją
                      niespecjalnie upierdliwą padaczkę, cukrzycę, przy której trzeba sobie
                      wstrzykiwać insulinę co kilanaście godzin z perspektywą amputacji stopy za
                      kilkanaście lat albo jakiś paskudny, kwalifikujący się do leczenia szpitalnego
                      trądzik, to absolu tnie padaczki nie wymienię na żadną z tych rzeczy, chociaż -
                      ofkors - najlepiej nie mieć nic z powyższej listy.

                      Jakubsky ma rację - może niech od czasu do czasu Twój mąż sam pamięta o wzięciu
                      leku? Cholera, przecież jest duży, niech się na moment odczepi od Twojej
                      spódnicy, już wystarczy, że się martwisz za Was obojga i pewnie jeszcze ze3 inne
                      osoby. No, chyba że masz rozbuchany instynkt macierzyński:)

                      16%VOL
                      22%VAT

                      --
                      takie tam... forum homeopatia
                      • bt29049 Re: Proszę o poradę. 29.06.06, 17:40
                        Oboje macie racje, boje sie za nas dwoje, taka juz jestem, zawsze najgorsze
                        scenariusze przewiduje, bo wole sie potem milo zaskoczyc niz niemilo przekonac
                        o opcji, o ktorej ze strachu nie myslalam. Z zalozenia wole wiec byc
                        pesymistka. Ogolnie to nie jest to za dobra strategia, bo troche zdrowia
                        (psychicznego) mnie to kosztuje, ale nic nie poradze.
                        A co do tabletek, Kochani :) Maz je bierze od 3 lat, a pamieta o tabletce tylko
                        rano, bo bierze pierwsza jak tylko sie obudzi. Po poludniu nie ma szans zeby
                        pamietal o drugiej. NIGDY nie pamieta. Wiecie jak to jest, nie ma od 3 lat
                        napadow, to i ma wrazenie, ze jest zdrowy (bo w sumie tabletki lyka sie w
                        przypadku chorob nieprzewleklych czesto dopiero gdy cos zaboli, czyli jakies
                        schorzenie sie objawia), w wiec zapomina o tabletkach nie majac objawow
                        choroby. Co innego jakby cos bolalo, to sam bol przypomina o tabletce. No i tak
                        to z nim jest. Jak siedzi przy kompie i gra w jakies gry, to o bozym swiecie
                        zapomina, i zawsze musze mu przyniesc tabletke. Kiedys mial nastawiony alarm w
                        zegarku, ale zegarek przestal nosic :D Jakbym miala duzo kasy to bym mu jakis
                        fajny odpalila na 1 rocznice slubu, ktora jest w ta niedziele, oczywiscie z
                        alarmem :D

                        A co do tego, ze sie tak przejelam. On wie, ze ja ciagle o tym mysle, widzi
                        czasem jak zagladam na to forum, ale wiecie co? nigdy ze mna nie usiadl i nie
                        pogadal o tym. Pare razy ja zaczynalam rozmowe, to z jego strony uslyszalam
                        tylko polslowka, nic konkretnego, i konczylo sie na wrzaskach bolu z mojej
                        strony. Zepchnal epi niesamowicie gleboko do swiadomosci i niestety o wszystkim
                        dowiedziec musialam sie z jego dokumentow, od tesciowej, a pozniej z netu. I
                        nikomu tego nie zycze, traumatyczne przezycie, szczegolnie dla 21-letniej wtedy
                        dziewczyny, ktora wlasnie uklada sobie wymarzone zycie.

                        Very, masz racje, sa gorsze rzeczy na tym swiecie, jednak epi dla wiekszosci
                        osob to wielka niewiadoma, nie mowi sie o niej glosno i zaloze sie, ze jakby
                        zapytac pierwsza lepsza osobe na ulicy o przyczyny i objawy, to podalaby
                        drastyczny opis grand mala i nic o przyczynach ani skutkach nie wiedziala. Gdy
                        powiedzialam o tym mojej mamie, to slyszalam w jej glosie takie zdziwienie,
                        slychac bylo, ze nie ma o tym pojecia, jednak wielka dla niej niewiadoma,
                        niemalze cos wstydliwe, cos czego nigdy nie bylo w naszej rodzinie. Pytala sie
                        m.in. jak napad wyglada, o piane z ust (kompletnie nie wiedzac, ze to tylko
                        slina, ktora kazdy preciez ma). Slyszy sie o cukrzycach, rakach, chorobach
                        wiencowych itp. a o epi nic. Im mniej o czyms wiemy, tym bardziej sie tego
                        boimy. Podobnie jest z reakcja spoleczenstwa, w ktorym przeciez na codzien
                        zyjemy. To zdziwienia, gdy ludzie slysza o epi, i to co o niej wtedy mysla -
                        jak moja mama, same bzdury, psychiczna choroba, piany w ustach i inne dziwne
                        rzeczy. A kazdy przeciez pragnie akceptacji ze strony srodowiska w ktorym zyje.
                        W przypadku epi wiec, to co nieznane i niezrozumiale jest bardzo trudne dla mas
                        do zaakceptowania.

                        Ale sie rozgadalam :)
                        • very_martini Re: Proszę o poradę. 29.06.06, 18:32
                          Do całości ustosunkuję się potem, ale o tym mówieniu głośno... A czy Ty wiesz,
                          co to jest choroba afektywna dwubiegunowa? Gdyby ktoś do Ciebie podszedł na
                          ulicy i powiedział "No dobra, pani Bt29049, co pani powie o przyczynach,
                          przebiegu i objawach"? Jest cała masa chorób, o których nic nie wiemy, bo... po
                          co nam to? Mnie niespecjalnie interesuje hasimoto i zespół jelita nadwrażliwego,
                          bo mnie to po prostu nie dotyczy. O tym, że brzydko wygląda - hmm, pisałam to
                          już kiedyś w dyskusji z Marcinem: moim zdaniem tak samo nieciekawie estetyczna
                          jak padaczka jest próchnica (pfu, te czarne zęby albo ich brak w ogóle), ale
                          jest po prostu "opatrzona", bo ma ją prawie każdy Polak. I tyle. Gołe baby na
                          bilbordach też kiedyś wszystkich gorszyły (no, może poza facetami, hehe...) a
                          teraz już nikt tak bardzo nie protestuje.

                          16%VOL
                          22%VAT

                          --
                          takie tam... forum homeopatia
                          • bt29049 Re: Proszę o poradę. 29.06.06, 21:43
                            Masz calkowita racje very. Ludzie nie interesuja sie takimi dosc wyszukanymi
                            przypadlosciami, jesli bezposrednio ich nie dotycza. Ja podalam to jako powod
                            niecheci szwagierki romy do rozpoczecia leczenia - ta nieswiadomosc, brak
                            akceptacji ze strony spoleczenstwa moze sprawic, ze niektore osoby nie chca sie
                            przyznac do epi.
                            Choc tak sobie mysle, ze z epi ludzie maja do czynienia juz chyba z tysiac lat.
                            Fakt, ze rozne zabobny na jej temat powstawaly na przestrzeni wiekow, wszyscy
                            wiemy jakie (opetanie i te sprawy), a te choroby o ktorych piszesz (afektywna
                            dwubiegunowa, hasimoto, zjn itp.) to mam wrazenie pojawily sie stosunkowo
                            niedawno (tzn. zostaly nazwane i "ogloszone", bo nie wykluczone ze ktos tysiac
                            lat temu na nie cierpial), wiec niewiedza w tych przypadkach moglaby byc wobec
                            tego usprawiedliwiona. Moze sie myle, bo tak jak piszesz, nie mam pojecia o
                            tych schorzeniach :)
                            Zas co sie tyczy epi, to oczywiscie kwestia podejscia i tego, jak ludzie
                            reaguja. Jeden czlowiek jak zobaczy napad ucieknie przerazony, drugi zacznie
                            sie smiac, ze pijak, a trzeci rzuci sie do trzymania glowy. Tradzik, prochnica
                            itp. to rowniez kwestia podejscia. Tylko dokladnie jak piszesz - sa one
                            bardziej opatrzone i czesciej wystepuja niz epi.
                            • justyna302 Re: Proszę o poradę. 30.06.06, 12:45
                              Ludzie nie mają obowiązku się interesować, ja jednak uważam że wiedza o
                              epilepsji powinna być im nachalnie wciskana. W końcu jesteśmy w pewnych
                              momentach całkowicie zdani na łaskę i niełaskę innych. Wszędzie: w szkole,
                              pracy, sklepie, na ulicy. Chyba żadna inna choroba nie uzależnia tak od obcych.
                              nawet osoba niepełnosprawna na wózku powie co i jak trzeba zrobić żeby jej
                              pomóc - my nie mamy często czasu a potem to już koniec, można z nami robić co
                              się żywnie podoba. No i potem są cyrki, że że się nas boją dotknąć, a w
                              najlepszym razie wciskają klucze do buzi. Gdyby nasza choroba była bardziej
                              intymny, to pal sześć, niech nikt nic o niej nie wie.. a tak.. powinni..
                              • very_martini Re: Proszę o poradę. 30.06.06, 16:04
                                Justyno, tak samo powinno się wciskać wiedzę o udarach, bo udar nie zawsze
                                wygląda tak, że człowiek pada i tyle - takie osoby nierzadko zachowują się,
                                jakby były pijane, chodzą zataczając się, bełkocą. Komuś z mojej rodziny życie
                                uratowało to, że jakaś obca osoba, która była obok, wiedziała, że to może być
                                objaw udaru, a niekoniecznie spożycia. Wiedziałabyć, co zrobić, jak udzielić
                                pierwszej pomocy? Ja właśnie zdałam sobie sprawę, że nie, jedyne, co wiem, to
                                to, że trzeba dzownić po karetkę i modlić się, żeby szybko przyjechała. Przy
                                każdej dolegliwości, która nas znienacka spotyka, jesteśmy uzależnieni od
                                obcych, nie tylko przy epilepsji. A że akurat wokół tej choroby narosło tyle
                                mitów - osobna sprawa, z tym rzeczywiście trzeba walczyć. Pytanie - jak?
                                Nachalnie pokazywać reportaże edukacyjne w wiadomościach?
                                Pamiętam, że na PO w liceum robiliśmy przeróżne bzdury, 90% z nich nie pamiętam.
                                Brakuje właśnie takiej podstawowej wiedzy, nie tylko z gaśnic i zakładania masek
                                gazowych. Może teraz się coś zmieniło, może PO wywalili z programu albo chociaż
                                inaczej nazwali. Kurs pierwszej pomocy powinien być obowiązkowy w każdej szkole
                                i porządnie oceniany, a nie służyć poprawianiu średniej.

                                16%VOL
                                22%VAT

                                --
                                takie tam... forum homeopatia
                            • bruxa1 do bt29049 30.06.06, 14:36
                              bt29049, ja na Twoim miejscu przestała bym mężowi o lekach przypominać. Może
                              myślisz, że jestem wredna, ale myślę, że jest dorosłym człowiekiem i musi być
                              za siebie odpowiedzialny. Zapomni kilka razy, może będą konsekwencje, ale
                              trudno, nie może całego cieżaru odpowiedzialności przerzucać na Ciebie. A tak
                              to dla mnie wygląda, dla niego to niewygodne, więc oddał Ci tą działkę.
                              Uwierz mi, tak jest zdrowiej dla całego waszego związku. Jeśli jesteście świeżo
                              po ślubie, to działa tzw. "syndrom młodej żony" - masz ochotę być taka cudowna
                              i się martwić i brać odpowiedzilność, ale po jakimś czasie ma się dość i to co
                              teraz sobie z radością na plecy zarzucasz zacznie Cię ciut do ziemi
                              przygniatać. A za kilka lat zacznie moze uważać, że to w ogóle Twoja sprawa i
                              zbierzesz kiedyś pretensje, że się nie zajęłaś wykupieniem leków czy też
                              zapisaniem go do lekarza.
                              Możesz uważać, że się wymądrzam, nie uważam że jestem wyrocznią w tych
                              sprawach, ale przemyśl to sobie, na ile możesz brać to na siebie, jak to na
                              dluższą metę na Was wpłynie.
                              Ja oczywiście czasem przypominam mężowi o tym czy tamtym, pytam o coś, bo to
                              nieuniknione. Ale nigdy przenigdy nie wtrącam się w szczegóły: to jego działka
                              i to on musi tego pilnować.
                              Pozdrawiam serdecznie.
                              Bruxa - żona męża z epi
                              • bt29049 do bruxy 30.06.06, 15:18
                                Dzieki za rade, ale z moim charakterem obawiam sie, ze to nie zadziala. Jestem
                                raczej z tych, co zyja dla innych, nie dla siebie.
                                Piszesz: "Zapomni kilka razy, może będą konsekwencje, ale trudno". Wole juz
                                chyba zameczac sie mysleniem o epi na smierc, niz zeby byly jakies konsekwensje
                                dla niego przykre tylko dlatego, ze ja chce poprawic sobie samopoczucie.
                                Zreszta czytalam kiedys posta takiej dziewczyny albo tutaj albo na neuronecie,
                                jak to pojechala na wakacje i zaniedbala branie lekow juz nie majac atakow, i
                                od tamtej pory zaczely sie napady, ktore zdaje sie trwaja nawet gdy bierze
                                leki.
                                Ogolnie z moim mezem jest tak, ze jest jedynakiem i jest przyzwyczajony do
                                tego, ze wokol niego sie wszystko zawsze krecilo. Tesciowa go tak
                                przyzwyczaila. Ja juz takie niestworzone historie od niej slyszalam, ze boki
                                mozna zrywac, albo po prostu zaplakac. Kiedy jechal na uczelnie taksowka i
                                wsiadlo do niej z nim nieplanowo nagle 2 kolegow z bloku. Jak jego matka to
                                zobaczyla, to pojechala na uczelni sprawdzic, czy nic mu nie jest :)
                                wyobrazacie sobie?
                                Wiec nie mam chyba na co liczyc, ze bedzie pamietal po poludniu o braniu
                                tabletki. Skoro nie pamieta o wielu innych rzeczach.

                                On ogolnie mi sie dziwi, ze ja sie martwie jego choroba. Dla niego to jest na
                                zasadzie, nie ma napadow jest ok, jak sie pojawia po odstawieniu leku i beda,
                                to trudno, znow zacznie lykac tabeltki, i tyle. W sumie to ma racje. Tylko ja
                                po prostu widze wszystko w czarnych barwach.
                                • bruxa1 Re: do bruxy 30.06.06, 15:51
                                  Rozumiem Twój punkt idzenia, może przesadzam. Tylko, że sądzę, że im więcej na
                                  siebie bierzesz Ty, czy Twoja teściowa w przeszłości, tym bardziej on się
                                  będzie robił nieodpowiedzialny, to tak działa. Dlatego długofalowo, może się to
                                  bardziej obrócić przeciwko niemu i Tobie pośrednio. Miałam na na mysli to, że
                                  teraz jeśli zapomni raz czy drugi leków i dostanie ataku, "koszty" będą
                                  mniejsze, niż jego psychiczne uzaleznienie od Ciebie w tej kwestii, co może w
                                  przyszłości przynieść bardziej opłakane skutki (nie będziesz z nim w każdej
                                  minucie życia, możesz sama być na wyjeździe, w szpitalu, nie wiem gdzie i nie
                                  dość, że on nie będzie łykał prochów, to Ty się będziesz zamartwiać).
                                  Niedługo mam 4 rocznicę ślubu i już wpakowałam do archiwum trochę teorii na
                                  temat "jak postępować z mężczyznami"... :-))))
                                  • very_martini Re: do bruxy 30.06.06, 16:13
                                    Ja podpisuję się pod Bruxąłan.
                                    To nie jest dziecko, Becia. Skoro mamusia nie nauczyła go wykonywania wokół
                                    siebie podstawowych czynności, to nie znaczy, że jest za późno. Niewykluczone,
                                    że Tobie podoba się takie bycie siostrą miłosierdzia, ale pomyśl też trochę o
                                    sobie. Teraz jest Ci z tym dobrze, ale co będzie za kilka lat, jak instynkt Ci
                                    opadnie, a wokół siebie będziesz miała kogoś na poziomie kilkuletniego dziecka?
                                    Nie piszę tego, żeby obraziź Twojego męża, ale wiem (na szczęście nie ze swojego
                                    doświadczenia, ja się w porę ewakuowałam), że rozpuszczanie faceta na dobre nie
                                    wychodzi ani jemu, ani Tobie. Nie wiem, czy planujecie dzieci, ale jeśli tak, to
                                    uważaj, żebyś za kilka lat nie obudziła się z ręką w nocniku - masz
                                    kilkumiesięczne niemowlę do karmienia, przewijania itd, i przy okazji
                                    picięciolatka, który nie może się oderwać od gry komputerowej, żeby wziąc lek. O
                                    siusianiu jakoś pamięta, nie? A w życiu eplieptyka branie leków to czynność tak
                                    samo ważna jak wydalanie i jedzenie:)
                                    Spuść go trochę ze smyczy, może nawet nie dajesz mu szansy wykazać się
                                    samodzielnością. Możesz mu po prostu nastawiać budzik albo dwa i kłaść tabletki
                                    w zasięgu jego ręki, zamiast wtykać je wprost do dzioba jak kilkulatkowi.

                                    16%VOL
                                    22%VAT

                                    --
                                    takie tam... forum homeopatia
                                    • bt29049 Re: do bruxy 30.06.06, 16:27
                                      Very, co racja to racja. Kurcze...na dluzsza mete to chyba nie przejdzie. Tez
                                      wlasciwie o tym myslalam, co bedzie jak bedzie dziecko. Z dwojka od razu sobie
                                      nie poradze. Ale chyba nie mam az takiego stazu malzenskiego, zeby wplynac na
                                      niego skutecznie. Chyba nie mialam dobrego wzroca, bo szwagier juz jest po 6
                                      latach po slubie z moja siostra, ma 32 lata i dalej w kompie nad grami calymi
                                      dniami siedzi, choc teraz juz jakos mniej.
                                      Moze jednak cos wymysle z tymi tabletkami, bo to rzeczywiscie robi sie chore -
                                      Very....ja mu rzeczywiscie do dzioba je wkladam....skad wiedzialas? :)
                                      Jesli macie jakies sugestie z bruxa, to dajcie znac.

                                      • jakubsky tekst roku 30.06.06, 16:48
                                        > Very....ja mu rzeczywiscie do dzioba je wkladam....skad wiedzialas? :)

                                        nie no, a mowia, ze pielegniarki opuszczaja Polske
                                        obsmialem sie do łez, i az monitor czyscic musialem....
                                  • bt29049 Re: do bruxy 30.06.06, 16:20
                                    Z jednej strony masz racje, ze "tym bardziej on się będzie robił
                                    nieodpowiedzialny (...)", ale zdrowie jest przeciez najwazniejsze! Nie chce
                                    zaprzepascic 3 lat leczenia. Mysle, ze jesli mnie zabraknie zadba o niego i o
                                    to, zeby bral tabeletki , jego mamusia, ktora na poczatku jak tylko sie
                                    wyprowadzilismy dzwonila rano, zeby obudzic go do pracy i zapytac czy wzial
                                    rano lek. To obled....na szczescie wkroczylam do akcji i juz tego nie robi.
                                    Takze, jesli kiedykolwiek mnie zabraknie, to na pewno znajdzie sie ktos kto o
                                    niego zadba, moze nawet lepiej niz ja, bo ja go nie rozpiszczam jak mamuska,
                                    tylko ciagle zaganiam do roboty :D
                                    Taki jest moj punkt widzenia.
                                  • jakubsky Re: do bruxy 30.06.06, 16:45
                                    ... to moze i ja sie czegos dowiem???;D

                                    a co do tabletek - sam pinuje, czasem poprosze kogos o przypomnienie mi, ale na zasadzie, ze sytuacja stresowa i moge zapomniec. ale po ilustam latach to juz nawyk. Co do meza - czy narzeczonego - wypadlem z watku - odstawic od cyca.
                                    sam sie ma kolo tego krecic.
    • very_martini Re: Proszę o poradę. 28.06.06, 21:18
      Roma, a czy jej ktoś powiedział, że trwający 20 minut napad jest stanem
      bezpośredniego zagrożenia życia, a nie tylko kwestia wyrwy w pamięci i
      przygryzionego języka???
      Gdyby naprawdę tak troszczyła się o mamę, to by po prostu zaczęła się leczyć, a
      nie ukrywać przed nią chorobę.

      16%VOL
      22%VAT

      --
      takie tam... forum homeopatia
      • roma36 Re: Proszę o poradę. 28.06.06, 22:02
        No teraz to już jej powiedzieliśmy, tzn. że to było bardzo niebezpieczne, bo i
        my sami nie mamy zbyt dużo wiedzy na temat epilepsji (więcej to wiem w zasadzie
        od dzisiaj, bo wspomniana wcześniej moja koleżanka nie miała aż takich stanów i
        świetnie sobie radziła sama). A że bardziej martwi nas wszystkich to, że nie
        chce się leczyć niż to że ewentualnie ma epilepsję to oczywiste- niestety tylko
        dla nas. A co do narzeczonego- to nie jest tak, że facet nie przyjmuje do
        wiadomości że ma chorą ukochaną.I ja nie wiem co on właściwie do wiadomości
        wogóle przyjmuje ale doswiadczenie w leczeniu osoby ciężko chorej posiada.
        Bliska mu osoba choruje na nerki (jedną bo drugiej juz nie ma) i koleś ciągle
        jeździ z tą osobą po lekarzach i szpitalach i wie, że nawet podwyzszona
        gorączka jest niebezpieczna. Przed chwilą widziałam się z tesciową i chciała
        się zobaczyć z córka, ale szwagierka powiedziała, że ok. ale pod warunkiem że
        nie będzie mowy o ataku. Ręce nam opadają. Może ona boi się tej choroby? Już
        nie wiem.Czy to możliwe żeby ze strachu stracić instynkt samozachowawczy?
        • bt29049 Re: Proszę o poradę. 28.06.06, 22:38
          Roma, bardzo mozliwe, ze sie boi i nie chce tego sama przyjac do wiadomosci.
          Wiadomo co wiekszosc spoleczenstwa mysli o epi. Totalny ciemnogrod. Bylo juz
          kilka watkow na ten temat. Jednym slowem nie za ciekawie sie ta przypadlosc
          objawia, ludzie czasem nie chca pomagac, mysla ze chorzy na epi sa uposledzeni,
          albo jak leza w trawie, ze sa pijani...
          Diagnoza i rozpoczecie leczenia oficjalnie oznaczaloby dla szwagierki ze ma
          epi. A padaczka to przeciez dla laika, kogos kto nie mial stycznosci z ta
          choroba straszne slowo, jak wyrok. A poniewaz nie jest to choroba, ktora caly
          czas jest "widoczna", a jedynie podczas ataku, to w okresie gdy atakow w sumie
          to dana osoba jest zdrowa. DLatego miedzy innymi tak trudno moze byc epi
          zaakceptowac. Co innego, gdy chorym sie jest przewlekle, np. na nerki, jak
          piszesz. Ciagle wtedy choroba daje znac o sobie i utrudnia zycie. Epi natomiast
          dopiero gdy jest napad tak na dobra sprawe przypomina sie szwagierce.

          Jednym slowem przez panujaca niewiedze otoczenia i niewielka ilosc chorym na
          epi (1% spoleczenstwa) ciezka jest epi zaakceptowac, bo to juz wyroznia z
          tlumu.

          Niektorzy dodatkowo, na przyklad ja :), nie lubia jak sie wokol nich skacze,
          interesuje, po prostu nie zwracaja uwagi na jakies swoje przypadlosci. Ja od
          dluzszego czasu mam problem z kolanami, z kregoslupem (prawdopodobnie
          dyskopatia i zwyrodnienie, ale nie wiem, bo nigdy tego nie badalam :D) i z
          sercem. Ale ja zawsze mysle sobie, ze mloda jestem, to przezyje, i raczej
          martwie sie o zdrowie innych (np. chorego na epi meza) niz o siebie. Co bedzie
          ze mna to bedzie :) Takze brak checi leczenia tez moze byc spowodowany takim
          mysleniem. No ale w przypadku epi nie ma mowy o takim mysleniu, bo to juz
          bezposrednie zagrozenie zycia, szczegolnie w przypadku braku leczenia.
          • roma36 Re: Proszę o poradę. 30.06.06, 13:18
            Chciałam Wam podziękować, moja szwagierka będzie się leczyć. Jak sadziłam
            trzeba było ją nastraszyc. I wytoczyc batalie kilku osób rownież spośród
            znajomych. I chyba w końcu zrozumiała, że to nie zmuszanie ale troska powoduje
            taki "atak" na jej osobie. Tak się cieszę:)I co dalej, jakie badania , na co
            zwrócic uwagę, czego nie lekceważyć? Leczyc bedzie sie w Warszawie. Może
            możecie polecic jakąś placówke godna zaufania czy konkretnego lekarza? I czy
            badania sa refundowane przez NFZ czy trzeba za nie płacić?Może trochę
            upierdliwie się podpytuję, ale wolę wiedziec wszystko co jest możliwe, bo jak
            znam ta swoją upartą szwagierkę, to jak jej się cos odwidzi za dwa tygodnie to
            przynajmiej my będziemy wiedziec co trzeba robic i będziemy ja "na kopach". A
            podzękować wam chciałam za tych kilka słów, które jej przytoczyłam i widze, że
            bardziej to do niej dotarło niz medyczne opracowania:)
              • very_martini Re: Proszę o poradę. 30.06.06, 14:40
                > Najbardziej chyba ją ruszyło, że pogłebiająca się choraoba może spowodowac atak
                >
                > w miejscu publicznym, ciekawe dlaczego akurat to? Nie mniej poskutkowało.

                Z jednego prostego powodu - obcy Ci ludzie uczestniczą w, jak by nie było, dość
                intymnej sytuacji... Przynajmniej ja mam wrażenie, że to narusza moją
                prywatność, choć, oczywiście, wina osób postronnych w tym żadna. Dla mnie to
                mniej więcej tak, jak stado studentów na porodówce bez Twojej zgody.
                Wszystkie adresy są na stronie neuronetu. NFZ oczywiście wszystko refunduje (w
                granicach rozsądku, NFZotwego rozsądku ofkors), tylko to zawsze oznacza trochę
                czekania, więc należy się jak najszybciej zarejestrować, to może dostaniecie
                termin na rok 2008;) A tak serio, dokładnie nie wiem, ile się czeka, bo na
                szczęście mogę sobie pozwolić na prywatne wizyty, ale na raczej nie dostaniecie
                terminu z tygodnia na tydzień.
                Aha - gratulacje:) Widać masz siłę przekonywania, zostań może telemarketerką.


                16%VOL
                22%VAT

                --
                takie tam... forum homeopatia
                • bt29049 Re: Proszę o poradę. 30.06.06, 15:07
                  Ja osobiscie nie wiem jak to jest z NFZtowskimi naurologami. Jesli tak samo jak
                  z ortopeda u ktorego ostatnio bylam, to pozal sie boze :( Czekalam 3 miesiace
                  na wizyte, mam zwyrodnienia z kolanach, a facet na Koszykowej powiedzial mi, ze
                  nic mi nie jest i ze powinnam sie leczyc u psychiatry. Jak poszlam prywatnie to
                  lekarz z samego rtg powiedzial co mi jest i nawet nie musial patrzec na
                  usg...Ehhh...
                  Ale do rzeczy roma. Moj maz leczy sie od poczatku prywatnie u doc. Jedrzejczak
                  w fundacji na Wiertniczej. Placi slono, bo 170zl za wizyte, ale chyba warto, bo
                  na Woloskiej chcieli mu wcisnac po 2 napadzie depakine chrono ktora to w
                  przeciagu tygodnia mial brac juz w maksymalnej dawce! Tesciowa zadzwonila wtedy
                  do Jedrzejczak, ktora zaproponowala inny lek (Trileptal), ktory ma o wiele
                  mniej skutkow ubocznych (moj maz zadnych nie odczuwa; mysle o wypadaniu wlosow,
                  ospalosci itp.) i jest duzo mnie szkodliwy. No i odkad go bierze nie ma w ogole
                  napadow (czyli 3 lata). Takze Twoja decyzja.
                  Moze nich ktos sie wypowie na temat pozytywow leczenia ze srodkow NFZ.

                  Pozdrawiam
                  • very_martini Re: Proszę o poradę. 30.06.06, 15:19
                    Wiesz co, kurczę, z lekarzami to you never know. Ja niedawno byłam - w prywatnej
                    przychodni - u dość znanej pani profesor, nie epileptologa, ale neurologa -
                    neurologa. Właściwie trafiłam do niej tylko dlatego, że akurat przyjmowała, a ja
                    pilnie potrzebowałam recepty. Przeurocza, naprawdę, przedwojenny lekarz i klasę
                    było widać już w tym, co mówi i jak mówi. Siedziałam u niej z pół godziny,
                    pogadałyśmy sobie o mnie, zasugerowała mi depakinę chrono. Nawet nie zająknęła
                    się, czy nie mam problemów z wątrobą, nie kazała nawet zrobić prób wątrobowych.
                    Nie zapytała mnie też o jakieś historie jajnikowe, a to ważne, bo są
                    doniesienia, że depakina może przyczyniać się do PCO. I zaczęła od dawki 150.
                    Wyszłam w szoku. Zrobiła jedną świetną rzecz, na ktorą nikt nigdy nie wpadł -
                    przepisała mi lek odwadniający, bo czasem trochę puchnę i z tego mogą być
                    problemy. Szkoda jedynie, że nie spytała mnie o ciśnienie (mam dramatycznie
                    niskie od zawsze), bo ten lek jest stosowany przy nadciśnieniu. Gdybym nie
                    umiała czytać ze zrozumieniem albo nie miała w ogóle zwyczaju czytać ulotek, to
                    bym tego nie zauważyła i wzięła ten lek rano, przed wyjściem z domu, a wtedy bym
                    chyba przysnęła w tramwaju. Naprawdę, w ciągu 20 minut spowodował u mnie taką
                    senność, że chyba 5 minut czytałam jedną stronę w ksiażce, a potem po prostu
                    poszłam się położyć.

                    Wybieram się do kogoś z Wiertniczej, myślałam o Jędrzejczak, ale słyszałam, że
                    nie jest zbyt miła. Prawda to? Jak by nie było, epileptolog to lekarz na długie
                    lata, a nie chcę się męczyć z jakimś oschłym babskiem:)

                    16%VOL
                    22%VAT

                    --
                    takie tam... forum homeopatia
                    • bt29049 Re: Proszę o poradę. 30.06.06, 15:28
                      Masz racje, you never know z tymu naszymi lekarzami, choc dzis w metrze
                      przeczytalam, ze Europa nam ich zazdrosci, ze to swietni fachowcy :)
                      A co do doc. Jedrzejczak, to rzeczywiscie ktos juz na tym forum pisal, ze jest
                      oschla i niemila. Ja tego jednakze nie potwierdzam. Dla nas (dla mnie i dla
                      meza) jest b. mila. Zartuje z nami, odpowiada na wszystkie moje wscibskie
                      pytania, ktorych zawsze mam pelno w rekawie :D no i bardzo lubi rozmawiac z
                      moim mezem, ktorego podejscie bardzo jej sie podoba (bo on ciagle jej mowi, ze
                      sie niczego nie boi, odstawiania lekow tez). Takze tak to w naszym przypadku
                      wyglada.

                      Pozdrawiam
                      • very_martini Re: Proszę o poradę. 30.06.06, 15:32

                        > Masz racje, you never know z tymu naszymi lekarzami, choc dzis w metrze
                        > przeczytalam, ze Europa nam ich zazdrosci, ze to swietni fachowcy :)

                        No ja dziękuję, tacy świetni, że medycy niekonwencjonalni potem ludzi miesiącami
                        wyciągają z tego, co napsuli akademicy:)

                        Dzięki za info o Jędrzejczak, pewnie się do niej jednak wybiorę, bo do
                        Majkowskiego nie chcą teraz na Wiertniczej zapisywać, a mnie się jednak ktoś
                        musi przyjrzeć świeżym okiem.

                        16%VOL
                        22%VAT

                        --
                        takie tam... forum homeopatia
                • roma36 Re: Proszę o poradę. 01.07.06, 11:34
                  Aha - gratulacje:) Widać masz siłę przekonywania, zostań może telemarketerką.

                  Dziękuje bardzo, a telemarketerką próbowałam byc na studiach - kiepsko
                  wypadłam:)

                  Pewnie jeszcze do Was wpadnę poradzić się i mam nadzieje pochwalić postepami
                  szwagierki.

                  A na razie życzę Wam miłego weekendu:)
            • jakubsky Re: Proszę o poradę. 30.06.06, 16:55
              wieki temu, kiedy jeszcze polski system opieki zdrowotnej funkcjonowal o niebo lepiej zrobiono mi NMR glowy, badanie, ktore wg mnie powinno sie robic kazdemu pacjentowi, ale nie ma na to kasy etc.
              standardowe to EEG i bardzo dobry wywiad

              pozdrawiam
              • roma36 Ciąg dalszy..... 13.07.06, 11:10
                No i juz szwagierka była na EEG. Teściowa przez telefon powiedziła, ze napisano
                tam o zmianch patologicznych. Nie mam oczywiście pojęcia jak to interpretować,
                wizyta u następnego lekarza, który ten opis wyjaśni i powie co dalej to kolejna
                batalia, którą musimy stoczyć, by ta wizyta doszła do skutku. Oj trudno będzie.
                • very_martini Re: Ciąg dalszy..... 13.07.06, 20:58
                  Jeśli będziesz miała możliwość, to napisz, co tam wyszło. Patologie w zapisie
                  eeg ma co druga osoba:) Nas w sumie najbardziej interesują fale wolne, ostre i
                  czynność napadowa.

                  16%VOL
                  22%VAT

                  --
                  takie tam... forum homeopatia
                  • jakubsky Re: Ciąg dalszy..... 13.07.06, 22:16
                    > Nas w sumie najbardziej interesują fale wolne, ostre i czynność napadowa.

                    Mnie "fale wolne, ostre" interesowalyby na windserfingu, a czynnosc napadowa to
                    dla mnie miara okolicy bezpieczenstwa w miejscu gdzie sie znajduje - czy mozna
                    czy tez mozna zaliczyc tam w rylo.

                    Kochani, powtarzamy jak mantre - jestem zdrowy, jestem zdrowy, jestem zdrowy,
                    jestem zdrowy, jestem zdrowy, jestem zdrowy, jestem zdrowy, jestem zdrowy,
                    jestem zdrowy, jestem zdrowy, jestem zdrowy, jestem zdrowy, jestem zdrowy, ide
                    na piwo:)
                    • very_martini Re: Ciąg dalszy..... 14.07.06, 21:23
                      Szczerze mówiąc, mnie się powtarzać nic nie chce, a poza tym, dlaczego mam sobie
                      wmawiać, że jestem zdrowa? Nie jestem, i Wy też nie jesteście, jak dołująco by
                      to nie brzmiało, co absolutnie nie oznacza, że mamy się czuć jak chorzy:) Nie
                      będę sobie mantorwać, bo moja choroba wymusza na mnie pewne ograniczenia i
                      tłumaczenie sobie, ze jest inaczej, to zwykłe oszukiwanie samego siebie i
                      zamiatanie śmieci pod dywan. Jestem chore, a że poza tym chora się nie czuję, to
                      tylko dobrze o mnie świadczy czego i Wam życzę:)

                      16%VOL
                      22%VAT

                      --
                      takie tam... forum homeopatia
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka