evolution123
28.04.07, 10:33
Kieruje ten post szczegolnie do ludzi młodych.Mam 19 lat , epi mam od 6 roku
zycia ,do niedawna myslałem ze nie mam po co zyc wszyscy w naszym wieku lub
prawie jezdzą na dyskoteki lubią sobie wypic, poszalec a mi tego nie wolno
zastanawiałem sie czemu mnie to spotkało??nie mogłem sie pogodzic z ta
chorba.Ale dzis rano wstałem i uswiadomiłem sobie ze zycie jest piekne i nie
wolno sie poddawac zrobiłem sobie mały bilansik i okazało sie ze mam wspaniłą
dziewczyne rodzine ktora mnie kocha,znajomych,nawet psa moze to głupie ale
dotąd nie zauwazałem takich rzeczy kierowałem chciałem byc tam gdzie inni
robic to co oni.Niedawno powiedziałem mojej dziewczynie o epi choc to było
bardzo trudne myslałem ze to juz koniec wkoncu rozumiem zycie z człowiekiem
ktory ma epi nie jest łatwe...ale ona powiedziała ze kocha mnie teraz jeszcze
mocniej bo wie ile mnie to kosztowało zeby sie przyznac choc sie boi trwa przy
mnie i bardzo mi pomaga:))nie chce innego partnera bo epi nie zniszy tego co
budowalismy przez tyle czasu.Radze wszystkim młodym zrobic taki bilansik
ktorzy mysleli tak jak ja i zastanowic sie czy warto tak sie dołowac,życie
jest za krotkie zeby płakac nad soba a ja juz dostatecznie go zmarnowałem na
uzalanie sie nad sobą...Moze ktos sobie pomysli wszyscy jezdza na dyski a ja
mam siedziec nie nie wolno sie zamykac w domu ja dyski zastąpiłem w ten
sposob,ze jak mam ochote sie pobawic to robie grilla w domu zapraszam
znajomych i razem bawimy sie,gadamy oni nic nie podejrzewają ze choruje a mi
swiatełka nie daja po oczach zreszta bedąc u siebie przynajmniej mi sie jest
łatwiej duzop opanowac z alkoholem nie kusi mnie tak jak kiedys.Wiec nie
załamujcie sie wychodzcie do ludzi bo warto i zapomnijcie o tej chorobie na
tale na ile mozna pozdrawiam wszystkich z epi nie traccie nadziei bo ja na
chwile ją straciłem i mogłem stracic wszystko. NIE DAJMY SIE